Komentatorzy

#1634

Co do Baranowskiego to przede wszystkim bezbłędnie rozpoznaje zawodników i też jego przewidywania co do tego jak może potoczyć się wyścig są o kilka poziomów wyżej niż u reszty komentatorów.
Wydaje mi się, że gdyby dostał żywszego partnera, który dobrze komentuję sytuacje na trasie i buduje emocje to taki komentarz byłby bliski perfekcji.

#1635

Tylko skąd brać tego partnera? Przecież wiadomo, że nie ma i nie będzie. Baranowski jest profesjonalny i uczy się, ale jest bardzo poczciwy z charakteru i nigdy nie przejmie inicjatywy. Zauważyliście, że najlepiej mu idzie kiedy ten drugi wyjdzie na siku? A kiedy drugi siedzi obok, Darek jest pod wpływem. Jaroński dla niego jest jakimś autorytetem, czy coś w tym rodzaju, więc bardzo nieśmiało poprawia jeśli jest czegoś pewien (np. że Pogacar to nie Martin), a jeśli nie jest, to zaczyna naśladować. Bardzo się podciągnął z wymowy nazwisk, za to też go lubię, ale kiedy Jaroński zaczyna kaleczyć po swojemu (np. ten Godi wczoraj), Darek zaraz zapomina czego się nauczył i też kaleczy.

Że Jaroński jest w gorszej formie niż kiedyś, to każdy widzi. Można to zgonić na wypalenie, ale ja bym w takiej sytuacji jednak popytał o dobrego neurologa.

#1636

Uderzałem do P. Probosza żeby pociągnął wątek książki P. Baranowskiego, chociażby “dla jaj” ale cisza póki co. Podejrzewam, że sam główny bohater wie, że nic z tego i zakazał wspominania o tym co by nie robić dalszego zamieszania :wink:

#1637

Mówcie co chcecie ale pojawił się Pan Jaroński i od razu usłyszeliśmy ciekawostki i informacje których próżno szukać od jego młodszych kolegów. To jest to co robi różnice.

#1638

z ciekawości: jakie np informacje?

#1639

Nie mogłem oglądać P-R w całości tylko od czasu do czasu rzucałem okiem na TV. I odniosłem wrażenie że wyścig jest nudny choć w komentarzach czytam że było ciekawie. Tylko szkoda że nie udzieliło się to Jarońskiemu… Naprawdę dobry komentarz to chyba z 70% przyjemności oglądania. Ale Jarońskiemu w tym roku coś się odmieniło. Nie cieszą go wyścigi, raczej męczą. I gdy tak na chwilę włączałem się do przekazu to nie czułem żadnego napięcia, żadnej akcji itd. Ot jadą sobie chłopaki. Chociaż gdy wyłoniła się ta prowadząca szóstka mimo wszystko prawie można było poczuć co musi dziać się w ich głowach. Każdy z nich był przecież z innej bajki z innymi dokonaniami i atutami a teraz wszyscy stanęli przed okazją przejścia do historii.
Niestety. Po prostu jechali. No chyba że mi coś umknęło. Nie oglądałem wszystkiego.

#1640

Coś w tym jest, bo u mnie w domu też mieli podobne wrażenie (ja też) a tak bardzo się kolarstwem nie interesują. Miejmy nadzieje że się nam “nie wypalił” i jest to tylko chwilowa niedyspozycja.

#1641

To prawda, oni koszmarnie przynudzają. Ostatnio włączyłem sobie końcówkę Flandrii po angielsku i to był zupełnie inny wyścig.

#1642

Co gorsze mam wrażenie, że Baranowski, który jeszcze do niedawna się fajnie emocjonował, dostosowuje się do poziomu Jarońskiego.

No niby emocje komentatorów nic nie zmieniają w przebiegu wyścigu, ale jednak dużo lepiej się ogląda.

No i jak przekonać Małżonkę, że oto idzie kluczowa akcja, kiedy oni tak ględzą :wink:

Coraz częściej oglądam po angielsku.

#1643

A teraz sobie włączyłem kluczowe momenty wczorajszego PR i już się nie dziwię, że je wczoraj przegapiłem - atakuje Sagan, a Jaroński przynudza że nic się nie dzieje, atakuje Gilbert, a Jaroński nudzi że jeszcze wcześnie, nic się nie dzieje, a w ogóle PR to nie wyścig Gilberta. Ostatnio niestety łapię się na tym coraz częściej, nie oglądam przecież wyścigu w 100% koncentracji, często sobie przeskakuję to na forum to na inne strony, albo idę do kuchni zrobić obiad więc zmiana tonu komentatora jest dla mnie sygnałem, że trzeba rzucać wszystko i biec do monitora. No, ale nie z naszymi komentatorami, oni prześpią kluczowe momenty wyścigu.

5 Likes
#1644

Być może dzisiaj panowie mylili Bettiola z Woodsem, ale w decydującym momencie, na ostatnim kilometrze redaktor Jaroński wziął wreszcie sprawy we własne ręce i skomentował to swoim pięknym stylu. Warunki głosowe wciąż ma znakomite, najwyższy poziom. :slight_smile:

2 Likes
#1645

Ja tylko chciałem powiedzieć panu Proboszowi i panu Marszałkowi, że jak ten Mattia nazywa się Katanio, to Michał nazywa się Kwiatkoski. Wszędzie u tubylców zdarza się niechlujna, wiejska wymowa, ale nie musicie zaraz naśladować, lepiej naśladujcie tych wykształconych tubylców. :yum:

2 Likes
#1646

Serio czepiać się tego, że “Kwiatkowski nazywa się Kwiatkoski”? Włączałeś kiedyś Eurosport UK i słyszałeś o Kjałtołskim?

Mogę zrozumieć wiele, ale przykład jest tak beznadziejny, że aż mnie coś w środku zabolało.

#1647

Chyba właśnie czegoś nie zrozumiałeś. Jakby Probosz był taki wrażliwy, to by się skręcał z bólu codziennie, biedak.
Chodziło mi tylko o tego Katanio. On się tak nie nazywa, tylko całkiem inaczej. Może jakiś tępy, pijany Włoch tak powie. To jest powód, żeby naśladować? I co do tego mają różne zagraniczne Eurosporty? Mówię o naszym, polskim, zatrudniającym z jakiegoś powodu Probosza i paru innych mistrzów lingwistyki stosowanej.

1 Like
#1648

Tylko że jak sobie odsłuchałem jak się mówi, to wychodzi właśnie takie coś jak “Katanio”, więc nie wiem o co robisz problem.

1 Like
#1649

Najpierw zapoznaj się z zasadami włoskej wymowy.

#1650

Nie muszę, po prostu niech ktoś napisze jak to się wymawia, skoro translatory coś przekształcają.

#1651

Najlepiej posłuchać - początek wywiadu

#1652

To albo coś jest z moich słuchem albo już nie wiem co. Ja tam słyszę Katanio. Ktoś słyszy inaczej ?

1 Like
#1653

Słuch masz w porządku. Po prostu Włosi zmiękczają niektóre końcówki wyrazów w taki sposób.