MŚ Innsbruck 2018


#853

Właśnie, Dumoulin niby jechał o wiele dłuższym torem jazdy a i tak w tamtym momencie chyba ich doganiał :smiley:


#854

Bo on jechal pod ta scianke na czas …


#855

Z twittera:

Ciekawostka nr 1,
Jaakko Hanninen ostatni podjazd do Igls szybciej o 4 sekundy od Valgrena.

Ciekawostka nr 2

1 - 61kg 2 - 65kg 3 - 64kg 4 - 69kg 5 - 69kg 6 - 65kg 7 - Valgren 🇩🇰💥 8 - 62kg 9 - 63kg 10 - 69kg 11 - 60kg 12 - 64kg 13 - 62kg


#856

Obecnie łączy ich Astana, wiem :slightly_smiling_face: Ale w sumie Duńczycy odkąd pamiętam dobrze wypadają na czempionacie, a nie są i nigdy nie byli jakąś kolarska potęga.


#857

Kolarze zawiedli, ale siatkarze z nawiązką to nadrobili i po wspaniałym meczu zdeklasowali Brazylię!!! :grinning:


#858

Ciekawe czy Valgren w DDD też będzie taki kozak. Coś mi mówi, że niekoniecznie, choć naturalnie życzę mu wszystkiego najlepszego.


#859

Pojedzie za to Lombardię. Szykuje się doskonały rewanż za MŚ. Valverde vs Moscon vs Nibali vs Bardet vs Alaphilippe(?)

Nie wiem na ile bardziej zgrana i uporządkowana drużyna mogłaby pomóc Quintanie. To jednak zupełnie inny rodzaj wysiłku, do którego Nairo nie jest przyzwyczajony. Ja mam wrażenie, ze to, co z jego strony dziś zobaczyliśmy, to był max na takiej trasie, czy w ogóle w tak obsadzonym trudnym wyścigu jednodniowym.
Inna sprawa to niedyspozycja Urana, która pogrzebała jakiekolwiek szansę Kolumbii na walkę o wysokie lokaty.

Amstel na pewno zgarną. Jak nie jeden, to drugi, ewentualnie ten trzeci :wink:


#860

A czemu nie podali wagi Valgrena?


#861

Bo jest gruby i się wstydzi.


#862

Oficjalnie podaja ze : Weight : 71 kg , Height : 1.79 m , ale wyglada bardziej “misiowato”


#863

Valverde wygrał zasłużenie, tyle można powiedzieć. Był faworytem chociaż nie największym, osobiście wydawało mi się, że jemu od jakiegoś czasu brakuje do tego absolutnego topu i po prostu na tej trasie znajdzie się kozak, który mu odjedzie, ale nic takiego się nie wydarzyło. Chyba pierwszy raz od dawna Valv coś w tym sezonie odpuścił (Tour) by być świeższym na mistrzostwa i się opłaciło. Te siedem medali to historyczny wynik i dobrze, że zamknął to tęczą. Może teraz jadąc na luzie ogoli Lombardię ? :slight_smile:

Największym rozczarowaniem Adam Yates. Większość kolarzy, która zawiodła można jakość usprawiedliwić, ale w przypadku Yatesa ciężko o dobry powód. Tym bardziej, że końcówkę Vuelty miał dobrą, wydawało się, że wszystko zagrało i będzie tu fruwał. Oczywiście to nie gwarantowało tęczy, ale jazdę w okolicach Woodsa albo chociaż Kreuzigera wydawała się oczywistością.

Dla Woodsa i Bardeta dodatkowa nagroda za przegraną Staruszkę. Obawiam się, że w przypadku Kanadyjczyka to jedyny medal w karierze, więc powinien być zadowolony. Z wiekiem Bardet coraz lepszy w klasykach, może to na nich powinien się skupić ? Jeszcze żadnego nie wygrał, ale myślę, że to kwestia czasu. Może już za dwa tygodnie.

Nie sposób nie wspomnieć o Dumoulinie, obok Sagana, najlepszym aktualnie kolarzu w peletonie. Jest dobry we wszystkim, nawet finisz ma niezły o czasówkach, etapówkach czy klasykach nie wspominając. Do tego forma przez okrągły rok. W tym roku chciał wygrać za dużo więc w efekcie nie wygrał nic, ale czuję, że za rok zdetronizuje Frooome’a na Tourze.

Valgren z kolei udowodnił, że trzeba go stawiać wśród najlepszych klasykowców mimo, że na razie największym jego sukcesem jest Amstel. Gdyby nie jego waga myślę, że mógłby skończyć jeszcze wyżej. 28% i ponad 70kg to jednak niezbyt dobre połączenie. Moscona też te stromizny pokonały. Mam nadzieję, że zmiana ekipy nie wpłynie na niego negatywnie, bo wydaje mi się, że kwestią czasu jest wygranie przez niego Monumentu. Właściwie to każdego :wink: ale niech najpierw wygra chociaż jeden.

Co do Kwiatka to niestety, ale część forumowiczów miała rację i od kiedy okazało się, że Kwiato jedzie Vueltę po GC a potem nie wiadomo po co do końca to jego udany występ na MŚ nie mógł się udać. Oczywiście nic z tego nie wynika i nie sprawi, że Kwiato zacznie się nas słuchać :wink: ale tak po prostu wyszło i było to widać. Kwiato, podobnie jak Poels, zostali zajechani w Sky celem wygrania Giro i Touru i ich własne ambicje zawsze będą na drugim planie. Być może Kwiato będzie miał swoją szansę, by to inni się na niego zajeżdżali w jakimś GT, ale o “tęczę” będzie naprawdę trudno przy standardowym kalendarzu startów w Sky. Szkoda, że żaden z “ekspertów” dziennikarstwa, którzy zawodowo zajmują się kolarstwem o tym nie napisał jakiejś ciekawej analizy. Wszędzie tylko Kwiato lider, Kwiato jedzie po medal, Kwiato i siatkarze jak cztery lata temu itd. Szkoda mi w tym wszystkim… Majki, dla którego była to dobra trasa, ale niestety zabrakło formy. To oczywiście tylko wrażenie, ale od dobrych dwóch tygodni traktowano go jako pomocnika Kwiatka co ani się nie potwierdziło ani nie miało racji bytu od samego początku. Bywa, myślę, że przed końcem kariery jeszcze jakaś okazja dla Majki się pojawi.

A sama trasa była za trudna. To całe piekło odebrało emocje, kolarze odpadali tam jak muchy i właściwie w minutę z 30 gości zostało pięciu a potem trzech. Ciekawiej było na zjeździe co świadczy o tym, że takie stromizny nie do końca się sprawdzają. Na Vueltę czy San Sebastian spoko, ale nie na czempionat.


#864

Fajna analiza, z którą ogólnie się zgadzam. Ale nie co do trasy mistrzostw. Oczywiście że nie jest to profil by się na nim często ścigać ale raz na 10 lat jest zupełnie w porządku. Szkoda tylko że dyrektorzy zespołów nie poczuli tematu. Ale przy innym nastawieniu jakiś góral miał szansę na mistrza. Żaden jednak nie chciał tego wykorzystać. Poza Nibalim, który na początku sezonu powiedział co go interesuje. Inni też mogli podporządkować temu sezon, naciskać swoich dyrektorów. No ale skoro woleli walczyć ze Sky w GT to zostali z niczym.

Majka w sumie nie popisał się również. W wywiadzie mówi że czuje się zmęczony. Ale przecież miał szansę tak pojechać Vueltę by nie być. No i co mówić o Valverde, który zarzynał się do końca?
Dobrze życzę Rafałowi ale on wydaje się mieć jakieś takie ograniczone ambicje. Ot przygotować się i spróbować coś ugrać. Zamiast najpierw postawić sobie cel i się do niego przygotować. Czy naprawdę warto było się spinać na Vuelcie kiedy nie był liderem? Ok. podjął 2 próby etapowe, z których jedna w zasadzie powinna była zakończyć się sukcesem ale w głowie ciągle powinien był mieć ten Innsbruck. Tu jest prestiż i możliwość przejścia do historii a nie jakiś etapik na Vuelcie. Trzeba myśleć do przodu a nie jakoś jechać Vueltę a potem zobaczyć co się stanie na MŚ. Nie. Tu trzeba być jak Nibali, który potrafi ledwo ciągnąć się w ogonie w wielu ważnych wyścigach by poważnie pokazać się tam gdzie zaplanował.

A Kwiatek, wiadomo. Naprawdę ciekawi czy ma kogoś w otoczeniu, kto tak jak my tutaj podejmuje próby wybicia mu z głowy te GT i pracę na Sky, po której nie jest już zdolny do niczego. W tym sezonie żadnych wyników w klasykach. Dla mnie krok wstecz.


#865

Co do Kwiatka jeszcze, to o ile w sumie zawsze rozumiałem jego ambicje odnośnie TdF tak teraz już jestem sceptyczny. Czas biegnie bardzo szybko, a on naprawdę ma zadatki zeby być czołowym klasykowcem. Flandria, Ardeny, nawet może i Roubaix. Tylko ze chyba czas wybrac w którą stronę iść.


#866

Woods, m.in. z mocą: https://www.strava.com/activities/1876451168


#867

Według najnowszych informacji trasa MŚ 2020 w Szwajcarii ma być trudniejsza od tej z Innsbrucku
Prawdopodobna trasa:
https://www.la-flamme-rouge.eu/maps/viewtrack/244605


#868

A nie lepiej kupić po prostu drugi telewizor? Miałbyś go zawsze dla siebie na wszystkie wyścigi. :grinning:


#869

Moje rejony :wink:
Smigalismy DOKLADNIE tam z Danielem Marszalkiem ( i reszta ekipy ) w 2009 .
W jeziorze na przeleczy Champex to nawet nogi moczylismy ( chyba ze zmeczenia :joy: ).
Spalismy w malej wiosce Valettes pod Martigny . Chyba miesiac po nas przejezdzal tamtedy TdF ( wszystkie reklamy byly juz rozwieszone …


#870

Tak, wtedy tam był start do pamiętnego etapu z dwoma przełęczami Bernarda (Duży i Mały).


#871

Jasnowidzem to na pewno nie zostaniesz. A i jak na kibica kiepskie masz rozeznanie w peletonie. :wink:


#872

Wlasnie wtedy walnelismy Wielkiego Benka , a w powrotnej drodze do domu Col de Champex .