Komentatorzy


#1585

Mariusz Czykier. Komentował już wcześniej kilka wyścigów. Był również w studiu podczas TdF.


#1586

Nie znam, a to mój ziom :open_mouth:


#1587

Nawet się go słuchało.


#1588

Pisze czasem ciekawe artykuły u Michnika😬


#1589

Widze że angielscy komentatorzy tak samo durni, pokazywało 5 sekund straty Sunwebu do 2 druzyny na mecie, a komentator się podniecał i myślał że to do Canyon Sram, a potem zdziwiony że przegrały o kilkadziesiąt sekund xd


#1590

Co by nie mówić, uwielbiam komentarz Krzysztofa Wyrzykowskiego. On może się nie orientować, może mylić, nie być na bieżąco, przeoczyć coś, co właśnie widzieliśmy na ekranie, ale co klasa, to klasa. Może to trochę ocierać się o gawędzenie, nie być wypełnione nowinkami, ale ja to cenię. Właśnie tak od święta.


#1591

Coś w tym jest, mam podobnie jak Ty :slight_smile:


#1592

Wyrzykowski jest w porządku i się go lubi bo nie trzeba go słuchać na okrągło. To jest metoda na jego sukces :wink: Gdyby był głównym, etatowym komentatorem jak Jaroński to pewnie szybko wszyscy wymięklibyśmy. Ale na początek TdF i różne okazyjki jest w sam raz! Fajnie też że nie będąc na etacie nie musi się przejmować polityczną poprawnością. Może powiedzieć coś czego nikt głośno nie powie.


#1593

@Dobry @zulu możecie napisać o co dokładnie Wam chodzi! Ostatnio nie śledziłem transmisji więc nie jestem na bieżąco. Z góry dzięki


#1594

Moja wypowiedź jest bardzo ogólna. Chodzi o całokształt, o ten spokojny, wyważony ton, o nastrój. O kindersztubę, elegancję wypowiedzi, ładny język. O jego osobowość - medialną i nie tylko. O poczucie humoru. Ja tego pana bardzo szanuję i cenię. Jest to kwestia bardzo subiektywna.
Tu też nie ma żadnej nowej jakości - nie prezentuje niczego nowego, to jest ciągle to samo, ale trzeba powiedzieć, że serwowane rzadziej, smakuje lepiej. Więc zulu ma też trochę racji w tym, że metodą na sukces jest sporadyczność. Ale nie trzeba w ten sposób do sprawy podchodzić. Zresztą jest sformułowane przez ekonomistów prawo o malejącej użyteczności krańcowej - o to chodzi. Smakołyk pożerany codziennie w końcu przestaje być smakołykiem.
A w szczególe - miłe są te wpuszczania w żart, rozpoczynanie go, których, niestety, Darek Baranowski nie podłapuje (co zwykł czynić Tomasz Jaroński). W sprawach zainteresowaniowo-pozasportowych, towarzyskich, charakterologicznych to są jednak dwie różne osoby i nie ma między nimi tej chemii jak u TJ i KW. Czy nawet Igor Błachut-Adam Probosz (moim zdaniem, bardzo to zestawienie jest fajne - gawędziarsko-towarzysko to raz, ale i fachowo też bym się nie czepiał).
Ciągnąc dalej o Krzysztofie Wyrzykowskim, umiejętnie wypuszcza Dariusza Baranowskiego w szczegóły, historie z kariery, odniesienia praktyczne, a ten sobie wtedy dobrze radzi (choć czasem mógłby więcej powiedzieć, a nie dawać się wybić z rytmu jakimś wydarzeniem na trasie, nawet istotnym, do podjętego tematu można wrócić :wink: ).
Ta para jest dobra. O ile Dariusz Baranowski nie musi rozkminiać francuzkich czy beneluksieńskich nazwisk i nazw ;). To już chyba jedyna jego słaba strona. Bo już się czuje swobodnie za mikrofonem (w sumie, to od dawna), aranżuje jakieś żarty, szczególnie w parze z TJ, dobrze o tym kolarstwie nawija i trzyma rękę na Poelsie :wink:


#1595

Mi ogólnie chodzi o to że jednak nie jestem nadmiernym fanem Wyrzykowskiego. Zwłaszcza w duecie z Jarońskim :stuck_out_tongue: Ok, w obecnym układzie jest nawet nieźle ale pamiętam doskonale jak z potrafili we dwójkę odpływać w coraz głupsze „dowcipy”, przycinki, uwagi itd. Czasem było to tak żenujące że wyłączałem dźwięk! A działo się to pewnie z powodu jakiegoś zmanierowania i znudzenia chyba swoimi osobami i komentarzem a nawet chyba wyścigiem i kolarstwem :wink:
Jeśli jednak Wyrzykowskiemu nie daje się popaść w ten stan maniery i nadmiernego odlotu na boczne tory, dzięki właśnie rzadszym wejściom to jest nieźle!


#1596

Mi do szczęścia brakuje duetu Marszałek- Wyrzykowski. Nikt mi nie musi tłumaczyć co się dzieje na ekranie. Marszałek ogarnie elementy wiedzy, osiągnięć zawodników, a p. Krzysztof opowie nam o terenie, co pisze prasa, wypowiedziach zawodników i o tym jak to było kiedyś. Żyć nie umierać.


#1597

Na boga- „elen fan dajk” a nie „wan dijk”


#1598

To jest beznadziejne. Przecież nikt nie wymaga odróżniania dialektów, ale do tych ludzi nic nie dociera. Niby proste - “ij” i “y” wymawia się tak samo, z grubsza “aj”. I już. A taki van Zyl jest u nich od lat wanzylem i to już tak zostanie. Kruijswijk był problemem dwa lata, a co by było, gdyby on pochodził ze szlachty i pisał się Kruyswyck? Na szczęscie miał niepiśmiennych przodków i pierwszy raz ich zapisali po reformie ortografii.
Z nowości jeszcze był ostatnio junior Van Moer, czyli “fan mur”, w wykonaniu Jarońskiego wan+taki dźwięk, jakby krowa była bardzo chora. To jest banda dyletantów, pod wieloma względami.