Basen a kolarstwo


#1

Witam!

Lato w pełni, chciało by się wskoczyć do wody w jeziorze lub na basenie, i tu powstaje dylemat…

Jakie jest wasze zdanie na temat : korzystanie z basenu w sezonie, przez zawodnika trenującego kolarstwo szosowe?? Nie chodzi mi o wyczynowe pływanie ,ale o rozluźnienie mięśni w wodzie po cieżkim wyścigu czy treningu. Czy należy basenu stanowczo unikać w trakscie sezonu? Czy może lepiej zamiast przejazdzki na rowerze , posiedziec w wodzie przez 2 godziny i sie zrelaksować?
Słyszałem wiele opini , że szosowiec nie powinien pływać w sezonie, jaka jest prawda na ten temat??


#2

Wiesz, generalnie to zawodnik w sezonie nie powinien robić nic oprócz jazdy, spania i jedzenia. Wg mnie to zależy od tego jak poważnie traktujesz kolarstwo i czy bardzo zależy Ci na wynikach, itd.


#3

no na wynikach i jak najlepszej formie bardzo mi zależy, jednak dla mnie trochę ciężko zrezygnować z wielu przyjemności takich jak długie spacery czy pływanie :wink: Słyszałem o kolarskiej zasadzie zachowania energii, wg której kolarze z Pro Tour unikają nawet krótkich spacerów i wszystkich innych ‘‘eksplatujących’’ czynności. Poza treningiem czy wyścigiem ‘‘nic nie robią’’ Jednak czy w przypadku kolarza-amatora takie wyrzeczenia są również niezbędne ? -myślę ,że nie… JA nie wyobrażam sobie dnia bez kilku spacerów z psem :wink:.
Jednakże, kwestia korzystania z wody jako odpoczynku pozostaje nadal otwarta. Czekam na wasze opinie.


#4

Przemeczony po basenie na pewno nie bedziesz, a jezeli nie nalezysz do scislej krajowej czolowki, to nie warto przejmowac sie takimi sprawami. Prawdziwe kolarstwo zaczyna sie bowiem dopiero w seniorach!


#5

Z tego co wiem, to ty kolarz Pro Touru nie jesteś, więc chyba nie musisz z tego rezygnować. :stuck_out_tongue: Myślę, że wypadzik nad wodę nie zaszkodzi, czasem nawet odświeży, a w zimę to nawet poprawi kondycję.


#6

Unikanie basenów, spacerów, jadanie na okrągło makaronów nie zrobi z ciebie mistrza polski, ba, prędzej inwalidę ,-) Jak ktoś jest naprawdę dobry, i poprzez trening doszedł do doskonałości i na mecie przegrywa o centrymetry to wdaję się w takie szczegóły. Wtedy są niezmiernie ważne. Taki Armstrong zwracał na wszytko uwagę pewnie, ale taki Iksiński, który dojeżdza ze stratą 20 minut, nie nadrobi tego odpuszczając basen. Czy może jestem nieświadom korzyści z tych wyrzeczeń?

Arku, napisałeś, że prawdziwe ściganie zaczyna sie dopiero w seniorach, ale najpierw trzeba przetrwać do seniora, a bez grupy nie jest to łatwe, chyba, że masz sponsora ;] No i kwestia ścigania się w Polsce, a za granicą, ale to już osobny temat…


#7

No wlasnie, PRZETRWAC. To bardzo dobre slowo, oznacza ze niekoniecznie trzeba za wszelka cene wygrywac kazdy wyscig, a cieszyc sie z kolarstwa i uczyc rzemiosla. A jezeli sie dotrwa do seniora i zalapie do jakies grupy, to wtedy mozna na powaznie zajmowac sie takimi sprawami jak spacery, szczegolowa dieta, itd.


#8

Ale jak będziesz wygrywał każdy wyścig to dużo szybciej znajdziesz sponsora i załapiesz się do jakiejś grupy :wink: Albo inaczej: będzie na to większa szansa… W ogóle będzie.

Ja się nie ścigam i dla mnie basen to świetna sprawa. A w zimę to już w ogóle boska. Uczy organizm lepiej oddychać i lepiej wykorzystywać tlen. Rozciągasz i rozluźniasz mięśnie. Odciążasz stawy. Dobrze działa na kręgosłup, na który rower działa wręcz przeciwnie.

No ale wiadomo. Jeśli chcesz coś osiągnąć to albo masz niebywały talent, albo się poświęcasz, i wszystko inne.
Myślę, że poleżenie na ręczniku nad wodą, na powietrzu, z przyjaciółmi, wejście do wody żeby się ochłodzić, popluskać z dziewczyną, dać nura na dno w poszukiwaniu skarbów. Nie jest złym pomysłem. Ale jeśli chcesz wejść do basenu i pokonywać jego kolejne długości, albo pływać dookoła jeziora to zależy jak serio traktujesz swoje treningi i karierę kolarską, oraz jak widzisz swoją przyszłość. Jeśli chcesz zostać zawodowcem to musisz myśleć jak zawodowiec i w miarę możliwości starać się żyć jak zawodowiec. Nawet jeśli wszyscy dookoła mówią, że szanse są marne, że wygrywa 1 na 100. Myśląc, że na przejmowanie się niektórymi sprawami jeszcze przyjdzie czas, możesz się poważnie zawieść. Ten czas może wcale nie przyjść.

A w zimę. Poza sezonem. Moim zdaniem basen 1 albo 2 razy w tygodniu jak najbardziej. Myślę, że świetne uzupełnienie treningu zimowego.


#9

Należy rozróżniać też kolarstwo jako ściganie się i jazdy z bólem czy na granicy ryzyka na wirażach górskich, a jazde dla przyjemności i poczucia wiatru we włosach no i pościgania się z kolegami od tak…
Odbiegamy od tematu znacząco :stuck_out_tongue: Proponuje założenie nowego tematu przez tego kogoś, kto będzie chciał ciągnąć OT ,-) Ja umywam rączki :stuck_out_tongue:


#10

nie wiem czy basen to rozluznienie po treningu;)
woda strasznie “wyciaga” energie…
Ile czasu czlowiek moze przezyc w temeraturze powietrza 10stopni, a jak dlugo w wodzie o temperaturze 10 stopni?
Basen po godzinach jeszcze bardziej Cie zmeczy,wiec jesli planujesz nastepnego dnia ciezki trening radze sie zastanowic :wink:


#11

W naszym klubie pwenego czasu - 2 sezony temu wszyscy na wakacjach jak byla pogoda z trenerem chodziliśmy się kąpać i także Juniorzy z nami -trener powiadał że po długiej kąpieli woda wyciąga że dopier za 3 dni dojdziesz do siebie i nie pozwalał nam się kąpać dłuzej niż 10 min a na te 10 min to wręcz zachęcał bo taki relaks jest przydatny jak rozciaganie…