Inne wyścigi 2020

No Lopez to spory talent, zresztą ma już trochę niezłych wyników z zeszłego sezonu. Myślę, że będą z niego ludzie.

A co do Porte’a - od jakiegoś czasu zastanawiam się czy on by się nie nadawał na klasyki (zakładając, że uczyniłby z nich swój cel). Wiadomo, brakuje mu finiszu, ale depnięcie na krótkim podjeździe to on ma niesamowite. Ok, to tylko TDU, ale nigdy nie zapomnę etapu Tour de Suisse 2018: górka 3. kategorii na kilka kilometrów przed metą, przyjeżdża na nią dość duża grupa, po czym Porte wychodzi na czoło i po prostu odjeżdża.

No niestety Ryśek zapadł na chorobę TdF i od lat wszystko temu podporządkowuje.

1 Like

Obejrzałem właśnie skrót. Sajnok na asfalcie, trzymający się za rękę po kraksie i sprint w którym bierze udział zasadniczo tylko dwóch kolarzy. Jeśli nie jesteś Ewanem i nie siedzisz na kole Bennetta to z pociągiem Deukenika nie wygrasz :wink:

Własnie miałem o Sajnoka pytać.
Widziałem tylko końcówkę.
Coś więcej wiadomo o tej kraksie i bolącej ręce?
Prognozy? Wystartuje jutro?

Mają zdecydować jutro rano tamtego czasu.

Jednak Ewan to jest niesamowity kozak, jakoś sprinty nigdy nie były dla mnie ciekawe, może za wyjątkiem pojedynków Cava i Kittela, ale Ewanowi mocno kibicuje. Za to że jest wszechstronny, ale nie przeszkadza mu to być też najszybszym.

Nie no, Rysiek jest taktycznym drewnem (już dawno na marne poszło całe to szkolenie od Riisa i kolegów z Saxo Banku z Giro 2010), a przy okazji nie ma głowy do niesprzyjających okoliczności i walki o pozycje łokieć w łokieć, gdzie taki kolarz na klasyki? :stuck_out_tongue:

A jego ciąg do TdF dość zrozumiały. Jestem zdania, że w 2016 roku był najmocniejszy zaraz po Froomie, ale strata prawie 2 minut w pierwszym tygodniu na kraksach pozbawiła go podium.
W 2017 był pewnie równie mocny jak Froome (jak nie mocniejszy - celowo nie piszę lepszy), jednak na deszczowym prologu w Duesseldorfie i na zjazdach z Mont du Chat miał pełne majty. Gdyby “tylko” pokonał te 2 trudności, walczyłby o wygraną.

W 2017 chyba Majka go wyłożył, może właśnie poczuł się za bardzo pewny siebie :wink:

Pomyliłeś z Thomasem :wink:

Rysiowi wtedy nikt nie pomógł,a.Majke wyłożył Thomas

Nie wiem na jakiej zasadzie ale byłem przekonany że w Australii jedzie Gaviria, może z Greipelem go pomyliłem. W każdym razie czytam sobie jak to ma wystąpić w Argentynie i myślę: czadowe! Kończysz wyścig wsiadasz w samolot i jeszcze tego samego dnia o podobnej porze zaliczasz start w kolejnym :smiley:
Niestety, nikt się na to nie porwał…
Ciekawe też czy w ogóle jest połączenie Sydney z takim Santiago w Chile. Stamtąd do San Juan już niedaleko. To byłby długi lot… Ale tak. Koniec wyścigu w Adelajdzie o godzinie 14:30 wtedy w San Juan mamy godzinę 0:30 rano. Start o 12:00. Czyli troszkę za mało czasu :wink: Widzę że jednak są takie połączenia ale z Sydney do Santiago leci się ponad 13 godzin…

Gaviria akurat Willungę mógłby sobie odpuścić :wink:

Sajnok wycofany, dzisiaj ma przejść badania. Odczuwa ból w prawej ręce.

Nizzolo dzisiaj rozwalił system!!! Jakie piękne zaskoczenie!!!

Co tam się stało? Bo sprawdzam wyniki i kapke dziwne. Ucieczka dojechala na styk czy jak?

Normalny sprint, 50 chłopa, tylko na zakrętach trochę się to rozjechalo. Nawet nie wiedziałem, że to jego pierwsze zwycięstwo w WT!!

1 Like

Coś ten dziki manewr mi przypomina…

Grupy sprinterów nieco wymeczone i przerzedzone po wspinaczce 1 kat 20 km przed meta i gonitwie za Impeyem i 10 innymi kolarzami.
Podciagneli sprinterów, ale, jak pisze Kosa, na zakrętach nieco sie pogubili.
Kluge nadawał micne tempo dla Ewana, tyle, że Ewana nie bylo za nim. Był Nizzolo i Consoni i kilka metrow przerwy.
Morkov przeciagnal Bennetta, ale o 10 metrow za pozno. Sam jechal z taka predkoscia, ze pewnie by wygral, gdyby meta byla chocby te 10 metrow dalej.

Dzisiaj akurat Iga skończyła chwilę przed finiszem, więc pierwsze oglądanie kolarstwa w tym roku odhaczone. Ciekawa końcówka. Philipsen zupełnie zgubiony, ale pokazał niezłą prędkość. Imponuje mi ten chłopak. A Gibbons właściwie wygrał Nizzolo ten etap. Do spółki z Kluge oczywiście. :wink:

Już chciałem pisać, że magia Riisa, ale zaraz sobie przypomniałem, że rok temu też na początku sezonu Nizzolo wygrał, ale na dobry sezon drużyny się to nie przełożyło. Chociaż tu obsada jednak ciut lepsza.

Nie. Pierwsze było to:
https://www.procyclingstats.com/race/binckbank-tour/2012/stage-5