Inne Wyścigi 2019


#50

Aha a kto lepszy Mattia Frapport i czy Simone Bevilacqua


#51

Yates jechał chyba na Haiga. Dość szybko narzucił bardzo mocne tempo. Gdy zobaczył, że Haig nie ruszył za Valverde. Sam skontrował Heradę.


#52

Valverde się jednak starzeje?
W zeszłym roku bardzo się przyłożył do początku sezonu, bo nie wiedział, na czym stoi po kontuzji. Ale potem ten poziom utrzymywał. Może tym razem zaczął z trochę niższego pułapu? W maju będzie można wrócić do tematu z ostateczną odpowiedzią :wink:


#53

Na razie największe pozytywne zaskoczenia tego sezonu to zdecydowanie Higuita i Jesus Herrada. Kolumbijczyk jeszcze młody, więc taka nagła zwyżka formy mocno nie dziwi, ale Herrada naprawdę mnie zdumiewa. Ciekawe czy to tylko taki pojedynczy zimowy wyskok.


#54

Chciałbym to zobaczyć

BIB

Age


#55

Zbigniew Spruch powinien to zobaczyć. Można? Można :wink:

Druga sprawa, nie wiem czy było na forum, ale Reinhardt i Jacques podobno w ogóle nie są spokrewnieni.

Niezły wyścig w Hiszpanii zaliczył Trentin, mam na myśli przede wszystkim szybkość, której w 2018 wielokrotnie brakowało. Czyżby powrót do formy z lat w Quick-Stepie?


#56

Ech zamknął się temat Giro ;c


#57

Bo nikt nie komentował rozdania dzikich kart - inaczej mówiąc, wszystko wina CCC w World Tourze.


#58

Dimension Data taktyka na Quick-Step. Koncertowo to rozegrali. Może myśleli, że Impey jeździ u nich, a nie w Mitchelton :smiley:


#59

Ale różnice czasowe sugerują jakiś podjazd. A może to była czasówka?


#60

Czasówka prawie 4 godziny? Odpada. Nawet jakby Impey był najmocniejszy pod górę to i tak dało się to rozegrać, żeby nie wygrał.


#61

Podobno uciekał Dlamini, a Impey poszedł w kontrę, i go nie przytrzymali. A że było pod górę, to go już nie złapali. Tak czy owak, magiczne porażki QS zostały przykryte :wink:


#62

Patrząc na jakość zawodników, to dla mnie coś pomiędzy legendarnymi występami Quick-Step w zimowo-wiosennych klasykach, a MP w wykonaniu (starego) CCC.


#63

Myślę, że nie. Pod górę to jednak pod górę (inna sprawa, że Meintjes najsłabszy z tej grupy pościgowej :smiley: ). “3” z Quick-Stepu przegrała natomiast sprint z teoretycznie wolniejszym od Boonena i Terpstry Stannardem. Tego nic nie przebije.

W Kolumbii na stadionie w Medellin natomiast szaleństwo.
Mihai Cazacu nagrał jak na stadionie pojawia się Uran, jeśli chodzi o kolarstwo w XXI wieku to rzeczywiście rzadko spotykane. Tour de France z czasówką końcową na Stade Velodrome i Vuelta z czasówką na Santiago Bernabeu w Madrycie czerwienią się ze wstydu.

Bardzo się cieszę, że w Kolumbii powstał taki wyścig, ale strasznie przykro, że nazywa się jak się nazywa i to wszystko kosztem Vuelty, która od zeszłego roku jest wyścigiem poza kategorią UCI. Vueltę pewnie w ostatecznym rozrachunku obroni tradycja i historia, no ale jednak…


#64

A mi szkoda że organizatorzy nie zafundują tygodniowej walki z górami :slightly_smiling_face: Idealny wyścigi dla tego kraju, tych kolarzy. Ale pewnie Gaviria czy Hodeg sprawiają że jest jak jest. Jednak troszkę szkoda gdyż taka czysto górska formuła uczyniłaby wyścig wyjątkowym, nadała by mu wyrazisty charakter.


#65

ale tam nawet etapy sprinterskie rozgrywane są na wysokości pow. 1500 m npm.

druga sprawa to to jak i gdzie się buduje drogi w Ameryce Południowej. tamtejsze góry nie są tak zaludnione i nie mają takiej infrastruktury jak włoskie Alpy czy nawet Pireneje. jeśli mamy tam drogę, która wiedzie przez przełęcz 3000 m npm to jest to szosa o szerokości 10m, prowadząca na drugą stronę danego masywu bez jakichś odnóg, rozjazdów, także wcale nie tak łatwo ułożyć tam etap z większą ilością podjazdów niż 2, a nawet jeśli to te 2 są daleko od siebie. Vuelta zresztą też nie jest specjalnie najeżona podjazdami jak na swoją reputację. w ostatnich latach bywały nawet edycje bez podjazdów na metę (choć wiadomo, im bliżej wyścigowi do rangi amatorskiej tym mniej zgrane drużyny i więcej akcji indywidualnych np. 90 kilometrów przed metą).


#66

Pewnie masz rację ale jak sobie wyobrażę jak tam przedzierają się przez dżunglę wąskimi drogami to tylko robi mi smaka :stuck_out_tongue:


#67

z maczetami w pochwie na plecach. :wink:


#68

To nie Kraków, daj spokój :wink:


#69

Bo Ameryka Południowa to przede wszystkim inna historia w porównaniu z Europą. Hiszpanie i Portugalczycy raczej u siebie budowali lepsze drogi (i nie tylko). Później w stosunkowo młodych państwach raczej ograniczano się do budowy najważniejszych dróg, często przy pomocy firm i kapitału z USA jak min. Autostrada Panamerykańska co było też z korzyścią oczywiście dla mocarstwa z północy, i stąd też często drogi w Andach przypominają te w Górach Skalistych czyli dość szerokie i dobrze wyprofilowane i wytyczone w miarę przez najłatwiejsze tereny, budowane w XX wieku a więc kiedy istniały już samochody.
Drogi w Europie, zaś mają często setki lat (np.drogi z czasów Imperium Rzymskiego) które zostały wyasfaltowane i stąd gorzej wyprofilowane, kręte i strome (nikt wcześniej przy ich wytyczaniu nie brał pod uwagę samochodów)