Najpiękniejsze ataki w historii kolarstwa


#1

Szukałem na forum takiego tematu (lub podobnego) i nie mogłem nic znaleźć. Pomyślałem, że fajnie byłoby w jednym miejscu zebrać takie kolarskie perełki.Proponuję krótki opis i film z YT, zdjęcia, bądź sam opis ze starszych, historycznych etapów, z których nie zachowały się inne “materialne dowody”. W późniejszym czasie możemy również podyskutować i pobawić się w wytypowanie najlepszego ataku w historii kolarstwa-taki najbardziej elektryzujący, niekonwencjonalny i po prostu najpiękniejszy :slight_smile: Z mojej strony, na dzień dobry, wszystkim bardzo dobrze znany Alberto Contador i jego Vuelta a Espania 2012, etap 17 Santander->Fuente De 177km

sytuacja w klasyfikacji generalnej przed etapem:
1.Joaquim Rodriguez
2.Alberto Contador +28’’
3.Alejandro Valverde +2’04’’

sytuacja w klasyfikacji generalnej po etapie:
1.Alberto Contador
2.Alejandro Valverde +1’52’’
3.Joaquim Rodriguez +2’28’’

Skrót :arrow_right: youtube.com/watch?v=n6Ih76G30-M
Pełna relacja :arrow_right: youtube.com/watch?v=WIFMTmpvmGw


#2

Giro 2011 Igor Anton Monte Zoncola, cos wiecej powie Grdzylu bo był na trasie :slight_smile:

pierwsza czesć youtube.com/watch?v=cvg8AzVUPEk
druga cześć youtube.com/watch?v=2TEFvTOM-Ho

klasifikacja etapu

1.ANTON HERNANDEZ Igor 05:04:26
2.CONTADOR VELASCO Alberto 00:00:33
3.NIBALI Vincenzo 00:00:40
4.SCARPONI Michele 00:01:11
5.MENCHOV Denis 00:01:21


#3

to ja na przykład…

Vuelta 1999: e19 do Avili.

youtube.com/watch?v=t8MOQuF4_BI

niejaki Francesco del Ponte wychodzi na prowadzenie i zrywa wszystkich z faworytami do generalki włącznie. wygrywa etap (do mety po premii górskiej były jeszcze 22 kilometry). kropka.


#4

Iban Mayo 2003 rok Tour de France - Sallanches - L’Alpe d’Huez etap 8

youtube.com/watch?v=S_hN6i9Yb4Y

1.MAYO DIEZ Iban 05:57:30
2.VINOKOUROV Alexandre 00:01:45
3.ARMSTRONG Lance 00:02:12
4.MANCEBO PEREZ Francisco 00:02:12
5.ZUBELDIA AGIRRE Haimar 00:02:12
6.BELOKI DORRONSORO Joseba 00:02:12
7.HAMILTON Tyler 00:02:12
8.BASSO Ivan 00:02:12
9.LAISEKA JAIO Roberto 00:02:12


#5

prawda jest jedna wtedy Jan Urlich mial 40

[size=75][ Dodano: Czw 04 Lip, 2013 00:23 ][/size]
Atak Ugriumowa na Indurauna podcz


#6

Paris - Roubaix 2010 i atak/przyspieszenie Fabiana Cancellary na niespełna 50 km do mety: youtube.com/watch?v=j7xjsPqHg3o
Gest Leukemansa najlepszym komentarzem :wink:

A tak przy okazji to nie wiem jak u Was, ale ja przypominam sobie najpiękniejsze ataki z ostatnich 10-15 lat to… tak jakoś w większości przypadków ich głównymi bohaterami są doperzy :wink: Abstrahuję tutaj od opinii niektórych osób, że “wszyscy biorą” - chodzi mi jedynie o tych, którym “udowodniono” niedozwolony doping.


