NOWY - NIE BIORE I NIGDY BRAC NIE BEDE


#1

Nie biore, nie bralem - choc nie raz w glowie rodzily sie dziwne mysli - i brac nie bede. Nie szanuje tych, co biorą, bo to śmiecie. Stado bezmózgich baranów, które stacza sie na dno i ciągnie za sobą cały okręt kolarstwem zwany. WYBRAŁEM, CHOĆ NIKT MI TU NIGDY NIE DAŁ WYBORU. Wybrałem, że będe czysty, chociaż oznacza to dla mnie odwieszenie kolarki w pokoju na wieszaku. Elita i mastersi scigają się dalej. Niszczą siebie, bo całe kolarstwo dawno już zniszczyli.


#2

Ja tez postanowilem nic nie brac i nie odwieszam roweru bo jeżdze dla siebie, dla przyjemnosci a nie dla zwyciestw.


#3

Jeszcze raz mam się wpisywać :confused: ?
No dobra, ja też nie będę.


#4

OCZYWIŚCIE! Co ty myślałeś? :smiley:


#5

no ale po co to, glupie wpisywanie…
myslicie, ze ktos napisze, ze bierze i brac bedzie?

niech wpisuja sie miasta ktore nie biora! (zaczynacie jak na onecie :neutral_face: )


#6

Wiedzialem, ze beda skojarzenia onetowe :smiley:
Chodzi o to, zeby sie zadeklarowac. Miec odwage i powiedziec: nie biore i NIGDY nie bede bral. To wbrew pozorom moze nie byc takie latwe, bo pokusa jest pokusą a realia realiami. Ale deklaracja jest takze deklaracją. Poza tym chodzi o wyrazenie swojego stosunku do dopingu tak jak ja to zrobilem. Nie bede tu siedzial całą niedzielę żeby zobaczyć jakąś rozsądną ilość wpisów :smiley: Ups, juz przesiedzialem. Dzisiaj nie mialem nic innego do roboty. Gdybym trenowal w klubie bylbym na treningu :/ Ale juz nie trenuje, zgadnijcie dlaczego. A, juz mowilem. Dobra, ide.


#7

to trzeba bylo samemu jechac na trening a nie zakladac onetowskie tematy :stuck_out_tongue:
odwage to mozna miec, zeby powiedziec, ze sie bierze, ale do tego, zeby zadeklarowac czystosc? pfff, myslisz, ze ktokolwiek mialby wyrzuty sumienia gdyby napisal, ze nie bierze a prawda byla by inna? o kant d*** ten temat rozbic, ot co :wink:


#8

No nie pojechalem, bo juz w klubie nie jestem. Juz od dawna. Wszyscy tam walą koks. Z rozpaczy zalozylem temat :smiley:
Cała zabawa polega na tym, zeby nie tylko sie zadeklarowac, ale zeby przedstawic tez swoje negatywne stanowisko do dopingu. Nie pierdziel glupot tylko sie wpisuj albo wypad :smiley: Na onet.pl :smiley: Tam sa dopiero tematy! pffffff


#9

nie popeiram dopingu aczkolwiek mam swiadomosc, ze jest to zjawisko powszechne w kolarskiej czolowce :slight_smile:
a to nie mozna trenowac nie bedac w klubie? calkowicie rzuciles kolarstwo czy jak?


#10

Powszechne w kolarstwie i sporcie w ogole.
Kiedy dlugo dlugo jezdzisz sam a potem zapiszesz sie do klubu, nigdy juz nie bedziesz podchodzil do samotnych treningow tak, jak na poczatku.


#11

dziwne, jezdzilem sam, zapisalem sie do klubu i dalej cenie sobie samotne treningi chociaz faktycznie, czasem mam ich juz dosc :wink:


#12

Masz kolego racje jak mu sie niepodoba to nie pisz nic, a nie jakieś pierdoły o gównianym Onecie i ich dziadoskim forum z adminem pajacem (nigdy nie opublikowali mojego posta)
Doping coś takiego jest mi ciągle obce i będzie bo po co. Zeby sobie zrobić transfuzje to trzeba sie znac, a u nas lekarze najlepiej na swiecie potrafią spaprać zaszywanie rany, a co dopiero mówić o ich znajomości o dopinu fachowym.
A ze w Mastersach biorą syropki to niech se biorą tym lepsza będzie radośc ze zwycięstwa. Cięzko jest mi zrozumieć ludzi, którzy zamiast pojeżdzić treningowo żrą tabletki. Dla mnie sam trening to sama przyjemność. Lepiej kasę wydać na co innego niż na jakieś syropki.
Dla mnie najlepszym “dopingiem” jest jazda ze znajomymi Mastersami i dokładanu tym słabszym, nie długo moze tym dobrym.
Tabletki jedzą ludzie chorzy (może ci co biorą sa chorzy na głowę, a nie wiedzą ze to nie te tabletki). Dopingować to ja moge w domu przed telewizorem. Tylko trening się liczy i ja własnie trenuje. Trochę faktów jak można jeżdzić bez dopingu (trenuje ze znajomym zawodowcem wiec lekko niemam):
Piatek - 65 km AVG 32,0
Sobota - 110 km AVG 32,0
niedziela - 140 km AVG 30,0 (w czym parę porządnych interwałów)
Jak sie chce to wszystko mozna.