BikeMaraton w Krakowie - jak było?

To dla mnie drugi maraton. Uważam jednak, że trasa była lekko mówiąc niedostosowana do takiej ilości osób. Pomimo, że na starcie stalem dosyć wysoko nagle - podjazd i “wąskie gardło” korek :angry: (a to chyba dopiero 2 km) Łańcuch mi spadł i zablokował się skutecznie. 3-4 min walczyłem i chyba ze 300 osób mnie wyprzediło. Naprawiłem i depa, ale, ale… jaka depa Ludzie z rowerów na nogi i spacerek pod górkę. Nawet nie możliwe było wyprzedzanie. Kosztowało to wszystko trochę nerwów. Mimo, że nie byłem przed startem w optymalnej formie powtarzałem sobie, że skończy się ten podjazd i troche nadrobię. Chwila prostej i zonk :exclamation: singiel track skutecznie uniemożliwiał manewry tym co chcieli wyprzedzać oraz tym którzy nie mieli gdzie zjechać :angry:
Czułem się zmęczony. Gdzie jest bufet :question: (pierwszy) JEST :exclamation: Dwa kupki gato i pedał pod gorę. KRYZYS. Było cięzko (za dużo szarpania na początku) a do mety jeszcze ok 45km. Jadę dalej. Z góry i pod górę, asfalt i zjazd na utwardzoną. Pod górę brak siły. Wyprzedza mnie jeden i drugi. Z góry zjazd. Zamykam oczy :slight_smile: i gnam. Na asfalcie nadrabiam. Tu jazda kondycyjna bardzo sią przydaje. Doganiam jakąś grupę, wyprzedzam i pod górę Doganiają mnie, ale nie wszyscy wyprzedzają.
Ok 60 km GDZIE SĄ TE OZNACZENIA :exclamation: :exclamation: :exclamation: 4km do mety a my stoimy. Ok 20 luda :exclamation: Asfalt w prawo i w lewo. DECYZjA. Jedziemy w prawo pod górkę. STAĆ :exclamation: Ktoś krzyczy w lewo. No to w dół. :angry: Nie jednak do góry. :neutral_face: Jedzimy. Teraz może już 30. Grupa się rozciąga. Jestem w pierwszej ósemce. Później dzielimy się na dwie grupy i jestem w drugiej. Światła, skręt w lewo doganiamy pod górę 4 uciekinierów POLICJA. Widzimy ją z daleka. OK. To tu. Zaczynamy się ścigać (nasza ósemka) - naprawdę przyjacielsko bez przeszkadzania. Jadę czwarty. Widzę metę, wyprzedzam dwóch resztką sił jestem drugi. Nie ogllądam się do tyłu i… Za szybki finisz, może brak doświadczenia. Tych dwóch (chyba Jasło - pozdrawiam) wyprzedziło mnia. Uśmiech. Gratulacje. Lepszy humor i radość, że już koniec. Na liczniku 69,40km. Starta czasu z licznika 5 min. Dodatkowe wyszło 5,40km. ufff