MŚ Innsbruck 2018


#813

Trzeba przyznać że Woods co raz lepiej wchodzi w role nowego Purito. Na Vulecie Monte Oiz i dziś podium głownie dzięki tej ściance.
Jeśli chodzi o ten ostatni podjazd to jestem zdania ze jego charakterystyka czyli w skrócie stromy i krótki powoduję to co widzimy w wielu wyścigach czyli jednak wolniejsze tempo i oszczędzanie się na końcówkę ale w sumie i tak górale to ogarniają z tą różnicą że jakiś tam zawodnik w typie Valgrena za nimi dojedzie z ok. minutą straty, i tylko jakieś ogromne szczęście i pech innych jak to było w przypadku GVA w Rio może spowodować że taki zawodnik to wygra.


#814

Francuzi marzą od TdF dla Bardeta, a on w tym sezonie podium Strade Bianche, podium LBL i srebrny medal MŚ.
Dobrze, że jest Lombardia -> kolejna okazja na podium :slight_smile:

Myślę, że na podium stanęli dziś 3 z 6 głównych faworytów. Zawiedli nr 1 i 2 czyli Alaphilippe i A.Yates, a także S.Yates, czyli powiedzmy 5/6 na równi z Woodsem.


#815

Muszę ogólnie jeszcze napisać że zawiódł mnie ten wyścig. Praktycznie nic się nie działo do tej ścianki. Puszczono ucieczkę leszczy i jak na etapie SPRINTERSKIM nikt nie kwapił się gonić, bo nie ma sensu za wcześnie dojść bo pójdą kontry. Nie było selekcji. Mam wrażenie że na innych niedawnych, płaskich MŚ już była większa selekcja. Zawiedziony też jestem że mimo naprawdę niepowtarzalnej okazji, górale tak łatwo ustąpili miejsca liderów klasykowcom, przez co nikomu nie zależało na tempie.
Naprawdę zupełnie inaczej sobie to wyobrażałem! Szkoda że zgodnie z moimi sugestiami Wadecki nie zdecydował się pociągnąć przez pierwsze 80km. Skoro przecież i tak było jasne że poza Majką nikt nic nie osiągnie! A przynajmniej chłopaki by się pokazali.


#816

Drugiej Duitamy dziś nie mieliśmy ale jestem daleki od stwierdzenia że zawodnicy pojechali ten wyścig najbardziej ekonomicznie jak się dało. Kolarstwo jednak mocno zmieniło się od tego 1995 r. i chyba trudno o powtórkę w dzisiejszych czasach.
Wydaję się mi, gdyby zamiast tego ostatniego podjazdu Gramartboden była jeszcze jedna runda na Igls, to byśmy mieli ciekawszy wyścig i pewnie mocniejsze tempo.


#817

Kwiatkowski ściga się od wiosny, klasyki, Tour, Vuelta i wiadomo, że nie może trzymać formy aż do dziś. Valverde to samo i dziś wygrał.

Więc… fatalnie decydujące okazało się… zwycięstwo Michała w Tour de Pologne? :wink:


#818

Wyścig jak na standardy MŚ nie był jakiś super.
Ostatni podjazd pod Igls mocno trzymał w napięciu, ale na ostatniej górce w momencie gdy odpadł Moscon (albo i wcześniej), nie było wątpliwości kto zostanie mistrzem świata.
Dumoulin ledwo ledwo ich dogonił i nie miał sił na poprawkę, o sprincie nie wspominając.
Też mi się wydaje, że bez ostatniej ścianki mogłoby być ciekawiej.

Grunt, że wygrali kozacy, a nie np. Kennaugh :wink:

To prawda, ale samo rozgrywanie MŚ też się zmieniło. Dawniej nie było tego dojazdu do rund, dziś podjazd do Igls pokonywano 7 razy, a podjazdy na MŚ w Duitamie, Sallanches czy Chambery jechano od początku. Ten trend z dojazdem trwa bodajże dopiero od Pekinu (2008).

PS: dawać Lombardię :wink:


#819

Do pełni szczęścia zabrakło krótkiego i dość stromego podjazdu, powiedzmy 2 km 9%, przed ostatnią wspinaczką na Igls. :wink:


#820

Tak racja. Jest nawet porównanie, gdzie dzisiejszy wyścig jest dopiero na 8 miejscu w rankingu MŚ jeśli chodzi o przewyższenie (wszystkie te wyścigi powyżej to sprzed 2008)


#821

Ja bym się przychylił do tego co pisal niedawno chyba druid. Michał nie jest az tak wytrzymaly jak nam się wszystkim wydaje, powiedzialbym nawet ze ma z tym problemy. Jeszcze w kwestii Duitamy, nie zapominajmy ze tam lał deszcz.


#822

No i ta wysokość od ok. 2500 do .powyżej 2800 m npm.

Ciekawi mnie czy na tych szwajcarskich mistrzostwach na terenach Romandii w 2020 czy w 2024 gdzie kandydują Berno i Zürich, będzie trasa znowu przyjazna góralom.
Teoretycznie w Zürichu mogli by odkurzyć trasę z dawnego GP Zürichu (Züri-Metzgete).


#823

Pierwsze wypowiedzi Kwiatkowskiego po wyścigu:

Co do samego wyścigu.
Facet, który przyciągnął mnie do kolarstwa, wreszcie osiągnął to, o czym zawsze marzył, więc mam też nieco satysfakcji :wink:

Tak jak już pisaliście, pojechał wyścig w zasadzie idealny, zwłaszcza końcówkę już po ścianie, kiedy nie oddał już inicjatywy i odpowiedzialność za wykończenie wziął w całości na siebie. Często bywał z tym problem, teraz takiej szansy chyba sam wiedział, że nie może już zmarnować.

Dodałbym jeszcze, że fantastycznie pojechała cała hiszpańska ekipa. Wszystko kontrolowali, byli w każdej akcji i pilnowali, żeby nikt groźny nie odjechał. Jak zawsze też mieli problemy ze zgraniem, tak teraz wyszło perfekcyjnie.

Tak jak czułem ładnie dziś Kreuziger, ale taka to trasa, że mimo świetnej i uważnej jazdy (cały czas był na przedzie peletonu) medalu nawet dziś nie powąchał.

Brawa też dla Valgrena. Gdyby siedział w peletonie przyjechałby 20. albo 25., a tak ma ładny wynik i jeszcze się pokazał. W ogóle Dania po występie jego i Asgreena nie ma się czego wstydzić.

Nasi… cóż, oprócz Majki można się tego było spodziewać. Pozytywnie oczywiście Owsian, reszta ewidentnie wyeksploatowana sezonem.
Nie wiem czy dobrze się stało, że trwała dyskusja o liderowaniu w polskiej ekipie. Tzn. można było powiedzieć, że co będzie to zobaczymy, jesteśmy po trudnym sezonie itd. Tymczasem wypowiedzi Wadeckiego o jednym/dwóch liderach, taktyce itd. budowały narrację, że jedziemy tam o coś walczyć. Następnym razem dałbym chyba pompować balonik tylko mediom.

No i ta ściana. Jej vueltowe odpowiedniki są fajne i wymagające, ale czegoś tak stromego to ja jeszcze chyba nie widziałem, może jedynie oglądając Muro di Guardiagrele na T-A.


#824

Tak ta ścianka aż się prosi o częstsze wizyty! Może nie trzeba robić Mur de Huy ale jakaś końcowa pętelka z trzema podjazdami na nią i końcówka płaska może o 2-3 km dłuższa niż dziś mogłaby dać nam fajny wyścig w Austrii i widowisko.


#825

Jeszcze jedno.

Nie sądzicie, że Valverde tak sobie wygląda w tej tęczowej koszulce?

Może tak teraz to wygląda, a skomponują mu w Movistarze to jakoś ładniej, ale na razie po prostu mam takie odczucie.


#826

Nie ma ciała Sagana… Po 3 latach mózg pewnie musi się przestawić :wink:


#827

Naprawdę macie tego Owsiana za tak słabego kolarza, że jest tu tyle pochwał za to, że był w peletonie, w którym oprócz niego jechało jeszcze 100 innych ludzi? Przecież gdyby jechali Cieślik i zdrowy Marczyński, to też by wtedy jeszcze się trzymali. Owsian wypadł nieźle na tle pozostałych, no ale co w takim terenie mogli pokazać Bodnar i Gołaś…

Zachwycać można było się 4 lata temu Paterskim, który do końca jechał ramię w ramię z najlepszymi, a Owsian spisał się tak jak powinien. I nic więcej.


#828

Zastanawiam się jak to się dzieje, ze Kazachowie zawsze tak dobrze wypadają na mistrzostwach. W jakimś stopniu tyczy się to też Duńczyków.


#829

To akurat normalne, że Kazachowie są o tej porze roku w świetnej formie, bo aktualnie rozgrywany jest jeden z ważniejszych wyścigów w roku - Tour of Almaty. Bardzo się przedwczoraj zdziwiłem, gdy odkryłem, że Łucenko woli walczyć o jakąś tęczę niż wygrać swój domowy wyścig po raz piąty z rzędu.


#830

Co do dzisiejszej jazdy Hiszpanów, to jeszcze warto zwrócić uwagę, że mimo że każdy ruch spawali, kontrowali i generalnie zawsze byli tam , gdzie trzeba, Izagirre i Nieve dojechali jeszcze w top15.
Robi to dużo lepsze wrażenie od postawy Włochów, którzy również poświęcili wszystko na jednego zawodnika i całkowicie wypruli się ciągłymi atakami, które zresztą spawali Hiszpanie.

Francuzi z kolei nie wiem czy dobrze zrobili, że pociągiem dojechali pod ostatnią ścianę. Wcześniejsze konkretne ataki Bardeta i Pinota rozbujałyby wyścig i zaszachowałyby rywali. Na ostatniej ścianie trzeba było liczyć już tylko na własną moc i wytrzymałość, no i tu już okazało się, że jest różnica między Walońską Strzałą, a końcówką sezonu. Alafpolak nie dał rady, ale myślę, że wytrzymałość po 250km na takich ściankach przyjdzie z wiekiem.

No i jeszcze dwie ciekawostki.

Unzue prowadzi/współprowadzi drużynę znaną dziś jako Movistar od 1980 roku. To dopiero drugi tytuł MŚ wywalczony przez kolarza z jego ekipy (po Florencji 2013).

Najdłuższą przerwę między pierwszym a ostatnim medalem MŚ ze startu wspólnego miał do dzisiaj Theo Middelkamp - swoją drogą bardzo ciekawa postać - a przerwa ta wynosiła 14 lat (1936-1950). Valverde ten wynik poprawił o rok (2003-2018).


#831

Tych Kazachów z Duńczykami coś tam (obecnie) jednak łączy :wink:

No właśnie. Gdyby znakomicie zjeżdżający Bardet dojechał do Valgrena to:

  1. rozpoczynając podjazd miałby przewagę na resztą faworytów, a Valgrena urwałby raczej na pewno
  2. ta przewaga byłaby dużo większa aniżeli przewaga Valgrena, bo Duńczyka skasowali przede wszystkim Francuzi.

#832

Kompletnie mnie zawiedli Kolumbijczycy. Przyjechało na metę 3 i tylko Quintana z jako takim wynikiem (15 miejsce). Widać że w tej ekipie w dalszym ciągu nie ma pomysłu na skład i rozegranie wyścigu. Odnoszę wrażenie że selekcja odbywała się pod presją kibiców i wyszło jak zawsze czyli topowi zawodnicy ale już bez formy i do tego nie mający chęci ze sobą współpracować.
Edit: Przypominali trochę pod tym względem reprezentacje Argentyny na MŚ w piłce nożnej :wink: