102. Liège - Bastogne - Liège (24.04.2016)


#1

Czwarty monument w roku, inna trasa, inni uczestnicy i tym samym faworyci niż w poprzednich.

Formuła niby znana, ale w tym roku mamy jedną poważną zmienę w samej końcówce.
Między St. Nicolas (6,5 km przed metą) a Cote d’Ans wciśnięto podjazd pod brukowaną ulicę Naniot (2,5 km przed metą, 0,55 km; 10,5%).

więcej szczegółów o trasie:
rowery.org/2016/02/23/trasy-i-za … iege-2016/

lista startowa:
procyclingstats.com/race.php?id=163623&c=3

jak widać, gwiazd i kandydatów do TOP10 nie brakuje, choć i tak wygra najlepszy, najsilniejsi i za 10 dni zgodnie przyznamy, że było zwycięstwo “zasłużone” :slight_smile:


#2

Nie jedną zmianę bo usunięto jeszcze Côte de Stockeu.


#3

pisałem o tych poważniejszych pod kątem wyników.
aczkolwiek fakt, Stockeau jest dość charakterystycznym podjazdem dla tego wyścigu i też jednym z trudniejszych.


#4

Nie będzie ścianki Merckxa. :567:

No to już można robić wszystko.


#5

zakładam, że jakiś remont, czy coś. nie wierzę, że tak po prostu, po cichu się tego “pozbyli”.


#6

Na plataformarecorridosciclistas napisali w artykule że roboty drogowe
plataformarecorridosciclistas.o … ieja-2016/


#7

Ciekawe, czy już wiedzieli o tym, planując ten brukowy helling w końcówce?


#8

Moim zdaniem jest tak jak zasugerowali na plataformarecorridosciclistas (link powyżej w moim komentarzu), że roboty drogowe na Stockeu nie były przyczyną dodania podjazdu na Rue Naniot, bo mogli by przecież zastąpić Côte de Stockeu innymi podjazdami w okolicy Stavelot, bardzo podobnymi, jak np. Thier de Coo czy skrócony Chemin de Renardmont
klimtijd.nl/beklimming/chemin-de-renardmont
klimtijd.nl/beklimming/thier-de-coo
Więc możliwe że te roboty drogowe to tylko pretekst do tego by dokonać zmian w końcówce trasy wyścigu…


#9

Nie wiązałbym jednego z drugim.
Za rok pewnie będzie i Stockeau i Naniot :slight_smile:

e:
imponująco na papierze wygląda Astana.
Nibali, Aru, Rosa + Fuglsang, który prawie wygrał rok temu.
do pracy też świetne nazwiska.


#10

Aru Astana odpuściła Liege.


#11

stawiam na Nibalego :slight_smile:


#12

Podobno ma być zimno.
Co nie jest dobrym newsem dla Kwiatka.


#13

Wiem jedno.
Napewno nie mozna liczyc na Michala Kwitkowskiego.
To jeszcze nie ten czas.
Mysle ze wycofa sie w wyscigu.


#14

Jeszcze jak przyleci ze slonecznego Calpe gdzie co dzien po 20 stopni do Belgi w niedziele bedzie “szok temperaturowy” i moze byc powtorka z Amstel … a w niedziele niestety w Liege 8 stopni i deszcz ze sniegiem


#15

Nie przesadzajmy też z tym deszczem. Ja wiem, że Sky to nie jest ekipa lubiąca mokre drogi, ale w końcu mamy do czynienia z zawodowcami. Bądźmy szczerzy, jeśli ktoś ma dobrą nogę to deszcz nie jest czynnikiem kluczowym. Oczywiście ma jakieś znaczenie, ale nie decyduje o podziale miejsc na mecie.


#16

W ogóle ten wyjazd na kilka dni do Calpe wydaje mi się nieporozumieniem.


#17

Z tym zimnem tez bym nie przesadzal . Tkanki tluszczowej ( chroniacej przed zimnem ) maja raczej tyle samo .
Jak juz cos zgubil ( MASE jak my to tutaj zwiemy ) , to raczej troche “miesni” niz tluszczyku …


#18

Różnica może być taka że zimno i deszczowo będzie od początku a nie uderzy to nagle w rozgrzane ciało. Sky nie jechało by na Kwiatka tyle kilometrów gdyby był bez formy. Nie w czasach kiedy istnieją dokładne dane dotyczące stanu organizmu. I nie w takiej ekipie. Dużo będzie wiadomo już od samego startu kiedy zobaczymy czy Michał jest chroniony i wieziony z przodu.


#19

Problemem nie jest samo zimno - można się ubrać i nie zmarznąć. Problemem może być nagła wyraźna zmiana pogody.


#20

Refleksje dot. FW nieuchronnie zmierzają do Staruszki, więc przerzucam dyskusję

No na LBL będzie Hiszpanowi dużo trudniej, to nie ulega wątpliwości.
Już w zeszłym roku, gdyby nie praca Stybara, wygrałby ktoś z trójki Fuglsang/Caruso/Kreuziger.

LBL jest niewątpliwie wyścigiem cięższym, ale też bardziej otwartym.
Można to wygrać jak Hamilton w 2003 (zwłaszcza, że zapowiadają nienajlepszą pogodę), czyli jakimś konkretnym zjazdem, może też na Sokołach, ale jest jeszcze taki jeden Irlandczyk, który czuje Cote d’Ans lepiej niż ktokolwiek inny i jest w stanie tam odjechać solo (im z mniejszej grupy tym lepiej).

Ale też nie miałbym nic przeciwko wygranej Valverde. Postać wybitna, ale jednak niezbyt wiele ważnych startów wygrywająca. i tak wydaje się, że 4 triumfy w Staruszce zapewniłyby mu już tę nieśmiertelność :slight_smile:

Dla rywalizacji szkoda, że nie będzie Henao, bo już się napaliłem na ewentualność pierwszego monumentu dla Kolumbii, ale jako że dla niego to już nie pierwszyzna to lepiej niż by mieli to potem anulować.