Inne wyścigi - jesień 2018


#63

Startował Morenito M.?


#64

Nie ma go w liście startowej.


#65

Dzień po Lombardii Valverde po raz pierwszy w karierze weźmie udział w Chrono des Nations, gdzie zmierzy się m.in. ze swoim idolem Remco Evenepoelem :wink:


#66

Myślę, że Ganna może być przyszłością tej specjalizacji. Może nie będzie to jakiś bardzo błyskotliwy kolarz, ale powiedzmy, że ktoś jak Grabsch.


#67

W tygodniówkach często bywa tak, że kolarze zaczynają od nizin, by na koniec wjechać w góry. W Turcji nic sobie z tego nie robią. Zaczynają w górach 1000 mnpm by na ostatnim etapie zjechać poniżej poziomu morza. :slight_smile:
Pożegnalny wyścig Niemca.


#68

De Marchi mogl sie wstrzymac i za rok dla CCC takie cos ogolic :slight_smile:


#69

Ładna akcja i zasłużone zwycięstwo De Marchiego.


#70

Nie zdarzało mi się to tej pory studiować przebiegu trasy wyścigu Paryż-Tours, bo od lat był to wyścig przebiegający w terenie płaskim z symbolicznymi i łagodnymi podjazdami, po drogach o dobrej na ogół nawierzchni. Gdyby nie artykuł redakcji rowery.org - https://rowery.org/2018/09/05/paryz-tours-zmienia-sie-nie-do-poznania/ i dołączona do niego mapa, dopiero oglądając decydującą fazę wyścigu zacząłbym interesować się, z której właściwie strony peleton zbliża się do Tours, po jakich drogach i jakie winnice pojawiają się na ekranie. Dzięki załączonej mapie od razu widać, że ostatnie 60 kilometrów kolarze przejadą przez znaną apelację tureńską Vouvray i to wzdłuż i wszerz, a nieco wcześniej, przez zachodni skraj apelacji Touraine-Amboise.

Turenia ( La Touraine ) to bardzo ważna część regionu winiarskiego Doliny Loary ( Val de Loire ), a najbardziej prestiżowe apelacje to Chinon, Bourgueil, Saint-Nicolas- de- Bourgueil oraz Vouvray. W trzech pierwszych produkuje się wina czerwone z odmiany cabernet franc, nazywanej nad Loarą breton, w Vouvray powstają wina białe z odmiany chenin blanc.

Zanim przejdę do omówienia win z Vouvray, chciałbym trochę napisać o winach czerwonych, bo te, prawdę powiedziawszy, poznałem lepiej niż wina z Vouvray. Zdarzyło się to około 10 lat temu, kiedy nabyłem po okazyjnych cenach kilka butelek z Chinon, Bourgueil, a także St-Nicolas-de Bourgueil. Ta okazja pojawiła się dlatego, że kilku polskich importerów sprowadzało te wina z Francji, ale nie mogło ich sprzedać. Wspomniane wina nie były znane szerszej polskiej klienteli, orientującej się z grubsza czym są wina z Szampanii czy Bordeaux, ale nazwy Chinon czy Bourgueil nic jej nie mówiły. W tych okolicznościach utrwalił się mit o niesprzedawalności tych win w Polsce, a zdesperowani importerzy zaczęli gwałtownie obniżać ceny. Wtedy zacząłem je kupować, a nie kupowałem ich wcześniej z uwagi na ceny przesadnie wysokie. Te wysokie ceny nie były i nadal nie są na ogół efektem chciwości handlarzy winem, tylko skutkiem tego, że rynek wina w Polsce jest płytki. Mały importer kupuje niewiele i płaci za to dużo. Gdy dorzuci do tego swoje koszty oraz marżę, wino staje się za drogie. W Niemczech czy Czechach, to samo wino jest dużo tańsze, ale tam wina pija się więcej niż u nas. Co innego, gdy wino kupuje największy wciąż jeszcze importer wina w Polsce – i tu proszę się nie śmiać – Biedronka. Przed takim klientem każdy sprzedawca pada plackiem, gdyż w grę wchodzi zakup co najmniej kilkunastu tysięcy butelek danego wina ( łatwo policzyć – z reguły po jednym lub po dwa kartony na każdy z trzech tysięcy sklepów, gdy w kartonie mieści się 6 butelek ). Biedronka uzyskuje przy zakupie nieprawdopodobnie wysokie rabaty i może wino sprzedawać tanio. Oczywiście, tzw. stała oferta w sklepach Biedronki to katastrofa, aczkolwiek z nielicznymi wyjątkami. Natomiast jednorazowe zakupy dyskontu bywają czasami zabójcze dla małych importerów, szczególnie wtedy, gdy w sprzedaży dyskontowej pojawiają się niezłe wina w cenie dwa-trzy razy mniejszej niż za identyczne wina w sklepach branżowych. Podobnie funkcjonuje Lidl z tym, że oni działają na dużo większym obszarze.

