DOPING- Jak zlikwidować doping w kolarstwie w 100%


#1

Na przykładzie Cofidisu można dojść do wniosku że to jest nierealne zlikwidować doping moim zdaniem a to dlatego że nawet jeżeli narodowe federacje nie są w stanie tego zrobić,UCI a także same drużyny to kto może wyleczyć ten sport z dołku dopingowego, to jest chyba nie realne, no chyba że wy macie jakieś propozycje likwidacji dopingu.Ja myślałem sobie zawsze a żeby tym kolarzom dobrze płacić ale to też nie pomoże inni uważają by poprostu zalegalizować doping ale to też nie pomoże bo ktoś tam będzie miał lepszy specifik i będzie bardziej kombinował na sobie rużne specyfyki, i pytam was forumowicze czy jest to realne zlikwidowac doping albo w jakimś stopniu go zmiejszyć bo mam dość patrzenia i słuchania że co chwile jakiś tam kolarz jest na dopingu. Nawet dzisiaj we wiadomościach na TVN poruszono problem dopingu w kolarstwie MASAKRA


#2

moim zdaniem nie da sie go zlikwidowac tak samo jak nie da sie go zlikwidowac w innym sporcie, jednak SKUTECZNE,zaostrzone kontrole moga sprawic ten sport czystszym!
Co z tego ze wygral, skoro zwyciezca zawsze jest kontrolowany i jesli wzial to wpadnie?
Niewykrywalny doping?Analizy probek DNA chyba potwierdza wszystko :wink:
Jesli da sie wymyslic substancje ktora wspomaga to da sie ja tez wykryc…
Nikt przeciez z ludzi nie zrobi “krolikow doswiadczalnych” bo kazdy przy zdrowych zmyslach nie da na sobie testowac czegos takiego!


#3

Moje zdanie jest takie, ze zawsze znajda sie ludzie chcacy sie ‘podrasowac’. I zawsze znajada sie nowe srodki i nowe sposoby ukrywania prawdy. Kolarstwo jest skrajnie ciezkim sportem, od poczatku ludzie cos brali zeby wygrac i jest to niestety wrecz historyczny, posiadajcy tradycje, nierozerwalny element tej dyscypliny.

Na pewno bledem byloby jeszcze mocniejsze zaostrzenie polityki antydopingowej. Przeciez na dzien dzisiejszy kolarze musza informowac gdzie i o ktorej beda srac danego dnia. To jest paranoja, skrajna glupota. Nie jestem w stanie sobie wyobrazic sytuacji, w ktorej przepisy stana sie jeszcze bardziej hardcorowe.

Hmmm… :question:


#4

poza tym nie powinno byc kar typu 2 lata zawieszony :wink:
przylapany zawodnik nigdy wiecej nie powinien miec licencji i via :smiley:


#5

clinque nie zgadzam sie z Toba. Zawsze moze zajsc jakas pomylka, laboratoria sprawdzaja tysiace probek… istnieje prawdopodobienstwo osadzenia niewinnego, a dla takiego kolarza to jest smierc za zycia.


#6

Ale np. w przypadku Vinokurowa dożywocie byłoby dobrą karą. Tak samo Landis, Moreni, itd.


#7

A wg jakiego schematu chcesz dzielić kolarzy na tych co mają być zdyskwalifikowani na stałe i na tych na czas określony?
To nie ma sensu, nie da się wykluczyć w ogóle dopingu w żadnej dyscyplinie sportu. Trzeba walczyć z dopingiem i dopongowiczami, ale kara dożywotniej dyskwalifikacji moja się z celem, poczekajmy do przyszłego sezonu, kolarze podpisali deklarację i jak wpadną tracą roczne zarobki, może to na nich jakoś podziała pozytywne .


#8

dlatego bada sie 2 probki…
jesli 1 jest pozytywna, 2 pewnikiem ze zwiekszona uwaga…


#9

Kolarze podpisali deklarację to prawda,ale myslicie iż to pomoze wątpie ponieważ ludzie są do wszystkiego zdolni (dam przykład to tak jak w piłce jak byś nie chciał zdobyć ligi mistrzów) taki jest TDF to jest najważniejszy kąsek i ludzie są do wszystkiego zdolnii, a co za tym idzie sięgają po różne sposoby wygrania czegoś waznego w danej dyscyplinie sportu aczykolwiek wiem jedno, kolarstwo cierpi i wiem że istnieją sposoby by z tym walczyć na maksa tylko jakie :blush:


#10

Wg mnie na dzień dobry powinien być zlikwidowany zapis, że zawodnik na coś tam chory (np.astmę lub raka jąder) po przedłożeniu zaświadczenia lekarskiego może brać leki związane z leczeniem tej choroby, nawet jak zwierają środki niedozwolone.
To jest furtka, która powoduje nierówną rywalizację już na starcie i dodatkowo nakłania do brania koksu.
Są zwodnicy co mają po 7-8 zaświadczeń na różne choroby.
Jak ktoś jest chory i musi brać leki nie powinien otrzymać zdolności sportowej i nie powinien startować wogóle.


#11

Czyli twierdzisz, że jeśli ktoś jest chory, nie powinien startować. Pomimo tego, że kocha ten sport, poświęcił wiele czasu, serca i wysiłku w treningi i na przykład dopada go astma, która wywiodła się powiedzmy z jego alergii na trawy/zboża. Takich ludzi powinno się od razu skreślać nawet jeśli chcą jeżdzić i uprawiać kolarstwo, tak? To byłoby chore.


#12

Uważam, że jeśli ktoś w związku ze swoją chorobą musi brać leki zwierające niedozwolone substancje, nie powinien mieć prawa startu w zawodach. Zdrowie jednak jest ważniejsze od zamiłowania do sportu, a wszyscy startujący powinni mieć równe szanse. Inaczej tworzą się furtki do nadużyć i większa motywacja dla innych żeby też kombinować i brać.
Ta właśnie uważam, choć oczywiście możesz się ze mną nie zgadzać.
Inną kwestią są nadużycia i fikcyjne zaświadczenia.


#13

Tak. Nie powinien zostać dopuszczony, ze względu na ryzyko jakie za sobą niesie kolarstwo w przypadku np. astmatyków. wyobraźmy sobie że nagle dostaje ataku astmy w górach…


#14

W ogóle ta cała dyskusja, moim zdaniem nie ma sensu. Jestem akurat lekarzem i wiem, że PEŁNE zalegalizowanie dopingu doprowadzi do niewyobrażalnych skutków zdrowotnych dla kolarzy. Doping w obecnej dobie, to niestety nie EPO (to juz raczej substancja tylko na treningi), ale substancje, które są produkowane w dziesiatkach, jeśli nie setkach różnych laboratoriów. Te substancje muszą jakoś być pod kontrolą. Jeżeli “uwolnimy” ten cały cyrk, będziemy mieli, niestety co rok, co dwa, kolejnych Halupczoków. Nie wspominam już o autotransfuzji, którą, wbrew powszechnej opinii, można wykryć. WADA i MKOL, niestety nie decydują się wprowadzenie znanej już metody do badań antydopingowych.


#15

sport.onet.pl/0,1248702,1588597,wiadomosc.html

Macie link do artykułu nt. narkotyków w lidze angielskiej.
To jest tylko potwierdzenie tego, że kolarstwo wcale nie jest “brudniejsze” od innych dyscyplin, tylko że jedynie w kolarstwie się to nagłaśnia (konflikt interesów), a w innych dyscyplinach sportu temat się zamiata pod dywan, żeby nie robić złej reklamy i nie tracić sponsorów i potężnych pieniędzy.


#16

Niech podzielą kolarstwo na: Kolarstwo na dopingu i kolarstwo bez dopingu :stuck_out_tongue:


#17

grzdylu - halupczok zmarł przecież po zakończeniu kariery - miał wade serca i to go wykończyło.
Doping w innych dyscyplinach jest jeszcze wiekszy. Zawodowy boks to cyrk przecież. Już nie mowię o takich dziwadłach jak k1, wrestling czy inne mordobicia. W futbolu mieliśmy parę zgonów na boisku ostatnimi laty ale żaden piłkarz odkad pamietam nie wpadł na dopingu. To jest śmieszne. W kolarstwie przynajmniej coś się robi
Doping nie może być poza kontrolą bo już w latach 50 mieliśmy w kolarstwie wypadki smiertelne zwiazane z dopingiem
A to czy najlepsi biora czy nie to najlepiej obrazuja słowa Coppiego który stwierdził ze jak chcesz rywalizowac to musisz brać. Kiedys zażartował ze ma takie specjalne pastylki . Raz wział za dużo to zaczał kręcić pedałami nie w tą strone co trzeba
Anquetil na przykład nigdy nie krył się z tym że bierze rózne srodki bo twierdził zę przejechanie z bordeaux do paryża na wodzie i bułce jest po prostu niemożliwe.
Stosowania środków dopingowych zabroniono w kolarstwie dopiero bodaj w 59r. Wcześniej kolarze brali co mieli i nikt się z tym nie krył. amfetamina była w powszechnym użyciu jako środek który pobudza i usuwa zmęczenie. Roger Vlaeminck nigdy nie wpadł na kontroli jak merckx ale nie jest dla nikogo tajemnica że już pod koniec kariery zaczął zachowywać się cokolwiek dziwnie i w końcu wyszło ze jest po prostu narkomanem. Merckx wpadł bodaj 3 razy na kontroli, Marc Demeyer - zwycięzca paris - Roubaix nie dożył 35 lat. Freddy martaens - cudowne dzicko belgijskiego kolarstwa skończył w depresji i z chorą wątrobą bo ta nie wytrzymała sterydowej kuracji.
generalnie to doping był kiedyś mniej efektywny ale za to bardziej szkodliwy bo brano sterydy albo środki działające na układ nerwowy. Dziś epo jeśłi ktoś stosuje się do jakichs tam zasad jest właściwie nieszkodliwe chyba ze wyjdzie to po kilkunastu latach w postaci niewydolnosci układu krążenia.
A co robic żeby dopingu nie było? Markowac substancje służące do tego tak żeby były łatwo wykrywalne. Poza tym jeśli czytam ze pracownicy wada i różnych laboratoriów antydop. sprzedają patenty na obejście testów no to na to się już nic nie poradzi.

czekajmy do jutra - zacznie się “cerowanie” herosów tdf z tego roku.

jest taki film - ‘doping forever’- koleś na próbę poddał się takiej kuracji jaką stosują kulturyści ale w połowie dawki. rezultaty były niesamowite, tylko lekarz powiedział mu że ma wątrobę alkocholika z długim stażem


#18

Moim zdaniem powinno się zaostrzyc przepisy antydopingowe. Ci, których złapią powinni dostac dożywotni zakaz uczestnictwa w kolarstwie. To moze oduczyło by resztę brania dopingu jakby kilku wywalili raz na zawsze.
Zawodnik wezwany do kontroli jak się raz nie stawi (np. Rasmusen) to od razu OUT z wyscigu a nie cackanie się z nim.


#19

To jest moim zdaniem idiotyzm nie z tej Ziemi. Nie Twoja propozycja, tylko to ogólne naruszanie prywatności ludzi, którzy nie maja żadnej swobody. Niektórzy piszą, że doping niszczy sport etc. a co robi takie postępowanie, te ciągłe kontrole, informowanie o wszystkim? Włażenie do z butami do życia innych, a zwłaszcza ludzi uprawiających tak ciężki sport to jest poniżej wszystkich norm.


#20

ale to sie juz stalo konieczne, swiadcza o tym chocby wpadki coraz to mldoszych, atrz np nasi juniorzy… dasz komus swobode to juz wpadnie bo sobie cos wezmie… dla mnie tak mlody czlowiek ktory sie szprycuje tototalny idiota… i przez takich ludzi ten sport nie moze byc czysty…