c2h5oh


#1

Uważam że jest oczywiste zę ta trucizna niszczy formę i zdrowie. czy teraz zimą przy roztrenowaniu także warto nie stosować tego specyfiku w diecie?! licze na wasze opinie.pozdr.


#2

hehe ale temacik się pojawił na forum ja tam się na dietach za bardzo nie znam ale wiem że to może rozgrzać w bardzo mroźne dni a w nadmiarze jest szkodliwe aha i jeszcze kieliszek poprawia krążenie :mrgreen:


#3

Jestem rozczarowany że tak mało informacji znalazło się w tym topicu :slight_smile: . Quibo do dzieła…


#4

Ja osobiście jestem przeciwnikiem kierowania jakimkolwiek pojazdem po spożyciu alkoholu, również jazdy rowerem. W praktyce nie ma żadnej różnicy między pijanym kierowcą a rowerzystą / kolarzem – stwarzają takie samo zagrożenie dla siebie i innych uczestników ruchu.
Wiemy oczywiście, że jest dopuszczalny poziom zawartości alkoholu w wydychanym powietrzu czy we krwi – w praktyce ze względu na indywidualne cechy każdego organizmu nie ma doskonałego przelicznika ile można wypić alkoholu i wsiąść za kółko czy na rower.
Jestem zdania, że najlepiej wyjść z założenia : piłem nie jadę.

Wsiadając na rower po alkoholu ( nawet po jednym piwie czy lampce koniaku ) dajesz w praktyce przyzwolenie, żeby to samo robił kierowca. A świadomość, że kierowcy są na tzw. cyku dla rowerzysty / kolarza nie jest za optymistyczna.

Po treningu / przejażdżce piwko ( wiadomo, ma przeciwutleniacze ) czemu nie. Sam czasami tak robię.
Swoją drogą, przyznaję się bez bicia, kiedyś w przeszłości zdarzało mi się wypić piwo w trasie. Piwo, nawet jedno, bardzo szło mi w nogi i jechało się zdecydowanie ciężej. Z własnych doświadczeń wiem też, że jazda / trening „dzień po” zakrapianej imprezie też nie należy do najprzyjemniejszych.