Kolarstwo, a światopogląd


#1

Witam.

Chciałbym poruszyć tu pewną kwestię, chodzącą mi głowie od paru ładnych lat. Być może to moje indywidualne spostrzeżenie i absolutnie nie mam zamiaru tu zbyt “politykować”, ale chciałbym pokrótce przedstawić mój pogląd w tej kwestii i zapytać o Wasze indywidualne zdanie. Otóż - oglądając niektóre transmisje oraz przyglądając się różnym internetowym blogom czy też dyskusjom, zauważyłem, że osoby miłujące się w kolarstwie oprócz pasji do tego sportu, często łączą w sobie także charakterystyczny zespół cech. Nie chciałbym zbytnio uogólniać, lecz wyjątkowo wysoki jest tu odsetek osób spokojnie usposobionych (w skrajnych przypadkach wręcz flegmatycznych), wyznających najczęściej konserwatywne poglądy i posiadających historyczne, bądź geograficzne zainteresowania znacznie przewyższające “średnią krajową”. Jednym słowem (absolutnie w tym kontekście nie negatywnym) - mentalnych “dziadków”. Na prawdę nie zamierzam tego słowa użyć jako obrażliwego - sam często czuję się jak owy “dziadek”, bynajmniej nie z powodu jakiejś zdobytej wiedzy, czy też doświadczeń życiowych, ale przywiązania do tradycji i niechęci do wszelkich nowości.

Wydaję mi się - może się mylę - że kolarstwo jest jedną z dziedzin, w której w swym światopoglądzie nie jestem odosobniony. Na powstanie takich łączących poglądy dziedzin składa się często mnóstwo czynników, gdzie jako przykład mogę podać polską literaturę Science-Fiction z okresu komuny, która, poprzez możliwość pośredniego obejścia cenzury i liczne aluzje, skupiała coraz to większe grono ludzi niechętnych panującemu systemowi, stając się z czasem zbiorowiskiem mniej, lub bardziej zagorzałych moralnych opozycjonistów. Czy w kraju, w którym wyścig pokoju przez wiele lat był jednym z symboli panującego ustroju, kolarstwo rzeczywiście może w pewnym stopniu łączyć się z ideologią? Osobiście, duma mnie rozpiera, gdy słyszę komentarze panów Jarońskiego i Wyrzykowskiego w stylu: “Oooo, taka ładna wioska. Ale tutaj była siedziba partii komunistycznej. Oj wstyd, taka ładna wioska, a taki wstyd.” lub widzę pana Probosza ubranego w koszulkę z podobizną Maryi.

Liczę na Wasze komentarze, dotyczące nie tylko własnego sposobu postrzegania świata, ale także opinii na temat związku kolarstwa z światopoglądem. Być może ktoś jest też zdania, że kolarstwo faktycznie łączy podobnych sobie ludzi, lecz ich poglądy nie mają nic wspólnego z tymi przedstawionymi powyżej - też świetnie. W każdym razie - zapraszam do dyskusji! :slight_smile:


#2

Zaryzykowałbym tezę, że ogólnie jest tak, że ludzie, którzy interesują się sportem reprezentują węższy wachlarz poglądów, aniżeli społeczeństwo całościowo. Oczywiście mam na myśli sytuację, kiedy ktoś coś uprawia/ogląda, bo lubi to robić, a nie gdy nadrzędnym celem jest dbałość o własną sylwetkę, czy np. cele charytatywne.
Tradycja i rywalizacja to 2 nieodłączne terminy związane ze sportem. Naturalnie nie chcę przesadnie generalizować, ale z wieloma nurtami lewicowymi to się one specjalnie nie kojarzą. Współczesny sport w wydaniu zawodowym - tym bardziej.


#3

Kiedy zaczynałem interesować się kolarstwem, transmisje z wyścigów przyciągały mnie w dużym stopniu z powodu trasy. Możliwość obejrzenia sobie urokliwych włoskich, francuskich, czy bardziej swojskich, polskich krajobrazów, do tego często z ciekawym komentarzem i historycznymi wstawkami, mnóstwem ciekawostek, to było coś świetnego. Nawet jeśli jeszcze nic nie rozumiałem z taktycznych zawiłości tego sportu i ucieczka na 20 sekund, 10 km przed metą wydawała mi się srogim odjazdem. To tak jak z podróżami Makłowicza - niby gotowanie, przepisy, ale każdy cieszy oko widokami i z przyjemnością słucha jego opowiadania. Wydaje mi się, że ciężko byłoby wysiedzieć przy ponad godzinnej transmisji zupełnie olewając tło wyścigu, miejsce w którym jest rozgrywany, jego klimat, historię. To taka możliwość “podróży z fotela”. I nadal, choć z czasem coraz bardziej rozumiem ten sport - krajoznawcza strona kolarstwa to dla mnie wisienka na tym torcie. Zresztą i w telewizji i w “realu” na swoim siodełku.


