Dopuszczalny poziom hematokrytu niższy od poziomu uznananego


#1

Dlaczego dopuszczalny poziom hematokrytu (49,99 %) wskazany przez organizacje walczące z dopingiem jest niższy od najwyższego poziomu hematokrytu uznanego przez naukowców jako normalny/zdrowy(nawet do 54%)?Czyli znaczy to że ktoś nie używając EPO może zostać uznany za używającego?Może ktoś z nas ma przekroczony poziom tylko sobie tego nigdy nie zbadał…?Jaki macie poziom hematokrytu?Badaliście sobie kiedyś swój poziom hematokrytu?Jak nie to uważajcie bo przy pierwszej kontroli możecie dostać 2 lata :slight_smile:


#2

Z tego co pamiętam “normalny” hematokryt to 30-55%. W praktyce wygląda to tak, że poniżej 35% to już naprawdę mało, natomiast powyżej 50% to bardzo dużo, jednak są osoby, które mają naturalnie taki hematokryt i nie jest to oznaka żadnej choroby. W takim przypadku kolarz (czy w ogóle sportowiec) musi dostarczyć zaświadczenie od lekarza, że ma naturalny hematokryt powyżej 50% i UCI dostosowuje poprawne zakresy do niego. Z tego co pamiętam chociażby Cunego ma takie zaświadczenie.


#3

Ja jak trenowałem, miałem w granicach 40-43, tak pamiętam.
Raz po zimowym zgrupowaniu miałem coś koło 37-38, co jak kojarzę dość mocno podłamało mnie psychicznie :wink:
Ostatnio z kolei miałem 46.7, czyli jak na mnie bardzo wysoko.
Na pewno to kwestia organizmu, wytrenowania, formy itd.


#4

Po ostatniej dawce EPO :laughing:


#5

Rozgryzłeś mnie :wink:


#6

Ja tam bez EPO miewałem powyżej 50, więc da się :slight_smile:


#7

Transfuzja?! :572:


#8

Dopuszczalny poziom hematokrytu ustalono arbitralnie w 1996, a wprowadzono w życie w 1997, żeby nie dopuścić do zbiorowego samobójstwa całego peletonu. To był okres kiedy używanie i zrozumienie działania EPO znalazło się u szczytu, a kolarze ścigali się nie tylko na trasie, ale i w zaciszu hotelowych pokoi. Skoro inny zawodnik wygrał z hematokrytem 52, to może łatwiej byłoby o zwycięstwo z wynikiem 53. I tak to sobie rosło, aż Riis dostał swój najsłynniejszy przydomek. Warto dodać, że 2-tygodniowe wakacje (nie zawieszenie) dostawało się po przekroczeniu poziomu 51%.

Ofiarami pierwszego niezapowiedzianego testu w 1997 na Paryż-Nicea była drużyna Festiny. W towarzystwie kamer i dziennikarzy pierwszy badaniu poddał się Bassons. Gdy Mr. Clean zabawiał kontrolerów swoim towarzystwem koneserowie EPO mieli czas przyjąć kroplówki z glukozą. Nikt nie wpadł.