Jak wspomniałem wcześniej, czerwone wina ze wskazanych wyżej apelacji wyrabiane są ze szczepu cabernet franc. Daje on wina o średniej budowie oraz aromacie i smaku czerwonych owoców wraz z niuansami mogącymi się kojarzyć z kwiatami i ziołami. Mnie te wina bardzo przypominają doskonałe chianti classico, czy nerello mascalese ze zboczy Etny. Są również podobne do win z apelacji Bierzo ( okolice pamiętnej dla nas Ponferrady ) wyrabianych z odmiany mencia, którą przez jakiś czas podejrzewano, że jest klonem caberneta franc. Trzeba podkreślić, że poza Doliną Loary, a konkretnie Turenią oraz Andegawenią ( Anjou-Saumur ), rzadko zdarza się by wytwarzano wino wyłącznie z tej odmiany. Częściej służy ona jako domieszka np. w winach z Bordeaux czy Bolgheri. Jednak sam cabernet franc potrafi dać wspaniałe wino, a jedno z nich - Chinon 2007, dzieło Bernarda Baudry, zaliczam do najlepszych win, jakie zdarzyło mi się pić i bardzo boleję nad tym, że wina z tureńskich apelacji położonych na zachód od Tours są u nas trudno dostępne.

Jednak jutro kolarze wjadą do Tours od strony wschodniej. Najpierw pojawią się w apelacji Touraine-Amboise, terytorialnie sporej, ale o stosunkowo małej powierzchni winnic nieznacznie przekraczającej 200 ha. Nie ma zatem pewności, czy jakieś winnice tej apelacji ujrzymy na ekranie telewizorów. Apelacja Vouvray – łącznie ponad 2000 ha upraw - zacznie się od wjazdu kolarzy do gminy Reugny i będą się oni przemieszczać na jej obszarze ( tzn. apelacji ) aż do wjazdu do Tours z terytorium gminy Rochecorbon. Nazwę Vouvray nosi jedna z miejscowości oraz gmina nad Loarą, ale obszar AOC Vouvray obejmuje także kilka innych gmin.

Na terenie Vouvray uprawia się praktycznie jedną odmianę winorośli – chenin blanc, z której wyrabia się wina białe… Jest to odmiana zimnolubna, dojrzewająca wcześnie, mało odporna na wczesne przymrozki, mączniaka czy szarą pleśń. Jednocześnie jest bardzo podatna na zarażenie pleśnią szlachetną ( botrytis cinerea ), co jest wykorzystywane przy produkcji najbardziej cenionych w Vouvray i sławnych w świecie winach słodkich. Co ciekawe, największa powierzchnia upraw tej odmiany znajduje się w RPA, gdzie od połowy XVII wieku była znana pod nazwą steen, a dopiero stosunkowo niedawno okazało się, że w rzeczywistości jest to chenin blanc.

Mimo tego, że najbardziej prestiżowe wina z Vouvray to wina słodkie, 2/3 win produkowanych w tej apelacji to wina musujące wytwarzane metoda tradycyjną, crémants de Vouvray. Małe ilości tych win sprzedawane są za granicę, gdyż nadają się do spożycia jedynie przez 3 lata od zabutelkowania. Długowieczne natomiast są wina słodkie i wytrawne. Miałem możliwość spróbowania najmniej reprezentatywnego wina dla Vouvray tj. wina wytrawnego, o smaku pigwy oraz jabłek. Wino było stalowe w tym sensie, w jakim się tę cechę przypisuje winom z Chablis.

