Nibali - kolarz i trener w jednym


#1

Pewnie ta informacja mi gdzieś umknęła, a może nie było o niej głośno. Ale czy wiedzieliście, że Nibali w tym roku będzie trenował sam? To znaczy, nie będzie miał żadnego trenera, który pomoże mu z planami treningowymi i tym podobnymi sprawami. Co o tym myślcie? Mamy tu na forum nie małą liczbę speców od treningu. Dla mnie to trochę dziwne podejście, szczególnie w kontekście jego celów na przyszły sezon i zarobków, to powininien mieć kogoś do pomocy.


#2

Mnie też to dziwi i szczerze wątpię, żeby działał absolutnie sam, bez niczyjej pomocy. Planowanie już samo w sobie jest czasochłonne, a dochodzi jeszcze sprawa analizy samych treningów, wyścigów, czy testów, co również wymaga poświęcenia.
Z drugiej strony kolarz sam wie najlepiej, jak organizm zareaguje na bodziec, a poza tym może wykorzystać doświadczenia z ubiegłych sezonów.

Do tej Nibali kojarzył mi się z profesjonalnym podejściem do kwestii… regeneracji; chyba nawet Szmyd wspominał, że Rekin jak nikt inny potrafi oddać się przyjemności, jaką jest spanie. :slight_smile:


#3

a Sastre nie robił przypadkiem, że nie miał żadnej pomocy i sam sobie planował treningi?


#4

Chyba lepiej tak, niż jakby miał nawiązywać współpracę np. z jakimś doktorem :wink:


#5

Tak, Sastre nie mógł wpasować się w system Riisa, taki tok przygotowań nie przynosił rezultatów, więc wrócił do jazdy po swojemu, co przełożyło się na wygranie TdF.


#6

To samo Nuyens w wygranym P-R w jednym z wywiadów wspominał ze miał wolna ręke i pełne zaufanie u bjarne jezeli chodzi o przygotowanie do klasyków


#7

pamiętaj że są to słowa Sastre … inna rzecz że Rijs nie jest fizjologiem wysiłku tylko dyrektorem sportowym który zatwierdza pomysły cele rozwiazania. Z tego co wiem to Sastre dojrzał pod skrzydłami Rijsa że liczna jego rodzina masę kuzynów ciotek ich dzieci przestała mu ciązyć trochę tego widać w Overcoming ale jest to lekko pokazane to w kilka lat u Roijsa Sastre stał się Europejczykiem … anie zacofanym chłopaczkiem z prowinzcji Hiszpańskiej.

Tompoz


#8

Wielu kolarzy zawodowych rezygnuje ze współpracy z trenerem lub ich pomoc służy im wyłącznie jako okresowa ocena stanu formy i ew. analiza danych treningowych lub przygotowanie do konkretnych wyścigów. Jakby to śmiesznie nie zabrzmiało, to zawodnik najwięcej spędza czasu z samym sobą na treningach i jeśli tylko potrafi spojrzeć na swoje działania z boku, bez emocji, to z niewielkim dodatkiem wiedzy fizjologicznej potrafi doprowadzić się do wysokiej formy. Czasami wręcz takie podejście jest wg mnie lepsze, ponieważ pozwala na co dzień reagować na swoje ciało, które przecież zależne jest od tak wielu czynników pozatreningowych, jak np. sen, odżywianie, stres w życiu prywatnym itd. Trener nie o wszystkim ma pojęcie i wiedzę, ale w przypadku zawodowców często jest to właśnie swego rodzaju mentor wskazujący drogę aniżeli naukowiec rozpisujący każdy interwał na każdy trening roku. Niektórym jednak taka praca jest potrzebna, przynajmniej na początku kolarskiej kariery, szczególnie zawodowej.


#9

Arek ma rację np.Bartek Huzarski z tego co pisał to po latach sam sobie w większości rozpisuje treningi.
chodż na ogół najwieksze gwiazdy kolarstwa mają swoich trenerów - doradców - fizjologów.

Tompoz


#10

sztab mają, zazwyczaj jak biorą :wink: