Problem z rowerem czasowym


#1

Witam!
Kumpel wyjechal na wakacje i pozyczyl mi na pewien okres czasu rower do jazdy na czas. Nie mam jednak doswiadczenia z tego typu maszynami. Dzisiaj pojechalem na pierwszy trening i bylo beznadziejnie. Na pofaldowanej trasie na swojej zwyklej szosowce podczas czasowiek mialem lepszy czasy niz na “kozie”. Siodlo mam na tej samej wysokosci co w szosowce, nosek nieco pochylony w dol. Pozycja jednak nadal mi nie pasuje, nie jestem w stanie utrzymac stalej predkosci, co na moim rowerze nie sprawia mi problemow. A moze dopiero sie przyzwyczaje? Co o tym myslicie? Jak powinna byc prawidlowa pozycja?


#2

Ja w zeszłym roku przykręciłem sobie lemondkę do zwykłego roweru szosowego, żeby spróbować jak się na tym jeździ i faktycznie na początku szło to opornie, nie potrafiłem zbyt szybko jechać, ale po kilku treningach szło mi coraz lepiej. Tak więc uzbroj się w cierpliwość i nie rezygnuj zbyt szybko, tylko potrenuj parę razy, a powinieneś zaobserwować różnice.


#3

Zamierzam przepiac lemondke do swojej szosowki, zobaczymy jak z tym bedzie. Ale dzieki za odpowiedz. PozdRower!


#4

na sprawie znam sie teoretycznie (nigdy nie jezdzilem na czasowym), ale cos niecos kiedys wyczytalem dot. pozycji:

  1. korby w jezdzie na czas sa dluzsze od tych jakie stosuje sie w normalnej szosowce
  2. siodlo jest wyzej ustawione a jednoczesnie bardziej do przodu przesuniete (tak wiec mniej wiecej zachowana jest odleglosc siodla od pedalow) - sprzyja to przybraniu bardziej pochylonej pozycji
  3. niestety zastosowanie sie do pkt. 2 pomaga, ale nadal praca nog odbiega od normalnej - duzo wiecej pracuje tyl ud (dwuglowy) i tylek;) i to niestety trzeba wycwiczyc

#5

Przede wszystkim musisz być dobrze rozciągnięty i mieć mięciutki kręgosłup. Na rowerze czasowym kierownica jest o wiele niżej niż w szosowym, stąd dłuższa czosowo jazda na kozie daje nieźle odcinkowi lędźwiowemu kręgosłupa. Pozostje najważniejsza kwestia, kwestia techniki jazdy. Na kozie by poprawnie pojechać trzeba dobrze jeździć technicznie, czyli na wysokiej kadencji, nie kiwać się na boki i nie jechać zygzakiem po szosie /ryzyko glebnięcia/, gdyż masz bardzo wąskie punkty podparcia łokci, a uchwyt dłońmi jest jeszcze węższy. Aby opanować stabilność na takim welocypedzie trzeba trochę kilometrów zaliczyć i się po prostu w rower wpasować, wjeździć. Reszta rzeczy tj. wysokość siodła i jego ustawienie względem rury górnej i suportu, długość korb to już kwestia indywidualna. To są już szczególiki, które zaczyna się odczuwać jako komfort/dyskomfort po jakimś czasie.