#4

ja z innej szkoły. zaczynałem od Vuelty, pustynia, 0 ciekawostek, dziewicze jeszcze Angliru :slight_smile:

No dobra, równolegle starałem się śledzić Tour de Pologne. 6-osobowa ucieczka na pierwszym etapie zyskała taką przewagę, że nie było obrazków z peletonu. wtedy myślałem, że to dość powszechne :smiley:


#5

Tak zdaje mi się, że jednak troszkę nie o to mi chodziło, wspomniałem tu o zainteresowaniach historycznych i geograficznych, ale były one tylko jednymi z wyróżników ludzi z podobną do opisanej przeze mnie osobowością. Nie chodzi mi też o same poglądy ani ich wachlarz, bo rozumiem, że ludzie pasjonujący się sportem skupiają się przez to na zainteresowaniu swoimi dyscyplinami, lecz bardziej o typy osobowości - nawet najwięksi fani kolarstwa, poświęcający mu 99% swojego czasu muszą przecież posiadać jakąś osobowość.

A co do samej tradycji i rywalizacji - zwróciłem uwagę na jedną kwestię, a mianowicie kwestię “etapów przyjaźni”, głównie ostatnich etapów Tour de France. Może to tylko moje odczucie, ale słysząc niektórych, a głównie francusko-lewicowych publicystów, denerwują mnie te wszystkie wywody na temat symboliki tych etapów. Krew się we mnie zalewa, kiedy słyszę, że odbywają się one “w duchu rewolucji francuskiej”, czy jakimi symbolami równości to one nie są. Ale na szczęście jest to zjawisko marginalne i może tylko to moje zdanie :wink:


#6

Wszystko, o czym piszesz, ma nawet swoją nazwę: błąd konfirmacji.


#7

mnie tam krew nie zalewa, ale mniejsza.
w każdym razie teraz pomnóż to sobie razy 100 (myślę, że nie przesadzam) i wyjdzie Wyścig Pokoju :slight_smile:


#8

Być może. I dlatego liczę na zdania innych, ewentualną debatę i kontrargumenty, a nie diagnozę :stuck_out_tongue:


#9

Pamiętaj tylko, że to, co tu przeczytasz, jest obarczone błędem dobrowolności… :smiley: :smiley: :smiley:

Ja jestem liberałem.


#10

Nie sądzę, żeby można było zaszeregować kibiców kolarstwa pod względem światopoglądu. Ja np. nie uważam się za konserwatystę :wink:


#11

Ja też nie.
Heh, nigdy bym się nie spodziewał takiego tematu na forum :smiley:


#12

Ciekawy temat. Nie zagłębiając się w politykę - bo tutaj ciężko znaleźć jakieś powiązania z kibicowaniem kolarzom - zgodziłbym się z tym, że wspólną cechą jest zamiłowanie do turystyki/geografii/historii (w dowolnych kombinacjach). Nie sądzę by ktoś oglądając wyścig kolarski nie zwracał uwagi na otoczenie trasy - a jest to jednocześnie okazja do zobaczenia tej czy innej okolicy. Jeśli jeszcze dopełnieniem całości jest odpowiedni komentarz…
Za to jeśli idzie o cechy charakteru - no cóż, nie każdy jak sądzę jest “mentalnie” w stanie zasiąść na dłuższy czas przed telewizorem gdy na dworze ładna pogoda, więc swego rodzaju spokój w zachowaniu też jak sądzę cechuje fanów kolarstwa zawodowego.


#13

Ja zawsze powtarzam, że ludzie uprawiający sport regularnie, próbujący nawet małymi kroczkami robić postęp - to ludzie bardziej ambitni, mają łatwość podejmowania trudniejszych życiowych decyzji w porównaniu do ludzi nie uprawiających sport. To udowodnione naukowo :slight_smile:
Oczywiście nie ma co generalizować, ale moim zdaniem to prawda w większości.