Ronde van Vlaanderen 2019

#101

Słowo o Terpstrze, bo to jednak dość przykra sprawa jak mała drużyna sciąga faceta na 2 wyścigi w roku, oferując mu najwyższą pensję w składzie, a ten nie dojeżdża do pierwszego Kwaremontu. Wiadomo, że to sprawa losowa, no ale naprawdę szkoda. Dobrze, że Hivert wygrał w sobotę :wink:

#102

Zgadza się, raz to zrobił, ale to był raczej jednorazowy wyskok - forma życia. Od jakiegoś czasu na takich hopkach jedyne co stara się zrobić, to nie stracić kontaktu. To był wyjątek potwierdzający regułę :wink:

#103

I tak, i nie.
Na pewno była to forma życia, ale też inaczej wyciskanie takiego Paterbergu jak się tam atakuje z większej grupy, a inaczej, gdy jadą we dwójkę ile fabryka dała od 10 km. Wtedy ten Paterberg pokonywali już na pewnym zmęczenie, ale Kristoff w takich sytuacjach odnajduje się naprawdę dobrze.
Tak na dobrą sprawę, fajne to wczorajsze TOP4, bo zdecydowanie zasłużone. O Asgreenie, Bettiolu i MvdP już nie ma co pisać, ale właśnie Kristoff wycisnął maksimum ze swoich atutów i nie można powiedzieć, że na to podium “nie zasłużył”.

Inna sprawa, to szkoda, że Asgreen odstał od van Baarle w pewnym momencie. To właśnie Jungels dostał sygnał, żeby atakować na Kruisbergu - co zdecydowanie kosztowało go sporo sił. Ostatecznie, Asgreen okazał się zachować więcej sił niż van Baarle, więc może gdyby wtedy dał radę utrzymać się za Holendrem, oszczędziliby tego Jungelsa na jakąś późniejszą szarżę, np. za Bettiolem na za Paterbergiem. Tak czy siak, i tak by go pewnie nie dogonił, a takie “wahania kondycyjne” jak Asgreena wczoraj składają się na urok tego sportu :slight_smile:

Jeszcze słówko o Valverde.
Ale tak przez pryzmat… Bettiniego.
Dla przypomnienia, wybitny specjalista wyścigów jednodniowych, 5 zwycięstw w monumentach, 2 razy MŚ, wyścig o mistrzostwo IO, do tego 2 razy Zurich, San Sebastian i Hamburg (3 razy wygrał Puchar Świata) i etapy wszystkich GT z klasyfikacją punktową Giro… Czemu przypominam jego sukcesy? Może nie wszyscy kojarzą, że Bettini przez ostatnie kilka lat swojej kariery twierdził, że jego największym marzeniem jest zwycięstwo we Flandrii. Próbował co roku i de facto ani razu nie był nawet blisko. Jego budowa (58 kg) i styl (ataki na stojąco) nie pozwalał za bardzo na skuteczną jazdę na hellingen. Dodajmy, że to wszystko na starej trasie, czyli większość podjazdów z końcówki po asfalcie i dopiero w finale Muur i Bosberg. Dlaczego o tym wszystkim piszę? Otóż wybitny Bettini był najwyżej 7. A wczoraj, debiutujący (i to jeszcze na nowej, bardziej brukowanej trasie) Valverde 8. W wieku 39 lat. Wspaniały wynik. Póki Hiszpanie nie mają nowego Flechy i nowego Freire, muszą się zadowolić starym Valverde :smiley:

Jeszcze jedno…
Czy to już koniec Eikenbergu na wyścigach we Flandrii? Zaasfaltowali do końca?

#104

Tak mnie naszło jeszcze o Saganie.

A ja zastanawiam się czy to nie kwestia ekipy - na co w tym rou stawia nacisk.

Kilka lat sukcesów Sagana na monumentach i zgarniającego zielona koszulkę na TdF mogło się w końcu znudzić. :wink:

To już nie jest ekipa, gdzie Majka miał w górach do pomocy Poljańskiego i tyle, bo Konigowi od kilku lat zupełnie nie idzie (zdrowie, zdaje się)

Majka, Buchmann, Schachmann, Formolo, Konrad, a jeszcze Grosschschartner z Poljańskim.

W 2015 na TdF Jan Barta z Bora-Argon był 25, a Majka (Tinkoff) jeszcze niżej.
2016 Kreuziger (Tinkoff) był 10, a Buchmann (Bora) 21
W 2017 - po fuzji - było 15 miejsce na TdF
w 2018 - 19

W 2017 Bora miała tez Konrada w drugiej dzisiątce GdI i 39 miejsce Majki na VaE

Na Giro 2018 udało się dwóch zawodników wprowadzić do top 10.
Na VaE 2018 - 12 i 13 miejsce.

Teraz, także patrząc po tygodniówkach, wydaje się, że jest motywacja, by cos znaczyć w kl gen Wielkich Tourów.
By wjechać może na podium, a przynajmniej do top5. Kolarze są. Drużyna jest. Jeśli będzie dobra współpraca to szansa jak najabrdziej się otwiera.
Tylko właśnie - nie będzie już 3/4 zespołu przypisane do pomagania Saganowi i ewentualnie jeden pomocnik w górach. A co za tym idzie - może inne przygotowania do sezonu i większy nacisk na co innego?

#105

Na ciekawą rzecz zwracają tu uwagę w 3:59.


Chwilę po ataku Bettiola, Langeveld dociąga Kristoffa i Sagana do grupki GvA i Van der Poela, czyniąc tę drugą znacznie mniej skłonną do współpracy między sobą. Prawdopodobnie łamiąc zasadę “nie pracuj na czele grupki kiedy kolega zespołowy atakuje” “wygrał” Bettiolowi wyścig. :wink:
1 Like
#106

Czyli laczac te grupki , zrobil klasyczne "gdzie kucharek szesc , tam nie ma co jesc " :wink: