Giro d'Italia 2013


#1

Czyżby trasa Giro d’Italia 2013 wyglądała tak??:

4 Maj: Napoli (prolog, TTT)
5 Maj: Pozzuoli – Agropoli
6 Maj: Marina di Ascea – Cosenza
7 Maj: Sibari – Martinafranca
8 Maj: Altamura-Barletta (ITT)
9 Maj: Foggia-Tortoreto Lido
10 Maj: Giulianova – Numana
11 Maj: Senigallia-Città di Castello
12 Maj: San Sepolcro – Firenze
13 Maj: dzień wolny/transfer
14 Maj: Cordenons-Malga Montasio
15 Maj: Cave del Predil-Erto
16 Maj: Longarone-Treviso
17 Maj: Busseto-Cherasco
18 Maj: Cervere-Bardonecchia (Jafferau)
19 Maj: Cesana-Galibier
20 Maj: dzień wolny
21 Maj: Ivrea-Bergamo
22 Maj: Clusone-Edolo
23 Maj: Sondrio-Val Senales
24 Maj: Mori-Polsa (górska czasówka)
25 Maj: Bassano del Grappa-Marostica
26 Maj: Vicenza-Milano


#2

Val Senales już nieaktualne. Zamiast Maso Corto pojadą do Val Martello, czyli Lago di Gioveretto.


#3

czyzby Mortirolo blizej mety niz kiedykolwiek ?


#4

dla mnie najlepiej aby była czasówka na Mortirolo :smiley:


#5

Tak powinno wyglądać ostatnie 133 kilometrów królewskiego etapu. Gavia -> Stelvio i na koniec Val Martello, które prezentuje się tak:

Oczywiście, nie jest to informacja oficjalna, ale Gavia i Stelvio na pewno znajdą się na jednym etapie.

Swoją drogą, za daleki dojazd do finałowej góry, na dwóch wcześniejszych może być przez to nudno.


#6

oni będą tam umierać. :smiley:


#7

A potem w relacji w telewizorku będzie komentarz w stylu “ależ ci zawodnicy rachitycznie atakują”. Monfort ma rację, nawet, jeśli Bole del Mundo czy inne Cuitu Negry wydają się być brutalne a ich pokonanie wymaga maksymalnego skupienia, to jednak takie etapy jak ten z wykresu (czy te z Giro 2011) to jest prawdziwa masakra.


#8

Etap podobny do Galibier-Alpe d’Huez z TdF’11, wielkie góry na początku etapu, zjazd, sporo płaskiego, finałowa góra.

Choć był to jeden z najciekawszych etapów wielkich tourów ostatnich lat, ostatecznie nie miał wielkiego wpływu na rywalizację; wszystko się zjechało właśnie na tym płaskim odcinku przed Górą Holendrów, ten, który miał atakować (Schleck) nie miał już na to siły, a niesamowicie umordowany nie do końca sensowną, za to jakże waleczną pogonią na Galibier Voeckler stracił ostatecznie… jakieś dwie minuty.

W maju 2012r. gdy Thomas De Gendt pokonywał ostatnie metry w ośnieżonej alpejskiej scenerii, pomyślałem sobie: no kurczę, pewnie po raz kolejny Passo dello Stelvio na Giro będzie mi dane ujrzeć mniej więcej za kolejne siedem lat. No i proszę, tutaj okazuje się, że już po roku prawdopodobnie odbędzie się etap przez tę górę. Jednak należy sobie zadać pytanie - czy naprawdę wymagamy od tych sportowców, żeby rok w rok musieli przejeżdżać po sześć, siedem nieludzko trudnych etapów w trakcie jednego trzytygodniowego wyścigu? Czy w czasach, gdy niezwiązane bezpośrednio z tym sportem media kojarzą kolarstwo niemal wyłącznie z dopingiem, naprawdę należy dążyć do zwiększania trudności wyścigów z sezonu na sezon? Już w tym roku na Giro pojawiały się głosy iż trasa jest za trudna, przez co kolarze nie mają siły walczyć o zwycięstwo. A już w ogóle jaki jest sens organizowania etapów przez dwie najbardziej monstrualne włoskie przełęcze, jeśli - o ile nie zaistnieją jakieś naprawdę nadzwyczajne okoliczności - i tak kilkadziesiąt kilometrów po przejechaniu przez nie dość duża grupa będzie jechała w całości?

xracer - wg mnie urok tegorocznej trasy wyścigu dookoła Hiszpanii polegał na tym, że choć górskie etapy same w sobie nie miały jakichś morderczych profili, jednak kończyły się konkretnymi podjazdami, które były najtrudniejszymi fragmentami tych etapów. Poza odcinkami na Bola del Mundo i Cuitu Negru właściwie nie było podjazdów I kategorii w środku etapu.


#9

Zaznaczyłem, że to są ostatnie 133 kilometry etapu, nie wiadomo czy i ewentualnie co będzie wcześniej.

Przyczyn tak udanej Vuelty jest więcej, ale myślę, że najważniejszym była zmiana terminu (ekonomiczny). Co do trasy, to masz rację, a od siebie dodałbym znacznie mniejszą ilość kilometrów pokonywanych dziennie, aniżeli na Giro, czy Tourze. Chyba właśnie to wpływa na jakość zabawy w 3 tygodniu.

Bo z całym szacunkiem, ale De Gendt wspinał się na Stelvio w tempie zaawansowanego amatora i szału w tym nie było.

Chociaż nie jestem za tym, żeby wszyscy szli w jednym kierunku. Cały urok Giro kryje się w trudności trasy.


#10

IMHO takie podejście jest straszne. Kończy się tym, że po 10 latach mamy śledztwo i wyrok w sprawie “największego oszusta w historii sportu” (tak, to jest konsekwencja m.in presji ze strony fanów, nieodpowiedzialnych mediów - że nie będę tu z nazwiska wymieniał - itd). Etap na Stelvio był świetny a to, że pewnie jechali jakieś 1-0,5W/kg słabiej niż jeszcze 5 lat temu niczego mu nie umniejsza. A wręcz przeciwnie, dodaje dramaturgii. Przypominam “dramaturgię” Giro 2006 gdy Basso robił co chciał a czarnym koniem był Gutierez.


#11

Może już czas założyć temat Giro 2013? Niedługo oficjalne ogłoszenie trasy.


#12

Zrobione. Enjoy.


#13

Pózniej jak juz poznamy trase ładnie na pierwszej stroni mozesz opisac wszystkie etapy,naprawdę jest to przydatne :slight_smile:


#14

Profil bardzo podobny także do etapu na La Toussiere :slight_smile: Jeśli będzie jeden taki etap to ok, może sobie być, żeby na początku transmisji można było popatrzeć na ładne widoki, chociaż zgadzam się, że bezsensem jest umieszczać dwa tak legendarne podjazdy tak daleko od mety. Ale jeśli takich etapów będzie więcej, tak jak rok temu - piekielne Pampeago a następnego dnia poprawka, to z dwojga złego wolę trasę skrojoną w stylu tegorocznego TdF niż przesadne trudności Giro. Ciekawie to wygląda głównie na papierze i wokół trasy przejazdu peletonu. Z resztą jestem zdania, że trasa tego Touru wcale nie była taka najgorsza, a za nudność wyścigu “odpowiada” raczej obsada.

Dziwi mnie, że organizatorzy Giro, jeśli koniecznie chcą mieć na jednym wyścigu Gavię i Stelvio, albo jakieś inne legendy, nie zrobią dwóch osobnych etapów po ok 150km ze średnimi górkami po drodze, z finiszem na tych przełęczach, czyniąc je danego dania gwoździem programu. Coś w stylu tegorocznej Vuelty, gdzie mimo wielu górskich finiszów raczej udało się zbilansować trudności i przywrócić liderom i nie tylko chęć ścigania. Tym bardziej, że góry na Vuelcie to zwykle <15 km właściwego, sztywnego podjazdu, a nie ponad 20 jak we Włoszech. Do tej pory podobnie układane były etapy na Zoncolan (co prawda raz wbrew początkowemu zalożeniu organizatora;)) i tam zawsze było dobre ściganie. Nie wiem jak logistycznie miała by się sprawa z metą na Gavii, ale to tylko przykład.


#15

osobiscie wole Mortirolo, z Gavią to róznie moze byc to samo ze Stelvio


#16

ja jestem zdania, ze raz na jakis czas mogliby probowac Giro a la 2009, gdzie tych gór nie było az tak duzo (do tego fajna czasoweczka) i nie były one jakies szczegolnie trudne. a roznice były, bo di Luca, Sastre czy Pellizotti zdecydowanie wykazywali chec do scigania.

gavia i stelvio na jednym etapie? patrzac na mape, wydawalo sie to nieuniknione i wyglada na to, ze padlo na 2013. tylko wlasnie nie wiem czy nie lepsza bylaby kolejnosc 1.stelvio 2.gavia i zjazd do ponte di legno, tudziez poprawka na Tonale (jak w 2010). minus taki, ze gavia podjezdzana by byla od łatwej strony.

(w tym proponowanym tutaj etapie, zarowna gavia, jak i stelvio nie bedą miały wiekszego znaczenia).

no chyba ze meta na gavii - na babygiro to przeszlo, wiec acquarone pewnie o tym mysli.

z drugiej strony - to co juz pisalem. skoro jest meta na galibier to w tym samym roku kolejna meta na 2600/2700 to trochę przesada. te 2 etaoy, odzierałyby się z klimatu nawzajem.

a co było ze Stelvio?


#17

Ja za to bym sobie życzył więcej górskich etapów w środkowych Włoszech, tak jak to było w 2009 roku, szczególnie takich w stylu etapu na Monte Petrano. Niby niewysokie góry, ale konkretne. I byłoby trochę odmiany, bo mam wrażenie, że 3 ostatnie edycje ogólnie rzecz biorąc poruszają się po podobnej trasie i trudności są na siłę poupychane na północy.


#18

nie wiem co sądzić o tej plocie z czasówką, bo z Altamury do Barletty jest 70 kilometrów :smiley:

zwazywszy, ze to dopiero 5. etap, pewnie będzie znowu jakas zenada a la 28 kilometrow i tyle.


#19

trochę to wszystko na siłę. Włosi mają masę ciekawych miejsc i przełęczy, a koniecznie chcą robić w myślę słów Zomegana : Maybe Giro is not hard enough?

Co za dużo to nie zdrowo.


#20

chodzi mi o pogode nigdy nie wiadomo jaka bedzie w maju