Noga George Hincapie'go - żylaki


#1

Wprawdzie już ten temat poruszałem kiedyś na starym forum ( jako osoba dotknięta tego typu przypadłością ) ale przeglądając na www.cyclingnews.com fotki z Eneco Tour temat żylaków niejako powrócił – zobaczcie jak wygląda lewa noga George Hincapie’go. Wydaje się, że żylaki mu się powiększają ale i że nic z nimi na razie nie robi.

cyclingnews.com/photos/2006/ … pieaction1

Macie z tym problemy ?


#2

Wystarczyło klepnąć jedno zapytanie do google i:
raz, dwa, trzy.

Huh, cieżkie życie ma ten facet.


#3

„…cycling is bad for you”


#4

Temat nóg Hincapiego powraca prawie w każdej galerii z wyścigu, w którym bierze udział. Może wreszcie jakiś dziennikarz spytałby go o te żylaki - co i jak i dlaczego? :wink:


#5

fffuuujjj od czego to może być :neutral_face: :question:


#6

Może od przetrenowania, bowiem dużo trenował jazdę w górach, ale jak widać bez większych sukcesów w tej materii w tym sezonie (a obiecywał, że poprawi lokatę sprzed roku na Tourze) lub krew mu źle krąży…


#7

Nie wiem, czy coś takiego może powstać od samego przetrenowania. Wydaje mi się (ale autorytetem w tej dziedzinie nie jestem :wink: ), że muszą być jeszcze jakieś “pozakolarskie” powody…


#8

W jego przypadku mogą to być żylaki pierwotne, powstałe na skutek właśnie wysiłku i wzmożonego treningu. Nie sądzę, aby były to żylaki wtórne, bo nie przypominam sobie aby kiedykolwiek leczył się na zakrzepicę ani na uszkodzenia zastawek żył głebokich czy przeszywających.
W jego przypadku jest to właśnie efekt treningów siłowych, które spowodowało niewydolność zastawek żylnych lub dramatyczne zwiększenie ciśnienia w żyłach na skutek utrudnionego odpływu (to często spotyka ciężarowców).

W obu przypadkach trzeba mieć jednak ku temu skłonności genetyczne, np. w wyniku mniejszej ilości tkanki sprężystej w ścianach naczyń żylnych lub schorzenia wrodzone. Niektórzy ludzie, pomimo dużej liczby czynników zwiększających ryzyko wystąpienia żylaków, nigdy na tę przypadłość nie cierpią. U innych nie trzeba zbyt wiele…

A choroba to bardzo poważna. We wstępnych etapach leczy się głównie objawowo - podnoszenie nóg, obcisłe getry/pończochy, opaski uciskowe ale też zwiększenie wydajności tzw. pompy mięśniowej odpowiednimi ćwiczeniami i spacerami. W kolejnym etapie stosuje środki farmakologiczne uszczelniające naczynia. Potem pozostają zabiegi z pola tzw. chirurgi kosmetycznej, często nieinwazyjne - laser barwnikowy, skleroterapia, etc.
W jego przypadku koniecznym już chyba jest leczenie operacyjne, a jest już kilka technik opracowanych w tym celu (SEPS, kriochirurgia, artroskopia).
Ach, zapomniałbym - ostatnio modna jest też krioterapia na każdym etapie leczenia, ponoć dość skuteczna i efektywna.

I tu przestroga dla wszystkich - żylakom lepiej zapobiegać, niż je leczyć . Leczenie jest w większości przypadków bowiem mało skuteczne i przyjemne…

Po prawdzie nie cierpię na tą przypadłość i ponoć mi ona nie grozi, jednak w razie czego służe posiadanymi informacjami - o leczeniu, zabiegach chirurgicznych ale także o profilaktyce. Powiedzcie tylko, co Was interesuje, aby nie powstał z tego utwór literacki :wink:


#9

No właśnie widać, że mało skuteczne, bo George ma je już parę lat :smiley: :wink:


#10

Dziś na Eneco tour po upadku było dokładnie widać paskudną nogę Hincapiego.
Jak u starego kolesia :angry:


#11

Dobra, wyluzujcie :slight_smile:


#12

???

Że co ??? Nie rozumiem !!! Dlaczego mamy wyluzować ? Nie można dyskutować o żylakach ?! Wszakże „nic co ludzkie…”.
Czy dlatego, że kolega Sobki użył niezbyt eleganckiego sformułowania : „jak u starego kolesia” ?

PozdRower ;o)))


#13

Chodziło mi o to, żebyście wyluzowali z wymyślaniem nazw i porównań dla jego nóg, przecież wszyscy widzą jak wyglądają. Dyskusja o żylakach, jak najbardziej.


#14

Widziałem zdjęcie z bliska tej nogi i wydaje mi sie ze nie są to żylaki ale z daleka tak to wygląda. Są to niesamowicie wypchnięte i pokręcone żyły


#15

Tak też mogą wyglądać żylaki jak u Hincapiego , oto przykład:

A tutaj nóżka George:

W końcu żylaki to nic innego jak zmienione chorobowo, pogrubione i zakręcone odcinki żył.


#16

niewiem tez od czego te zylaki?! zastanawiam sie czy zylaki nie są przeciwskazaniem do uprawiania wyczynowego kolarstwa… sądzę po przypadku Hincapiego ze nie, nie jestę jednak specjalistą w tej dziedzinie. poruszylem podobny temat na [forums.rowery.org/t/zylaki-a-kolarstwo/2829/1) i zapraszam do wyrazania opini pod podanym linkiem
-Pozdrawiam


#17

Schorzenie potocznie określane jako ŻYLAKI, obok miażdżycy (czyli stwardnienia tętnic zakrzepowo – zarostowego), zapalenia obwodowego tętnic i żył oraz zakrzepowego zapalenia żył, jest zaliczane do grupy chorób organicznych tętnic obwodowych.
Te zaś schorzenia są zaliczane do zespołu chorób organicznych, obejmujących zespół, różnych w swojej etiologii, chorób naczyń obwodowych.
Ww schorzenia mają pewne charakterystyczne cechy, dostrzegalne makroskopowo (czyli gołym okiem) bądź za pomocą badań mikroskopowych, ujawniających zmiany w budowie ścian żył i tętnic.
Wracając teraz do żylaków, to o takim schorzeniu można mówić dopiero wtedy, gdy mamy do czynienia z rozdęciem żył (widocznym makroskopowo) wraz z równoczesną niewydolnością zastawek żylnych w ich obrębie.
Jak dotąd, w medycynie nie zdefiniowano jednoznacznie przyczyn powstawania żylaków. Wiadomo natomiast z dużą dozą pewności, że chorobie sprzyja wrodzona wiotkość (osłabienie ścian żylnych), długotrwałe pozostawanie w pozycji stojącej, przyczyniające się do zastoju krwi w kończynach dolnych.

Z racji powyższych uwarunkowań tudzież problemów z definiowaniem zależności, problem żylaków, z racji niezwykłej złożoności etiologii tegoż schorzenia jest niemożliwy do dyskutowania bez odniesienia do konkretnych przykładów zmian anatomicznych, popartych wynikami złożonej diagnostyki laboratoryjnej.
Stąd przykład mocno wyeksponowanych żył na nogach Hincapiego, nie jest przykładem czegokolwiek, a już na pewno nie można się upierać, że to są żylaki sensu stricte. Ja zakładam, że skoro pozostaje on pod - bez wątpienia - troskliwą opieką lekarską i nie ma szlabanu na rower, to nie ma problemu żylaków.

Wracając do kolarstwa i żylaków.
To, co często jest widziane na kończynach kolarzy nie zawsze jest żylakiem. Są to najczęściej po prostu mocne, wydłużone żyły, eksponowane wskutek nikłej podściółki tłuszczowej – charakterystycznej dla kolarzy i dla ciężko fizycznie pracujących osób. Pamiętam kiedyś gdzieś widziałem na wystawie cykl fotografii, na których byli przedstawiani właśnie ludzie pracy – rolnicy, hutnicy, murarze, sportowcy, górnicy. Te postronki żył na przedramionach lub udach, te struny więzadeł, te pogarbione sylwetki – zrobiły na mnie wówczas wrażenie
Mocno zarysowane żyły mogą też być skutkiem wyleczonych schorzeń żył (np. przeziębieie, zapalenia, itp.), ale nie musi to skutkować ujemnie na funkcjonowanie organizmu – na wydolność krążenia - tzn. nie musi ograniczać odpływu/przepływu krwi z/w nóg. Stąd w takich przypadkach nie można mówić, iż żylaki są przeciwwskazaniem dla uprawiania kolarstwa, bowiem dopiero właśnie odczuwanie skutków niewłaściwego odpływu/przepływu krwi z żył, czyli tzw. „ciężkie nogi”, zimne nogi, odczucie rozpierania od wewnątrz, przelotne kurcze mięśniowe, uprawniają do przypuszczenia o takie właśnie chorobie.
Trzeba wiedzieć, że podczas ekstremalnego wysiłku fizycznego kolarza, pracujące serce pompuje krew do tętnic z przeogromnym ciśnieniem. Mierzone wówczas ciśnienie skurczowe osiąga wartości charakterystyczne dla stanu podczas tzw. zawału serca, czyli może to być 200 i więcej. Zatem na tętnice i żyły wywierane jest niesamowite ciśnienie krwi. Więc żyły po iluś latach ciężkich treningów mają prawo się wydłużać, pogrubiać i wędrować bliżej skóry, eksponując przez nią swój – często przerażający – wizerunek. Przy tak ogromnym ciśnieniu i słabych/nieszczelnych ściankach żył osobnik co rusz miałby widoczne gołym okiem przeróżne podskórne wylewy, mogące skutkować w zaostrzonym stadium choroby żył, owrzodzeniami.