MŚ Innsbruck 2018


#895

Doping i Polityka
#896

A ja twierdzę, że prawdy w deklaracjach kolarzy o odnowie moralnej i niebraniu, czystości nowego kolarstwa jest mniej więcej tyle, co w obietnicach wyborczych.


#897

Nie, żebym kogokolwiek bronił czy czyjeś zdanie chciał poprzeć, ale ja w tej dyszce widzę samych mocnych klasykowców.
Valverde - góral, ale jeszcze bardziej klasykowiec.
Bardet - może najbardziej góral, ale w tym sezonie dwa podia na najbardziej prestiżowych jednodniówkach. NIe jest kolarzem jednowymiarowym - w klasykach zaczyna sobie świetnie radzić.
Woods - góral i klasykowiec w jednym. (chociaż tu sprawiedliwiej będzie powiedzieć “ściankowiec” - najlepiej się sprawdza na dystansach, które można przejechać w 1.45 :wink: )
Dumoulin - jeszcze nie wie, że jest klasykowcem :wink: - ok. można powiedzieć, że to góral/czasowiec, ale to kwestia ustawienia sezonu - odkąd wdrapał się na top GC-ridersów, nie miał okazji budować formy na Staruszkę i wcześniejsze dwa wyścigi. Jak zrezygnuje z Giro i postawi na Tour, to wiosną skupi się na klasykach. Ale ok, póki co, nie znamy go z klasyków.
Moscon - no jak najbardziej klasykowiec i w zasadzie tylko na tym polu ma wielkie sukcesy (na razie, rzecz jasna).
Kreuziger - też chciałem mówić “góral”, ale to już chyba nie aktualne - klasykowiec
Valgren - domyślam się, że myśląc klasykowiec, właśnie takiego kolesia się widzi i to jest najlepszy przykład. Gościa, który nie jest góralem, ale na górskiej trasie potrafi pogonić górali. I o takich i jemu podobnych Gilberto-VanAvermaetów Ci chodziło, ale przecież powyższym nie można odbierać miana klasykowców.
dalej
Alaphilippe - klasykowiec jak ta lala. Do tego ściankarz.
Pinot - no, nie nazwę go klasykowcem - nigdy się nawet z Ardenami nie przywitał na porządnie. Za to w Lombardii daje radę. Ale niech będzie, że góral
Costa - klasykowiec

Klasykowcy - jest to gromada dość szeroka, bo obok Alaphilippe’ów i Valverdów występują w niej Terpsty, Vanmarcke’i, Sagany i inne Phinneye, ale łączy ich jedno - w jednodniowym wyścigu 250 km+ potrafią dołożyć od siebie coś ekstra. I bycie przy okazji dobrym sprinterem czy góralem nie wyklucza z tego grona, aczkolwiek wpływa na profil, czyli jedną z podgrup - ściankarz/brukarz. Aczkolwiek są tacy, co łączą obie te specjalności - Moscon, Valgren, może i Kwiatek itd.


#898

wszysko ładnie pięknie, ale czy Bardet przypadkiem nie próbował atakować?
na razie wciąż oglądałem ten finał raz i może mi się wydawać, ale to chyba nie do końca było tak, że Bardet jechał jak na ścięcie niczym bracia Schleck na LBL2011 :wink:

Pamiętajmy, że Bardet dał się poznać szerszej publiczności tą bardzo długą ucieczką na Amstel Gold Race 2012. Świetnie się wtedy trzymał i jechał b.dobrze technicznie.

