Komentatorzy


#1461

U Probosza irytujące jest, że zawsze komuś musi kibicować i głośno o tym mówić, a jednak komentator nie powinien być stronniczy. Dodatkowo słabo przewiduje to co może się zdarzyć na trasie i Baranowski albo Marszałek (zdecydowanie najlepsza 2) muszą go poprawiać.


#1462

przez długi czas nie mogłem się zupełnie do Probosza przekonać ale ostatnio jakoś powoli-powoli się przekonuję.
Fakt, Baranowski-Marszałek to na chwilę obecną chyba najmocniejszy team ES.


#1463

Duet Baranowski - Marszałek raczej w Eurosporcie nie przejdzie, bo tam stawiają na sprawdzony model: gadacz (czyli zawodowy komentator) + ekspert (najczęściej były kolarz, czyli Baranowski lub - kolarski ekspert, jak Marszałek, który ma dużą wiedzę teoretyczną i niemałą praktyczną). Ewentualnie model typu dwóch gadaczy (jak Wyrzykowski - Jaroński). Dwóch ekspertów raczej nie przejdzie, choć może kiedyś tak się zdarzy i z ciekawości posłucham jak wyjdzie.

Co do Probosza. Coś mi u niego nie gra. Robi tę swoją komentatorkę trochę “za bardzo”. Coś jest w jego osobie, co sprawia że nie jestem w stanie kupić jego roboty. A to stara się być na siłę zabawny, a to przypochlebia się starszemu (najczęściej Jarońskiemu), a często widać, że jest z innego pokolenia i nie chwyta jego żartów. Generalnie próbuje każdemu dogodzić, a to się nigdy nie udaje. Pamiętam jak Jaroński mówił coś o jakimś radzieckim filmie, którego z racji wieku Probosz po prostu nie mógł znać, a pytany przez Jarońskiego powiedział, że go zna, choć nie powiedział o fabule ani słowa. Po co taka usilna chęć przypodobania się współkomentatorowi/telewidzom? Niestety, trochę w jego stronę idzie Baranowski, a szkoda, bo zapowiadał się na rasowego komentatora.


#1464

rok temu, bodajże podczas Delfinatu, przez chwilę komentował duet Wyrzykowski-Marszałek.
bardzo miło się ich razem słuchało i odniosłem wtedy wrażenie, że to na naszym podwórku połączenie zbliżone do ideału.


#1465

Probosz przede wszystkim ma radiowy głos fajnie sie tego słucha, nie mniej jednak faktycznie czasami przesadza idealnie wpasował sie w jakna tdf np w srodku etapu opowiadał rózne ciekawostki, za ery Armstronga np no zajebiscie opowiada gdyby sam chciał wprowadzać takie ciekawostki i opowiadac je na antenie naprawdę z połączeniem z panem Jarońskim który fajne relacjonuje wyscigi było by naprawdę spoko


#1466

A ja właśnie nie mogę ścierpieć tego jego głosu. Nie do wytrzymania. Bardzo irytujący.


#1467

Pozwolisz, że nie skomentuję :stuck_out_tongue:
Najlepszy głos i takie stonowanie prezentuje wg mnie niezmiennie redaktor Jaroński. I co prawda nie oglądam tyle ES PL, żeby wskazać optymalny duet, ale jakoś trudno mi sobie taki hipotetyczny duet bez Jarońskiego wyobrazić.
No ale też nie jest idealny. Proboszowi w ostatnich latach sporo dało to, że trochę pojeździł po tych wyścigach i mimo braków w sztuce komentowanie i nieraz trochę stronniczego podejścia daje po sobie odczuć, że naprawdę bardzo lubi to co robi. Baranowski - wiadomo, też się nieraz przyda, żeby jakąś ciekawostkę sprzedać.

Do Wyrzykowskiego z kolei mam spory sentyment, głównie za analizę przedwyścigowych artykułów “L’equipe” albo jak się z nim łączyli, gdy był we Francji i jeszcze nie komentował dla ES PL, ale z przykrością muszę stwierdzić, że ciężko się słucha komentarza w jego wykonaniu. Tzn. z głosem i kulturą słowa wszytko oczywiście jak najbardziej ok, ale podejście na “nie” do współczesnego kolarstwa, przechodzenie obok wyścigu czy po prostu brak rozeznania trochę go jednak dyskwalifikuje.

Mój odbiór Wyrzykowskiego jest taki, że to jest to postać, która ma ogromną słabość do wielkich osobowości, wielkich mistrzów i ich wielkich wyników. Do czasów, gdy wielkie wyścigi można było ubrać w wielkie narracje. Takie podejście do kolarstwa sprawdzało się x-lat temu, gdy transmisje pokazywały po prostu facetów jadących na rowerze i nieraz upływały minuty, zanim obraz przerzucono na kamerę z innego motocykla; profile etapów rysowano od linijki, a potem gazety miały kilka dobrych godzin, żeby ładnie ubrać w słowa to, co się wydarzyło na wyścigu.
W erze internetu, twittera, stravy, pomiarów mocy, bardzo wyrównanego poziomu i swoistego kultu bólu związanego z wysiłkiem fizycznym, ten sport należy przedstawiać trochę inaczej. Szybka i szczegółowa informacja zastąpiła ładne (i niestety niekiedy zbędne) słowa. Kolarstwo nieustannie walczy o swój wizerunek. I skoro mity i mistrzowie upadają (doping), należy chwalić faceta który bierze 10 bidonów na raz, spawa odjazdy rywali, kończy wyścig z połamanymi żebrami, doceniać poświęcenie ludzi, którzy przez 330 dni w roku przebywają na wyścigach i zgrupowaniach, podlegają ADAMSowi i często wyglądają jak umięśnione kościotrupy.
No i w czasach, gdy ten sport w wydaniu zawodowym uprawia więcej niż 7 nacji, każde 10 sekund postrzegać jak niegdyś minutę. Docenić i podkreślić fakt, że o zwycięstwo bije się 200 chłopa (a nie tylko Cancellara z Boonenem i jakieś parobki) i każdy z nich pisze swoją własną historię.


#1468

To własnie jest kwestia gustu, ostatnimi czasy jest tezbardzo duży hejt w stronę pana Szpakowskiego jak komentuje piłkę a mi akurat podobasię jego komentarz, ponieważ on tą piłką zyje to jego pasja i mam wrażenie ze jeżeli chodzio pana probosza czy pana Jarońskiego też tak jest a mimo to bardzo dużo ludzi ich krytykuje, każdemu nikt nie jest w stanie dogodzic to kwestia gustu, oczywiscie też kunsztu komentowania, rzadko kiedy narzekam na komentarz ale jak sobie przypomnimy jak komentują ludzie z jedynki np TDP no to panowie z eurosportu biją ich na głowę, a pana szczesnego to jak najdalej od skoków i kolarstwa


#1469

Moja małżonka uwielbia Wyrzykowskiego, więc “Roma locuta, causa finita”. :wink:

Tak na serio to na przykładzie Darka Baranowskiego przekonujemy się, jak można rozwinąć się w komentatorce.Redaktor Probosz jakby tego nie zauważył.

Kilka lat temu jak się słuchało Darka, to aż uszy bolały. Teraz jest, moim zdaniem jest o wiele bardziej profesjonalny nie tylko w porównaniu z krajowymi komentatorami, ale i z Kellym, czy innymi.

Baranowski - Olbrzymi progres.

Jaroński - spoko

Wyrzykowski - spoko, mimo, że o współczesnym kolarstwie ma dość ograniczone pojęcie. Stara dziennikarska szkoła. Barwny język, elokwencja, ubarwianie.

Probosz - Dla mnie nie do przyęcia

Marszałek - encyklopedia, ale musi mieć “gadacza”, bo sam nie pociągnąłby relacji.

Brzósko - Niby dziadek i komentuje pomniejsze wyścigi. Ja mam do niego sentyment, bo był pierwszym polskim komentatorem eurosportu. Jeszcze przed Jarońskim.


#1470

Probosz przede wszystkim ma radiowy głos

Radiowy to on ma, ale wygląd.


#1471

Ja to widzę tak:

Baranowski - dobry przykład jak były sportowiec może zostać fajnym komentatorem. Po prostu fajnym- miło się go słucha, przyjemny dowcip, fachowa wiedza po tylu latach ścigania na najwyższym poziomie, na szczęście językowo coraz lepszy. Fajnie wpasowuje się w duet praktycznie z każdym partnerem.

Jaroński - no cóż, klasyk. Mogę powiedzieć że wychowałem się na komentarzach jego i Wyrzykowskiego więc Szacunek i sentyment do obydwu będę miał na zawsze. Jak jednak Wyrzykowskiego (z całym szacunkiem!) odesłałbym na zasłużoną emeryturę, tak Jaroński trzyma fason, przede wszystkim jest na czasie. No i oczywiście super humor, tu odstawia konkurencję totalnie.

Wyrzykowski - część opisałem wyżej. Na chwilę obecną raczej już tylko na nudne etapy TdF z transmisjami przez 6h gdzie przez 5,45 nic się nie dzieje :wink: względnie na jakieś połączenia w stylu Radia Praciaki, to było fajne.
Niestety obecne Kolarstwo i jego realia mu mocno odjechały, czego sam za bardzo nie kryje.

Probosz - powolutku się przekonuje. Najlepszy w duecie z Baranowskim. W duetach z Jarońskim lub Wyrzykowskim zdaje mi się jakoś totalnie zdominowany przez starszych kolegów, co mi się nie podoba.

Marszałek- wiadomo, encyklopedia zarówno teoretycznie jak i praktycznie. Pod tym względem nr 1, przebija nawet Baranowskiego. Jeśli chodzi o głos i ogólnie „zachowanie” przed mikrofonem też na plus. Bardzo mocny punkt ekipy ES

Brzósko - bardzo rzadko go słucham, traktuję w sumie jak rezerwowego wchodzącego z ławki. Nie mogę jednak do niczego się przyczepić. Na plus, może troszkę brakuje mi odrobiny własnego charakteru ale nie każdy jest Jarońskim :wink:

Krejner- dobrze sprawdza się na torze, gdzie potrzeba fachowej a bardzo niszowej wiedzy. Krynica spokoju więc niezbyt sprawdza się na szosie, bo nie buduje emocji, czyli jest to po prostu nudne.


