Giro d'Italia 2017


#1

Temat o TdF już działa prężnie, prezentacja trasy 100. Giro za tydzień, więc czas założyć temat.
Przeklejam post Leopejo z zapowiedzią trasy z tematu o Giro 2016

Prezentacja:

rowery.org/2017/05/03/prezentac … alia-2017/


#2

krótki komentarz.

wielu ze względu na chlubny jubileusz spodziewało się fajerwerków na trasie Giro 2017.

Myślę, że dla organizatorów ważniejszą sprawą niż nazwy legendarnych podjazdów jest fakt, że całość odbędzie się we Włoszech oraz rywalizacja 2 najlepszych włoskich etapowców w roli głównych faworytów, co jest namiastką tego, czym kiedyś przez lata było Giro.

Aru i Nibali w 2017 będą jeździli dla 2 różnych drużyn, wyścig rozpoczenie się od rywalizacji na Sardynii, a zaraz potem na Sycylii, także lepszego backgroundu chyba nie mogą sobie wymarzyć.

Etna (Rifugio Sapienza) to dość trudny podjazd jak na 4. etap rywalizacji, ale właśnie przez fakt, że to dopiero 4. etap fajerwerków się tam nie spodziewam. To będzie coś jak Rifugio Aremogna w tym roku, pierwsze koty za płoty, tym bardziej, że raczej nie uświadczymy górali na poziomie Contadora i Rujano z 2011. Nibali pewnie czegoś spróbuje, ale niewiele z tego wyniknie.

Co do 14. maja, na razie przeważają głosy, że będzie to Blockhaus i nie ukrywam, że jest to mój ulubiony podjazd z trójki kandydatów. Z pewnością zbyt rzadko wykorzystywany w ostatnich latach na Giro jak na swoją bogatą historię oraz stopień trudności. I oby wjeżdżali jak najwyżej. Jako że to ostatni etap przed dniem przerwy to myślę, że może już być dosyć fajnie.

Na koniec drugiego tygodnia etap do Bergamo.
Niewiele o nim czytałem, ale intuicja podpowiada mi, że będzie trudny, może nawet jak w 2007 zaserwują Passo San Marco.

Ostatni tydzień.
Dzień po dniu przerwy etap do Bormio. Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że będzie meta na Stelvio, ale najwyraźniej zrezygnowano z tego pomysłu i chłopaki jeszcze zjadą z najwyżej usytuowanej włoskiej przełęczy.
Pewnie też będzie Mortirolo, ale osobiście mam tak duży sentyment do Mortirolo, że jeśli się je umieszcza dalej niż 50-60 kilometrów od mety to jest to dla mnie świetokradztwo.

Tirano-Canazei
Intuicja mi podpowiada, że na trasie będzie: Aprica, Tonale, Mendola i Costalunga. Może być fajnie, ale nie musi.

Moena-Ortisei
ciąg dalszy Dolomitów, pewnie się trochę pokręcą po okolicy, jakie Pordoi, Falzarego, może San Pellegrino i ostatnie 70 kilometrów jak w 2005, czyli Erbe i podjazd na metę

Piancavallo.
Jako że podjazd ten leży u podnóża Alp to raczej będzie to spokojny etap z dużym ogniem na ostatnich 15 kilometrach.
W 1998 wygrywał tam Pantani, także obok etapu pod Santuario di Oropa będzie to dobry pretekst, żeby go po raz kolejny uhonorować.

Pordenone - Asiago
etap dość nietypowy jak na górzysty finał, bo w okolicach Asiago nie ma wielkich gór i nawet jeśli pojadą Grappę (tak zapowiadają) to jeszcze trzeba będzie te kilkadziesiąt kilometrów do mety dojechać (najpewniej przez Fozę: 14,4 km, 6,5%).

Czasówka.
Ostatnio będąc w Mediolanie zrozumiałem dlaczego ten najbardziej popularny wariant finału Giro nigdy nie dorówna urokiem ani Paryżowi, ani Madrytowi. Sam Mediolan jest przepiękny, ale w ścisłym centrum dominują dość wąskie ulice wzbogacone o tory tramwajowe, w każdym razie żaden raj dla sprinterów.
Jakiś czas temu czytałem, że organizatorzy Giro 1972 z dyrektorem Vincenzo Torrianim na czele mieli 2 marzenia.
Prolog w Wenecji z finiszem na placu przed Bazyliką Św. Marka, wiodący po tymczasowo zbudowanych drewnianych pomostach, mimo że misternie zaplanowany, ostatecznie nie został rozegrany, miasto wycofało się w ostatniej chwili.
Drugim marzeniem był finał Giro pod słynną mediolańską katedrą. Mogło się to odbyć wyłącznie w formie czasówki i tak też się stało.
Dodajmy do tego efektowne zamknięcie Giro 2009 w Rzymie i myślę, że bez względu na to czy wybiorą Mediolan, Wenecję czy Rzym - wiemy mniej więcej czego się możemy spodziewać :slight_smile:

Wracając do samej trasy, organizatorzy podtrzymują model, który sprawdził się w 2 poprzednich edycjach, czyli oszczędzają kolarzom największych trudności w samych końcówkach etapów, próbując tym samym wymusić wcześniejsze ataki. Dość powiedzieć, że Piancavallo to najtrudniejszy podjazd-finał w Alpach, a to przecież nie jest żaden hardkor.
Na uwagę zasługuje fakt, że mamy 2 czasówki. Ta pierwsza będzie pewnie trudniejsza, ale myślę, że 60 km ITT na obu tych etapach łącznie może pęknąć.
Co do przewidywania trasy Giro, zawsze wolę poczekać do dnia prezentacji. W przeciwieństwie do Francji, sieć dróg we włoskich górach jest naprawdę bardzo gęsta i sucha wiadomość o miejscu startu i mety często na niewiele może się zdać.


#3

Czy ktoś mi ewentualnie opisze miasto startu - miasto mety na Giro? Czy są sklepiki, atrakcje dla kibiców?


#4

jeśli w temacie o TdF rozmawiamy o turystyce to myślę, że i tutaj warto.

Robaku już zaczął, niestety nie potrafię odpowiedzieć na jego pytanie.

z perspektywy polskiego sympatyka kolarstwa wydaje się, że powyższe dni to dobry okres na odwiedziny Giro.
do Bergamo można obecnie tanio polecieć z Wrocławia, Krakowa i Warszawy. nie wiem jak z Rovettą i Bormio, ale np. do Tirano co godzinę/dwie odjeżdża pociąg z Mediolanu (koszt 12 euro).


#5

Właśnie planuje ogarnąć te Bergamo bo wypada w weekend?

przeciez dolot z Wawy to koszt tani, a można jechać/ lecieć w taki sposób, że w piatek po robocie wylot, a powrot o 21 z Bergamo, czyli spokojnie po etapie.


#6

O mieście startu paradoksalnie mało wiem, oprócz tego co widzę w telewizji. Przy mecie zawsze (*) jest taka strefa kibica z stoiskami i sklepikami. No i duży ekran. Kolarzy lepiej zobaczy się rano na starcie. Za to przy mecie jest strefa zamknięta, gdzie nie dostajesz się bez pass-u. Jak w Tourze, też w Giro jest (mniejsza) karawana reklamowa.

(*) Oczywiście niektóre mety górskie mają inaczej, może być, że strefa kibica jest np. u stopy podjazdu.


#7

Ja czekam na oficjalną trasę. Najbardziej lubię Dolomity, więc myślę o Canazei/Ortisei/Selva. Szkoda, że przedostatni weekend na razie wygląda tak sobie.


#8

Nie śledzę wszystkich plotek na temat trasy, ale następująca jest dość ciekawa:

  1. etap, 23 maja, ma być Rovetta - Bormio, z Mortirolo i Stelvio.

Od razu Mortirolo, ale z łatwiej strony od Monno, i zjazd do Grosio. Potem Stelvio z Bormio, ale kilka kilometrów przed szczytem skręt lewo do Szwajcarii i zjazd. Trasa wraca do Włoch, do Trydentu, i z Prato drugi podjazd pod Stelvio, tym razem aż do przełęczy. W końcu zjazd do mety w Bormio.


#9

Grubo, wychodzi 228 km i mimo że tylko 3 góry to ponad 6200m pod górę. Kruijswijk niech już lepiej ćwiczy zjazd :wink:


#10

Dokładnie to prawdopodobnie z Bormio powinni wjeżdżać na przełęcz Umbrail (większa część podjazdu na Stelvio od Bormio), co mnie trochę dziwi bo chyba zjazd z Umbrail w kierunku Santa Maria im Müstair miał zdaje się ponad 3 kilometrowy (na 1km jest nawet 9,5%) odcinek szutrowy. Chyba że położyli w Szwajcarii asfalt…


#11

To by było niesamowite.
Z tego co się orientuję to szutru już tam nie ma.


#12

W ubiegłym roku zjezdżałem z Umbrail do S.Maria, asfalt jest na całej trasie.


#13

W 2014 jeszcze nie było. Od 8:19 na tym filmiku widać:
youtube.com/watch?v=DEhcO-raAx4
Na filmikach z tego roku na yt rzeczywiście widać już nowy asfalt na tym odcinku za mostkiem

Co do Giro to podobno będzie jednak Blockhaus. Potężna góra jak na tą fazę wyścigu. Z drugiej strony Gran Sasso i Campo Imperatore też dawno nie było i miejsce historyczne (akcja odbicia Mussoliniego) warte zobaczenia.


#14

W sierpniu 2015 r. asfaltowali Umbrail.

Kto wie, czy będzie Danilo Di Luca na Blockhaus.


#15

Jest już prawie pewne, że kolejne cronometro dei vini odbędzie się w Umbrii, na trasie Montefalco- Foligno. Organizatorzy po raz kolejny zadbali o to, by czasówka odbyła się w miejscu, w którym powstaje wino wyjątkowe, charakterystyczne wyłącznie dla Włoch. Sagrantino di Montefalco jest winem modnym, poszukiwanym, ale z powodu ogromnego stężenia tanin w owocach bardzo trudnym w produkcji. Dla winiarza, odmiana sagrantino stanowi z tego względu poważne wyzwanie, wymaga ogromnej i uważnej pracy.
W 2018 czasowców czeka zapewne Franciacorta, a to jest już wino nie tak bardzo włoskie.
No i ciekawe, czy znowu będzie padać.


#16

a czy wraz z trasą Giro oglaszają trasę i Milan - San Remo?


#17

Dlaczego nie mówiliście, że będzie Tre Cime Di Lavaredo? :wink: :stuck_out_tongue:


#18

nowe doniesienia.
3 Cime zamiast Ortisei.

czytam też, że nie mają podjeżdżać całego Blockhausu, tylko meta na Lanciano (jak w 2006). szkoda.

podobno zmieniła się też koncepcja etapu do Bormio. Zamiast podwójnego Stelvio i Mortirolo mają jechać Presolanę, Vivione, Mortirolo od trudniejszej strony i Gavię. co razem daje nie +6200m przewyższenia, a +6700.

co do ostatniego etapu, przeważają informację, że czasówka odbędzie się w Mediolanie i finisz na Placu Katedralnym, czyli jak (ostatnio) w 2012.

olali też rywalizację w punktowej, ostatni sprinterski etap to 13.


#19

Tak a propos tego 6700m przewyższenia to czy wie ktoś jaki jest “rekord” największego przewyższenia podczas jednego etapu GT?


#20

Ja nie znam, ale w Giro to może Conegliano - Gardeccia w 2011 r. pod deszczem. 6500 m przewyższenia?