Wracając do Valverde, gdzieś czytałem, że ma już więcej zwycięstw (60+) osiągniętych po powrocie w 2012 niż przed banicją (60+ mniej; pewnie nie liczą tych z 2010 r.).
Jego tytuł to też dobra okazja, by jeszcze raz przytoczyć wpis kolegi Grzdyla sprzed MŚ w Mendrisio 2009 (który mi utkwił w pamięci), że będą one jedną z ostatnich okazji na zdobycie tytułu dla Valverde/Cunego. Cóż, wtedy - mając w perspektywie Geelong i Kopenhagę i fakt, że byli mocni już 5/6 lat - trudno było się nie zgodzić :wink:
Ciekawe co napiszemy po MŚ w Romandii :wink:


#899

Raczej nie, tak można sądzić z jego wypowiedzi:
Liczyłem jedynie, że Alejandro nie wytrzyma tempa lub któryś z moich kolegów dołączy do czołówki, byśmy mogli rozegrać finisz taktycznie
Nic chyba nie mówił że chciał atakować, czy nie miał siły, itp.


#900

A ja zawsze myslalem , ze oni sa KOLARZAMI :grinning:


#901

Z tego co pamiętam to próbował atakować raz na podjeździe i raz na zjeździe, ale mówię, muszę to jeszcze raz obejrzeć nie chcę szerzyć nieprawdy :wink:


#902

Akurat zdanie wyrwane z kontekstu (bo się tyczy dyskusji nt. trudności trasy w innym temacie i chodziło chyba o całkiem innych zawodników takich jak choćby właśnie GVA, choć to nie do mnie pytanie…).
Czy taki Valverde nie jest dobrym zawodnikiem na GT czy tygodniówki? Sam napisałeś że góral, choć przyznaje że Valverde to ewenement z uwagi na jego uniwersalność. Jeśli chodzi o pozostałą trójkę to mocno nagięta teoria co do ich “klasyczności” :wink:
Cała czołowa czwórka to mocni zawodnicy na tak trudną trasę i stromy podjazd jaki mieliśmy i o to mi chodziło.
Co do reszty to się nie odnoszę bo chodziło o tych wygranych (ewentualnie liczących się w walce o tęczową koszulkę), a Valgren, Moscon czy nawet Alaphilippe jednak nie dali radę ściance.
Edit: Ogólnie to wychodzi taka teoria: że zawodnik który zalicza w jednodniowym wyścigu dystans 250 + km i jest w 10 to już specjalista od klasyków :wink:


#903

tak patrząc po internetach, Hiszpanie celebrują triumf Valverde przynajmniej tak jak my siatkarzy, jeśli nie bardziej. co by nie mówić, taka popularność kolarstwa to jednak świetna sprawa.

btw, kolumbia i erytrea są w stanie spokojnie to przebić :wink:


#904

Teraz wiemy dlaczego Kwiatka nie jara mistrzostwo. Bo i tak byłby w cieniu siatkarzy :smile: A tak na serio, wygrana Valverde jest wielką sprawą. Tyle medali, tyle osiągnięć. Ale dopiero teraz stał się legendą. Bez tego tytułu zawsze byłoby jakieś ale. Niedosyt.
Haha, może to było jego tajemnicą nieustannej dobrej formy przez tyle lat? Bo nieustannie ścigał ten tytuł :grinning:


#905

W ten sposób klasyfikujac to pewnie rownie dobrze mozna by z calej dziesiątki zrobić górali lub przeszłych górali :slight_smile: Dla mnie typowymi klasykowcami z tego towarzystwa sa tylko Moscon, Valgren, Alaphillipe i Costa.


#906

Ja bym jednak rozróżniał między kolarskimi specjalizacjami, a specjalistami od danych wyścigów.

Specjalizacji mamy zasadniczo kilka: sprinter, góral, czasowiec, uciekinier(?), pomocnik(?)

Z kolei kolarze o tych specjalizacjach mogą być specjalistami od GT, od tygodniówek, czy od klasyków.

Tak więc np. specjalistą od GT może być kolarz, który jest trochę czasowcem i trochę góralem, tygodniówki to oczywiście zależy od profilu, a klasyki może wygrywać w zasadzie zawodnik o każdej specjalizacji.

Generalnie ja bym się skłaniał do tego, żeby klasykowcem (jako jedną ze specjalności danego kolarza) nazywać każdego kto za główny/jeden z głównych punktów sezonu obiera sobie klasyki i co najmniej nieźle w nich wypada. I nie ma tu znaczenia czy chodzi o sprintera czy górala.

Idąc tym tropem w pierwszej “10” z Innsbrucka widzę 7 klasykowców (Valv, Bardet, Woods, Moscon, Kreuziger, Valgren i Alaphilippe), 2 specjalistów od GT (Dumoulin i Pinot) i jednego byłego klasykowca, w tej chwili człowieka trochę bez przydziału (bo już bez wielkiej formy, jedno z drugiego wynika), czyli Costę.

Tak naprawdę jednak jakkolwiek by tej kategorii nie zdefiniować, zawsze pojawią się jakieś luki, czy wyjątki.


#907

Z kolei gdyby Valverdemu odjąć sukcesy w jednodniówkach, wyszłoby, że jest takim se kolarzem.
Myślę, że do wpisu druida można tu się odnieść. Kolarstwo nie jest jednowymiarowe, jedna specjalizacja nie wyklucza innej. Tak jak o Keith Jarretcie nie powiesz pianista jazzowy, tak o Valverdem nie powiesz, że to góral. To zawsze będzie dużo więcej :). Aczkolwiek są też pianiści wyłącznie jazzowi oraz typowi górale :wink:


#908

Mnie zastanawia długość wyścigów o mistrzostwo świata. Zawsze jest to ekstremalnie dużo 250 -270 km. Szwajcarzy szykują ponad 270, a za rok w Yorkshire ma być nawet 284 km!!! Po co aż tyle? Wystarczyłoby 200-220 km. I tak wygraliby najsilniejsi.


#909

A dlaczego nie? Wiadomo, że po 200 km dopiero zaczyna się zabawa dla prawdziwych kolarzy, jak mawia przysłowie.

Zwykłe wyścigi do 200, klasyki i MŚ powyżej 250, mi się wydaje dobrze. Czy sami kolarzy narzekają na długość klasyków/MŚ?

Oczywiście to nie znaczy, że więcej jest zawsze lepiej. Dobrze zrobili na MP w tym roku z krótszą trasą, skoro przeciętny poziom MP jednak jest dość słaby.


#910

Jeśli chodzi o to że kolarstwo nie jest jednowymiarowe z tym jak najbardziej się zgadzam i dlatego trudno o jakąś dokładną definicje kolarza górala czy specjalisty od wyścigów jednodniowych bo zawsze znajdzie się jakiś zawodnik którego trudno zaszufladkować.
Po drugie każdy to inaczej widzi czyli ma inną definicje takiej szufladki.
Ja to widzę tak że specjalista od klasyków to taki zawodnik który raczej nie powalczy o wygraną, podium GC w GT czy w trudnych tygodniówkach takich jak np. Delfinat, za to jest dobry w wyścigach jednodniowych gdzie głównym jego atutem jest wytrzymałość na dłuższym dystansie, dobra szybkość na finiszu ale raczej nie na tyle by ograć najlepszych sprinterów na etapach GT (czasem też szybkość pod górę, takie mocne depnięcie). No i najważniejsze to zawodnik który w sezonie celuje głównie tylko w takie wyścigi.
Dla mnie takim wzorcem specjalisty od klasyków który mógłby zostać umieszczony w Sèvres jest Gilbert :wink:
W druga stronę jest już znacznie gorzej jeśli chodzi o górali bo jak zaszufladkować takiego Nibalego? Ja po prostu uważam że jak dla zawodnika najważniejszym celem jest GC w GT i mu to wychodzi dobrze czyli śmiga po tych górach bez problemu to można przyjąć że jest góralem nawet jak przy okazji trafia mu się ograć sprinterów na MSR, zdaje sobie sprawę ze taka definicja jest dość ogólna i ułomna ale po co sobie komplikować życie :wink: