kolarstwo mnie juz nie interesuje :(


#1

witam
nadszedl czas refleksji i doszedlem do wniosku ze brak w peletonie takich zawodnikow jak :
Pantani
Ullrich
Beloki
Armstrong
Jimenez
Cipollini
Virenque
Jalabert
Dufaux
itp
sprawil ze poprostu nie ciagnie mnie juz tak do wyscigow. nie slecze juz godzinami przed TV nie nagrywam spotow z eurosportu.
czy ktos tez tak ma?
wychodzi na to ze nie jestem prawdziwym fanem!!!


#2

Człowieku co się łamiesz, rozejrzyj sie ilu mamy wspaniałych zawodników w peletonie. Fakt kolarstwo nie jest takie jak kiedys. A wiesz dlaczego jest, poniewaz teraz najprostszym sposobem do osiągnięcia sukcesu jest doping. Afera goni aferę, przez co ten sport naprawdę wiele traci i zniechęca ludzi. Kiedys i ja zastanawiałem sie nad tym, czy jeszcze mnie to rajcuje, i doszedłem do wniosku, że nawet jeżeli próbowałbym zapomniec o kolarstwie i przestac je oglądac, to i tak w mojej pamięci pozostały by piękne wspomnienia i emocje, które niejednokrotnie towarzyszyły mi, czy to przed TV, czy na wyścigach, na których miałem okazje być. Zrozumiałem, że ten sport jest częścia mnie i nie mógłbym bez niego żyć. Popatrz na to z tej strony, przeanalizuj to co się teraz aktualnie w kolarstwie dzieje, ale jestem pewnien, że zrezygnujesz z tego sportu, bo jak ktos już złapał bakcyla to się go nie pozbędzie.


#3

witam
moze masz racje
tego sie nie zapomina. mialem okres gdzie codziennie jezdzilem z kolegami na treningi. jako amator oczywiscie. mialem dobre i zle dni. raz zdarzylo sie ze bylem na TdP i jechalem wozem technicznym na czasowce. generalnie czerpalem przyjemnosc z jazdy. bol na rowerze, zwlaszzca podczas podjazdow, to jedno z najpiekniejzych doznan. mysle ze ktos kto nie kocha kolarstwa uzna to zdanie za nonsens.

mysle ze bardzo brakuje mi w/w zawodnikow.
niemniej naprawde kocham kolarstwo ale zawodowa liga nie wzbudza we mnie juz takiego pozadania

pozdro


#4

No ale sa tez plusy.
Pantaniego i Winokurowa i tak juz nikt nie zastapi. Trudno tez bedzie o takich dominatorow jak Armstrong czy Cipollini. No ale teraz wszystko zmierza do tego, zebysmy my- widzowie, czuli sie coraz mniej oszukiwani. Bo co nam po zachwytach nad Basso, skoro potem sie okazuje, ze mial w dupie fair-play. Do tego wyscigi sa coraz bardziej zaciete. Moze nie tak piekne jak kiedys, ale rywalizacja stoi na naprawde wysokim poziomie, wszelkie roznice sie zaciesniaja.


#5

Macie troche racji z tym “dawnym” kolarstwem (że było efektowniejsze). Z drugiej jednak strony, co z tego, że były efektowne ataki, skoro mniej więcej w połowie wyścigu (albo wcześniej, jak na TdF ery Armstronga :wink: ) wiadomo było, kto wygra? Albo zupełna dominacja Basso w Giro, gdzie następni zawodnicy mieli ponad 10 min. straty? Teraz róznice są mniejsze, walka jest w sumie ciekawsza… Jedyne co, to szkoda, że powoli wykruszają się zawodnicy “walczący”, jak Simoni czy Savoldelli… Mimo wszystko takiemu Selli czy Ricco sporo jeszcze do nich brakuje.

A co do braku zainteresowania, to ja sam widzę, że do telewizora i kolarstwa ciągnie mnie mniej niz kiedyś (choć to przede wszystkim pokłosie mniejszej ilości czasu :neutral: ), ale etap górski - jeżeli nie dla walki kolarzy) warto zobaczyć chociażby dla samych gór :wink: .


#6

Dobrze tu zaiste napisano: kolarstwo jest w kimś, a nie w telewizorze,
Kolarstwo to wrażenie z podjazdu, zapamiętany widok, samotne myśli na rowerze, walka z samym sobą i wiatrem,rozmowa z kumplami, a nie blichtr peletonu (choć ma on niewątliwie swój urok), bo mam tu na myśli całą tę karnawałową otoczkę wielkiego widowiska, nakręcanych wielkich emocji (i zysków), które wszyscy uzewnętrzniamy w płomiennych tyradach choćby na tym forum, a za tą fasadą chodzi tylko o kasę i ludzką ambicję, nierzadko kosztem fair play i naszych zbędnych nerwów.
Ja oglądam większość wyścigów, do których mam dostęp, ale nie jak fundamentalista, od deski, do deski - szczerze - częściej wolę wsiąść na rower i pojeździć, bo to jest kolarstwo, choć tylko na moim poziomie, a może aż na moim poziomie?


