rama po wypadku


#1

Czy carbonowa rama wykonana w technologii monocoque (trek oclv 120) nadaje się do użytkowania po uderzeniu w samochód?
Nie ma na niej widocznych uszkodzeń, ale czy producent nie zaleca wymiany takiej ramy?
Kolizja była na tyle poważna że do wyrzucenia jest przednie koło , blok z buta i kask.


#2

Nie wiem ale ja bym głownie zainteresował się widelcem. Jego pękniecie może mieć bowiem, w przeciwieństwie do pęknięcia samej ramy, bardzo przykre konsekwencje.
A na ramie bym jeździł, jak coś się z nią będzie działo to będzie słychać i czuć.


#3

aleś palnął - twierdzisz że jak rama strzeli przy 40 km/h to nie będzie przykra konsekwencja - kończy się to przewrotką i wpadnięciem pod jadący za mną samochód. A przy 60/70 km/h? Czym to sie twoim zdaniem różni od pęknięcia widelca? :stuck_out_tongue:
I czemu twierdzisz że rame będzie słychać czuć a widelca nie?


#4

myślę tak jak kolega że ważniejszy jest widelec bo rama tak nagle ci nie pęknie i się nie przewrócisz. Niektórzy potrafią z pękniętą ramą jeździć miesiącami nie wiedząc o tym dopiero po jakimś czasie zauważają.


#5

Brat ma rację ;] Przy pękniętym widelcu hamujesz twarzą. Pamiątka szpecąca na całe życie. Rama Ci pęknie to niekoniecznie lecisz do przodu, raczej w bok.
Mi pękła rama przy mocowaniu tylnego haka, poczułem bujanie, super miękkość, wyhamowałem, jak zsiadłem wróciło na swoje miejsce i nie zauważyłem, myślałem, że kapeć, po chwili się zorientowałem. Pękł mi też zacisk w przednim kole, podbiłem kiere do góry (nie wiem czemu, może chciałem wbić je w widelec) i koło odjechało a ja hamowałem brodą z prędkości ok 25 km/h, 4 szwy na brodzie, 1 w środku, 3 na wardze górnej.
Koledze pękła rama na kostce, też poczuł, że jakoś tak miękko. Rama to dwa trójkąty, pęknie jedna rura to jest druga, który jeszcze przytrzyma, przy widelcu pęknięcie to przerwanie konstrukcji roweru (lol), gleba murowana.
W Bainchi na kryterce jakieś 3 lata temu pękł widelec carbonowy kolesiowi, wyglebił szczęśliwie, obeszło się bez szycia.


#6

no dobra ale to mówicie jak pękną tylne widełki w ramie , a jak pójdzie łączenie mufy z przodu :stuck_out_tongue: To wtedy wychodzi na to samo, a przy zderzeniu w którym ucierpiało właśnie przednie koło , właśnie o okolice trzymania rury sterowej bym się martwił najbardziej
A o tym że widelec do wymiany to wiem sam - time mi odpisał :slight_smile:


#7

Trudno jest mi sobie wyobrazić jak pęka i rozlatuje się w jednej chwili główka ramy, tak że nie zdążymy się zatrzymać, wypuszczając rurę sterową (mimo braku luzów na sterach) :p
Na pewno nie jest to bezpieczne, sam musisz zadecydować, w ogóle czy odważysz się jeździć, bo jak masz kręcić z zasadą ograniczonego zaufania do sprzętu to chyba nie będzie sprawiała jazda przyjemności.
Colnago, czy jakoś tak, kiedyś pisał na forum o wypadku z taxi przed domem, jeździ na tej ramie do dziś, mimo wizualnego oszpecenia elementów carbonowych (taki uszczerbek, jakby zdarcie na tylnym widelcu).


#8

kurcze nic nie kapujecie :slight_smile:
tu nie chodzi oto czy ja będę na niej dalej jeździł , bo oczywiście że będę , uwielbiam ten rower , widelec zresztą też i na nim tez będe jeździł ( mimo zalecenia z time) , tu chodzi oto czy wmówie to panu wyceniającemu szkody , i dalej czy znajde rzeczoznawce który zaleci wymiane widelca/ ramy :slight_smile:
Kolizja była nie z mojej winy:)


#9

gres, to ja Ci pogratuluję, jak w ogóle fachowca-rzeczoznawcę od rowerów znajdziesz :mrgreen: . A tak poważnie - z tego, co rozumiem, to problem będzie z ubezpieczycielem sprawcy. Oni mają swoich ludzi od wyceny, choć nie sądzę, zeby znali się na temacie. A jak dojdzie do sporu w sądzie, to będzie jeszcze jeden problem, bo nie wystarczy rzeczoznawca, będziesz potrzebował przekonać biegłego sądowego. I tu może być kolejny probelm, bo ja tnie widziałem dotąd kogoś, kto zajmowałby się wyceną rowerów. oczywiście rzeczooznawców majątkowych jest pełno, tylko który będzie miał pojęcie o rowerach…


#10

no więc tak się składa że znam jednego :slight_smile:
znam gościa który ma papiery rzeczoznawcy czy jakoś tak , i często firmy ubezpieczeniowe zlecają mu wycenę rowerów , niestety nie ta… Ta ma swoich ludzi którzy będą mieli niezły orzech do zgryzienia bo koło które definitywnie jest do kasacji to składak na obręczy i pieście o które w polsce będzie trudno :smiley:


#11

na swoim przypadku powiem że ubezpieczyciel, słał prośbe do sklepu rowerowego (u mnie Antkowiaka w Wałczu) o wycenę strat.


#12

tutaj też na to liczę.
Zresztą rower stoi w serwisie , i tam właśnie umówiłem się na jutro na spotkanie.


#13

Ale widelec to radziłbym koledze wymienić. Koszt w końcu nie astronomiczny, a ryzyko spore.


#14

Gresik trzymam kciuki, i wykłóć się też o ramę żeby przy główce Ci nie pękła.


#15

no… jakiś 1500 zł wg.poręby :stuck_out_tongue:
tyle że z kasy ubezpieczalni:d


#16

niechce zakładać nowego tematu więc dopiszę się do tego , u mnie sprawa nieco inna bo rama aluminiowa i w zasadzie to nic wielkiego bo wgniecenie na górnej rurze , sądze że nic mi nie peknie więc chciałbym zaciągnąć rady doświadczonych forumowiczów co do sposobu wyeleminowania takiego wgniecenia. Czy są jakieś specjalne szpachle do aluminium do rowerów czy robi sie takie zabiegi dostepnymi środkami? 2 wgniecenia mniej więcej średnicy 1gr na głębokośc ok 3mm jednak bez peknięć. Może to spowodować jakieś przykrości w przyszłości czy nie musze sie tym przejmowac? :slight_smile:


#17

ja bym się bał


#18

Znam ludzi którzy ścigaja się na rowerach z wgniecioną górną rurą i nie słyszałem żeby się coś działo.


#19

Przejechałem kilka tysięcy na ramie (Giant TCR) z podobnym wgnieceniem z boku górnej rurki (też pamiątka po kraksie) ozdobionym dodatkowo podłużnym (wzdłuż rury na górze) mikropeknięciem (ok 1 cm długości) .
Konsultowałem u mechanika i powiedziano mi, żeby się nie przejmować. Co innego gdyby pęknięcie było w poprzek.


#20

Ki diabeł:

allegro.pl/item481396070_naprawa … erida.html

??