Giro d’Italia 2020

W najbliższy czwartek prezentacja trasy. Zapraszam do dyskusji.

1 Like

Indianina nie będzie.

1 Like

Ciekawe jak Ineos.
Jakiś czas temu myślałem, że Bernala wyślą na Giro, zostawiając TdF Brytyjczykom i Carapazowi.
Niemniej jednak w obliczu 3 czasówek może lepiej, by Thomas spróbował się (znowu) na Giro z np. obrońcą tytułu Carapazem, a Froome, Bernal i Siwakow na TdF?
A, no i Dennis.
Wydaje mi się, że w optymalnej dyspozycji byłby w stanie wygrać wszystkie 3 próby.
Na TdF mamy pół etapu dla specjalistów w tej dziedzinie i tam raczej błyszczeć powinni kolarze pokroju Dumoulina.

Co do przecieku przebiegu etapu pod Lago di Cancano, jestem zdania, że wybrali optymalne rozwiązanie :cowboy_hat_face:

Może nawet lepiej niż ze Stelvio. W obecnej wersji podoba mi się połaczenie Passo Tonale z Gavią. Tonale od trudniejszej strony i zaraz po zjeździe podjazd na przełęcz Gavia. Minusem tylko to że droga na Gavię podobno jest nawet bardziej niebezpieczna (nieprzejezdna) niż ta na Stelvio, pomimo że niżej, ale jak wiadomo w górach jeśli chodzi o śnieg i lawiny to nie tylko wysokość ma znaczenie. Miejmy nadzieje że będzie lepiej z warunkami na drodze niż w tym roku bo z profilu etap konkretny.

1 Like

Zdecydowanie lepiej, bo bez płaskiego dojazdu. Krócej i bardziej konkretnie.

Gavia też z trudniejszej! :slight_smile:

Stelvio znajduje się też na drodze krajowej, dlatego jest ona lepiej utrzymana.

Organizatorzy wyszli z założenia, że “nic 2 razy się nie zdarzy”. I tak jak po klapie 2013 przeprowadzili za wszelką cenę w 2014 etap do Val Martello (ze Stelvio i Gavią), tak teraz po raz kolejny spróbują z tą Gavią.

1 Like

Heh Druid nie miał weny a tu cyk, jedno krótkie zdanie i temat założony :v

Podobno etap do Madonna di Campiglio jednak z Bondone choć bez Daone.


Bondone nie najtrudniejszą drogą z Trydentu ale z południa z Aldeno to też ciężki podjazd, plus wcześniej Valbona.

Przekrój rzeczywiście wskazuje na ciężki etap.
Zastawiam się czy jest sens przeprowadzania tak ciężkiego etap na dzień przed kolejnym.

Mimo wszystko szkoda Daone, bo 4 lata temu poszło tam niezłe tempo + mieliśmy na zjazdach tę historię, gdzie Intxausti zrobił dziurę za Amadorem, przez co kilku jego rywali potraciło przed ostatnim podjazdem.

Ciekawe jak to się w GT ostatnio trochę pozmieniało.
3 etapy dla specjalistów od jazdy na czas na Giro VS pół etapu jazdy na czas na TdF
trudny pierwszy tydzień na TdF VS łatwy pierwszy tydzień na Giro (z mocnymi akcentami w trzecim tygodniu).

Kiedyś to właśnie TdF był bardziej dla specjalistów od czasówek, a na Giro 3 czy 4 dnia można było zastać duże góry. Taki Ullrich (z wyjątkiem edycji 1997 i 2001, gdzie był mocny przez 3 tygodnie) zawsze był w wyższej formie w ostatniej fazie wyścigu, jadąc drugie pasmo. Natomiast to Giro 2020 zapowiada się trochę podobnie do 2018 czy 2016, w trzecim tygodniu będzie można wszystko stracić i wszystko zyskać.

Dzisiejsze doniesienia trochę podcinają skrzydła dotychczasowym.

  1. Piancavallo mają jechać od połnocnej strony, czyli 13 km przy 6,5%
  2. Meta przedostatniego etapu w Sestriere, bez Fraiteve (choć nie byłbym jeszcze tego taki pewien).

Jeśli się potwierdzi, wyjdzie na to, że ten podjazd pod Lago di Cancano (coś koło 7 km przy 8%) będzie jedynym końcowym podjazdem na metę (na 5 rozgrywanych), którego nachylenie będzie wyższe niż 7%.

Mamy też proponowany profil 7. etapu, rozgrywanego w Kalabrii.
Trudna rzecz, ale raczej pod uciekinierów, faworyci raczej będą uważali, by nie stracić.

Jest wyciek.
To już raczej ostateczne.

  1. Jednak ze Stelvio (i bez Gavii z Tonale, wg mnie szkoda) na etapie pod Lago di Cancano.
  2. I bez Fraiteve (coś o czym pisałem kilka dni temu, tego właśnie nie lubię w przeciekach Giro, zapowiadają gwiazdki z nieba, potem to się sprawdza w 20%, ale Włochy są tak ukształtowane, że i tak jest fajnie i wychodzą z twarzą, ale jakiś tam niedosyt po tych gwiazdkach z nieba pozostaje; a tak na dobrą sprawę to nie dziwi, bo Aru wjeżdżał tam rowerem MTB i miejsca dla innych z kibicami włącznie tam specjalnie nie ma).
  3. Reszta tak jak zapowiadano.

Specjaliści od ITT i sprinterzy bardziej zadowoleni z trasy Giro.
Górale lubiący długie i ciężkie etapy (jak Lopez czy Bernal) także, choć ataków powinni próbować najlepiej już na Etnie, bo tak znowu wielu szans mieć nie będą.

Wymarzony scenariusz: atak po zwycięstwo na Izoard w sobotę na dzień przed Mediolanem :wink:

g2020

Na minus wg mnie brak takiego naprawdę trudnego podjazdu na metę (mimo 5 takich końcówek), a la Blockhaus w 2017, Lago Serru w 2019, nie mówiąc o Zoncolanie czy nawet Jafferau czy Pratonevoso i Cervinii w 2018 (choć jeszcze zobaczymy z której strony pojadą Piancavallo).

Akurat Cervini i Pratonevoso bym do jakichś ciężkich podjazdów nie zaliczył.

przy odpowiednim tempie są ciężkie.
a już na pewno cięższe od tegorocznych
(Piancavalllo chyba jednak z północy, czyli 13,5 km przy 6,3%)

Pratonevoso to 14km i niecałe 7% dosyć regularne, takie Piancavallo od trudniejszej strony napewno jest cięższe, Etna conajmniej porównywalna. Cervinia to 19km i 5% i w 2018 jechali ją jako ostatni etap po morderczym Finiestre i z 2p ciezkimi podjazdami wcześniej, tempo było Dumoulin atakował a na mete i tak dojechała spora grupa

Tam ostatni kilometr jest płaski, bez niego wychodzi bardziej 18 km przy 6%, zasadniczo ten podjazd jest jeszcze z 10 kilometrów dłuższy, ale np. w 2015 jechali ten wariant co w 2018 i różnice były duże (choć faktycznie obsada słabsza).

Tak sobie myślę, że ci klasyczni górale a la Carapaz czy Lopez będą musieli wykorzystać każdy ważniejszy podjazd, żeby coś tu ugrać.
W pierwszym tygodniu na pewno bardziej Etna niż podjazd w Kampanii, na etapie do Piancavallo może być im trudniej, dalej mają etap do San Daniele del Friuli z tym trzykrotnie pokonywanym podjazdem 2,8 km przy 9% (też tak sobie, bo to bardziej klimaty z Kraju Basków niż dla nich), na etapie do Madonny ich ekipy będą musiały zrobić mocne tempo, żeby zaatakowali na ostatniej górze i coś tam może zyskali, potem albo Stelvio albo w ostateczności ostatni podjazd pod Lago di Cancano, a w finale albo taka taktyka jak do Madonny albo atak pod Izoard (na logikę w kontekście czekającej kolejnego dnia czasówki chyba lepszy ten pierwszy wariant) i tyle. I przejechać te 60 km ITT w możliwie najlepszym czasie + nie zagubić się na innych etapach.

1 Like

Czyli idealna trasa dla… Thomasa :v:
Jak sobie wyrobi z 3 minuty na ,60 km tt to może je spokojnie utrzymać w formie z TdF 18 na takich 6_7 % podjazdach

Według mnie to trasa bardziej pod Roglicza jeśli oczywiście odpuści sobie tą Romandie.

Piancavallo jednak z Aviano czyli najtrudniejsza wersja (13,8 i 8%) :slightly_smiling_face:
Podobają mi się te etapy z tymi średnimi podjazdami i ściankami, są przede wszystkim długie i na pewno to się odbije w trzecim tygodniu na tych najtrudniejszych etapach.

Moim zdaniem trasa bardziej pod Thomasa niż pod Roglicia (przez wzgląd na ostatnie 2 dni), co nie znaczy, że uważam, że Walijczyk pokonałby na niej Słoweńca :wink:
(Choć Roglić jak chyba nikt inny obok Yatesów czy Pinota może zyskać na tym etapie do San Daniele del Friuli).

Pogacar też powinien być zadowolony.

Piancavallo od Aviano poprawiło mi humor, tylko trzeba liczyć na lepszych wykonawców niż w 2017 :wink:

Końcówka w Agrigento ta sama co w 2008 i chyba też na MŚ 1994.

Jakby co to jestem zakochany w etapach: 12 i 20.

Widzę, że etapów płaskich jak stół więcej, niż na Tour de France. Ciekawe które GT wybiorą czołowi sprinterzy.

Podaje się, że mamy 5 etapów pod sprinterów, ale myślę, że etap do Vieste też powinni rozegrać między sobą, co daje 6. Co najwyżej zgubią Mareczkę, może Groenewegena, ale reszta powinna się utrzymać; chyba że Sagan do tego momentu nie wygra etapu i każe Borze dyktować tempo przez 100 km :wink:

Także de facto mamy dość przejrzystą sytuację, jeśli chodzi o etapy dla sprinterów, na TdF z kolei jest kilka ze znakami zapytania, w sensie albo dadzą radę albo nie (może być 5, 6 albo 7, może też się zdarzyć, że tylko 4).

Ciekawe jaka średnia prędkość będzie na tym 250 km ultramaratonie biorąc pod uwagę, że dzień później taki rzeźnik.