#7

Wróci Wino, wróci Basso, powinno być trochę lepiej.


#8

nindustrialny, z całym szacunkiem, ale wygląda to tak, że nie pasjonuje Cię kolarstwo, a tylko nazwiska, do których się przywiązałeś. Nie ma starej gwardii, jest nowa, która zapewnia równie wielkie emocje, a może i większe, bo ciężko jest wskazać głównego faworyta do zwycięstwa (patrz, np. Armstrong). Zawsze jest coś, czego można się przyczepić, jak np. odejście od efektywnej jazdy na rzecz efektownej, by media się cieszyły (dzisiejszy etap TdF kilka czy kilkanaście lat temu nie zakończyłby się krótkim finiszem z licznej grupy, a akcją kilku zawodników i ostrymi atakami na całym ostatnim podjeździe), jednak kolarstwo to kolarstwo, niezależnie od tego, kto jedzie.


#9

Kolego indrustialny tak naprawde to ty niczego nie widziałeś wkolarstwie. Po nazwiskach widać że ogłądałeś kolarstwo w szerokorozumianej erze Amstronga i końcówki ery Induraina tym spoosbem u ciebie załapał się Dufaux.
Ja tez mogę powiedzieć ludzie widziałem walke w 1987 roku Bernarda Roche i Delgado. Roche walczac o mdlał za mętą górskiego etapu. Widziałem walkę na giro Ugrumowa z Indurainem podajże w 1992 gdy pierwszy raz y życiu i sotatni widziałem jak Indurain wstawał na przemian i na pedały i siadał na siodełko na ostatnim podjezie goniące Ugriumowa.
A co ty widziałes nic.

i tyle.

Tompoz


#10

Nie chciałbym jakoś wkładać kija w mrowisko ale chyba trochę przesadzasz a nawet bardzo przesadzsz bo mógłbym zaraz Cię tu przeegzaminowąc co jeszcze pamietasz z kolarstwa które rozgrywało się gdy miałeś 9 lat ale nie o to tu chodzi żeby tutaj zarzucać się faktami

Wydaje mi się po prostu że na chwilę obecną kolarstwo znajduje się w dołku. Począwszy na lekkiej zapaści światka zawodniczego jak i przede wszystkim organizacyjnego. Kolarstwo to zawsze były pojedynki wielkich indywidualności. Teraz przy całym szacunku dla evansa i valverde to nie są to kolarze wybitni. Poza tym nie ma dyzurnego czarnego charakteru który na przekór wszystkim wygrywa ( w zeszłym roku jeszcze taki byl ale nie dojechał) i po prostu emocji jest mniej. Trasa mało ciekawa bo za Le Blanca już w 2 tygodniu mielibyśmy potężne podjazdy a taki etap jak wczorajszy i dzisiejszy są bez sensu właściewi dla losów walki o wygraną. nie ma prologu, nie ma druzynowej czasówki co tez jakoś ustawioło tdf. jest inaczej po prostu i nie podoba mi się to szczerze. W dodatku brak bonifikat najwidoczniejszy był wczoraj - nie wygram to odpuszczam bo komu się chce gonić ricco jak wie że już nie ma sensu.
Poza tym jeśłi ktoś mi mówi że kolarstwo to kochanie bólu, jakieś ekstatyczne uniesienia to trochę =dziwne to. kolarstwo to sport a w sporcie chodzi o wygrywanie niestety. Można jeździć dla przyjemności ale nie ukrywajmy. kolarstwo to sztuka wygrywania - na rowerze.
A telewizyjne kolarstwo uwielbiam - jak najbardziej i nie uważam aby to było jakies wypaczenie


#11

Foresty ja ma 37 lat te 25 to przez przypadek więc mnie pytaj dam radę

Tompoz


#12

Ja z kolej zakupiłem sobie rower + zaopatrzyłem się w inne gadżety(koszulki, licznik i rękawiczki) i śmigam :mrgreen: po okolicach Włocławka.
Można powiedzieć że na nowo poznałem kolarstwo( w moim przypadku to dość za duże słowo, ale co tam :stuck_out_tongue: , ) , nie takie sprzed tv na które mam mało (niestety) czasu, bo pracuje. Jednak gdy tylko kończy się transmisja to siadam na mojego rumaka i gnam :wink: podziwiam piękną Polskę :stuck_out_tongue: