Michał Kwiatkowski


#642

Mogłoby się to nazywać Tour de Europę i obejmować cała Europę a nie tylko jeden kraj. W Polsce Mógłby być to etap z meta W Orlim gnieździe


#643

W sumie to namiastką takiego “tour de classics” był puchar świata. Lubiłem tę imprezę…


#644

Problem w tym - idąc za twoim tokiem myślenia - że piosenkarz to nie kompozytor oper. Po co pchać się do opery, jeśli to w czym jesteś dobry to pisanie piosenek? Czy ludzie naprawdę chcieliby słuchać oper Michaela Jacksona albo Franka Sinatry?


#645

#646

Jak widać ciągle mu w mózgu siedzi to TdF i przygotowuje się pod wielkie toury. Ale z drugiej strony patrząc jak sobie ułożył tegoroczny kalendarz okazuje się że jednak skupia się na klasykach. Zobaczymy co wyniknie z tego rozdwojenia.


#647

Poprawa jazdy w górach w wygraniu L-B-L czy Lombardii nie przeszkodzi a raczej pomoże. Być może tego brakowało w ostatnich latach. Oby odbyło się to jednak bez utraty dynamiki.


#649

Popieram. Kiedyś na Wyścigu Pokoju były duże bonifikaty: minuta, pół i 15 sekund za miejsca 1-3.
Można by też zorganizować wyścig z takimi dużymi bonifikatami specjalnie dla sprinterów. Na początek świetnie by się nadawał do tego Wyścig Dookoła Mazowsza, na którym nie ma przecież żadnych gór, ani nawet pagórków.


#650

Nieporozumienie. Ja nie porównuję klasykowców do piosenkarzy, ale do kompozytorów piosenek :wink: A kompozytorom piosenek zdarzało się pisać opery (np. Gershwinowi), zaś twórcom wielkiej muzyki symfonicznej (np. Lutosławskiemu) zdarzało się pisać piosenki. W kolarstwie są analogiczne przykłady: klasykowiec Valverde wygrywa Vueltę, grandtourowiec Nibali MSR czy Lombardię itp.


#651

"klasykowiec Valverde wygrywa Vueltę, grandtourowiec Nibali MSR czy Lombardię itp"

Akurat oni sa dosyc “wymienni” w swoich rolach …


#652

Oczywiście :slight_smile: Ale myślę, że i Michał może być “wymienny”. Przecież jego wielka kariera zaczęła się właściwie od TdF, w którym zajął 11. miejsce i walczył o białą koszulkę z Quintaną…


#653

Troszke na sile porownanie. Tamci wygrali ( przynajmniej po RAZIE ) , a i na nizszych stopniach podium wielokrotnie stawali. Michal na razie skromnie z GT. Choc moze kiedys , jak sie wszystko ulozy ? Pisalem od zawsze ( na tym forum ) , ze wg mnie predzej Michal wygra jakis GT niz zrobi to Rafal.


#654

No chyba jednak Derwidowi… :wink:

Pamiętajmy, że te podziały w kolarstwie nie są wyłączne. Można być Kittelem albo Saganem. Można być Contadorem albo Valverdem. Można być Vandenberghiem albo Degenkolbem. Można też ewoluować jak Jalabert.
Rozwijanie jednych możliwości nie musi też oznaczać utraty innych.
Natomiast motorem dyskusji, wiadomo, jest blady strach na myśl o tym, że jak będzie lepiej w górach, to wszystko inne się utraci. Przynajmniej na poziomie mistrzowskim pozwalającym wygrywać największe wyścigi.
Ale jeśli to się robi, wygrywając średnio dwa bardzo prestiżowe wyścigi na sezon, to w sumie nie jest źle ;). Acz wiadomo, chciałoby się więcej.


#655

Zdanie klucz. Pomijając już dyskusje co dla Michała byłoby najlepsze, to jeśli w tej pogoni za (mrzonką?) wygrania Wielkiej Pętli uda mu się dorzucić staruszkę czy Lombardię, jakąś porządną tygodniówkę typu Baski czy Paryż-Nicea, a może znowu tęczę - to ciężko będzie cokolwiek zarzucić karierze Michała. A przecież nie jest to niemożliwe, nawet przy koncentracji na Tourze.


#656

Ano właśnie, już jednym ms zapisał się w historii polskiego kolarstwa o ile nie sportu w ogóle, bo jednak nie ma co porównywać MŚ w kolarstwie szosowym ze startu wspólnego do MŚ w skokach narciarskich czy pchnięciu dyskiem


#657

O “waznosciach” dyscyplin padlo juz pewnie milion slow , ale dla mnie kolarstwo , to jest w prostej lini rozwiniecie jazdy na rowerze , ktora “uprawial” kazdy z nas , naszych rodzicow , kuzynow i szwagrow. Skoki narciarskkie ( pomimo wielkiego nimi zainteresowania ) to jednak sport niszowy , uprawiany przez moze 50 zawodnikow w Polsce. Zapytaj u cioci na imieninach KTO skakal na skoczni , a KTO jezdzil na rowerze ? Mimo to statystyczny KOWALSKI podnieca sie z wypiekami na twarzy wyczynami skoczkow , a niewiele ( lub nic ) nie wie o kolarstwie. Moze to zbyt PLEBEJSKI sport ? W sumie jak sie popatrzy na to z zupelnie innej ( nie NASZEJ ) perspektywy , toz to nudne jak chodzenie :joy: Dlatego ludzie beda Stochy i inne nosic na rekach , a Michalowi jedynie pogratuluja … Musimy sie z tym pogodzic , ale dzieki temu MY pasjonaci , mozemy sobie wmowic , ze jest to dyscyplina ELITARNA , ktora interesuje sie tylko garstka takich zapalencow jak my , a reszta EWENTUALNYCH zainteresowanych idzie z dziecmi odebrac baloniki i fanty na TdP.


#658

Oglądanie kolarstwa wymaga pewnej wiedzy. Dla kogoś kto ogląda wyścig po raz pierwszy… po raz dziesiąty… jest to patrzenie na facetów siedzących na rowerach i jadących razem przez sześć godzin. Nawet komentatorzy TVP Sport(lub Polsat - nie pamiętam) rzuceni do kolarstwa po zdobyciu przez Kwiatka Mistrzostwa Świata nie mieli pojęcia co mówić podczas transmisji zdaje się z Tour de Romandie. Kiedy dawał mocną zmianę na czele peletonu to krzyczeli “ależ mocny atak Michała” a gdy został na kolejnym podjeździe i kręcił sobie powolutku to zastanawiali się co się stało z mistrzem i zapewniali, że może odrobić te 7 minut bo zostało jeszcze kilka etapów.
Poza tym jest to niszowy sport w Polsce. Na zachodzie jest bardzo popularny.


#659

Ciężko też takiego kanapowego kibica przyciągnąć do kolarstwa, jeżeli ono w telewizji ogólnodostępnej jest tylko w formie jednego tygodniowego wyścigu, czyli naszego Tour de Pologne. Sukcesem skoków nie tyle są sukcesy naszych skoczków, co transmisje z PŚ niemal w każdy weekend od końca listopada do końca marca. W latach 70 czy 80 kolarstwo było z pewnością bardziej popularne niż teraz. Był 3 tygodniowy Wyścig Pokoju, który oczywiście poza tworzoną rywalizacją między krajami, był na tyle promowany w mediach, że to się wbiło ludziom do głowy. Gdyby TVP pokazywała po MŚ Kwiatkowskiego np. co roku LBL czy inne wyścigi, w których występował i odgrywał jakąś rolę, to i więcej by się mówiło o kolarstwie tu i tam.


#660

Kolejne sukcesy i pokazywanie najważniejszych wyścigów mogło by przyciągnąć kibiców. W ciągu roku kilka milionów Polaków stało się specjalistami od formuły 1 czy od biegów narciarskich.
Jeśli chodzi o kolarstwo to jest jeszcze jeden problem. Trudno będzie “kanapowemu kibicowi” wytłumaczyć dlaczego mistrz wygrywa w ciągu roku 3 wyścigi a w pozostałych wozi bidony.


#661

Dlatego przydałaby się osoba np. Bartka Huzarskiego z którym teraz współpracują, by wytłumaczyła, że dla jednego kolarza ten wyścig jest ważny, a dla drugiego jakiś inny, a tutaj tylko pomaga innemu kolarzowi. Gdyby stworzyć przy takich transmisjach mały elementarz, to od razu by się wyjaśniło.


#662

Moja mama opowiada mi jak pod koniec lat 60-tych była fanką kolarstwa :slightly_smiling_face: Znała wszystkie nazwiska (często rosyjskie), kto co wygrał, słuchała przekazów radiowych, gromadziła różne kolarskie fanty. Zdecydowanie Polska wtedy żyła kolarstwem.