SUPLEMENTACJA ZA I PRZECIW


#1

(przeniesienie dyskusji z tematu NIE BIORĘ I NIGDY BRAĆ NIE BĘDĘ)

Dostarczenie sobie wszystkich niezbędnych składników odżywczych, bez wględu na to, czy uprawia się sport czy nie, w ogole nie jest trudne. Bo dlaczego miało by być? Kolejny mit rozpowszechniony przez koncerny. Wchodzisz do marketu i kupujesz wszystko, co jest ci potrzebne. Żaden problem. Po co sobie komplikować życie, kiedy jest ono takie proste? Pieniądze to ludzie często nie mają właśnie na suplementy, bo są one kosmicznie drogie. Chcesz przyjmować ogromne ilości białka bez tłuszczy? Jak widzisz tylko w tabletkach da sie to osiągnąć. W naturalnym jedzeniu taka sytuacja nie ma miejsca. Więc to chyba nie jest do końca ok, a na pewno nie jest naturalne. Czy cos ci sie stanie to nie wiem, ale wiem, że zamiast napić się mleka, zjeść troche groszku czy soi, wcinasz tabletki. To nienaturalne, ale ludzie się nad tym w ogóle nie zastanawiają. Nikt juz nie potrafi ćwiczyć bez tabletek i sztucznych proszków.

P.S.: Jak nikt sie nie dołączy do dyskusji, to się załamie. Temat jest rozległy jak rzeka, a z tego co wiem to niewielu poddaje w wątpliwość zasadność suplementacji, wszędzie toczą się dyskusje co i kiedy brać a nie CZY brać.


#2

Z fizjologicznego punktu widzenia to mleko jest tez szkodliwe dla doroslego czlowieka i nie powinnismy go pic (tak zeby byla jasnosc).

Ja mam pytanie : czy ty kiedykolwiek ukladales sobie jakąś dietę ???

Gdyż wiele rzeczy jakie mówisz sa fajne na papierze, ale w rzeczywistosci tego nie jestes w stanie tak latwo dokonac. Prawda jest taka, ze dla osoby nie zajmującej się chodzby troche dietetyką pewne rzeczy ciężko zrozumieć.
Da sie jeść duze ilosci bialka bez tluszczy w jak ty to nazywasz “normalnym jedzeniu” (chodz nie zapominaj, ze tez jest ono w wiekszosci przetworzone chemicznie), jednak jak sam to liczylem - wychodzi duzo drożej niz suplementy. Wiec akurat w tym przypadku sie nie moge z toba zgodzic.

Ok na tym chyba konczę ta wymiane zdan bo kazdy z nas ma inne poglady i nie jestesmy w stanie siebie przekonac, gdyz zawsze argument trafia na kontr-argument. W jednym natomiast jesteśmy zgodni - nie mozna ślepo patrzec na opinie producentow tych produktów i trzeba z nimi uważać, gdyż jak wszystko co jemy, nie jest obojętne dla naszego organizmu.

Ciekaw jestem opini innych ludzi na ten temat.


#3

E tam, bezsensu. Jest nas po prostu za mało, a dokładniej rzecz ujmując jest nas tylko dwóch, a tak się nie da. To może być męczące, wiem i rozumiem. Poczekajmy na inne wypowiedzi :slight_smile:
Szczerze mówiąc, moja dieta to taka troche jak z pajacyk.pl. Dlatego kupilem sobie witaminy i minerały w tabletkach i łykam. Nieszczególnie jednak wierze w ich skuteczność. Nie wierze tez, ze zawodowi kolarze, ktorzy mają nieograniczony dostęp do takiego żarcia o jakim nam sie nawet nie sniło muszą jeszcze dodatkowo coś łykać. Oni jedzą tony i to nie byle czego, więc po co im jeszcze te głupie proszki? A jak ktos twierdzi tak, to mnie to rozwala:

Wypowiedz “nie możemy asymilować wszystkich potrzebnych składników z pożywienia” jest bardzo smiałą i bardzo daleko posuniętą wypowiedzią. Tak na prawde to wydaje się być totalną bzdurą!
Na razie najbardziej ciekawią mnie takie specyfiki jak: kreatyna, hmb, l-karnityna i inne takie. Ma ktoś jakąś opinię na ich temat? To walić śmiało.


#4

hehe to znowu ja cos o tej trójcy powiem. Przede wszystkim te skladniki w normalnym jedzeniu wystepuja w bardzo malych dawkach dlatego tez postanowiono je skondensowac do sumpelemtacji. Kazdy z nich jednak niesie za soba skutki uboczne i to dosc powazne, jesli sie nie przestrzega bezpiecznych dawek (ktore zwykle powinny byc mniejsze niz podaja producenci).

Kreatyna - jej dzialanie jest bardzo widoczne w wszystkich wysilkach silowo-wytrzymalosciowych. Rzeczywiscie dziala ona na poprawe wytrzymalosci treningowej w sportach o duzym obciazeniu. W kolarstwie jej zastosowanie jednak nie ma sensu, gdyż korzystamy tutaj z innych źródeł energii. Zreszta wszystkich je fanów (to najbardziej popularny suplement na silowni) chcę ostrzec by jednak robili miedzy cyklami wieksze przerwy niz zalecane 3-4 tygodnie, szkoda zdrowia.

HMB - to tutaj juz wyraźne dla kolarzy mozna zastosować. Główne dzialanie to zabezpieczenie bialek przed katabolizmem. Efekty sa widoczne, rzeczywiscie w momencie niedoboru kalorycznego w naszych posilkach, pozwala ten suplement ograniczyc spadek masy mięśniowej. Jednak ma powazna wade - jest cholernie drogi.

L-Karnityna - dla mnie największa ściema w suplementacji. Po pierwsze nie stwierdzono jednoznacznie jej pozytywnego oddzialywania na zrzucenie tkanki tluszczowej (taki jest niby jej cel). Wiele osób mówi, ze jej to pomoglo jednak zwykle ich pozytywne efekty byly zwiazane z zwiekszeniej aktywnosci fizycznej jaka wiazala sie z zaczęciem suplementacji l-karnityna. Produkt jest w średnim przedziale cenowym jednak patrzac na efekty to nie warto go kupowac (wiele osób mowilo, ze na nich nie dziala).

To jednak pryszcz z tym co ludzie biora. Wielu wstrzykuje sobie witamine B12 lub wcina jakies pochodne testosteronu… najgorsze, ze produkty oparte na dzialaniu hormonalnym tez podpięto pod suplementacje. To mnie strasznie razi.


#5

Ja tez nie bardzo przepadam za suplementacją. Kiedyś jazdziłem z Izostarem, a teraz bez tylko na multiwitaminie i po 2 latach treningu mogę wiecej niz wtedy z tym Izostarem.

Wiecej postaram sie napisac wieczorem. Trza trenować, a nie łykać tabletki, a to troche więcej czasu zajmuje niż łykanie.


#6

Bo mineły 2 lata dlatego jesteś lepszy :slight_smile: Pozatym multiwitamina to tez suplementacja :slight_smile:

Pewnie, ze trzeba trenowac bo to podstawa a osoby myślące, że użyją sobie jakieś tabletki/syropu zamiast przejechać swoje kilometry są godne pożałowania.


#7

a wstrzykiwanie sobie witaminy B12 czymś moze zaszkodzić???, bo mój kolega to robi.


#8

Tak jak przedawkowanie innych witamin. B12 to już jednak jest typowy doping gdyż oprocz jej udziału w przemianie węglowodanowej, białkowej, tłuszczowej i w różnorodnych procesach,uczestniczy także w wytwarzaniu czerwonych ciałek krwi, przeciwdziała niedokrwistości itd.

Mówi się, że nie jest szkodliwa jednak jak każda witamina może spowodować rozregulowanie naszego organizmu.


#9

Jak nazwac sztuczne podawanie substancji w takich ilosciach, ktorych organizm nie jest w stanie sam sobie wyprodukowac ani przyjąć w pokarmie?
Nie ma szans, zeby nie bylo skutkow ubocznych. Przyroda tak nie dziala. Zyskujemy jedno - cos, czego nigdy nie osiagnelibysmy w naturalny sposob - wiec musimy tez cos stracic. Jak mozna twierdzic, ze to jest nieszkodliwe. Przeciez to nie jest cukierek, tylko substancja aktywna chemicznie, ktora sztucznie wprowadzamy do organizmu i to w ilosci, w ktorej ona nigdy nie miala prawa tam sie znalesc.
Ciekawi mnie tez tauryna. A najlepiej by bylo podac całą listę suplementów, chociazby z nazwy.


#10

Ja osobiscie po sporej przerwie w treningach spowodowanej kontuzja kolana siegnalem po dosc spora game supli takich jak glukozamina, kolagen, l-karnityna, kreatyna, “spalacze” i gainer.

Nie mam najmniejszego zamiaru siegac po koks typu hormony wzrostu, epo, efedryna i inne zakazane srodki.
Zreszta za cienki w uszach jestem ze by to brac :wink:

Co to teorii ze to sztuczne to jest sztucznie wytworzone ale pod wzgledem chemicznym identyczne z naturalnym.
Co do ilosci to masz racje pod warunkiem nic nie robisz a jednak wszyscy jezdzimy czy trenujemy amatorsko kolarstwo wiec i zapotrzebowanie duzo wieksze niz u “lezaka telewizyjnego”

Hmm mowisz ze suple sa be i szkoda a okazuje sie nie masz pojecia co to tak naprawde jest…


#11

Chyba sie czepiasz. Powiedzialem, ze nie jestem ekspertem w dziedzinie suplementacji. Dyskusja jest otwarta.
Dałeś się nabrać producentom suplementów :slight_smile: Zapotrzebowanie jest większe, niż u leżaka telewizyjnego, ale nie jest NIEMOŻLIWE DO ZASPOKOJENIA W NORMALNYM JEDZENIU. Bogactwo normalnego, zdrowego jedzenia to bogactwo tysiąca nieodkrytych smaków i zapachów. Suplementy to zwykłe tabletki i proszki. Mimo to człowiek XXI wieku wybrał proszek.
Kreatyne traktujesz jako suplement? Masz jakies niedobory kreatyny? NIE. Wiec podawales sobie sztucznie wieksza ilosc kreatyny niz twoj organizm byl w stanie sam wyprodukowac i przyjac w pokarmie, czyli po prostu dales mu jej wiecej niz potrzebuje. Po co? Moim zdaniem to jest doping i to ewidentny, tylko ze nazywa sie suplementacją. Jeśli jestem w błędzie, niech mnie ktos z niego wyprowadzi.


#12

Przeczytaj co to jest doping i co jest zabronione:
virtualtrener.com/biomachina/doping.php
medycynasportowa.pl/index.ph … l=list_dop

Dla mnie Twoje stwierdzenie ze przyjmowanie kreatyny jest dopingiem to ogromnie przesadzone stwierdzenie.

Dlaczego uzywam kreatyny?
Dlatego ze ograniczam spozycie miesa do minimum.

Co chce osiagnac?
Zwiekszyc sile miesni nog.

Podobnie jest innymi rzeczami ktore wystepuja naturalnie ale ze by dostarczyc organizmowi odpowiednia ilosci “naturalnego” pokarmu potrzebnego do syntezy musial bym niemal “zazrec sie na smierc”


#13

Ostatnie stwierdzenie jest mocno przesadzone. Buszmeni radzą sobie bez suplementacji, wiec nie róbmy z siebie jakichs superludzi, ktorzy potrzebuja super ilosci żarcia. Suplementacja to wymysl ostatnich lat. Wczesniej nie trzeba bylo, teraz tez nie, ale marketing zrobil swoje.
Ciekawe, co mowisz na temat kreatyny, bo ja na przyklad jestem wegetarianinem, ale nigdy nie uzywalem tego suplementu. Moze powinienem a moze nie. Raczej nie. Jesli uzywasz jej aby uzupelnic niedobory to jest to suplementacja, ale jesli walisz tak, jak wiekszosc konskie dawki, ktore podobno sa “nieszkodliwe” to juz jest doping moim zdaniem.


#14

Posadz buszmena na mtb i pusc go w teren…padnie biedaczek po 3km :slight_smile:

Coz kazdy ma rozne potrzeby, ja swoje opisalem.

Co do dawek to juz pisalem ze nie wiesz co piszesz i powtorze to raz jeszcze ze poruszyles temat o ktorym masz zerowe pojecie.

Najpierw odrob lekcje a potem porozmawiamy co i ile jest lub nie jest dopingiem.


#15

To juz ze mna nie gadasz? hehe Mowilem, ze dyskusja jest otwarta. To co z tego, ze ja zalozylem temat. Generalnie jak malo ludzi sie udziela to tak pozniej jest. Ale w koncu sa wakacje.
To ile tej kreatyny bierzesz co? :smiley: Bo kulturysci biora tyle, ze potem musza pic wode litrami i uwazac, zeby sie nie odwodnic. To chyba nie do konca normalne? Coz, cos za cos. Organizmu sie nie oszuka. Mozna tylko z jednej strony zyskac aby z drugiej stracic. Tak jak z dopingiem. Tylko dlaczego to sie nazywa suplementacja?
Z wytrzymaloscia buszmena to bys sie mocno zdziwil stary, oj mocno… Przypominam ci, ze najlepsze geny do biegow dlugodystansowych sa w afryce i to nie dzieki suplementacji.


#16

Boże la doyenne nie mów czegoś o czym nie masz zielonego pojęcia. Oni nie piją tej wody żeby się nie odwodnić tylko, żeby zwiększyć działanie kreatyny.
Pozatym akurat w piciu wody nie ma nic złego nawet jak sie nie je kreatyny.

Co do Afryki to myślisz, że Ci sportowcy nie używają suplementów? A co do biegania to ich dobrze warunki do biegow dlugodystansowych sa spowodowane dlugotrwalymi przemianami spowodowanymi trybem zycia, srodowiskiem itd. Gdyby jednak mieli przy tym lepsze odzywanie to w dniu dzisiejszym Afrykanów by sie nie dalo pokonac w żadnym sporcie wytrzymalosciowym (w tym także w kolarstwie).


#17

No jak nie. Wyraznie czytalem, ze trzeba uwazac, zeby sie nie odwodnic, zwlaszcza w upalne dni i to nie z jednego zrodla.


#18

Ale to nie z powodu kreatyny. Po prostu zawsze można się odwodnić w upalne dni, a jeśli doprowadzisż do tego stanu to zmniejszysz działanie tego suplementu. Tak samo jeżdżąc na rowerze musisz uważać, żeby się nie odwodnić a przecież nie musisz brać kreatyny.
Chodz opinia o piciu duzej ilosci wody przy braniu kreatyny to troche przesadzona sprawa.


#19

zdrowie.med.pl/nowosc.phtml? … atyna&nr=1

[size=75][ Dodano: Nie 23 Lip, 2006 23:24 ][/size]
pop.erdol.lo was wszystkich z ta kreatyną!
dlaczego jak wpisuje w przegladarce nazwe suplementu wyskakuja mi same reklamowki producentow i debaty na forach sterydziazy??
zeby dokopac sie do jakiegos naukowego artykulu na ten temat trzeba sie przekopac przez sterte tego smiecia!


#20

bo internet to wielki smietnik, gdzie każdy pisze co chce.