#7

Dla mnie numer jeden, na pewno, Tour de France 1992, 13. etap, Saint-Gervais - Sestrières. Trzech kolarzy walczyło o klasyfikacji generalnej, a jeden z nich atakował od samego rana. Dwóch pozostałych musiało mocno pracować, żeby go złapać, i prawie to zrobili. Ale on nie poddał się, wygrał etap po ponad 200 km ucieczki.
Nawet jak etap w końcu nie zmienił klasyfikacji generalnej, dał emocje, których nie ma się codziennie.

  1. Claudio Chiappucci 7 h 44’ 51"
  2. Miguel Indurain +1’45"
  3. Gianni Bugno +2’53"

youtube


#8

W tym temacie mam spory żal do komentatorów polskiego Eurosportu (ze szczególnymi zasługami p. Krzysztofa Wyrzykowskiego), gloryfikujących (właściwie do tej pory!) atakujących doperów i mocno dissujących jadących “pasywnie i bez soczystych ataków” zawodników bez nielegalnych koneksji.


#9

U l l r i c h


#10

Zwracasz komuś uwagę a jeszcze niecała godzine temu o tu [forums.rowery.org/t/tour-2013-poszkodowani-po-5-etapie/25372/1) pisałeś poprawnie :stuck_out_tongue:
weście wy sie opanujcie!!!


#11

Świetnie, że to przypomniałeś. O takich etapach z czystym sumieniem można powiedzieć: epicki. Pamiętam ten etap i w ogóle wyścig. To jeszcze był ten rok, kiedy Big Mig musiał naprawdę walczyć o swoje. Później to już wygrywał “z urzędu”.
Chiappucci do dziś pozostaje moim ulubionym (obok Świerszcza, rzecz oczywista) włoskim kolarzem.


#12

Mi utkwił w pamięci etap na Galibier z TDF 2011
atak A.Schlecka 60km przed metą,później pogoń Evansa,słabość Contadora i waleczność Voecklera
http://www.youtube.com/watch?v=zJftXtmlyfc


#13

Musiałem sprawdzić, czy świerszcz znaczy grillo.

Pamiętam, jak il grillo Bettini był jeszcze orlikiem w drużynie Grassi Mapei i oglądałem ich wyścigi na lokalnej stacji. Wtedy on często był pomocnikiem Gabriele Balducciego lub Dario Pierego, którzy byli od niego lepszymi sprinterami. W końcu Balducci został przeciętnym zawodnikiem, a Pieri jest bardziej znany ze swojej nadwagi niż z 2. miejsca w Dookoła Flandrii i w Roubaix.

Ja też mocno kibicowałem Bettiniemu, bo od początku był taki drobny i niezgrabny i nigdy się nie oszczędzał. Ale nawet mocniej kibicowałem jego mistrzowi i mentorowi Michele Bartolemu, dla mnie chyba najbardziej elegancki kolarz na rowerze.

Wracając do tematu, nawet jak nie chodzi o etap ale o wyścig jednodniowy, dodam:

Liège-Bastogne-Liège 1997

Na słynnym podjeździe Redoute atakuje czwórka: Zülle i Jalabert (ONCE), Bartoli (MG) i Pantani (Mercatone Uno) i zaraz potem zostaje trójka: dwaj ONCE przeciwko Włochowi. Bohaterowie poprzednich MŚ, Museeuw i Gianetti, próbują dołączyć do ucieczki, ale bez skutku.
Zülle i Jalabert próbują się pozbić Bartolego, ale to Zülle zostaje z tyłu podczas Sart-Tilman (?). W końcu Bartoli atakuje na ostatnim kilometrze i osiąga chyba najpiękniejsze zwycięstwo we swojej karierze.

  1. Michele Bartoli 7h 09’45"
  2. Laurent Jalabert +0’08"
  3. Gabriele Colombo +0’21", potem Leblanc, Sciandri, Museeuw, B.Zberg, Pantani, Madouas i Gianetti.

youtube

Podobna sytuacja była w 2011 r., ale jakoś walka między Gilbertem a braćmi Schleck nie była dla mnie tak emocjonująca.


