Doping i Polityka


#72

Bardzo ciekawe badania. Może to oznaczać, że w praktyce doping jest nie do wykrycia


#73

Jakby nie patrzyć idealne wpasowujące się w filozofię „marginal gains”. Troszkę tu troszkę tam i jedziemy z tym koksem…


#74

Ciekawi mnie czy informacja o wycofaniu się Sky ze sponsorowania jest częścią układu zawartego by ratować Frooma po wpadce z salbutamolem. Wszyscy, drużyny itd. jakoś gładko to przełknęli. To było naprawdę dziwne. Jeśli jednak powiedziano im że to już koniec to mogli podejść do tego z większym spokojem. Sky osiągnęło co miało osiągnąć. Froome ma już swoje lata i swoje kaprysy takie jak np. wygranie 3GT z rzędu zaspokojone. Sensu ciągnąć dalej tego nie ma. No bo czemu miałoby to służyć?


#75

TdF Stara Dziwka :wink:

A może Kurtyzana?
Już od dawna myślałem o tym tekście ale teraz w sumie jest dobra okazja. By napisać że właśnie tak odbieram ten wyścig. Wszyscy się podniecają, Kurtyzana jest mistrzowsko odpicowana, ma te wszystkie świecidełka i tłumy klakierów, którzy ciągle podkreślają że tak, to właśnie ona jest naj. Najwspanialsza, najbardziej pożądana, to właśnie nią każdy by chciał mieć.
Ludzie się trudzą, marzą, śnią o niej. Dla zwykłych fanów jest jak królowa organizująca widowiskowy wyścig rywali do jej łóżka. Dla pretendentów jak nieosiągalna kobieta, przedmiot westchnień tłumów.

Ale przecież nie zmienia to faktu że tak naprawdę wciąż jest jedynie dziwką, którą można mieć za pieniądze. Tylko nie za byle jakie pieniądze. I to ją właśnie wyróżnia. Tu są potrzebne duże pieniądze i duże „umiejętności”. Takie jakie miał Armstrong czy teraz Sky. Masz te pieniądze więc możesz poczuć się jak król, zdobyć ten podziw tłumów.

I choć gdy już uda ci się to zrobić to możesz dostrzec że tak naprawdę zdobyłeś odpicowaną niemożliwie zwykłą pospolitą lansiarę łażącą w podartych ciuchach szpanującą gołym tyłkiem. Wcale zresztą nie takim fajnym … Ale przecież nie możesz się do tego przyznać. Dlatego brniesz w to dalej. Zwłaszcza że przecież sam jesteś dokładnie taki jak ona! Oszukany. Odpicowany za pomocą nowoczesnej chemii i stojącymi za nią pieniędzmi. Po prostu para warta siebie.

A przecież o nic innego nie chodzi. Jak o ten Wielki Lans. Te kłaniające się tłumy. Ten podziw ludu. To się liczy. Dziwka może i stara. Niezbyt ładna. Upierdliwa. Z każdym rokiem coraz bardziej nudna i brzydsza :slightly_smiling_face: Tylko cóż to znaczy wobec tego całego przepychu, który teraz stał się twoim udziałem.

Najważniejsze jest że przecież tyle osób o niej marzy a tylko ty ją masz. Marzy np. taki Kwiatkowski, marzą inni. Powoli usychają na wskutek tych marzeń podczas gdy ty patrzysz na to z góry rozdając wszystkim pobłażliwe uśmiechy urzędującego władcy. Najlepszego, najwspanialszego, dobrotliwego ale w końcu tego jedynego, tego najbardziej właściwego mającego prawo znaleźć się na tronie :grinning:

Tak jest i będzie.
No chyba że w końcu ludzie przestaną marzyć, pójdą po rozum do głowy i poszukają sobie innych fajniejszych lasek :wink:


#76

Pamiętam, że kiedyś popełniłem podobny w tonie tekst o “olewaniu Unibetu” przez wielkie toury :wink: Nie posłużyłem się wprawdzie metaforą, ale wymowa musiała być podobna :wink:
Dlatego nie wypowiem się o kurtyzanach.


#77

Jak Sky zabiło kolarstwo

Tytuł według mnie nie jest nadmierną przesadą. Owszem kolarze się ścigają itd. Ale mimo wszystko Sky jak się wydaje zabiło to co naprawdę jest ważne. Coś prawdziwego i pozytywnego.

Do tego tekstu zainspirował mnie rzut oka na wyniki TdF z 2012. Nie oglądałem wtedy wyścigów, nie znałem więc tej historii. Która przecież mówi sama za siebie: Wygrał torowiec Wiggins przed wtedy właściwie zupełnie nieznanym Froomem. Jak to się stało że torowiec tak dobrze jeździł w górach. Jak to się stało że Froome szalał w górach by być lepszym w czasówce od Cancellary?
A stało się to tak że pojawiło się Sky ze swoim projektem doprowadzenia Brytyjczyka do zwycięstwa w TdF. Projekt zakładał dłuższą obecność, stopniowe osiągnięcie celu. Jednak zwycięstwo Wigginsa a potem seria Frooma przyszła szybko. Jakoś zadziwiająco łatwo przyszło to Sky. Jak im się to udało?
Dzisiaj wiemy sporo na ten temat.
Jedną z tych rzeczy było „marginal gains”. Elegancki frazes określający jasną dyrektywę J. Murdocha: Macie chwycić się wszystkiego co się da by osiągnąć cel.
Oczywiście, „wszystko” można zrozumieć różnie. Np. wszystko co dozwolone. Wszystkie te drobne rzeczy, które mają pomóc w zwycięstwu. Można to odebrać pozytywnie. Ale czy jeśli to „wszystko” obejmuje też np. niewpisane na listę dopingu środki to jest to ok? Czy jeśli obejmuje naciąganie przepisów, korzystanie z wszelkich furtek to jest ok? Gdzie jest granica owych „marginal gains”.
W przypadku Wigginsa wiemy że owa granica była daleko. Nie tylko korzystał z furtek znanych pod nazwą TUE ale wyraźnie było coś jeszcze więcej sądząc ze znanej historii dotyczącej walizki z nieznanymi specyfikami krążącej po Europie, zaginionych danych itd.
Jasne jest że Sky i J. Murdoch nie poczuwali się do jakichś specjalnych ograniczeń. Przeciwnie. Od początku chemia stanowiła bardzo istotny punkt programu Sky. I raczej nie jest to dziwne gdy się poczyta o dziecku sukcesu czyli J. Murdochu. Który najwyraźniej uznał że jego przedsięwzięcia będą przynajmniej tak efektywne jak jego ojca. Co naprawdę jest poważnym wyzwaniem. Dlatego też J. Murdoch został przyłapany na różnych niecnych uczynkach co kosztowało go też co nieco.

O ile jednak w biznesie trafia się na podobnych twardych zawodników to w przypadku kolarstwa akurat trafił na coś przeciwnego. Kolarstwo, po wielkich problemach postanowiło na serio zrealizować ideę czystego sportu. A J. Murdoch ze swoim Sky ideę tą zabiło.

Zwycięstwo Sky w 2012r nie było jedynie wynikiem skuteczności filozofii „marginal gains” samej w sobie. Lecz też wynikiem braku konkurencji w tej filozofii. Podczas kiedy inni być może uwierzyli w walkę z dopingiem lub przestraszyli się efektywniejszych sposobów wykrywania dopingu, Sky nic sobie z tego nie robiło. Mieli czysty teren na którym mogli zaszaleć. W sytuacji kiedy inni wyraźnie się ograniczyli, wystarczyć mogło niewiele by zwyciężać. I tak taki Froome, człowiek, który właściwie nigdy nic wcześniej nie pokazał okazał się nagle mega góralem i czasowcem.
„Marginal gains” okazało się takie skuteczne. Nie trzeba było wiele by zostawić w tyle całą resztę.

Oczywiście dyrektorzy sportowi, nie są w ciemię bici. Zwłaszcza że sami pewnie widzieli dużo więcej niż my sobie wyobrażamy. Dla nich sprawa była oczywista:
Wracamy do tego co było.
Czyste kolarstwo to bzdura! No bo jaki ma to sens kiedy torowiec i noname wygrywają Tour?
I tak ledwie się zaczęło. Ledwie ktoś tam zdążył wziąć na serio ten cały medialny przekaz, jak to teraz ma być czysto. To się skończyło.
Dalszą historię znamy. „Marginal gains” musiało sięgać po coraz więcej aż wreszcie balon pękł, ktoś coś pomieszał, poczuł się zbyt pewnie, Froome został złapany na mega dawce salbutamolu. Po czym by postawić tą kropkę nad i, został uniewinniony.
Doping, ściema, przekręty wróciły już oficjalnie.

Ale w między czasie zdążyły niestety poprzewracać w głowie wielu ludziom. I kolarzom i kibicom. No bo co. Skoro TdF mógł wygrać Wiggins, Froome czy Thomas no to co? Każdy może wygrać!
Czemu nie Kwiatkowski?
Oczywiście że może. Tylko że ten kij ma 2 końce. Skoro każdy może wygrać to czemu akurat Kwiatkowski ma wygrać?
Skoro nie ważne jest czy twój organizm czyni z ciebie torowca, czasowca, górala czy klasykowca?
Kwiato może wierzyć. Kibice mogą wierzyć. I oglądać to teraz na żywo.

I tylko kto tam pomyśli że teraz kiedy każdy może wygrać TdF, także Michał właśnie, to coś zostało w kolarstwie zabite.


#78

Ja akurat pamiętam TdF 2012 i była to chyba jedna z najnudniejszych edycji jakie widziałem (na żywo) w tv. Według mnie sam doping (jeśli oczywiście był) nie doprowadził do tej wygranej.
Warto wspomnieć że ASO wtedy zrobiło trasę pod Sky i Wigginsa, gdzie było 100 km ITT i beznadziejnie zaprojektowane etapy górskie z metą po zjeździe. Powodem tego zapewne było wejście ASO na rynek brytyjski (wyścig w Yorkshire, start TdF 2014) i popularyzacja kolarstwa, a do tego na początek idealnie się nadawał rodowity Anglik w barwach brytyjskiej grupy wygrywający Wielką Pętle.


#79

Tak, słyszałem że trasa była pod Wigginsa. Tylko że i tak pewnie niewiele by mu to dało gdyby nie TUE i tajemnicza walizka. Podobno umierał w górach, jak twierdzi Froome, który z kolei latał jak motylek.


#80

Wiggo juz wcześniej coś tam pokazywał w górach przed przejściem do Sky. Zapamiętałem go choćby z TdF 2009 gdzie był liderem na wyścig w poprzedniej ekipie (Garmin) no i był 4 w GC (teraz już na pudle :wink: ), więc nie był to taki zawodnik jak Froome czyli zupełnie nic nie znaczący wcześniej.
Do tego słaba konkurencja. Nibali jeszcze wtedy nie był chyba tak mocny jak w 2013 i 2014 w górach co w dodatku przy tej ilości czasówek i niezbyt trudnych jak nawet na TdF górskich etapach
i Sky z Frumim który pewnie był najmocniejszym zawodnikiem TdF 2012 powodowało że miał niewielkie szanse na wygraną czy nawet na wyrównaną walkę z Wiggo.
PS. Choć wtedy w 2009 na TdF Vande Velde był chyba liderem i potem się chyba wycofał i Wiggns walczył o GC ale dokładnie tak nie pamiętam jak było z tym liderowaniem w Garminie.


#81

N o, a potem jeszcze na Vuelcie 2011 ładne jechał


#82

Na cyclingnews ciekawy tekst


Nie znałem historii ale kto wie czy nie wynika z niej że Lappartient już dawno sprzedał swoją duszę i lubił mieszać swoimi brudnymi paluszkami w kolarstwie.
W skrócie chodzi o to że był sobie Christophe Bassons, kolarz który jeździł w Festinie i był wrogiem dopingu. Nie siedział cicho, lubił gadać co o tym myśli. Co nie podobało się Armstrongowi i spółce. Co kosztowało Bassona udział w TdF i w ogóle zawodową karierę kolarską. Po jej zakończeniu chłopak jeździł amatorsko. I na jakimś takim wyścigu wezwano go na kontrolę mimo że z powodu jakiegoś defektu/niedyspozycji zjechał z trasy 20km przed metą i udał się do domu. Po 2,5 godziny dowiedział się że został wyznaczony do kontroli. Powrót generalnie nie był już zbyt możliwy. Nie stawił się, dostał rocznego bana.
Ogólnie wyglądało to na czystą złośliwość i próbę jego dyskredytacji. Gdzie swoją istotną rolę odegrał francuski związek kolarski, którego szefem wtedy był Lappartient. Bassons skierował sprawę do sądu. A teraz, po 6 latach, wygrał.


#83

Sorry, że w tym temacie, ale bez polityki nieczynne :wink:
Roson na 4 lata. fiu-fiu, nieźle przygwożdżony…


#84

W Seefeldzie (MŚ narciarstwa biegowego, skoków i kombinacji norweskiej) rajd policji austriackiej. Głównym aktorem i powodem do rajdu ma być lekarz Mark Schmidt, znany z jego przeszłości w drużynie Gerolsteiner i Milramie i wiele razy związany w kolarstwie z dopingiem.


#85

A jakimi zawodnikami i zawodniczkami się obecnie zajmuje? Kadra Niemiec?


#86

Na razie nic nie wiadomo. Rzekomo rajd dotyczył reprezentacje Estonii, Austrii i Kazachstanu.


#87

Ooo to może Polska dostanie brąz w skokach


#88

To jest lekarz, a nie skoczek narciarski, żeby komuś medal zabrali.


#89

Poza tym chodzi o biegaczy narciarskich.


#90

Ciekawa informacja:


Norweg (reprezentujący Monako) został złapany na wspomaganiu środkami, które raczej przydają się w innych dyscyplinach.
Może Norwegowie mają to po prostu we krwi? :wink:


#91

We krwi to na pewno :wink:
Ale ciekawe, może hobbystycznie uprawiał inny sport gdzie mu to było “potrzebne” a nie spodziewał się kontroli grając w brydża.