Paryż - Roubaix 2019

#113

O pechowym wyścigu może mówić Kristoff. W tym przypadku chodzi o coś więcej.
Phinney rozważał w ubiegłym roku koniec kariery, ale wyszło mu P-R, więc postanowił dać sobie szansę. Ciekawe, jak będzie tym razem.

Biorąc pod uwagę, jak bardzo zmienił podejście od tej nieszczęsnej kraksy i dłuższej przerwy, nie zdziwiłbym się, gdyby to rzeczywiście już był koniec.

0 Likes

#114

Z takich ciekawych rzeczy to Belg startując w Piekle w tym roku wyszedł na pierwsze miejsce w startach w monumentach. Ma 54 wyprzedził Kellego, Tossato i Van der Poela (ojca Mathieu) którzy maja starty w 53 monumentach. Trzeba jednak zaznaczyć, że Irlandczyk i Holender ukończyli wszystkie w których startowali. Gilbert ukończył 47.
Zawsze czekam na tego potencjalnego kandydata, który będzie walczył o 5 rożnych monumentów. Dzisiaj Mohoric dołączył do grona kolarzy, którzy ukończyli wszystkie monumenty. Na chwile obecną współczynnika miejsc nie ma zbyt imponującego aczkolwiek Gilbert też od czegoś zaczynał. Trzymam kciuki za Słoweńca. Z takich perspektywicznych kolarzy jeszcze Benoot ma wszystkie ukończone. A z bardziej egzotycznych to Ion Izagirre ale jemu raczej nie grozi wygranie wszystkich.

0 Likes

#115

Ja bym największe szanse dawał chyba Mosconowi. Może jeszcze ewentualnie Wellens, bo w tym roku pokazał, że bruków też się nie boi, ale on jest 3 lata starszy od Włocha, więc ma mniej czasu. No i właśnie Benoot, o którym już wspomniałeś.

0 Likes

#116

Jestem nieobiektywny, ale dorzucę Bettiola. :stuck_out_tongue:

Był 6-ty w San Sebastian, więc może LBL i Lombardia nie są poza jego zasięgiem.

0 Likes

#117

Co za gość z tego Gilberta, 4 monumenty, MŚ, tryptyk ardeński ogolony w jednym roku. Jak przechodził do QuickStepu to się dziwiłem po co biorą chłopa na tuż przed emeryturą :rofl: Legenda pełną gębą, trzymam kciuki za San Remo, 5 monumentów we współczesnym kolarstwie to coś niewyobrażalnego, trudno mi wskazać jakieś osiągnięcia z ostatnich dekad które byłoby równie wartościowe.

0 Likes

#118

A właśnie miałem pisać, że ciężko mi znaleźć w tym roku kolarza, który bardziej zawiódł w kampanii klasyków niż Moscon. Macie jakieś inne pomysły?
Ale zgadzam się w zupełności, że ma aspiracje na wygranie wszystkich pięciu. Bettiol także i to nawet nie wiem czy nie większe. Generalnie wszyscy, którzy tego próbują kradną moje serce :slight_smile:

0 Likes

#119

Valgren :wink:

0 Likes

#120

o tak :slight_smile: boli mnie to podwójnie bo w grze liiio go mam go mam :slight_smile:

0 Likes

#121

Gilbert wygrał ten wyścig m.in. dlatego, że skutecznie odsunął się w cień, pozwolił mediom mówić o innych kolarzach (i Flandrię też, choć nie w takim stopniu dlatego). Przecież Politt był teoretycznie przed wyścigiem większym faworytem niż Gilbert. Na trasie widać takie rzeczy. Gilbert atakuje za Polittem, a za nim nikt. Sagan odskakuje, a za nim większość kozaków. Wiadomo, że Gilbert prawdopodobnie i tak był najmocniejszy (i wypoczęty po Flandrii?), ale na wszystko składają się szczegóły.
Gdy przypomni się ten Wiggins… Facet ściągnął na siebie uwagę wszystkich, jak gdyby bił rekord godzinny. Zaatakował rzeczywiście dosyć soczyście na bruku, ale wszyscy się tego spodziewali i praktycznie nikogo nie urwał. To samo z GvA. Powtórzę się, ale kiedyś robił dobre wyniki, bo skakał za Offredami i Vandenberghami i potem okazywał się z tych grupek najmocniejszy. Skakał tak jak dziś Gilbert za Polittem. Gdzie mu to umknęło? :wink:

Co do 12 lat… Gilbert ma 5 zwycięstw w monumentach odniesione na przestrzeni 10 lat. To naprawdę sporo. u Merckxa było dłużej, bo pełne 10 lat od pierwszej Primavery do ostatniej, natomiast nie wiem czy ktoś jest lepszy od nich. U Freire minęło 11 lat między pierwszym tytułem MŚ a ostatnią Primaverą, ale to co innego. Museeuw latami wygrywał wyścigi Pucharu Świata (z których z czasem wyodrębniono te monumenty), ale między pierwszą Flandrią, a ostatnim Paryż-Roubaix było 9 lat.

2 Likes

#122

Valverde pierwszy raz wygrał Liege w 2006 a ostatni w 2017, no i MŚ w 2019 też fenomen. Przydała by się jeszcze ta Lombardia, albo 5 Liege. Gilbert ma jakieś szanse na MS, ale wiele czynników musiało by się zebrać.

1 Like

#123

No tak, ja tu myślę o brukach, a taki oczywisty przykład mi uciekł :slight_smile:

e:
U Godefroota 11 lat między LBL 1967 i Flandrią 1978.
Jeśli liczyć Bordeaux-Paryż, dochodzą jeszcze Gilbert Duclos-Lasalle i Herman van Springel :wink:

0 Likes

#124

Dlaczego ten wyścig ludzie nazywają sciganie po brukach skoro kolarze jadą poboczem po ziemi?

0 Likes

#125

mavic powinien wiedzieć takie rzeczy :wink:

0 Likes

#126

Oglądam sobie powtórkę i zastanawiam się - wczoraj mi to umknęło - co ten Van Aert zrobił w Lasku Arenberg? Zjechał na tę trawę, długo nie wracał do peletonu chociaż mógł przeskoczyć w każdej chwili, wrócił na bruk dopiero po przejechaniu samochodów.

0 Likes

#127

Da mnie też to jest sprawa nieprzenikniona… Jakby koniowi założyć klapki na oczy i nie powiedzieć, że może “lepszą” drogą jechać. Odpadł, a przecież był jednym z najmocniejszych w stawce.

0 Likes

#128

Okazuje się, że podobno gumę złapał i zmieniał rower.

0 Likes

#130
0 Likes

#131

Kto wie, mozenawet nasz Michał wygra jeśli już wygrał San Remo… Choć na Paris Roubaix może być ciężko

0 Likes

#132

Jakby został w Quick-Stepie i skupił się na klasykach, to może miałby szansę. Ale wybrał Sky i marzenia o byciu konkurencyjnym w etapówkach- tego się chyba nie uda połączyć.

0 Likes

#133

Dzięki za przypomnienie. Miałem w głowie post a niestety już nie autora (pamięć mnie czasem zawodzi…)

0 Likes