O wyścigach, tych poważnych i tych trochę mniej...
Avatar użytkownika
By Leopejo
#264992 Dwa dni temu start u Bartalego, teraz kolej Coppiego. On zmarł w Tortonie, miasteczku dzisiejszej mety. On urodził się w Castellanie, gdzie startuje jutrzejszy etap. Będzie to najmniejsze miejsce startu w historii Giro: zaledwie 91 mieszkańców.
By Dobry
#264993 Ale czad! Żeby takie "dziury" gościły wielki wyścig. Sympatycznie ze strony organizatorów.
Avatar użytkownika
By Leopejo
#264995 Mówią nawet, choć mam swoje wątpliwości, że Castellania mogłaby gościć start lub metę etapu... Touru, w 2019 r. (rocznica urodzenia Coppiego) i dobrze znamy jakim Tour jest koszmarem logistycznym.
By zulu
#265001
grzesiek00 napisał(a):Po co ja zawsze włączam takie etapy jak dziś? 8)

Oglądanie CAŁEGO TdF to dopiero będzie wyczyn :razz:
Co jednak sprawdziło się w przypadku Paryż - Roubaix, tam nudno nie było.
By Pinarello
#265006 Kolarstwo to w sumie strasznie okrutny sport, jakby tak 10 km przed metą płaskiego etapu gume złapał Dumoulin albo Quintana, to spokojnie kilka minut w plecy :O

albo i nie, Fraile dochodzi
Avatar użytkownika
By miguel
#265011 Fernando przeszedł dziś samego siebie. Do tej pory jego finisze były siłowe, a dzisiaj przedarł się z odległej pozycji atakując po barierkach innych bardzo mądrze. Teraz tylko musi przejechać góry i ma koszulkę na mecie :) Jutro walka o róż i jej obrona przez Holendra. Myślę, że Tom będzie odpierał ataki Quintany i Nibalego, ale i tak bez problemu dojdzie po kole.
Avatar użytkownika
By Popiol
#265012 Gaviria jeździ, jakby miało nie być jutra. Ilu sprinterów zdecydowałoby się wciskać między barierki a Richeze?

To z jednej strony genialne, z drugiej... po za ogromnymi umiejętnościami trzeba też mieć furę szczęścia. Ewan nie ma albo jednego albo drugiego, ciągle coś mu przeszkadza.
By Wosiu07
#265014
Popiol napisał(a):Gaviria jeździ, jakby miało nie być jutra. Ilu sprinterów zdecydowałoby się wciskać między barierki a Richeze?

To z jednej strony genialne, z drugiej... po za ogromnymi umiejętnościami trzeba też mieć furę szczęścia. Ewan nie ma albo jednego albo drugiego, ciągle coś mu przeszkadza.


Dzisiaj trochę mu Richeze przeszkodził łokciem :mrgreen:
Gaviria mocny i ze znakomitym pociągiem, za to u Greipela, nie licząc jego słabszej dyspozycji, pociąg z nowymi trybami nie funkcjonował najlepiej, Ewan mało waleczny, gdy tylko się zgubił od razu odpuszczał, a Bennett po prostu wolny, choć prawie każdy sprint zaczynał z dobrej pozycji :wink:
By Inaki
#265015
(322.47 KiB) Nie pobierane
Leopejo napisał(a):Dwa dni temu start u Bartalego, teraz kolej Coppiego. On zmarł w Tortonie, miasteczku dzisiejszej mety. On urodził się w Castellanie, gdzie startuje jutrzejszy etap. Będzie to najmniejsze miejsce startu w historii Giro: zaledwie 91 mieszkańców.

W Castellanie jest też grób Coppiego i dom-muzeum. Dużo starych rowerów na których jeździł, koszulek, innych pamiątek, zdjęć. Pewnie start honorowy do etapu będzie właśnie pod jego domem.
Avatar użytkownika
By liiio
#265017
Popiol napisał(a):Gaviria jeździ, jakby miało nie być jutra. Ilu sprinterów zdecydowałoby się wciskać między barierki a Richeze?

To z jednej strony genialne, z drugiej... po za ogromnymi umiejętnościami trzeba też mieć furę szczęścia. Ewan nie ma albo jednego albo drugiego, ciągle coś mu przeszkadza.


Przydaje się te jego doświadczenie torowe.
Avatar użytkownika
By druid
#265018
Popiol napisał(a):Gaviria jeździ, jakby miało nie być jutra. Ilu sprinterów zdecydowałoby się wciskać między barierki a Richeze?

To z jednej strony genialne, z drugiej... po za ogromnymi umiejętnościami trzeba też mieć furę szczęścia. Ewan nie ma albo jednego albo drugiego, ciągle coś mu przeszkadza.


Odnoszą wrażenie, że na GT często bywa tak, że gdy objawia się jakaś silna jednostka sprinterska, to potem z każdym etapem i sprintem staje się coraz silniejsza. Chodzi mi o to, że nieraz właśnie na pierwszych etapach można odnieść wrażenie, że owa jednostka wygrała naprawdę minimalnie i zadecydował detal (często nawet szczęście), który następnego dnia wcale nie musi się powtórzyć, a jakoś dziwnym trafem dzieje się tak, że ta jednostka rośnie w siłę i wygrywa coraz pewniej, jak nie z jednym rywalem to z innym. I tak, jeśli na TdF jest ktoś taki kto przez 3 tygodnie wygrał, dajmy na to czterokrotnie, to potem wydaje się, że nie ma bata, żeby przegrał z kimś na Polach Elizejskich.

Przypomnijmy (bo to już dziś zamierzchła przeszłość), że Quick-Step musiał porwać peleton na wietrze, żeby Gaviria wygrał swój pierwszy etap. Potem jeszcze swój upragniony etap dołożyć Ewan. Natomiast w tym tygodniu, zarówno Ewan jak i Greipel, zamiast okazania wielkiej rządzy rewanżu, podkulili ogony i nawet nie liczyli się w decydującej rozgrywce. Mareczko, 2 razy blisko Gavirii, dzisiaj też już się zupełnie nie liczył, mimo że etap łatwiejszy od wczorajszego. Dziwne o tyle, że pewnie zaraz pojadą do domu. A Kolumbijczyk zostaje.

Trochę podobnie było rok temu z Cavendishem na TdF. Po tym jak przegrał sprint na mistrzostwach Wielkiej Brytanii z Adamem Blythem nikt nie wierzył, że będzie groźny dla wielkich chłopców w lipcu. Wygrał pierwszy etap z pomniejszonego peletonu, wszyscy powiedzieli: no fajnie mu się udało, może się "żegnać". A potem wygrał jeszcze 3 i gdyby nie przedwczesna wycofka to pewnie triumfowałby jeszcze na Polach Elizejskich. W podobnym stylu Kittel zakończył dominację Cavendisha 4 lata temu, pierwszy sprint po jakiejś kraksie, za drugim wszyscy mówili, że był świetnie ustawiony, ale Manxman już z nim potem nie wygrał do końca wyścigu. Podobnie też było np. na TdF 2010, Cavendish długo nie mógł wygrać, ale jak już zaczął to nie mógł przestać. Albo jeszcze Degenkolb VS Bouhanni na Vuelcie, każde kolejne zwycięstwo Niemca coraz pewniejsze.

Inna sprawa, że Greipel - podobnie jak niegdyś Zabel - nie ma chyba aż tak wyrobionego instynktu killera.
Np. na Tourze 2012 ogolił 3 etap (czyli zdawałoby się, że świetny wynik), ale trudno się oprzeć wrażeniu, że przy osamotnionym w Sky Cavendishu i nieopierzonym wtedy jeszcze trochę Saganie, była realna szansa na 5.

Także też oddajmy Gavirii co jego, nie czepiajmy się aż tak jego rywali.
Dotychczas go uważałem, że bardziej utalentowaną wersję Kristoffa, ale teraz wydaje mi się, że może osiągnąć jeszcze więcej. Taki może trochę Kristoff i Cavendish w jednym ;)

4 etapy w debiucie GT.
Wczoraj sprawdzałem, ostatnim który tego dokonał był B.Hinault na Vuelcie 1978. Wcześniej F.Maertens na TdF 1976 (8 etapów, wyczyn raczej nie do pobicia), D.Thurau na Vuelcie 1976 (5 etapów), a przed nimi Frans de Mulder na Vuelcie 1960 (4 etapy i zwycięstwo w generalce) i J.Anquetil na TdF 1957 (4 etapy i generalka). Innych tak na szybko (po WW2) nie znalazłem.
Avatar użytkownika
By tivano
#265020 Odwrotnością Gavirii jest na tym wyścigu Ewan. Na Sardynii wydawało się, że zgarnie tu ze 3-4 etapy spokojnie. W Olbii uciekł mu Postlberger, w Tortoli defekt, w Cagliari uciekli mu na wiatrach (a z zasadniczej grupy był pierwszy). Sądziłem, że jest najszybszy na tym wyścigu, a on ledwo jeden etap o szerokość opony. Wczoraj i dziś klapa.
Avatar użytkownika
By druid
#265021 A jakie prognozy na jutro?
Wydaje mi się, że Oropa jest na tyle dynamicznym podjazdem, że trudno będzie Quintanie coś zyskać. Powiedziałbym nawet, że faworytem z grupy faworytów jest Pinot i kto wie czy Dumoulin nie zaskoczy.

Pinarello napisał(a): a że wielu kibiców nie lubi Holendra podświadomie ze względu na jego urodę,


what? :lol: :lol: