Giro d'Italia 2018


#386

Froome woła Henao przez radio


#387

Wygląda na to, że Froome nawet nie ukończy tego Giro


#388

Po etapie na Etnę skreślałem Froome’a, a teraz pójdę krok dalej i poddaję w wątpliwość szanse Dumoulina.

On rok temu był w dużo wyższej formie i radził sobie znacznie lepiej w górach. Tu może jego sytuacja w tej chwili wciąż jest dobra, ale niewiele wskazuje na to, by wytrzymał najtrudniejsze etapy.

Beznadziejna forma Aru, to jest chyba największa niespodzianka, bo tego kolapsu Froome to jednak można było wyczekiwać, zwłaszcza w obliczu tylu kraks.


#389

Jack Haig to kozak… Gość jest niesamowity odczepił Froome’a, Aru i jeszcze Nieve. Szkoda, że w Mitcheltonach się nie przebije.


#390

kiedys walczył z Majka chyba w Chorwacji :v


#391

A konkretnie to niecały rok temu w Słowenii.


#392

Fakt, nieźle się wtedy trzymał :stuck_out_tongue:

Szkoda straty Formolo, jak faktycznie to przez koła i nie było jego roweru drugiego na zmiane, to mechanicy do zwolnienia


#393

Pinot ewidentnie celował w wygranie etapu i bonifikatę, miast porządnego ataku.
Z jednej strony niewiele brakowało, ale Yates na tym wyścigu póki co trochę z innej planety, a jego drużyna godna triumfatora Tour de France (Haig!!!). Carapaz będzie musiał mocno pokombinować, żeby ich pokonać w klasyfikacji końcowej. Cała nadzieja w Betancurze i jego magicznym trzecim tygodniu.

Jakby co to jestem fanem pojedynku braci Yates na sukcesy. Wygląda na to, że po Giro na prowadzenie wysunie się Simon. Nawet jeśli skończy wyścig poza podium to ten etap i jazdę w maglia rosa zapamiętamy na długo.

Wygląda na to, że Mitchelton wiedzieli co robią przysyłając tak mocny skład na Giro (Nieve pewnie jeszcze pojedzie na TdF wspierać Adama :wink: ).
Wygląda też na to, że Chaves jest dobrze przygotowany do wyścigu. Nie wiemy czy tak jak w 2016, ale wciąż nie możemy tego wykluczyć.

Warto odnotować “powrót” Formolo.

Wyścig wyścigowi nierówny. W 2017 Blockhaus był jedynym finałowym podjazdem z dość konkretnym nachyleniem. W tym mamy Żafro, Zoncolan i te dzisiejsze 4 kilometry. Inna sprawa, że Cervinia i Pratonevoso to też podjazdy trudniejsze (a przynajmniej z trudniejszymi końcówkami) niż Piancavallo, Oropa czy Ortisei rok temu.


#394

Choć daleko mi do przewidywania końcowych wyników wyścigu mając w pamięci jakie powroty sił :wink: mieli w przeszłości choćby Nibali (Giro 2016) czy Froome (Vuelta 2017), to można stwierdzić, że Mitchelton miejsce na podium będzie miał.

Rosną udziały Pinota, może w końcu nie przydarzy mu się słabszy dzień. Dumoulin również jest w niezłej sytuacji, choć wczorajszego etapu nie wykorzystał jak rok temu Oropy.
Tak jak nie spodziewam się niczego po Pozzovivo, tak Lopez nadal w kontakcie z czołówką.

Jednak to tylko spekulacje i w trzecim tygodniu możemy ujrzeć wygrywającego Frooma, choć nadal nie spodziewam się go zobaczyć dojeżdżającego do Rzymu.


#395

Uuuu dobrze ze sa bonifikaty, dzięki temu Yates już trochę czasu nazbierał 45 sekund przewagi nad Dumolinem i ogrom gór przed nimi to spora zaliczka, 2 min pewnie Holender wlepi każdemu na czas, ale patrząc ze jednak jest przed nimi Zoncolan gdzie kolarze pokroju Yates,Chaves, Pozzovivo mali dobrzy górale mogą mu sporo załadować czasu to wygląda to dla Holendra nieciekawiemimo wszystko uważam ze Tom bedzie sie z tyg na tydz rozkręcał ,Pinot tez już 1 min prawie w plecy, brak drużyny nie wiem czy Mitchellon to wypuści z rąk a w zasięgu jest nawet dublet


#396

Zaraz mogą się pojawić głosy, że Lopez nie jest tak dobry w momencie, gdy większa grupa zawodników kręci ciut dłużej w wysokim tempie, ale jednak młody Kolumbijczyk wygrał podobną potyczkę na ostatnich kilometrach Calar Alto na Vuelcie 2017. To wciąż nie jest Lopez, którego szefostwo Astany chciałoby oglądać, ale fajnie, że dzisiaj popracowali i pozwolili liderom na walkę o etap.

W grze o podium została wg mnie czołowa “7” + Froome (mimo wszystko) i Lopez. W Aru już nie wierzę.


#397

owidze ze już sa poprawki na procyclingstats odnosnie straty Dumolina i Pinota analogicznie 38 i 45 sek

tak popatrzałem na etapy to 11 etap wydaje się idealny dla Holendra co tym sądzicie tu moze zyskać troche czasu


#398

Dla mnie największym zaskoczeniem jest Aru. Nie Wiem co się dzieje z tym kolarzem. Moja główna trojka do zwycięstwa to Chaves, Pinot, Lopez. Yates fajnie jedzie, ale nie wierzę, że sobie poradzi w trzecim tygodniu. To kto następny do odstrzału w generslce? Ja obstawiam Dimoulina😉


#399

Jakby co to limit czasowy na dziś to 1 godzina 3 minuty.

Mitchelton prawdziwi Galacticos .

Poza kolapsem Frooma i Aru, faworyci tam gdzie mieli być, to byli.

Do końca daleko, ale wygląda, że Yates i Chaves ewidentnie celują w dwa miejsca na podium.

Dumoulin bez zaskoczeń. On tak będzie tracił po 10 - 20 sek., choć tym razem może braknąć kilkunastu kilometrów czasówki.

Froome jeszcze nie przegrał, chociaż nie wykluczam wycofania się.

Fajnie jak Haig nie wiedział, kto wygrał na początku wywiadu z Flechą:grinning:


#400

Kolejny etap który bardziej przypominał walkę mocnych puncherów niż górali.Świadczy o tym fakt że dwaj rasowi górale o słabej dynamice czyli Lopez i Pozzo potracili sekundy w końcówkę.Jeżeli tak Giro będzie wyglądało do końca to rozstrzygnie się walką na bonifikaty Yatesa z Pinotem.Na szczęście w przyszłą sobotę na kolarzy czeka Zoncolan gdzie nie ma mowy żeby znowu doszło do sprintu na ostatnich 200 m.Ta góra powinna rozrzucić towarzystwo w obrębie 2-3 minut.Dzisiejszy zwycięzca czyli Simon Yates wygląda na razie fantastycznie.Jego jazda przypomina Rodrigueza z Vuelty 2012 lub Di Luce z Giro 2007.Bez żadnych oznak słabości i egzekucja w końcówkach.Jeżeli nie strzeli na Zoncolanie to wydaje się że powinien wygrać ten wyścig.Dumoulin z kolei wyglądał dobrze do momentu gdy zaatakował Lopez.Ewidentnie brakuje mu przyspieszenia bo jeżeli odpadł kilometr przed metą a stracił tylko 12 sekund to moc jest.Jestem w stanie zasugerować szaloną tezę że Monte Zoncolan powinien mu pasować.Tam Holender będzie mógł zrobić sobie czasówkę pod górę i nie sugerować się jazdą Pinota czy Yatesa tylko jechać swoje nawet jak straci kontakt na początku podjazdu.Na tą chwilę moim faworytem jest Chaves o którego się bałem dziś ale jeżeli już teraz się tak prezentuje to na kolejnych górskich etapach powinien być tylko mocniejszy.


#401

Patrząc na Yatesa dzisiaj i na to, że Soler dziś na Ampriu pojechał słabiej od np. 3 Basków z Euskadi, aż nie chce się wierzyć, że Brytyjczyk wypuścił ten Paryż-Nicea.
No ale cóż, taki to był wyścig, nie miał wtedy Haiga a Chaves czy Kreuziger też nie byli tak dobrze dysponowani jak tutaj, a sam Soler też jest lepszy w interwałym wysiłku niż na takim pojedynczych długich podjazdach.

Dobry wyścig jedzie tu Goncalves. Fajnie, bo ten pierwszy sezon w Katiuszy niespecjalnie mu wyszedł. Proponuję więcej śmiałej walki o etap.

Aru całą dotychczasową zawodową karierę spędził w Astanie, czasem takie zmiany nie mają dobrego wpływu na zawodników.
Podobnym przypadkiem jest Barguil. Zobaczymy jak mu pójdzie w lipcu.

Tak ogólnie, warto zwrócić uwagę, że znaczna większość kolarzy liczących się tu w generalce jechała Katalonia. A dla Chavesa i Yatesa był to ostatni start przed Giro.


#402

Froome albo się wycofa, albo będzie fruwał w 3 tygodniu i wygra wyścig, ale bardziej przemawia do mnie 1 opcja. Yates pokazuje moc. Uważam, że wyciska wszystko co się da i korzysta z tego że prawdopodobnie jest już w najwyższej formie i zyskuje sekundy nad rywalami. Czy mocy wystarczy na 3 tygodnie? Obawiam się, że nie. Z dwójki Mitcheltona wyżej oceniam szansę Chavesa. Trzeci tydzień powinien mu bardziej pasować. Pinot i Pozzovivo jadą bardzo dobrze, ale pytanie czy to kolarze gotowi wygrać całe Giro? Myślę, że nie. Lopez również nie wygląda mi na pewniaka, po pierwsze z powodu już straconego czasu a po drugie jest jeszcze 34km ITT gdzie straci pewnie jeszcze więcej. Aru( w którego wierzyłem mocno) jednak chyba bez szans nawet na podium, chociaż w 3 tygodniu może nadrabiać.
I zostaje Tom. Pomimo dzisiejszej straty jak dla mnie nadal jest faworytem nr 1 do zwycięstwa. Uważam, że w odróżnieniu do ubiegłego roku Dumoulin w najwyższej formie będzie w 3 tygodniu. Co prawda teren dużo cięższy i ogólnie mniej kilometrów jazdy na czas, ale mam wrażenie że Tom jest pewny swego.
Podzielam zdanie, że Zoncolan wcale nie musi być stratny dla Holendra. Tam raczej będą jechali swoim tempem bez większych ataków co premiuje styl jazdy Toma.


#403

Widzę, że kilku kolegów podziela przekonanie, że z dwójki Chaves-Yates, Chaves będzie tym mocniejszym.
Nie twierdzę, że tak nie będzie, ale moim zdaniem póki co dosłownie nic na to nie wskazuje, poza faktem, że Chaves stawał na podium GT w przeszłości.
Warto pamiętać, że Yates jest o 2 lata młodszy od Chavesa i niewykluczone, że jego wielkie chwile dopiero nadchodzą, bo też i jak dotąd każdy kolejny sezon w jego wykonaniu był lepszy od poprzedniego.

Jeśli Yates ma wygrać to Giro to jednak mam nadzieję, że będzie bardziej jak di Luca niż Rodriguez, w tym sensie, że jego walka nie będzie ograniczała się do ostatnich kilometrów. Co jak co, ale di Luca wtedy trochę poszarpał w Dolomitach i w Piemoncie, nieraz sam dyktował tempo w kryzysowych sytuacjach i jako zewnętrzny obserwator i kibic dobrego mocnego ścigania absolutnie nie czułem niedosytu po tamtym Giro (gdyby Rodriguez wygrał Giro albo Vueltę 2012 to nie wspominałbym tych wyścigów tak dobrze).
No ale dzięki dobrze pojechanej czasówce i znakomitej drużynie, Yates jest póki co w komfortowej sytuacji i rywale będą musieli naprawdę namieszać, żeby go zmusić do wcześniejszych akcji.
Inna sprawa, że odnoszę wrażenie, że tak na przestrzeni całego dnia, Yates jedzie zbyt blisko czoła peletonu, przez co może przyjmować trochę więcej wiatru niż powinien. No ale może to tylko takie wrażenie z perspektywy TV, a Mitchelton wiedzą co robią.

Ciekawe czy Ciccone zostanie w Bardiani po tym sezonie.


#404

Pierwszy tydzień przypominał mi strasznie pierwszy tydzień…Vuelty. Małe różnice między najlepszymi, atak Carapaza, mało wiadomo.
Simon Yates jest najbardziej dynamicznym kolarzem wśród tych co walczą o generalkę…Chaves też jest całkiem dynamicznym kolarzem. Kolumbijczyk pokazał, że Etna to nie był przypadek i jest mocny.Zoncolan może być dla nich rajem. Za to największym problem dla obu kolarzy może się okazać trzeci tydzień. Napewno płaska czasówka nie pasuje Chavesovi. Podobnie jak i wiele podjazdów na trasie nie powinno pasować Yatesowi…Trzeba jeszcze pochwalić ich drużyne. Romek jest spoko pomicnikiem, ale to co robi Jack Haig. Widzę, że zrozumieli w tej drużnie kto powinien pierwszy pracować(Roman)… Nieve dziś nie miał okazji, ale na stromym Zoncolanie i w trzecim tygodniu powinien być bardziej przydatny.
Jeszcze taka moja prywatna opinia co do braci Yates. Zawsze uważałem, Adama za tego co posiada większy potencjał, natomiast jego brata zawsze uważałem za pewniejszego. Ciekawe jak Adam odpowie na TDF na popisy swojego brata
Pinot coś tam próbuje, jest zawsze w grupie, która jest mocniejsza, jednak czegoś brakuje. Na etnie nie był w stanie pojechać za Yatesem. Brakuje mi zwłaszcza większego zdecydowania u Pinota… Jeśli będzie dociągał Yatesa do lini mety to zależy jaki będzie finish, będzie stromy to wygra Yates, będzie bardziej płaski to wygra Pinot. Na czas też tego raczej nie urwie… Zoncolan będzie takim ważnym testem dla Pinota… Ciekawe czy będzie mieć w tym roku ten jeden słabszy etap…
Po Domenico natomiast nie oczekuje ataków, on jest sobą. Napewno brakuje mu dynamiki na finishowych metrach, to jeden z problemów Domenico. Za to Zoncolan powinien mu bardzo pasować i wątpie, że zaatakuje i odstawi wszystkim, ale obstawiam, że doskoczy do ataku jakiegoś innego zawodnika i może wygra dzięki wytrzymałości.
Ten mały Carapaz ładnie się wyrobił… Zoncolan powinien mu pasować… Drużyna też dobra(Valls i Betancur), ale nie będzie jej aż tak bardzo potrzebował… Ciekawe ja mu wyjdzie trzeci tydzień, bo prawdopodobnie pierwszy raz będzie walczył w trzecim tygodniu o GC.
Szkoda tej etny Formolo, teraz pewnie byłby w top 8. Wciąż ma szanse na top10 wystarczy, że w 3 tygodniu będzie atakował i to odrobi…Bennett jedzie dobrze, raczej powinien słabnąć wraz z trwaniem wyścigu, ale może mnie zaskoczy…
Lopez jest coraz to lepszy… Można było go niszczyć na Etnie, a teraz Lopez wraca do gry…Za to strata jest w miare duża, lecz do odrobienia… Ciekawe kiedy zacznie swoje show i w końcu wygląda jak lider dość silnej drużyny. Zastanawia mnie tylko czemu Bilbao tak jedzie. Czy to rezerwowa opcja? Nie widzę go jako mistrza Zoncolanu czy tym bardziej trzeciego tygodnia.
Dumoulin nie wygląda aż tak źle, napewno jest strasznie mało dynamiczny, ale wydaje mi się, że jest też bardzo wytrzymały i Zoncolan jak najbardziej będzie mu pasował, może nawet tam zniszczy swoich rywali?
Froome… Są dwie opcje.
A. Froome fruwa na Zoncolanie, potem jeszcze wygrywa następny etap i jedzie do Rzymu.
B. Froome traci szybko kontakt na Zoncolanie i albo wycofuje się po nim, albo jedzie jeszcze 15 etap.
Drużyne na Zoncolan ma całkiem dobro, Elissonde i Poels specjaliści od Angrilu i Heano w lepszej formie niż myślałe, ale jak po Etnie bałem się, że Froome zacznie wszystkim dokładać od Zoncolanu, tak teraz mam wątpliwości.


#405

W 2017 jeszcze czasówka do Montefalco jako 10 etap, a na Blockhaus był taka bitwa jakiej nie mieliśmy jeszcze w tym Giro i jakiej nie będziemy mieli aż do wspinaczki na Zoncolan. Obecny wyścig właściwe bardziej rozgrywa się w drugiej połowie niż ten z zeszłego roku, dlatego też uważam że wymaga innego rozłożenia sił.

Jeśli chodzi o Toma to na jednym forum padła taka teoria że dla niego najgorsze są takie konkretne ataki na podjazdach na 1-2 km przed metą. Dziś w końcówce było widać jak ok. 1 km przed metą kiedy zaatakował Ciccone a za nim ruszył Pinot i reszta, to Tom z O’Connorem zostali urwani, jednak później Tom przyspieszył i doszedł Lopeza i Bennetta, więc rzeczywiście wygląda tak że jego diesel potrzebuje trochę czasu by wejść na wyższe obroty co przy ataku na 1 km przed metą lub mniej takiego Yatesa który jest w tym mistrzem, powoduje straty. W takiej sytuacji rzeczywiście lepiej pasuje mu rozegranie takie jak na Blockhaus, ale też na krótszych podjazdach jak Sanktuarium Oropa czy pamiętny etap z Vuelty do Cumbre del Sol, gdzie rywale nie czekali do ostatniego kilometra i atakowali wcześniej.