Ivan Basso - Rak Jądra.


#1

sport.pl/kolarstwo/1,64993,1 … Czolka3Img

Szkoda chłopaka.


#2

Pewnie że szkoda
Szkoda też że ta choroba budzi pewne negatywne konotacje w kolarskim.świecie


#3

Pewnie chodzi ci o jeden z komentarzy, ktory wyraznie sugeruje iz jest to efekt doping. Ehhh. Ci znawcy sportowi .


#4

Jezu, zmieńcie ten tytuł na “Rak jądra”. Przecież powiedział, że ma w jednym, a obustronny nowotwór w tym samym momencie to bardzo rzadki przypadek.
Jak zwykle komentarze o dopingu i jeździe na rowerze, bo Armstrong, a to że nowotwór jądra to najczęstszy nowotwór u młodych mężczyzn to już nie ważne :wink:


#5

W ogóle to ‘rak jąder’ w tytule wygląda, jak nazwa książki którą Ivan napisał, albo płyty którą nagrał.


#6

Jeżeli to rzeczywiście było tak, że Berto naciskał na start Ivana w Tourze to naprawdę Włoch może być mu wdzięczny, bo być może choroba ukrywałaby się tak długo, że byłoby już zbyt późno.
Najważniejsze jest zdrowie, ale zapewne z karierą będzie krucho :frowning: No chyba, że leczenie będzie krótkie i nieinwazyjne, ale nie znam się kompletnie na tym.


#7

Z tego co do tej pory powiedziano choroba jest we wczesnej fazie, a to znaczy, że utną mu jajko i za parę tygodni wsiądzie na rower.
Jeśli ma przerzuty to chemiaoterapia i wtedy sprawa się trochę komplikuje.

Tak czy siak rak jądra ma bardzo wysoką wyleczalność sięgającą 90 kilku procent w niemal każdym stadium zaawansowania. Przypadek LA był jednak dość wyjątkowy, musiał naprawdę długo oszukiwać sam siebie, że guz na jądrze i ból to nic takiego i w efekcie miał już przerzuty nawet do mózg. RJ najpierw daje przerzuty do brzucha, klatki piersioweji dopiero na końcu do mózgu.

Ale, powtórzę się, Ivan mówił, że choroba jest mało zaawansowana i że ma 98% szansna pełne wyzdrowienie. A więc dylu, dylu i jak tylko rana się zagoi będzie mógł wsiąść na rower.


#8

Inna sprawa czy w jego wieku, z takim przeżyciem i z takimi wynikami ostatnio będzie się do powrotu garnął.


#9

Tak, najczęstszy nowotwór jądra - seminoma ma 98% wyleczalności we wczesnym stadium. Z tego u 89% pacjentow kończy się na chirurgii. Ci u których pojawiają się przerzuty przechodzą cykl chemioterapii lub kurs radioterapii na węzły chłonne zaotrzewnowe, i tak maja > 90% szanse na wyzdrowienie


#10

outoftimeman, spi630, dzięki za fachowe info. To pozytywne wiadomości :slight_smile:


#11

Takim przypadkiem jestem ja. i dlatego nigdy nie wierzyłem w Armstronga ani jego popisy. Po prostu po takim stadium zaawansowania jaki miał Armstrong jazda bez wspomagania którą prezentował jest niemożliwa. Basso też raczej zakończy karierę i to nie tylko ze wzgl na chorobę. BTW… rak jadra we wczesnym stadium to choroba o bardzo dobrych rokowaniach, a co do tego czy Armstrong oszukiwał samego siebie czy nie to już niech sam sobie odpowie. Podstawowym wskaźnikiem oceny w diagnozie tego typu nowotworu jest poziom gonadotropiny kosmówkowej, ale łatwo go zafałszować gdy stosuje się doping . I to może być wyjaśnienie tego ze ponoc Armstrong nie wpadał nawet na kontrolach dopingowych a przy tym poziomie HCG to wariuje cały układ hormonalny. Niewykluczone że u basso wykryto ten nowotwór właśnie przy rutynowych badaniach doopingowych wewnątrz drużyny co swiadczyłoby pozytywnie i o jakosci opieki medycznej w Saxo i o czystosci kolarza jeśli chodzi o hormony przynajmniej


#12
Podstawowym wskaźnikiem oceny w diagnozie tego typu nowotworu jest poziom gonadotropiny kosmówkowej

Tutaj się mylisz. Można mieć HCG w normie i rozwijający się nowotwór. Znam dobrze taki przypadek.
Rutynowo bada się też dwa inne markery, ale to nie wszystko bo wszystkie można mieć w normie a i to o niczym nie świadczy. Dlatego korzysta się też z diagnostyki obrazowej jamy brzusznej i klatki piersiowej.
A podstawą w wykrywaniu nowotworu jądra jest po prostu macanie się po jajkach.

...ale łatwo go zafałszować gdy stosuje się doping . I to może być wyjaśnienie tego ze ponoc Armstrong nie wpadał nawet na kontrolach dopingowych a przy tym poziomie HCG to wariuje cały układ hormonalny. 

Ale po co miałby go fałszować? Jaki to ma niby związek z dopingiem? To nielogiczne i całkowicie bez sensu.

A co do Basso “Following cancer surgery, Tinkoff-Saxo confirms Basso could return to peloton before end of the season”

cyclingtips.com.au/2015/07/follo … he-season/

P.S.
Zdrowia życzę. Żadnych nawrotów.


#13

Każdy lekarz przy odejrzeniu raka zrobi ci badania na HCG. Reszty markerów nie pamietam. Musiałbym zajrzeć do dokumentacji co wtedy mi robili. To kupa czasu. już 22 lata. Nie każdy rodzaj nowotworu jąder skutkuje wzrostem paramterów HCG. To raz. A dwa to Armstrong jadąc bodaj TdS miał zawyżony poziom testosteronu co sugerowałoby doping. W badaniach nie ma jednak śladu po nieprawidłowym poziomie HCG który bada się w tym wypadku. Kilka tygodni później Armstrong trafia na oddział szpitalny i tam ma już poziom kilkaset % wyższy niż przyjety jako normy laboratoryjne.
HCG stosuje się jako booster testosteronu. Jeśli ktoś w czasie wyścigu chce uzupełnić w sprytny sposób niedobory Testosteronu ( a spadek poziomu tego hormonu jest normą przy tak dużym i długim wysiłku) to stosuje często HCG w celu stymulacji wytwarzania testosteronu. Stosowanie HCG łatwo jednak zamaskować odpowiednimi specyfikami które były w stanie ‘oszukac’ ówczesne procedury.
A co do macania się po jajkach to mi takie macanie przez jakiegoś konowała skutkowało diagnozą ‘zapalenie jąder’. Skończyło się na płucach i roku leczenia w trakcie którego pojawiły się przerzuty na drugie jądro.
Basso moze wrócić, czemu nie, ale biorąc pod uwagę jego wyniki, przeszłość i to co się dzieje z organizmem po orchiektomii i radioterapii / chemioterapii jeśli takowa potrzebna to on w pełni formy będzie w wieku 40 lat. TO bez sensu po prostu, choć jego przypadek jest zapewne z tych lżejszych i na rower wróci bardzo szybko


#14

Dalej nie widzę związku z dopingiem. Chyba, że Twoja teoria brzmi LA koksił testosteron, a jak zrobiło się gorąco to wymyśił raka jądra, dał sobie uciąć jajko, żeby móc koksić dalej. To absurd.

Tam jest napisane, że Basso raczej uniknie leczenia uzupełniającego i przed końcem sezonu wróci na rower.


#15

To absurd i proszę nie wmawiaj mi takich idiotyzmów. Naprawdę nie widzisz nic dziwnego ze na kilka tygodni przed diagnozą raka kontrola dopingowa wykrywa podwyższony poziom testosteronu a jednocześnie nie ma sladu po wysokim HCG które po wyścigu nagle w szpitalu się odnajduje? Po prostu albo ktoś nie chciał aby Armstronga należycie skontrolować co w owym czasie było absurdalne jako że nie był jeszcze żadnym pogromcą Tourmaletów, albo Armstrong maskował doping doprowadzając się w rezultacie do takiego stanu w jakim znalazł się kilka tyg później. Przecież HCG w owych czasach rutynowo badało się przy podwyższonym testosteronie więc i to badanie musiało być.
Wymyślił raka… ty też żeś wymyślił. Myśl że można zakończyć naszą dyskusję jako nic nie wnoszącą do tematu właściwie. Over


#16

Po prostu zupełnie nie rozumiem tego akapitu:

Podstawowym wskaźnikiem oceny w diagnozie tego typu nowotworu jest poziom gonadotropiny kosmówkowej, ale łatwo go zafałszować gdy stosuje się doping . I to może być wyjaśnienie tego ze ponoc Armstrong nie wpadał nawet na kontrolach dopingowych a przy tym poziomie HCG to wariuje cały układ hormonalny. Niewykluczone że u basso wykryto ten nowotwór właśnie przy rutynowych badaniach doopingowych wewnątrz drużyny co swiadczyłoby pozytywnie i o jakosci opieki medycznej w Saxo i o czystosci kolarza jeśli chodzi o hormony przynajmniej

Więc ani HCG nie jest podstawowym wskaźnikiem w diagnozowaniu nowotworu jądra, ani nie rozumiem po co ktoś miałby go fałszować, ani dlaczego miałoby to wyjaśnić że LA nie wpadł na kontrolach antydopingowych.

Nie rozumiem też dlaczego Basso miałby ściemniać o uderzeniu się w jajka i bólu, który gdy nie przechodził wzbudził jego podejrzenia. Przecież gdyby faktycznie wykryto RJ w trakcie rutynowych badań antydopingowych (jakich badań?) to co w tym fakcie byłoby do ukrycia? No i dalej nie wiem co to miałyby być za badania. Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się. Czy bada się HCG w kontekście dopingu? Po co się go fałszuje? Czy jest u dopingowicza podwyższony i dlatego wg Ciebie LA go sztucznie zaniżał przez co nie wykryto u niego guza? Przecież on całe tygodnie jeździł na rowerze z ogromnym bólem jądra, nie wierzę żeby wcześniej ten guz nie dał o sobie znać. Wielu mężczyzn ignoruje przez całe miesiące a nawet lata guzy na jądrach i dopiero gdy ból jest nie do wytrzymania zgłaszają się do lekarza. To się nazywa wyparcie i jest to powszechne wśród chorych na RJ.

Wybacz, ale to co piszesz jest po prostu nielogiczne, może i masz coś do przekazania, ale spróbuj to napisać w sposób klarowny. W dodatku masz tendencję do poszukiwania spisku, a to nie ma specjalnie sensu. Najprostsze wyjaśnienie jest zwykle najlepsze, tak mówi brzytwa ockhama.


#17

Fajnie by było, gdyby dopuścili do precedensowej sytuacji i pozwolili Ivanowi przejechać ostatni etap przyjaźni razem z drużyną :slight_smile: Oczywiście gdyby czuł się na siłach.


#18

Ze świeżo zagojoną raną, powyżej pachwiny może być to trudne :wink:
Jądro wycina się dla bezpieczeństwa trochę naokoło.
Normalny człowiek dostaje od lekarza pozowlenie na jazdę na rowerze po miesiącu, półtora, ale podejrzewam że medycyna sportowa jest na wyższym poziomie.