Jaki rodzaj trenażera kupić


#1

Na zimę (lub generalnie złą pogodę) chciałbym sobie kupić trenażer. Chciałbym go używać to robienia bazy, utrzymywania tuszy na odpowiednim poziomie i jakichś średnio-zaawansowanych programów treningowych.

Chciałbym się od Was dowiedzieć, czy do podanych przeze mnie celów lepszy będzie trenażer magnetyczny jak większość Tacxów czy Elite, czy raczej trenażer ze śmigłem, jak LeMond Revolution czy Kinetic Cyclone?

Za LeMondem, mimo ceny przemawia fakt, że nie trzeba do niego dokupować opony/zapasowego koła :wink: Znacie jeszcze jakiś podobny system, który nie ma rolki a kasetę?

Zapraszam do dyskusji i dzięki za pomoc :slight_smile:


#2

No ja niestety mam trenażer z rolką wiec nie jestem wstanie ci powiedzieć co lepsze, mało tego jakoś nie musiałem zmieniać koła czy opony i nie zauważyłem jakiegoś zwiększonego użytkowania ów części. Co do samego trenażera to moja rada jest taka aby jak najpóźniej na niego wejść czyli jeździć do oporu ile się da na zewnątrz ,tak samo ma się to z zaczęciem jazdy w nowym sezonie.


#3

Wspomniane trenażery ‘ze śmigłem’ mają inną charakterystykę oporu niż magnetyczne. O ile pamiętam bardziej zbliżoną do naturalnej. Ich wadą jest zdecydowanie hałas.
Nie wiem też jak z oporem, czy da się go jakoś regulować i zwiększyć.

Zgadzam się, że brak potrzeby montowania koła to duuuuuży plus.


#4

Sebka, jakbym mieszkał na Lazurowym Wybrzeżu albo na Teneryfie, to pewnie nie zaprzątałbym sobie głowy trenażerem, ale że mieszkam w alpejskim kraju to i pogody mam tutaj inne :wink: No i z pracy wracam o takiej porze, że poza sezonem musiałbym jeździć po ciemku, co mimo olbrzymiej liczby ścieżek, a w zasadzie dróg, rowerowych mija się moim zdaniem z celem :wink:

No właśnie czytałem, że trenażery “smigłowe” symulują opór odczuwalny w trakcie normalnej jazdy, tj. że opór wzrasta liniowo wraz z szybkością jazdy. Nie wiem jak to się ma do trenażerów magnetycznych. I najważniejsze, jak te ewentualne różnice mają się do założonego przeze mnie wykorzystania trenażera i możliwych modyfikacji tego wykorzystania (np. intensyfikacja treningu itd.).


#5

Trenażer śmigłowy przede wszystkim będzie bardzo głośny, jeśli nie mieszkasz sam, to ten szum może być bardzo uciążliwy dla innych domowników. Niemniej sam trenażer wraz z charakterystyką wzrostu oporu bardzo ciekawy (mówię o LeMondzie).


#6

Hałas nie będzie stanowił problemu. W razie czego w piwnicy zawsze mam bunkier :wink:

A znacie jakieś inne konstrukcje, które oparte są na bezpośrednim montażu, a nie na rolce?


#7

Słyszałem jeszcze o trenażerach olejowych, dosyć niszowe, ciche, ale za to drogie no i jest mimo wszystko ryzyko awarii czy wycieku.

Przykładowo - Kinetic Road Machine
Według producenta wygląda to fajnie.


#8

Jak dla mnie jazda na trenażerze to ciągła walka z nudą. Po pewnym czasie (u mnie to około 45-60 minut) wszystko zaczyna mi przeszkadzać i gdyby nie to, że jadę do celu, którym jest zakończenie wirtualnej trasy z filmu to nie przejechałbym chyba nigdy więcej niż godziny. Dlatego polecam zakup trenażera z wirtualem.


#9

Kuba, opór aerodynamiczny jest raczej, tak z grubsza, w kwadracie prędkości więc na pewno nie będzie liniowy. Liniowy generują trenażery magnetyczne.

A wziąłeś pod uwagę, że Ty sam będziesz musiał w tym hałasie wysiedzieć? Ewentualnie stopery w uszy choć aż mnie mierzi na samą myśl.


#10

Chyba za bardzo napatrzyłem się na wykresy na stronie LeMonda :wink:

Na razie jeszcze nie rozważam zakupu konkretnego modelu aż tak poważnie, żeby najbardziej przejmować się hałasem. Chociaż zdaję sobie sprawę, że to również ważny czynnik.

Czytałem i oglądałem na YouTube recenzje różnych trenażerów i przy tych “śmigłowych” a w szczególności LeMondzie ludzie zawsze zachwycali się, że to najlepsza rzecz na jakiej jeździli itd. itp.

Bardziej mnie ciekawi zatem, jaka jest realna różnica w wykorzystaniu. Np. czy wiele planów treningowych wymaga ustawienia takiego czy innego oporu, co z tym wrażeniem z jazdy itp.


#11

Ogolnie apropo sprzetu kolarskiego (choc glownie elektronika), to szczerze polecam tą stronkę jesli ktos nie zna:

dcrainmaker.com/

Znakomity blog, mnostwo ciekawostek, recenzji (bardzo bogatych, dokladnych i rzeczowych). Jest też sporo o trenażerach.


#12

Kuba,
Przeznaczenie trenażera jest najważniejsze.

Sam kierowałbym się następującymi kryteriami:

  1. baza -> wiatrak,
  2. trening siłowy -> prawdopodobnie magnetyczny.

Ad 2. prawdopodobnie, bo nie znam charakterystyki takich trenażerów.
Jeżeli chcesz mieć takie ćwiczenia jak jazda z niską kadencją na dużym oporze, symulowanie podjazdów i podobne, to nie wiem czy na wiatraku dasz radę. Ja trenowałem na Tacx Swing i to było super. Szybko jednak przeszedłem na typową bazę, ćwiczenia robiąc na okolicznych podjazdach czy jeździe pod wiatr.
Także mi trenażer potrzebny był do bazy. Chętnie bym wypróbował tego LeMond’a.
Zastanawiam się czy sensowym byłoby dać wiatrakowi zmienną geometrię łopatek? Dałoby to inny opór? Hmmm.

Dodane:
Też znalazłem wykresy ale legenda wyjaśnia dlaczego opór jest linowy. Na osi X jest m/s2.
LeMond poza hałasem (wyczytane) może też zaskoczyć:

  • Regulacja przerzutki między kołem i trenażerem (niby nie do końca pasuje)
  • Brak licznika na tylne koło (pewnie są zintegrowane - płatne), bo koła brak :slight_smile:

#13

Abaddon, dzięki za świetną stronkę z recenzjami. Naprawdę rozbierają rzeczy na czynniki pierwsze :slight_smile:

Maf, no własnie też mnie trochę martwi brak kontroli nad prędkością/kadencją. Niby jest jakiś dedykowany miernik mocy, ale to tylko zwiększa koszt całego urządzenia. Znam trochę torowców, jeżdżących co wtorek na torze w Zurychu - może ktoś z nich ma tego LeMonda, żeby sprawdzić z czym to się je :wink:

Informacja o przerzutce jest nieco rozczarowująca.


#14

Ja mam z kolei pytanie o najzwyklejszy trenażer. Jaki najlepiej wziąć?


#15

Zastanawiałem się trochę, co kupić i czy nie zainwestować w tego LeMonda, po czym doszedłem do wniosku, że ćwiczenia, które mnie interesują zrobią na jakimkolwiek trenażerze. Niedawno w jednym ze sklepów sportowych wyprzedawali rzeczy związane z kolarstwem (spodenki Crafta czy Nallini przecenione ze 170 na 20 Franków!) i trafił mi się też nowy-nieśmigany Elite Novo Mag Force. Jak na razie spełnia wszystkie stawiane przed nim wymagania, chociaż montaż był trochę upierdliwy. Jako, że trenarzer jest przystosowany do kół 24-29 cali, w instrukcji napisano, że dla kół mniejszych lub równych 28 trzeba zmienić podkładki. Po rozkręceniu trenażera okazuje się, że podkładki mają napis 24-28, więc nie trzeba ich wymieniać. Powiedzmy, że to jedenorazowy problem :wink:


#16

ktoś użytkuje trenażer z decathlonu za 349 zl? Lub Elite Novo Force 5- jeśli tak to proszę o opinie


#17

Ja nie użytkuję (rozważam zakup), ale zauważyłem, że przed biciem rekordu Andrzej Bartkiewicz rozgrzewał się właśnie na tym In’Ride z Decathlonu - więc może ten sprzęt coś w sobie ma… :wink:


#18

No cena zabójcza, rolka z elasto, chyba go nabęde…


#19

Ten trenażer z Decathlonu zbiera całkiem niezłe recenzje w internecie:
cyclingweekly.co.uk/reviews/ … iner-99-99


#20

ja mam taki i trudno by mi było coś mu wytknąć, zwłaszcza że w życiu nie używałem innego i nie wiem co tracę :smiley: używam go na rozgrzewki i w “pakamerze” w garażu więc nie mam problemu hałasu. No może opór mógłby być większy, jak chcę dokręcić to muszę wrzucić ośka-blat i max opór i w tedy jest już hałas i mam wrażenie że zaraz odlecę, tak kółkiem kręci :stuck_out_tongue: