Piwo :)


#41

Ja też tam rzadko bywam ( kolejki to te złe wspomnienie z dzieciństwa), ale akurat był Jaś wędrowniczek w okazyjnej cenie i jeszcze grodziskie IPA też tanio :grin:. A przy okazji i to Ventoux się trafiło.
Wino pijam niezbyt często, ale posty Viatora na ten temat uwielbiam czytać.


#42

Wina nie piłem. Seria " Pardon my french" jest przeznaczona do sprzedaży w angielskich marketach. Nazwa wina " Want-to" jest niezdarnym fonetycznie skojarzeniem z Ventoux. Są jeszcze inne wina z tej serii jak np. “Fit you”, co się kojarzy z langwedocką apelacją Fitoux.
Ventoux, obok Luberon, to południowo-wschodni kraniec większej apelacji - Doliny Rodanu.Na południe od Montelimar produkowane wina są określane w slangu winożłopów jako GSM, co nie ma nic wspólnego z telefonią komórkową. Skrót ten oznacza odmiany winorośli grenache, syrah i mourvedre.
Przypuszczam, ze jest to bardzo proste wino zrobione przynajmniej z dwóch wymienionych odmian.


#43

Bylem w zeszlym tyg. na krotkim wyjezdzie MTB . Spotkalem sie z kolega na moscie w Göritz-Zgorzelec i mielismy plan aby wypic 3 piwa ( miejscowe ) w 3 krajach w ciagu godziny ! Zaczelismy w Hagenwerder miejscowym ( browar Görlitz ) LANDSKRON , drugie ( poza planem ) wypilismy szybko w Ostrtitz ( tez LANDSKRON ) .Po przekroczeniu granicy dojechalismy do Dzialoszyna , gdzie wypilismy po lanym ZUBRZE
( najgorszy plyn wyjazdu ) , szybki przejazd do Frydlantu i tam walnelismy po kufelku SVIJAN i poprawilismy w miejscowym browarze ALBRECHTEM . Musze szczerze napisac , ze nie byl to koniec ( malo tego ; nie byl to nawet poczatek !!! ) w przyjmowaniu plynow tego dnia :wink: Niech mnie troche wytlumaczy to , ze nie widzialem kolegi ponad rok i ze byly to chyba OSTATNIE prawdziwie letnie temperatury ( okolo 27 stopni ).

Pozniej przez dwa dni pojezdzilismy po singlach w Novym Meste Pod Smrkem ( cudownie ! ) i wypilismy jeszcze wiele , wiele wspanialych czeskich piw …

P.S. plan GODZINNY sie nie powiodl , gdyz w Dzialoszynie skusilismy sie na golonke i musielismy ja troszke “strawic” , wiec wyszlo ok. 1.45 h miedzy pierwszym w Niemczech i Czechach ( + polskie w srodku )


#44

Prawie moje okolice :slightly_smiling_face:
W okolicy Novego Mesta są nie tylko trasy pod MTB ale też kilka fajnych dróg asfaltowych w lesie, prowadzących w kierunku schroniska Smědava (okolica Smreka).
Jeśli chodzi o piwo Svijany, to browar z okolic Turnova (Pogórze Karkonoskie) więc można uznać ze prawie z regionu, choć piwo z tych okolic to z browaru Vratislavice nad Nysą (część Liberca), kiedyś sprzedawane jako Vratislav (tanie piwo, dla mnie gorsze od wielu innych piw czeskich) a teraz pod marką Konrad (nie piłem ale podobno jakość się poprawiła no i większy wybór). Swego czasu w tych okolicach popularny był browar z Krušovic (mi smakowało) choć to browar z zachodnich Czech.
Jeśli chodzi o nasz teren i piwo z regionu to tylko z browaru z Lwówka Śląskiego (obecnie należący do Jakubiaka).
Edit: Browar Svijany ( okolice Turnova) pomylił mi się z browarem z Trutnova (Krakonoš) który jest właśnie bliżej Wałbrzycha. Piwo Krakonoš też dość często sprzedawane w okolicach Frydlatu, Novego Mesta.


#45

Konrad sie poprawil , ale u mnie daleko za Svijanami , ktore uwazam za ZAJEEBISTE ! Krusovice pije czesto u siebie w Szwecji . Piwo Krakonos to tez pierwsza liga ! Spalem w Chacie Jizerka , w gorach we wsi ( to nawet nie wies , ale osada ) Jizerka . Klasyczny klimat karkonoskiego CZESKIEGO schroniska ! Tam lali piwo HENDRYCH z Vrchlabi ( maly rodzinny beowar ) . Troszke “ciezsze” w smaku jak Svijany , ale bardzo zacne !
Znam te trasy o ktorych piszesz ( bylem tam wielokrotnie ) , ale jak MTB , to szukam raczej szutrow i lasu ( choc czasem trzeba zrobic transfer asfaltem ) . Na zakonczenie pojechalismy do Tanvaldu i o 10 rano w niedziele zasiedlismy z miejscowymi piwoszami w knajpie naprzeciwko dworca ich PKP . Jakie tam lali Svijany !!! Zawodowo po czesku bez gazu … Do dzisiaj o nim snie :sleepy: . Tyle , ze tam pili sami “zawodowcy” i nie dali by sobie nalac BYLE JAK i BYLE CZEGO :joy: Pozniej pociag z Tanvaldu do Szklarskiej Gornej , tam piwo w barze ( butelkowy Rohozec 13) i w droge do domu …

Pochodze z Zielonej Gory i cale moje narciarstwo i chodzenie po gorach za mlodu to wlasnie Karkonosze i Izery ( polska i wtedy czechoslowacka strona ) . Kocham te gory i klimat tamtejszych schronisk . Niemcy sa jednak mistrzami ( to przeciez oni DAAAWNO temu to “zorganizowali” ). Fajnie , ze Czesi podtrzymuja te stara atmosfere i jest wiele schronisk , ktore wygladaja tak jak 100 lat temu .


#46

Do Jizerki to najlepiej zimą na biegówkach trasą ze schroniska Orle.
Jeśli chodzi o Svijany to ostatnio koło ZOO w Libercu, widziałem taką grupa typowych czeskich piwoszy z tym złocistym napojem koło sklepu-baru, a tacy wiedzą co dobre :wink: (kto czytał Hrabala ten wie o co mi chodzi). Zresztą to co mi się podoba to to że te piwa które wymieniamy są w rozsądnych cenach, a kiedyś były jeszcze tańsze w czasach gdy najpośledniejszy czeski browar bił większość naszych produktów.
Jeśli chodzi o klimat karkonoskich schronisk u sąsiadów to przede wszystkim kelnerzy. Oprócz tego to jeszcze to że nawet zimą gdzieś na szlaku zawsze jest jakaś budka czy inny zaimprowizowany bar (czasem tylko stół) z piwem czy ciepłą herbatą w termosie.
Rohozec to też browar z okolic Turnova (tylko w przeciwieństwie do Svijan na północ a więc już prawie Karkonosze niż Czeski Raj). Dobre piwo, ale w Novym Meście i okolicach rzadziej występujące w sklepach (parę lat temu).
Ja jeszcze słabo mam rozpoznane właśnie piwa z Saksonii, może dlatego że w Gorlitz raczej przejazdem, a w okolicach Żytawy na wycieczce tylko raz byłem.


#47

Do Jizerki wjechalismy wlasnie od polskiej strony , ale nie od schroniska , tylko skrecilismy na mostek troche wczesniej ( jechalismy ze Swieradowa przez Stog Izerski ) .
Kelnerzy czescy to temat na osobna opowiesc :grinning: Jestem wielbicielem klasycznych pilsnerow ( nie pijam IPY , APY i innych piw czeresniowych i klasztornych ) , najchetniej czeskich , slowackich i niemieckich . Kiedys mielismy plan ( i nawet na tym wyjezdzie o nim dyskutowalismy ) , aby przejechac Czechy wojewodztwami , kazde szlakiem browarow ( z obowiazkowym testowaniem ) . Problem jest taki , ze maja teraz tak wiele malych browarow , ze niektore dni bylyby dla nas bardzo krotkie :rofl:


#48

Jeśli pilsnery to najlepsza według mnie Holba (browar z Litovela, okolice Ołomłuńca)


#49

Z ciekawostek piwnych z moich wyjazdow MTB moge opisac JAK orientowac sie w dosyc zagmatwanej mapie polityczno-narodowej w Bosni i Hercegowinie. Jak wyladowalem ( z roweremw Tuzli ) , to zaczalem z Tuzlanskim Pilsnerem , pozniej krazylem miedzy czescia serbska i muzulmanska . Po kilku przekroczeniach niewidzialnej granicy , zauwazylem , ze po stronie serbskiej sprzedaja piwa LAV i JELEN , a po muzulmanskiej Tuzlanski Pilsner i jakies chorwackie. Od tego momentu patrzylem na parasole , lub skrzynki za sklepami i wiedzoialem czy mam pozdrawiac ludzi okrzykiem VELIKA SRBIJA , czy salam aleikum :wink:

Jedyne “pitne” pivo w Bosni , to byl lany PAN ( chorwackie ) . Przypominalo najlepsze czeskie . Reszta to produkty pivopodobne


#50

Holby to jeszcze mam ze 4 w domu . DOSKONALE pivo !!!


#51

Piwa zabrakło :slight_smile: to otwarłem to wino, jak na mój nie obeznany z winem dziób to jest całkiem przyjemne.


#52

Oj tam. Oby nie zaszkodziło.


#53

Wina z południa Doliny Rodanu na ogół są dobre, a w przypadku wina generalnie chodzi o to by smakowało. Bez zadęcia i dorabiania ideologii.