#1472

Cancellara z Boonenem to włąściwie juzchyba współczesne kolarstwo :slight_smile: Co prawda obaj już nie jezdzą, ale ich następcami można nazwać Sagana czy van Avermeeta


#1473

też mam sentyment do Brzóski, choć po nim też słychać, że nie żyje na co dzień tym sportem. z drugiej strony, W.d.Aragonii i inne, które obstawiał w ostatnim czasie to niekoniecznie wdzięczne pozycje do komentowania.


#1474

Nie jestem fanem Probosza, ale bardzo podobało mi się kiedy na etapie do Gran Sasso tłumaczył artykuł z La Gazzetty.


#1475

Wyrzykowski przede wszystkim to dziennikarz starej daty, zupełnie inna szkoła, widać w nim sporo z ś.p. Bohdana Tomaszewskiego. Świetnie się tego słucha przede wszystkim, bo od razu słychać jego inteligencję, doświadczenie, wiedzę. Niestety, w ostatnich latach zdecydowanie gorzej bywa z jego wiedzą sportową, a nawet nastawieniem, dlatego w tej chwili stanowi świetne uzupełnienie dla głównej pary komentatorów, który może sypać z rękawa ciekawostkami kulturalno-geograficznymi, ewentualnie posiłkować się zagraniczną prasą czy literaturą.

W ostatnim czasie całkiem dobrze mi się słuchało tych transmisji trzyosobowych, kiedy na zmianę komentowali Wyrzykowski, Jaroński i Baranowski. Myślę, że było to ciekawe połączenie wiedzy eksperckiej, dziennikarsko - sportowej i dziennikarsko - okołosportowej.

Dla mnie z Proboszem jest trochę taki problem, że o ile większość jego współkomentatorów ma jakieś swoje większe bądź mniejsze, ale wyraźne zalety, o tyle Probosz jest trochę taki nijaki. Nie jest zły, ale jak go nie ma, to czy komuś go brakuje? Nie sądzę. Rzeczywiście, najlepiej wypada w duecie z Baranowskim, ale to również poniekąd efekt tego, że komentując z Jarońskim nie jest w stanie zbyt wiele wnieść do transmisji. I zdecydowanie zbyt często ma problemy z ogarnięciem sytuacji na trasy. Co można puścić płazem starszemu Wyrzykowskiemu, to jemu akurat nie wypada.


#1476

Masakra.

Byłem na dwóch etapach w Friuli, na Zoncolanie i w Sappadzie. Emocje niesamowite. Etapy i wyniki bardzo ważne. A wczoraj miałem nieszczęście oglądać ostatnich 20 km etapu do Sappady z polskim komentarzem. Niezachęcają do kolarstwa! Taka nudna intonacja, takie chwile ciszy, ataki Yates’a bez żadnych emocji. Bzdury na temat pokazywania Aru, kiedy i tak kamer było dużo wszędzie i potem i tak skupili się wyłącznie na Yatesie, na goniących i na Froome’ie. “Nie ma kibiców”… przy odcinku drogi gdzie kibiców nie ma co się spodziewać (potwierdzam, w Sappadzie nie brakowało ich). O analizach taktycznych już lepiej nie powiem. Ale najgorsze jest to, że nie było żadnego patosu, emocji. Chyba dobrze, że nie mogłem zobaczyć Zoncolana z ich komentarzem. Pewnie żałowałbym, że byłem tam.

Przepraszam.


#1477

Jakby to powiedział Szanowny Pan Tomaasz Tompoz totalnie nie czują kolarstwa :stuck_out_tongue:


#1478

Czy ja wiem czy na Zoncolanie były emocje? :stuck_out_tongue:
Może faktycznie czasem nasz polski komentarz jest co nieco usypiający ale lepsze chyba to od tego Araba, który komentował Dubaj czy coś takiego. Ten kto zapuścił sobie filmiki z finiszów na głównej wie o co chodzi. Poza tym nie ma Polaków no i kibicowanie Yatesowi czy Froomowi to jak wybór między dżumą a cholerą.
Dla mnie ostatnia sobota i niedziela były nudne i w sumie dobrze że komentarzy nie zaangażowali się w sztuczne nakręcanie widowiska, którego po prostu nie ma.


#1479

Jak nie ma Polaków jest nudne? Polecam zmienić sport na np. skoki. To były dwa fantastyczne etapy - obiektywnie. Jestem pewien, że komentatorzy innych stacji byli w stanie przekazać te emocje.


#1480

to akurat prawda, w okazywaniu emocji nasz komentarz jest prawie taki jak niemiecki.
Niemców to jednak dotyczy we wszystkich dyscyplinach sportu. Jak Mario Goetze strzelał gola dającego im kilka miinut później tytuł mistrzów świata, okazali mniej więcej tyle emocji co moja mama na wieść promocji w warzywniaku.