Słodkie wina z Vouvray należą do grona sławnych białych win francuskich. Z innych francuskich win słodkich należałoby wskazać w pierwszej kolejności wina z lewego brzegu rzeki Garonny w apelacji Bordeaux tj. Sauternes i Barsac, przy czym w tej pierwszej apelacji powstaje uważane za najlepsze słodkie wino świata Château d’Yquem. Tamtejsze wina wyrabiane są z mieszanki szczepów sauvignon blanc, semillon oraz muscadelle. Z tej samej mieszanki powstają także cenione wina w apelacji Monbazillac. Zapewne pamiętacie taki deszczowy etap Tour de France z metą w Bergerac, kiedy to odjechała ucieczka i doszło w niej do kraksy, którą przetrwał bez szwanku Navardauskas i dojechał samotnie do rzeki Dordogne, by w konsekwencji wygrać etap. Otóż wszystkie te wydarzenia poczynając od kraksy, aż do dojazdu do mostu nad Dordogne, miały miejsce wśród winnic Monbazillac.

O winach słodkich mawia się u nas czasem z przekąsem, że to wina dla starszych pań, albo młodzieży szkolnej wkraczającej mozolnie na ścieżkę alkoholizmu. Pogląd taki jest absolutnie bezpodstawny, chyba że mamy na myśli te koszmarne słodkie ulepki, wyprodukowane nie wiadomo gdzie i sprzedawane w naszych marketach za kilka złotych. Upodobanie do „win” słodkich w naszej strefie geograficznej, obejmującej Polskę, Rosję i republiki nadbałtyckie znalazło nawet swoją nazwę – goût russe ( rosyjski smak ).

Tymczasem wina słodkie bywają znakomite, szczególnie te z gron botrytyzowanych. Szlachetna pleśń nadaje winu charakterystyczny herbaciany posmak, a wysoka zawartość cukru jest znakomicie balansowana przez wysoką kwasowość. Wina te można łączyć z deserem lub tez pić zamiast deseru. Mają one też istotne zastosowanie w kuchni francuskiej. Słynną, aczkolwiek kontrowersyjną potrawę foie gras podaje się w towarzystwie białych win słodkich, przede wszystkim wyżej wymienionych, z zastrzeżeniem, że jest serwowana na zimno ( foie gras prosto z patelni wymaga dobrego szampana ). Innym typowym łączeniem z winami słodkim są ostre sery pleśniowe typu roquefort czy stilton. To ostatnie przetestowałem osobiście i jest wyborne. W tej kombinacji zyskują i ser, i wino.

Może tyle o winach, gdyż na tym forum chodzi przecież o kolarstwo. Zatem zasiądę jutro przed telewizorem, mając nadzieję obejrzeć interesujący wyścig w interesującej scenerii. Niestety bez asysty wina z Turenii.

PS
Już po napisaniu powyższego tekst zapoznałem się z ofertą marketu Auchan w ramach trwającego od kilku dni festiwalu wina i znalazłem w niej ciekawą propozycję z Turenii.
Dlaczego o tym piszę? Otóż we Francji o tej porze roku są organizowane przez tamtejsze markety foires aux vins, czyli targi wina. Polega to na wyprzedaży wina po znacznie obniżonych cenach. Tę tradycję próbują u nas kultywować dwa markety - Leclerc i Auchan. W przypadku marketu Leclerc promocyjna sprzedaż ogranicza się do sklepu na Ursynowie i mnie nie interesuje, zresztą czołowy i ceniony krytyk winiarski w Polsce porównał ją do promocji napoju gazowanego na dworcu i z tego powodu kroi się niezła awantura. Nie zmienia to faktu, że stała oferta ursynowskiego Leclerca, gdy chodzi o wino i tak jest najlepsza w Polsce, choć ceny nie są niskie.
Z kolei Auchan sprowadził sporo ciekawych win w cenach od 20 do ponad 100 zł, nie tylko francuskich. W ofercie nie dostrzegłem win z Turenii, z jednym zaskakującym wyjątkiem. W sprzedaży znaleźć się ma wino z Savennières, maleńkiej koneserskiej apelacji przylegającej do zachodnich granic Tours. Nie wspominałem o niej wcześniej uważając, że z powodu małej produkcji ( czytaj niedostępności ) nie ma o czym pisać. Tymczasem apelacja cieszy się znakomitą opinią, mówi się wręcz, że nawet najsłabsze wina stamtąd są i tak świetne. Wino zrobiono z odmiany chenin blanc, jest wyprodukowane przez renomowane Château d’ Epiré, rocznik 2015, cena 50 zł ( !!! ). Na pewno dostępne w kwaterze głównej Auchan tj. w Piasecznie, może też w innych miastach.


#71

Paryż-Tours, czyli pierwszy jednodniowy wyścig, jaki w życiu oglądałem.
Pierwszy, w którym P.Gilbert odniósł jedno ze swoich licznych wielkich zwycięstw (2008).
I pierwszy, w którym szerokiej publiczności dał się poznać S.Chavanel (2000), który dziś kończy karierę.

Trasa mocno zmieniona, bez Epan i Beau Soleil w końcówce, zajeżdżają do Tour od wschodu, Loarę przekraczają dopiero w samej końcówce. Ostatnie kilkadziesiąt kilometrów najeżone hopkami i usypane szutrami.

Skoro Emilię wygrał de Marchi to dziś powinien zwyciężyć Geschke, co by Wadecki zaczął opowiadać, że do CCC przechodzą same znakomitości.

Sprintem się to raczej nie skończy, ale też mam nadzieję, że Demare tak łatwo nie podda sprawy.


#72

Ma ktoś linka do transmisi


#73

Jest konkretna selekcja na tych dróżkach :slightly_smiling_face:


#74

I jak się podobało?
Z jednej strony oglądało się dobrze, ale z drugiej dla mnie Paris-Tours z tą swoją bogatą historią i zameczkami wzdłuż Loary zawsze był takim “dostojnym” wyścigiem, natomiast ściganie się po polnych drogach zbyt dostojne nie jest :stuck_out_tongue:
Na Gandawa-Wevelgem fajnie ubrano to w narrację wojenną i wg mnie się sprawdza (choć te odcinki nie mają tam takiego znaczenia dla rywalizacji), tutaj niby jest narracja winna i ładne widoczki wielkopowierzchniowych plantacji winorośli, ale coś mi po prostu nie zagrało.


#75

Bardzo dobra zmiana :smiley:
Aczkolwiek trzeba zauważyć, co już mówili zresztą komentatorzy, że tych klasyków dla sprinterów znacząco ubywa. Wiosną sporo tych słabszych jednodniówek w Belgii utrudniono i tak jak zwykle przyjeżdżał peleton, tak teraz nie ma w nich na to szans. Robi się w takim Le Samyn czy Nokere Koerse kawał świetnego ścigania. Ale tych słabszych sprinterów też trochę żal :wink:

I osobny temat. Timothy Dupont.
Dobre wyniki zaczął dość późno wykręcać. Były jakieś zwycięstwa w wyścigach klasy 1.2 tych osiem lat temu, ale to zawsze był poziom średniego sprintera z drużyny z trzeciej dywizji. I miewał raz lepsze, raz gorsze sezony, ale tak do 2015 roku to był wciąż niski poziom. A tu nagle, mając 29 lat, poszedł do belgijskiego średniaka z pro conti i zaczął wygrywać te wyścigi 1.1 i nawet lepsze, liczyć się w praktycznie każdej ścigance w Belgii (poza tymi gdzie dominują ekipy WT). I już się wydawało, że znalazł swoje miejsce wśród tych belgijskich drugoligowców, a on w tym roku pojechał na Tour i w sumie bez większych kompleksów walczył na etapach sprinterskich, 3 razy był w dyszce, a 5 razy tuż za (a nie zawsze był tym pierwszym sprinterem w ekipie, bo ładnie też jeździł Pasqualon). Fajnie się ta kariera układa. Coś w stylu Przemka Niemca, tylko z inną specjalizacją. Może trafi do jakiejś ekipy WT (hehe, w CCC byłby najlepszym sprinterem)? Kibicuję mu.


#76

Wyścig niczego sobie, chociaż jak dla mnie trochę przesadzili patrząc na to jak duże i gęsto usypane kamienie były na niektórych z tych odcinków. Myślę, że w wyścigach szosowych na tym poziomie to chyba jednak przesada. Lubię takie utrudnienia, ale powyżej pewnego ryzyka defektu to przestaje być zabawne. Szutry spoko, ale mogliby poprawić stan tych dróg na przyszłość.

No i jestem zdania, że jednak kilka fajnych okazji dla sprinterów powinno jednak w kalendarzu być. Może i jest to najmniej widowiskowy rodzaj wyścigów, ale mimo wszystko sprinty z dużego peletonu to integralna część tego sportu.
Z drugiej strony patrząc na to jacy kolarzy walczyli w tegorocznej edycji, to fajnie jest mieć tego typu wyścig z renomą o tej porze roku, bo tacy kolarze jak Terpstra czy Vanmarcke za wiele okazji do wykazania się od połowy kwietnia nie mają.


#77

Ja uważam na odwrót, że to w Gandawa - Wevelgem te sektory szutrowe są na siłę. Sportowo i dla widowiska niewiele wniosły, sami kolarze nie byli tą zmianą zbyt zachwyceni i w dodatku był to taki bardziej wyścig dla szybkich zawodników jakich w WT nie ma za wiele.
Jeśli chodzi o dzisiejszy Paris–Tours to zmiany jak najbardziej korzystne dla rywalizacji, widowiska.
Wydaje mi się że przez to że ktoś pomyślał nad trasą i nie tylko jak w Gandawa-Wevelgem dodano kilka kilometrów polnych dróg daleko od mety ubierając to w wojenną narrację, ale zrobiono to tak że po tych krótkich podjazdach zaraz były te odcinki dróg szutrowych w dodatku z o wiele gorszą nawierzchnią niż w Strade Bianche, i w dodatku dodano te dróżki na ostatnich 50 km by miało to znaczenie.
Podobno Lefevere narzekał że loteria na tym szutrze, ale pewnie gdyby Terpstra to wygrał to by nic na ten temat nie mówił, z drugiej strony na PR zdarza się więcej kraks i defektów.
Naprawdę dziś mieliśmy ciężki wyścig i Kragh Andersen udowodnił że jest już jednym z czołowych zawodników w takim terenie. Duńczyk ma potężny silnik i jeszcze w dodatku dobrze zjeżdża co mogliśmy zobaczyć na TdF, co dobrze wróży na przyszłość nie tylko na wyścigi z brukowanymi sektorami czy z szutrowymi drogami.


#78

Nie oglądałem, rzuciłem jedynie okiem na te polne drogi, ale odniosłem dokładnie takie samo wrażenie, zarówno jeżeli chodzi o P-T, jak o G-W.
To, co dziś zobaczyłem nieco przypominało Tro Bro Leon, które jest przyjemną ciekawostką na swoich własnych prawach, ale nie wiem czy na pewno powinno się zaczerpnięte stamtąd rozwiązania przekładać do innych, mających swoją historię wyścigów.

Dlatego też nie popieram pomysłu, który B.Smith podobno luźno rzucił na antenie, aby urządzić osobną klasyfikację wyścigów szutrowych (Tro Bro, Strade, P-T, bruki też?) i najlepszemu na koniec sezonu dawać nagrodę. Nie ma co mnożyć bytów ponad miarę.


#79

Szkoda dziś trochę Gilberta, który wydawał się być w bardzo dobrej dyspozycji, ale defekt go pozbawił szans na zwycięstwo. Po defekcie dał radę jeszcze doszusować do czołowej grupy, ale szans na coś więcej już nie było…


#80

Jeszcze co do Kragha, warto podkreślić, że takie ataki na płaskim w układzie trzyosobowym to niezwykła rzadkość. Według wszelkich prawideł kolarstwa, chaos i zrzucanie odpowiedzialności za pogoń zaczyna się od grupek składających się 4-5 kolarzy, przy “3” wszyscy się pilnują i teoretycznie trzeba mieć naprawdę mocny silnik, żeby skutecznie odjechać. Dziś co prawda trudno było się oprzeć wrażeniu, że Kragh wygrał dzięki bierności Terpstry, ale też nie powinno się umniejszać jego zasług. Tak jak pisze Zbig, kolejne zwycięstwa Duńczyka to kwestia czasu.


#81

Jeśli chodzi o Terpstre to chyba u niego włącza się w głowie jakaś blokada gdy jest w takiej małej grupie i nie ma dobrej współpracy.
Co do dzisiejszego dnia to warto wspomnieć o dzisiejszym zwycięstwie Molemy w Gran Premio Bruno Beghelli. Holender ciągle w gazie. Dziś u mnie w domu przy oglądaniu padł komentarz że znowu ten Bauke atakuję (oczywiście znowu pewnie na darmo :wink:), a tu jednak niezmordowany Molema zamęczył chyba swoich rywali na czele z takim Trentinem który powinien to wygrać bez problemu.
Sam wyścig dziś podobał mi się bardziej niż Giro dell’Emilia gdzie dwie ostatnie rundy wyglądały jak ciężki trening.


#82

To jest ciezki trening przed Lombardia :wink: