Przeziębienie, grypa...


#1

Coź może byc gorszego dla kolarza jak infekcja w czasie przygotowań do sezonu… Chciałbym się dowiedzieć czy macie jakies specjalne sposoby na przeziębienie i na grypę aby szybko powrócic na rower?


#2

Hehe, ja mecze sie z grypa juz od czwartku. Czuje sie beznadziejnie, dzisiaj zdecydowalem sie na antybiotyk. O treningach w takim stanie mozna zapomniec. Generalnie choroba do tygodnia nie jest jakims strasznym zlem jesli chodzi o metodyke treningu. Lepiej ten czas przechorowac niz na przyklad bagatelizujac chorobe probowac trenowac mimo oslabienia. W razie takiego postepowania choroba powroci za jakis czas na dluzej, a wtedy moze sie to juz znacznie bardziej objawic w spadku formy. Wazne jest tez, aby po zakonczeniu choroby stopniowo wracac do poprzedniej objetosci i intensywnosci treningow. Taka stara zasada mowi, ze ten okres ponownej adaptacji powinien wynoscc 2x wiecej niz czas trwania choroby. A co do zlotych srodkow to chyba nie istnieja, przynajmniej na mnie nic nie dziala. Zaden fervex, witaminy i inne koksy. Po prostu trzeba przeczekac ten trudny okres (oj, baaaardzo) i tyle.


#3

Ja w zeszłym roku popełniłem ten błąd o którym piszesz Arek nie wyleczyłem sie do końca i trenowałem i w taki właśnie sposób wyszło mi w marcu zeszłego roku tylko 19 h treningu . Teraz też jestem przeziębiony i dopiero po 6 dniach wracam do przejażdżek …


#4

Ja się zastanawiam czy domowymi sposobami i chyba dłuzej czy antybiotyk i krócej…
Wczoraj po treningu mnie zerwało z nóg, łykałem maksymalna dawkę gripexu spodziewając się polepszenia by jechać na trening dziś, ale się niestety przeliczyłem…
Wycztałem o mieszaniu czosnku z wódka, czy spirytusem… Dziś niedziala to chyba wypróbuję, po recepte pójdę w poniedziałek… Jestem w stanie zrobić wszytko, żeby jutro obudzić się w pełni sił! Doradzcie…!


#5

takie gripeksy łagodzą tylko objawy, a przyczyny która spowodowała przeziębienie to nie zwalczy. Poprostu trzeba dać odpocząć organizmowi i dac czas na obrone. Zauważyłem u siebie że najgorszym czynnikiem przeziębienia jest… stres. Gdy przejde mocną dawke stresu od razu mnie gardło boli :mrgreen:
PS. Co Wy takie chorowite??? :mrgreen: :stuck_out_tongue:


#6

Ja żeby nie mieć chorego gardła jak jest zimno oddycham tylko i wyłącznie nosem , czy wy też tak robicie?


#7

Myślałem, że ja tak tylko choruję… Ja też miałem 6 dni przerwy od niedzieli do soboty a wcześniej jeszcze 2 tygodnie na przełomie 2006 i 2007


#8

Ja sie pocieszam tym, ze gdy przejde ta chorobe to prawdopodobnie juz do konca sezonu nie spotka mnie nic podobnego, w zeszlym tez przechodzilem niemal identyczna sytuacje. Mysle ze jest to spowodowane tym, ze po treningu jestesmy bardziej narazeni na infekcje. Organizm jest oslabiony, wystarczy jakies niewielkie niedopatrzenie z naszej strony (niezalozenie czapki chocby “na chwilke”, przewianie gdzies w szkole, nawet zarazenie sie od ludzi w autobusie) i grypa gotowa. Okres ten to od zawsze czas masowych zachorowan, wsrod znajomych rowniez to obserwuje. My zas jestesmy na to narazeni szczegolnie i mowi sie trudno, jesli juz zachorowalismy to trzeba to przetrzymac. Mi tez nie jest latwo, ale wiem ze po tej przerwie z jeszcze wiekszym zapalem wroce do treningow :slight_smile:. A co do oddychania nosem to ostatnio czytalem ze wlasnie nie nalezy ograniczac roli ust w procesie wdychania/wydychania powietrza i hartowac organizm. Oczywiscie wtedy, gdy jestesmy w 100% zdrowi!


#9

wiem że należy chartować ,ale ja jak się nawdycham ustami to często mnie bierze przeziębienie bo ostatnio właśnie próbowałem bo też to przeczytałem w magazynie czy gdzieś żeby chartować swoje gardło :wink: . Ja jak zaczynałem trenować to zimą nie mogłem wytrzymać dłużej jak tydzień bo po 2 dniach ciekło mi z nosa a po 6 bolały uszy i głowa i gdyby nie sport pewnie bym nie zażegnał zbyt szybko problemów z łatwym przeziębianiem się .


#10

Ja pocieszyć się mogę tym, że wzięło mnie stosunkowo wcześnie (rok temu 30 marca, czyli tragedia totalna, całe przygotowania na marne!).

Ale odbiegamy od tematu ;] Pytałem o sposoby walki, a nie o to, kiedy kto, jak i gdzie ;]

Pogrążony w poszukiwaniu niczym skarbu wyszukałem:

Może znacie jeszcze jakies wyszukane metody jak wcierka solankowa czy czosnek z alkoholem? Może którejś z tych metod należy unikać, bo więcej szkodzi niż pomaga?
Czekam na opinie…
[/quote]


#11

mój sposób na przeziębienia jest taki że jeżeli już poczuje że coś mnie zaczyna brać to na nocke nacieram się amolem tak jak jest napisane na ulotce czyli klatke,kark i skronie potem pod kołderke się wygrzać (przynajmniej mi ten sposób pomaga), słyszałem że taki roztwór solny jest dobry na ból gardła, przy przeziębieniu wskazane jest także spożywanie dużej ilości czosnku, ale jeżeli po dwóch-trzech dniach choróbstwo nie popuszcza to trzeba sie zwrócić o fachowom pomoc do lekarza bo grypa to niby taka pospolita,niepozorna choroba ale nie zaleczona może nieźle dać w kość po jakimś czasie


#12

Ja choruję raczej mało i - przynajmniej ostatnio - były to kilkudniowe przezięceinia. Po prostu odleżałem swoje i już :wink: . Jakiś specjalnych środków nie stosowałem.

Natomiast wolę stosować środki zapobiegające przeziębieniu. Po pierwsze właśnie oddychanie ustami, zwłaszcza w czasie pogody typowej dla zimowego wyżu: sucho i zimno. Po drugie (a może właśnie to powinno być po pierwsze) - cytryna. Znalazłem kiedyś w necie przepis na “domowy cytrynowy napój izotoniczny”. OK, robić mi się go zazwyczaj nie chce i jeżdżę “na wodzie”, ale w zimie zawsze (tzn. od jakiś trzech lub czterech lat) o nim pamiętam i moja odporność zdecydowanie się poprawiła :smiley: .


#13

Odpowiadając na pytanie, czy może być coś gorszego, to tak. Tak zwana grypa żołądkowa czyli infekcja rotawirusowa.

for1second zadaj sobie proste pytanie, czy wolisz teraz poświęcić na pełną kurację 1-2 tygodnie, czy chcesz ciągnąć niezaleczoną chorobę przez cały sezon ? Jak nie wyleczysz, a będziesz się faszerować gównianymi pigułami, to choroba w Tobie zostanie i będzie wyłazić przy byle okazji. W środku sezonu mogą zacząć nękać Cię jakieś dziwne bóle, np. ucha.

Stanowczo odradzam antybiotyki, bo po pierwsze antybiotykami to się leczy infekcje bakteryjne, a nie wirusowe. Lekarz, który przepisuje antybiotyk na grypę jest nieodpowiedzialny. Po drugie antybiotyk to rozwiązanie ostateczne i należy go unikać jak ognia.

Gripex i inne leki na grypę nie leczy grypy! Przeczytaj sobie dokładnie co jest napisane: Lek zwalczający objawy przeziębienia i grypy. Popularne leki na grypę maskują tylko objawy. Sama choroba zostaje. Równie dobrze możesz se jarać opium, czy wstrzykiwać morfinę i wio na rower. Wszystkie te gripeksy nie zostają też obojętne wątrobie.

W przyszłym sezonie zainwestujcie w szczepionkę i to jakąś dobrą. We wrześniu się zaszczepiłem i w zasadzie jestem pozytywnie zaskoczony. Niestety złapała mnie wspomniana infekcja rotawirusowa, ale to inna bajka.

Z domowych sposobów na grypę, to oczywiście świeży czosnek. Można rozszatkować parę ząbków i zalać ciepłym mlekiem - wypić. Poszatkowany można też wsunąć z chlebem i zapić mlekiem/jogurtem. Mleko/jogurt powoduje, że nie wali potem tak paskudnie z gęby. Jeżeli natomiast boli gardło, to ten smród, jest niezłym inhalatorem. Zawiera on związki siarki, których bakterie nie lubią. Innym dobrym sposobem jest oczywiście miód. Miód to zawiera różne takie wydzieliny pszczółek. Dobrze jest łyżkę miodu rozpuścić zimnej wodzie i zostawić na noc (około 12h). Wtenczas, jak głosi legenda, aktywują się w miodzie wszystkie te magiczne substancje. Zainteresowanych odsyłam do gógli. No i oczywiście pić, pić pić i jeszcze raz pić. Dużo ciepłego. Siorbatki herbapolowe lipne i inne. Wietrzyć mieszkanie i całe spektrum porad dostępnych na każdym portalu. Alkoholu to raczej unikać.

A najlepszym domowym sposobem na grypę jest wyleżeć, przeczekać, wyzdrowieć. Przypomnę może niejakiego Halupczoka, który jak się oficjalnie mówi, z powodu powikłań z powodu zignorowanej grypy nabawił się poważnej arytmii. Grypa, podobnie jak i chory ząb, może dać paskudne, nawet śmiertelne, powikłania.

PS: grypa to nie przeziębienie. Nie należy tego mylić.


#14

…by nie powiedzieć dosadniej, np. “niedouczony”.

To trzeba podkreślić. Antybiotyki to ostateczność, a już chęć łykania ich po to, by szybko wyzdrowieć to nieporozumienie, bo trzeba je stosować minimum 5 dni.
Wszelkie nagminnie reklamowane środki “bez recepty” też są ryzykowne, a jeśli już ktoś chce je stosować, to zdecydować się na jeden i się go trzymać (acz nie za dużo przyjmować). Pamiętajmy, że ogólnie środki przeciwgorączkowe/przeciwbólowe czy jak jeszcze one się nazywają, to dwie substancje: paracetamol i kwas acetylosalicylowy. I jednego, i drugiego na rynku mamy po kilkadziesiąt rodzajów pod różnymi nazwami handlowymi. Nierzadko zaś pacjenci nieświadomi, że coś co nazywa się inaczej, jest w gruncie rzeczy takim samym środkiem, doprowadzają się do fatalnego stanu.

Jest to chyba niezłe wyjście, acz ja się nie szczepiłem i nie zamierzam. Odpukać, ale zwykle raz w roku “coś mnie bierze”, albo na jesieni, albo wiosną. Mam sprawdzone sposoby: dużo owoców (jabłka, pomarańcze, banany itp.), dużo herbaty i mleka z miodem - czosnku nie lubię, mimo że skuteczny, no i jak najwięcej pić! Ale, jak zauważa Maf, zero alkoholu. Wyleżeć, wypocić się i wykąpać, przebrać. Kilka dni i spokój.
Szczepionka zaś jest opracowywana przeciw konkretnej formie wirusa, a dodatkowo czasem może nasilać objawy choroby.

Z klawiaturyś mi to wyjął, Maf! Pytanie za lizaka: kto z Was był chory na grypę? Ja mogę odpowiedzieć, że… nie wiem. A nie wiem dlatego, że nigdy żaden lekarz, kiedy jeszcze z tym “braniem” do lekarza chodziłem, nie skierował mnie na stosowne badania laboratoryjne. Moich znajomych też nie. Dlatego pozwalam sobie mieć silne przekonanie, że jest to powszechne i pewnie niewielu z Was miało takie badania robione. A objawy “łamania, osłabienia, podwyższonej temperatury” itp. są tak nieswoiste, że szkoda gadać. W większości zapewne są to jakieś infekcje “okołogrypowe”, mało groźne, ale - jak doświadczamy - dokuczliwe.
Dla zainteresowanych trochę o różnicach między grypą a przeziębieniem: pfm.pl/u235/navi/199212
Cokolwiek to jednak jest, zawsze lepiej zrobić jeden dzień przerwy dłużej, niż wychodzić będąc niedoleczonym.


#15

zainteresowało mnie to , możesz podać przepis na izocytrynę?? :wink: :wink:


#16

Od kilku lat piję prawie codziennie rano wodę z miodem, przygotowaną wieczorem i zaprawioną połówką soku z cytryny rano. Wsiadam na rower i jadę do pracy, tam jem normalne śniadanie.

Niestety z odpornością ostatnio u mnie nie jest najlepiej i męczyło mnie “coś” od środka, niby nie byłam chora, ale czułam się jakbym miała zaraz paść. Poszłam do sauny i rzeczywiście okazało się następnego dnia, że jestem przeziębina, katar, kaszel. 3 dni odpoczynku i rozeszło się wszystko :slight_smile: Polecam saunę dla tych co się czują niewyraźnie :wink:


#17

Dziekuję za odpowiedzi!
Czosnek zjadłem wczoraj, wcierke zastosowałem i czuję się… gorzej?
Gripeks się skończył, nowego nie kupię…
Z antybiotykami to ciekawa sprawa, bo wycztałem na jedneym z seriwsow, czy forum, że jednym ze sposobów leczenia jest leczenie przyczynowe antybiotykami, ale wtedy gdy są jakieś nadrzeki bakteryjne (mam nadzieje, że dobrze napisałem). Więc teraz nie wiem, czy to prawda, czy tekst mający na celu oswojenie klijentów z antybiotykami, czyli istna bzdura.
W takim razie wychodzi na to, że przy infekcjach typu grypa czy przeziębienie nie ma sensu isć do lekarza? Antybiotyki odradzacie, domowe sposoby zna chyba każdy, magicznych nie ma, co się od lekarza można dowiedzieć nowego?..
Co do szczypionek chyba się skuszę na przyszły sezon, w tym nie brałem, bo 2 lata temu byłem zaszczepiony, mimo to czułem sie niewyraźnie… Grypa żołądkowa przeszła mi przez myśl 2 tygodnie temu, kiedy to dzień w dzien bolał mnie brzuch i miałem dreszcze… Prawdziwej grypy żołądkowej mieć nie chcę ;]
Mam świadomość, że przeziębienie i grypa to nei to samo, ale jak wcześniej już ktoś zauważył mają wiele objawów wspolnych. Sledząc artykuły “grypa czy przeziębienie” nadal nie wiem co mi jest… Troche objawów tego, troche tego i taka mieszanka mi wychodzi…
Pozdrawiam


#18

Oto dokładny przepis (ze strony: wRower ):

[i]Wśród rowerzystów krąży przepis na zrobiony domowym sposobem napój izotoniczny. Czy jest on skuteczny ? - tego nie wiadomo…

Przepis na 1 litr napoju:

4 łyżki stołowe cukru
1/4 łyżki soli
1/4 szklanki gorącej wody
1/4 soku z pomarańczy (prawdziwego 100% lub 2 Łyżki stołowe soku z cytryny.
3 2/4 szklanki zimnej wody [/i]

Nie bardzo rozumiem, co oznacza 1/4 soku z pomarańczy (szklanki, litry :question: :neutral: ), więc stosuję się do przepisu z cytryny. Aha, napój da się zrobić (na pewno, bo sprawdzałem :wink: ) też z grjpfruta i właśnie z pomarańczy. Za inne nie ręczę. W każdym razie cytryna jest najlepsza :slight_smile: .

PS Przy takiej dokładniości to jest to raczej napój “prawie izotoniczny” (a prawie podobno robi wielką różnicę). W każdym razie smakuje dobrze i podobno (tzn. tak twierdzą moi znajomi) nieco pomaga :stuck_out_tongue: .


#19

Dziwnie podany ten przepis, ale z kontekstu wynika, że chodzi o ćwierć szklanki. Nieco jednak zakłóca to rozumowanie dawka “3 2/4” szklanki zimnej wody, bo niby jak zmieścić półtorej szklanki w jednej?! To mógłby wytłumaczyć chyba tylko niejaki Edgar… Jeśli jednak przyjmiemy, że to błąd edytorski, to będzie z sensem.
Zastanawia mnie kolejność - do gorącej wody dodaje się sok? Jeżeli sok ma być źródłem wit. C, to chyba “cuś nie teges”, bo wysoka temperatura niszczy kwas askorbinowy, więc może lepiej najpierw wlać zimną wodę, potem sok (tudzież cytrynę) i dopiero na końcu dolać gorącą wodę celem podgrzania mikstury.


#20

Tak, z kolejnością zdecydowanie jest coś nie tak. Nie wiem, po co jest tam gorąca woda, w końcu w lecie (napój nie jest przewidziany tylko na zimę :wink: ) każdy patrzy, żeby zimne, a nie ciepłe było. Może, co by się cukier łatwiej rozpuszczał? W każdym razie, ja gorącą wodę daje najpierw, potem zimną (tzn. w temp. pokojowej), i dopiero potem sok.

Co do 3x 2/4szklanki, to to jest przepis na litr. Powinno się zmieścić.

PS Czy cytryna nie straci swoich właściwości, jak taki soczek do lodówki wstawię?

PPS Napój nie został pomyślany jako mikstura zdrowotna, ale jako “zastępstwo” dla izostarów, powerade’ów itp.