pierwsze kroki (jazdy) w zatrzaskach


#1

Przyznam szczerze że pomysł na temat ściągnięty z innego forum, ale myśle że bedzie ciekawy. Opiszcie śmieszne sytułacje które sie wam zdażyły podczas nauki jazdy w pedałach zatrzaskowych lub noskach. Mi pedały zatrzaskowe poraz pierwszy zamontował trener w klubie jak jeszcze byłem młodzikiem. Po zamontowaniu, od razu bez żadnej nauki pojechaliśmy na trening. Nauczyłem sie wpinać ale o przećwiczeniu wypięcia to jakoś zapomniałem.( z tego podniecenia że bede jezdził w zatrzaskach) Na skrzyżowaniu zapaliło sie czerwone światło, koledzy staneli a ja gdy sie zatrzymałem przypomniałem sobie o zatrzaskach :open_mouth: :laughing: , ale było już za późno. Gdy sie przechylałem na bok, zdążyłem sie złapać łańcucha który rozdzielał chodnik z jezdnią(słupki połączone łańcuchami). I tak stałem pod kątem 45 stopni i “walczyłem” o wypięcie z pedału. Na szczęście doszedłem w jaki sposób sie wypina i wszystko sie szczęśliwie skończyło. Za mną stał tir. Kierowcy musieli sie ostro naśmiać ze mnie. :laughing: Teraz jak sobie to przypomne to śmieje sie sam do siebie jak głupi do sera. Dziwie sie mojemu trenerowi bo sie nie śmiał ze mnie.


#2

Z noskami nie miałem problemu. ale w zatrzaskach na początku zaliczałem glebę nie raz.
Sczczególnie wówczas, gdy nabrałem już jako takiej wprawy i dokręciłem mocowanie.
Wstyd ogromny :blush:, ale miałem niezły ubaw, śmiałem się sam z siebie :smiley: (przed domem lub przy wyjeździe na ulicę).


#3

ja wlasnie raz podczas jazdy w noskach i malo co bym wyrżnął o glebe. Jakos nogi mi sie zaciely jak chcialem sie oprzec no i pozostalo podeprzec sie na sekunde o stojacy obok samochod (kierowca nie mial chyba wesolej minki).


#4

Hehe, ja mam pare smiesznych (teraz wydaja mi sie smieszne) przypadkow dotyczacych jazdy w zatrzaskach. Kupilem szosowke i po roku zalozylem looki. Wyjezdzajac na trening czesto przejezdzam przez miasto, gdzie jak wiadomo jest sygnalizacja swietlna. Oczywiscie nie chcialo mi sie wypinac blokow, w zludnej nadziei ze utrzymam rownowage. Niestety, kilka razy nie utrzymalem :smiley:. Dojezdzam do samochodu, juz ma byc zielone, ten rusza, a ja… powoli przechylam sie na prawa strone i zajmuje pozycje horyzontalna na asfalcie. Raz wywalilem sie tak za kierowca kabrioleta. Ten tylko popatrzyl zdziwiony i wyrzekl tylko ciche: “przepraszam?”. Po 2 tygodniach bylo OK :smiley:


#5

Ja nie miałem większych problemów z zatrzaskami, jedynym problemem było to, że nie umiałem sie wpinać i dopiero po pewnym czasie wszystko było ok.


#6

Jak kupiłem zatrzaski to oczywiście trochę za mocno je dokręciłem.
Dojeżdżam sobie na wyjazd na główną szosę z podporządkowanej i zapomniałem, że teraz to trzeba najpierw pomyśleć a potem się zatrzymać a nie odwrotnie no i piękna gleba w prawą stronę. Najgorsze że chodnikiem szły akurat dwie konkretne dziewczyny, ich miny zapamiętam chyba do końca życia :stuck_out_tongue:


#7

a najgorsze jest to jak sie jedzie przez miasto i idą jakieś łądne dziewczyny to można nieźle w coś przypieprzyć jak sie zapatrze na kobitki. :mrgreen:


#8

mnie zdazyło sie w betonowy słup przywalic :smiley:


#9

Heh, większość jak widze miała kontakt z asfaltem :wink:

Początkowo dziarsko jeździłem nieświadomy niebezpieczeństw, ale do czasu.
Na trzeciej, chyba, przejażdzce jakiś facet mi wyskoczył na pustej leśnej drodze
z samochodu i o droge pytał. Niestety wyskoczył z samochodu w ostatnim momencie
jakby mnie chwycić chciał. Nie miałem nawyku i … zaczełem wypinać nie te stope,
którą bym normalnie się podparł. Gleba na sam środek drogi.

Efekt: długi uraz, z którym walczyłem (psychiczny).
Nauczyłem się wypinania zawsze jednej i tej samej nogi. Dopiero jak stane i chce zejść to wypinam drugą.

Teraz coś odwrotnego: Po dwóch latach kręcenia tylko w zatrzaskach miałem okazje wsiąść na rower trekingowy z normalnymi pedałami. W pierwszym obrocie korby straciłem kontakt z pedałem :wink: Stopa po prostu wyskoczyła mi w góre, bo pedał ciągnąć chciałem :slight_smile:


#10

Tego odruchu, trudno się pozbyć :slight_smile:


#11

Moja pierwsza jazda w zatrzaskach nie była za bardzo udana :stuck_out_tongue: mianowicie chciałem zatrzymać sie przed przejściem dla pieszych i zapomniałem że mam zatrzaski i… poleciałem całym ciężarem ciała na prawy bok pomijam ból ale do dzisiaj przesladują mnie miny tych ludzi którzy to niestety widzieli :smiley:


#12

ja na szczescie takich publicznych przewrotek nie doswiadczylem :wink:
ale zdazalo mi sie np podczas wskakiwania na kraweznik wypiac z pedalu (nigdy wiecej spd) :wink: czasem nawet i z obu sie wypinalem. to dopiero jest ciekawy widok. jedzie sobie koles i nagle wyskakuje do gory niewiadomo czemu :smiley:
gleby na bok to tylko w terenie sie przytrafialy :wink:


#13

Z zatrzaskami nie mialem problemów… ale jak pamietam, w zaprzeszłej historii, jeszcze w noskach…jeszcze gdy byłem w wieku wiekszości z aktywnych grupowiczów… :wink: zatrzymalismy sie razem z kolega, tuz obok siebie… ja przy krawężniku, on od strony drogi… on siegnął o ułamek sekundy wczesniej do swego prawego noska… ja ciut pozniej do swego lewego… a staliśmy tak blisko siebie…że nie mógłbym sięgnąc do noska, nie tracając kolegi gdy się zorientowałem , chwila zawachania… no i jak się potem śmiałem, najgorszą wywrotkę na kolarzówce zaliczyłem przy predkości 0,001 km/h