Co z temi Emiratami


#1

Obecny sezon dla ekipy Zjednoczonych Emiratów Arabskich jest wyjątkowo parszywy. Jedyne zwycięstwa dla ekipy odniósł Kristoff, o którym można powiedzieć, że przechodzi załamanie formy. Aru nie jest liderem na GT, Ulissi nie jest tygryskiem, Costa nawet w Szwajcarii nie daje rady, Martin w gorszej formie (a jeśli nie, to przynajmniej pech go nie opuszcza), Swift się w ekipie nie odbudował, Atapuma się nawet nie wywraca na zjazdach, bo się nigdzie nie spieszy i trudno tu znaleźć jakieś plusy.
Z czego to wynika? Zeszły rok z mniejszym budżetem mieli znacznie lepszy. Pospekulujemy?


#2

Rzeczywiście, niektórzy w zeszłym roku lepiej. Ale ogólnie, jeden z powodów to Giuseppe Saronni. On nie umie zarządzać drużyną kolarską.

Co do Aru, trafił od sprawdzonych trenerów do swojego przyjaciela (!) Tiralongo, który po raz pierwszy próbuje swoich sił w tym zawodzie. Saronni nie zajmował się takimi kwestiami, choć wymagał więcej dni wyścigowych przed Giro (i rzeczywiście, było ich 22, jak w 2014 r. było 14 dni, a w 2015 r. 15) i wywierał na niego presję.


#6

Nie siedzę w tym wszystkim zbyt głęboko, ale tak na czuja też bym obwinił Saronniego i ludzi z nim powiązanych. Tyle że nie odniósłbym tego do tego sezonu, a ogólnie, równie do przeszłości. Lampre też miewało takie dołki i nawet jeśli z nich wychodziło to nigdy nie sprawiali wrażenia ekipy jakoś super zorganizowanej, jak i w peletonie, tak i poza nim.
Nigdy nie dało się też odczuć jakiejś nadzwyczajnej chemii między zawodnikami Saronniego. Wkurzenie Cunego po tym jak w Varese przekroczył metę zdobywając tytuł wicemistrza świata za zwycięskim Ballanem mówiło więcej niż wiele.

Zwróćcie uwagę, że Lampre nigdy nie było ekipą, w której dobrze by się czuli kolarze, którzy przyszli tam z innych protourowych grup. Albo inaczej, od lat opierali się albo na zawodnikach, którzy jeździli u nich od młodego, albo na takich, którzy przyszli tam z niższych dywizji.
Ostatni zawodnik, który mi przychodzi do głowy, który przyszedł do Lampre z ekipy przynajmniej równorzędnej i się u Saronniego rozwinął to… Bruseghin. A to już ponad 10 lat temu.

W UAE mają większy budżet, ale cóż… Dużymi zasobami też trzeba umieć zarządzać.


#7

Takich zawodników co przychodzili z dobrych drużyn (lub we wcześniejszych sezonach jeździli w dobrych grupach) i się w Lampre rozwijali było co najmniej kilku: Bruseghin, Bannati, Valjavec, Vila, Stangelj, Lorenzetto, Scarponi to tylko niektórzy.


#8

Bennati rzeczywiście w Lampre przeżywał rozkwit kariery.

Valjavec osiągał lepsze wyniki przed i po Lampre.

Stangelj, Lorenzetto, Vila…może. Ale to nie był jakiś przeskok w wynikach.

Scarponi największy postęp zrobił w Androni. Ktoś powie, że wygrał Giro w Lampre, ale dobrze wiemy w jakim okolicznościach. Potem to jednak jego postawa była raczej rozczarowujaca na Giro.

Moim zdaniem najlepszy był na Giro 2010, kiedy był w górach hyba najmocniejszy obok Basso.


#9

Vila - nie było przeskoku w wynikach w Banesto nie osiągał nic w barwach Lampre (10 w Giro czy 2 w Paryż Nicea)

Lorenzetto - w Milram dobry w wyścigach klasy 1 w Lampre (7 w TdP czy 5 w Mediolan San Remo)

Scarponi - w Androni (2 Lombardia i Tirreno (w tym wygrana w Tirreno) i 4 w Giro) w Lampre (Wygrana Giro, Wygrana Catalunya, 3 w Tirreno i jeszcze kilka innych dobrych wyników na Giro czy w Liege Bastogne Liege)

Valjavec rzeczywiście no miał porównywalne wyniki w Phonak czy później w Ag2r może nawet tam miał lepsze.

Na pewno jakiś tam postęp wynikowy w Lampre zrobili - Nelson Oliveira czy też Rafael Valls


#10

Co do Scarponiego, abstrahując od jego występu na Giro 2010, pisałem wyżej o ekipach protourowych. Scarponi, Niemiec czy Petacchi wpisują się w schemat budowania drużyny w oparciu o kolarzy z niższych dywizji.
Skoro Scarponi to prędzej już by można pisać o Meintjesie, który też przyszedł z ekipy z niższej dywizji i jakiś tam postęp rzeczywiście w Lampre zrobił (trochę też z racji rozwojowego wieku - jak zresztą nasz Szmyd - ale zawsze).

Vila oczywiście zrobił duży postęp w Lampre, ale przyszedł do nich dużo wcześniej niż Bruseghin czy Bennati. Ja pisałem o ostatnim zawodniku, nie cofałem się do tych, co byli przed nim.

Stangelj?
Widziałeś jak jeździł w Liquigasie w latach 2000/2001?
Tyle w temacie.


#11

No to masz Nelsona Oliveire i Rafaela Vallsa już po Bruseghinie