Doping i Polityka


#81

N o, a potem jeszcze na Vuelcie 2011 ładne jechał


#82

Na cyclingnews ciekawy tekst


Nie znałem historii ale kto wie czy nie wynika z niej że Lappartient już dawno sprzedał swoją duszę i lubił mieszać swoimi brudnymi paluszkami w kolarstwie.
W skrócie chodzi o to że był sobie Christophe Bassons, kolarz który jeździł w Festinie i był wrogiem dopingu. Nie siedział cicho, lubił gadać co o tym myśli. Co nie podobało się Armstrongowi i spółce. Co kosztowało Bassona udział w TdF i w ogóle zawodową karierę kolarską. Po jej zakończeniu chłopak jeździł amatorsko. I na jakimś takim wyścigu wezwano go na kontrolę mimo że z powodu jakiegoś defektu/niedyspozycji zjechał z trasy 20km przed metą i udał się do domu. Po 2,5 godziny dowiedział się że został wyznaczony do kontroli. Powrót generalnie nie był już zbyt możliwy. Nie stawił się, dostał rocznego bana.
Ogólnie wyglądało to na czystą złośliwość i próbę jego dyskredytacji. Gdzie swoją istotną rolę odegrał francuski związek kolarski, którego szefem wtedy był Lappartient. Bassons skierował sprawę do sądu. A teraz, po 6 latach, wygrał.