Michał Kwiatkowski


#663

Myślę, że każdy z pokolenia 70-80 grał w kapsle, śledził Wyścig pokoju i emocjonował się zwycięstwami Jaskuły, Sprucha, Amplera, Ludwiga… Wtedy to było coś, wydarzenie o którym się mówiło wszędzie…


#664

To był jedyny powód, żeby Trybunę Ludu kupić, bo tam po każdym etapie były szczegółowe wyniki.


#665

Albo jakis kolarz mi umknął, albo literówka:
Amplera :slight_smile:
Uwe później jeździł chwilę w Telekomie, a potem przeszedł do Mroza i znów wygrał WP :slight_smile:

Co do popularności i skoków - “od zawsze” to był turniej 4 skoczni w TVP.
A Puchary Świata zaczęto pokazywać wraz z Małyszomanią.
w 1996/7 i 1997/8 mozna było skoki sledzić w telewizji niemieckiej lub na Eurosporcie. Mimo, że Adam juz odniósł pierwsze zwyciestwo, na koniec sezonu 1996/7 a w kolejnym jeszcze dwa razy w Japoni w próbach przedolimpijskich.

na przełomie wieków byliśmy mocno spragnieni jakichkolwiek sukcesów sportowych rodaków. Polacy byli gotowi zacząć pasjonowac się chodziarstwem (bo Korzeniowski) i podnoszeniem ciężarów (Wróbel Kołecki).
I wtedy niemal dosłownie z nieba spadł, a w zasadzie zeskoczył Adaś.
I na prestiżowym turnieju pokonał faworyta gospodarzy - Niemca!

Opowieść nakręcała się sama - wystarczyło dokupic prawa transmisji i co tydzień chwalić się wynikami oglądalności.

To samo próbowano z Justyną Kowalczyk, ale już nasycenie sukcesami było ciut większe. Mimo to kilka milionów Polaków wiedziało wszystko o astmie norweskich biegaczek.

Kubicomanię też się udało nakręcić.

Z kolarstwem jest trochę trudniej.
Jedzie w peletonie grubo ponad 100 zawodników i wszyscy razem, a nie każdy z osobna na belce startowej. W dodatku w kolejnym wyścigu ponad połowa zawodników się zmienia - startują inni. Najczęściej widać tylko kawałek umorusanej twarzy prowadzącego wyścig zawodnika, a co do innych mozna zgadywać, czy to ta koszulka, czy nie.
Numery startowe zmieniają się z wyścigu na wyścig…

To wszystko jest do przeskoczenia, ale utrudnia śledzenie. no i ta mnogość wyścigów i trudnośc w ustaleniu hierarchii, no bo kto jest lepszy?
Gilbert wygrywający wszystkie klasyki ardeńskie w jednym roku, San Sebastian i etap Tour De France, czy może jednak tryumfator TdF Cadel Evans, czy Contador wygrywający Giro i potrafiący jeszcze na Tourze zająć miejsce w top5, A może mistrz świata Cavendish koszący 5 etapów Wielkiej Pętli i mistrozstwo świata?


#666

Na zachodzie moze tak , ale nie na polnocy . Mimo ze KAZDY Szwed jezdzi rowerem , kolarstwo traktowane jest tutaj jako sport drugiej lub trzeciej kategorii …


#667

w Chinach rowerem jeździ pewnie z 300 milionów ludzi. Ale jezdza, bo nie maja samochodu, nie traktuja tego w kategorii sportu.


#668

"To wszystko jest do przeskoczenia, ale utrudnia śledzenie. no i ta mnogość wyścigów i trudnośc w ustaleniu hierarchii, no bo kto jest lepszy?
Gilbert wygrywający wszystkie klasyki ardeńskie w jednym roku, San Sebastian i etap Tour De France, czy może jednak tryumfator TdF Cadel Evans, czy Contador wygrywający Giro i potrafiący jeszcze na Tourze zająć miejsce w top5, A może mistrz świata Cavendish koszący 5 etapów Wielkiej Pętli i mistrozstwo świata?"
Okazuje sie , ze jest to dyscyplina dla inteligentnych i swiadomych kibicow :wink: Jak piszesz , NIC gotowego nie jest podane tutaj na tacy , trzeba sie troszke pogimnastykowac , aby zalapac o co chodzi. I pomimo , ze rower to wynalazek dla mas , to kolarstwo okazuje sie NIE byc sportem dla masowego odbiorcy programow sportowych .


#669

Nie piszcie tak! Przynajmniej nie głośno. Bo jeszcze tam w Eurosporcie stwierdzą że nie warto ładować kasy w sport dla garstki elity, która rozumie o co tam biega :wink:
Może lepiej skupić się na tym że jest wiele wyścigów a zwłaszcza etapów, że prawie każdy może wygrać, no że sukcesy muszą być i widz nie będzie rozczarowany.
Zresztą… Są piękne krajobrazy (moja mama lubi je oglądać, np. w Chorwacji :slightly_smiling_face: ), jest bardzo odprężająco (można sobie nawet drzemkę złapać…), jest akcja (czasem dość długa), jest heroizm i tragedie (kraksy, powroty, walka). Jest szybkość. Jest wytrzymałość. Jest spryt. Jest indywidualizm i jest drużyna. Słowem jest wszystko :smiley:
Każdy znajdzie coś dla siebie, każdy może polubić. A niedzielni kibice, z których jedni łapią więcej a inni mniej? Są świetni, gdyż mogą się sprzeczać nie rozumiejąc, tłumaczyć rozumiejąc, mogą poznawać niuanse czy statystyki druida.
No nie ma możliwości by się nudzić, by przewidzieć (no ok za wyjątkiem TdF :stuck_out_tongue: ) co będzie.
Naprawdę, to jest sport idealny dla każdego sponsora i stacji TV :sunglasses:


#670

Niby skoki to prostszy sport do obserwowania niż kolarstwo, ale przypomniało mi się jak jakiś czas temu oglądałem na yt filmik z zawodów z USA z dyscypliny rozgrywanej na skoczni narciarskiej K50, polegającej na tym kto dalej skoczy i ustoi - wygrywa.
Było na tym dużo więcej ludzi niż na Pucharach Świata w skokach w Iron Mountain i Park City, gdy jeszcze je organizowali. Stany to jednak stan umysłu :wink:


#671

Kiedy mi się właśnie zdaje, że tak powinny wyglądać skoki :stuck_out_tongue:


#672

zapomniałem dodać, że rozbieg dowolny. chodziło tylko o ustanie :slight_smile:
a jak padali to też się wszyscy cieszyli :smiley:


#673

Bo sport chyba ma przynosic radosc ?


#674

Michał łatwo nie popada w zwątpienie :wink: Ja tylko mam nadzieję że faktycznie pojechał słabiej Turini gdyż stawia na umiejętności potrzebne w LBL.


#675

Kraju basków na pewno nie pojadą tacy zawodnicy jak:Bernal,Roglić,Dumoulin,S. Yates czy Valverde więc w tej chwili najlepsi etapowcy świata. Otwiera się zatem duża szansa dla Michała(o ile będzie noga) na realne powalczenie o zwycięstwo bo gdyby ci panowie co ich wyżej wymieniłem jechali to nawet przy super formie kwiato byłby na lekko straconej pozycji. Z tych co powinni pojechać to najgroźniejsi będą: A Yates,Fuglsang(pytanie czy Flandria go zbytnio nie wytnie przed baskami),Quintana i Mas.