#14

ja tam żadnej walki nie widziałem, dla mnie - jedna ze słabszych edycji.

a mi się jednak bardziej podobał ten z Flandrii. bezpośrednia walka 2 wielkich na najwazniejszym wzniesieniu i Szwajcar odjeżdża (na siedząco, a jakże). tak własnie bez wielkiego elementu zaskoczenia, takie akcje najbardziej mi zapadaja w pamięć. na swoj sposob było to podobne do “the look” Armstronga z TdF 2001.

youtube.com/watch?v=MdMdJAdzpYQ


#15

Masz rację, walka tylko teoretyczna.


#16

Dla mnie to Andy Schleck podczas Tour de France 2011.To był etap 18 z Pinerolo do Col du Galibier.

1.SCHLECK Andy LEOPARD TREK
2.SCHLECK Fränk LEOPARD TREK 2:07
3.EVANS Cadel BMC Racing Team 2:15
4.BASSO Ivan Liquigas - Cannondale 2:18
5.VOECKLER Thomas Team Europcar 2:21
6.ROLLAND Pierre Team Europcar 2:27
7.CUNEGO Damiano Lampre - ISD 2:33
8.TAARAMäE Rein Cofidis 3:22
9.DANIELSON Thomas Team Garmin 3:25
10.HESJEDAL Ryder Team Garmin 3:31

http://www.youtube.com/watch?v=xe-Ddp6L0hQ


#17

Landis na 17 etapie TdF 2006
http://www.youtube.com/watch?v=DBGwIyUxtpE&list=PL573904138EC786DF

Mimo, że dzisiaj wiemy na czym jechali to i tak fajne to było.


#18

kurcze, on nawet na specjalnie zmęczonego nie wyglądał.

a Boogerd niesamowity w tamtej edycji, po Pirenejach wszędzie go było pełno.

e: 18.07.2013

może nie takie ważne, mając na uwagę historię kolarstwa, ale piękne zwycięstwo.

i to też tak w nawiązaniu do dzisiaj.

Axel Merckx, Giro 2000, etap do Prato.

youtube.com/watch?v=rIdj7geZH48

31:30 - leży w krzakach (niedługo potem jest powtórka i identyfikują, że to on)
43:18 - dochodzi do współtowarzyszy ucieczki
45:49 - atakuje na 2 km przed metą po zwycięstwo

wyniki etapu:
autobus.cyclingnews.com/results/ … st08.shtml

zwróćcie uwagę na profil, długość etapu i czas zwycięzcy.

na filmiku są cięcia (może przerwy reklamowe), ale z raportu cyclingnews wynika, że ucięli niewiele. od kraksy do dojścia grupy minęło ok. 15 minut.


#19

Pantani na etapie do Apriki na Giro '94.
Zuelle na etapie do La Plagne na TdF '95.
Pantani na Galibier na TdF '98.
Wspomniany Landis do Morzine '2006.

Ech, te złote czasy EPO…


#20

Tour de France 2000 - etap 16
youtube.com/watch?v=809bnRykhLw
Wiele się tam działo, ale z ważniejszych rzeczy

  • szalony atak w swoim stylu przeprowadza Pantani, atakuje na pierwszym podjeździe, mając 120 km do mety! W KG Pirat miał szansę awansować na drugie miejsce, ale przeszarżował, Postalowcy i Telekom mocno pracowali w peletonie i złapali go jeszcze przed początkiem podjazdu na Joux-Plane, stracił ponad 13 minut i po tym etapie wycofał się z wyścigu. Z perspektywy czasu można rzec, że był to ostatni ważny występ Marco w karierze.
  • Jedyny poważny kryzys Armstronga. Na Joux-Plane dostał ponad 2 minut od Herasa i Virenque’a, a i sam Janek sporo nadrobił nad Jankesem.
  • Virenque chyba jedyny raz pokazał pazur i pokonał w równej walce (nie w ucieczce od początku etapu) największych tamtych czasów - Armstronga i Ullricha.