Teoria a praktyka - picie podczas jazdy


#1

Mądre porady mówią: pij 500mL wody na godzinę, a w pogodne dni jeszcze więcej. W upalne dni spożycie może dochodzić do 1L na godzinę. Pamiętaj aby pić, wyrób nawyk itp.

Staram się trzymać zasady bidon na godzinę, ale obserwując innych kolarzy amatorów widzę zgoła odmienne zachowania. Niektórzy piją rzadko, jeżdżą nawet o jednym bidonie i jakoś widocznie im to nie przeszkadza.
Obserwując siebie i innych widzę, że to ja najczęściej muszę na stronę. Zaczynam się więc zastanawiać, czy przypadkiem nie piję za dużo, bo minimum raz na 2h muszę mieć postój.

Podczas upałów to inna sprawa, wtedy to faktycznie człek się poci każdym porem swego ciała i ciężko ugasić pragnienie, ale w tym roku to jeszcze ani jednego upalnego dnia na pomorzu nie było.

Jakie macie własne doświadczenia/obserwacje w tym temacie?


#2

w zeszlym tygodniu na eurosporcie byl poruszony ten temat. Jesli mnie pamiec nie myli to gosciem byl przemyslaw niemiec, jeden z internautow zadal pytanie ile pija kolarze podczas wyscigu. Odpowiedz zszokowala mnie, nawet po 15 bidonow 0,5 litrowych podczas wyscigu.


#3

ja mam małe doswiadczenie ale smignołem w sobote i niedziele 46km i 41km i za kazdym razem bidon starczał dodam ze pije zwykłą wode. w ramach schłodzenia dodeje 5-7 kostek lodu. Moze pije dlatego ze mam tylko jeden koszyk z bidonem ale dla mnie jest to akurat a jak zabraknie Maf to sporo sklepów w okolicy o ile jedziesz w strone Gdyni.


#4

wracajac do tematu, lepiej zatrzymac sie na poboczu z powodu pelnego pecherza niz zatrzymac sie z powodu odwodnienia i braku mocy :slight_smile: 2 tygodnie temu zrobilem w sloneczny dzien ponad 160 km, wypilem 4 bidony 0,55L i ostatnie 30 km wracalem o suchym pysku i przydalby sie jeszcze jeden bidon. Oczywiscie zatrzymanie na strone bylo, ale jak juz pisalem lepsze takie zatrzymania niz druga opcja. W ostatnia niedziele zrobilem ok 110 km w pochmurna pogode i wystarczyly mi 2 bidony.


#5

mnie zastanawia inna rzecz: piszecie, że w ciągu 2-3 godzin jazdy musicie na stronę. Ja wypijając jeden bidon na godzinę jazdy nie idę na stronę ani razu wciągu 2-3 godzin jazdy. Może mam problem z nerkami a może to tylko zasada “siku przed wyjazdem”. Jednak niepokoi mnie to trochę czy mi za dużo wody w organiźmie nie zostaje


#6

Wiekszosc z nas raczej pije za malo. Chyba znalazla sie odpowiedz na czeste zatrzymywanie sie na strone:
1- nieumiejetne dozowanie w piciu plynow.
2- chociaz z drugiej strony, jesli nie jest upalnie to az tak sie nie pocimy. Zgodnie z zasada “musimy wydalic prawie tyle samo wody co przyjelismy” to trzeba sie zatrzymac na siusiu. Zawodowcy tez sie zatrzymuja, a oni maja opanowana technike picia do perfekcji, moze nie wszyscy…wiekszosc.

Reasumujac…w upalne dni powinno sie wozic ze soba beczke wody :slight_smile:


#7

Ilość płynów, którą powinno się wypić należy ustalać empirycznie. Każdy organizm na wysiłek i związaną z tym utratę wody reaguje inaczej. Pamiętać należy, iż intensywność pocenia się jest proporcjonalna do stopnia nasilenia wysiłku fizycznego. Ponadto zwiększa się ona wraz ze wzrostem wilgotności powietrza i temperatury. W ekstremalnie niekorzystnych warunkach ilość wydalanego potu może wynosić nawet do 2 l/h.

To, co tracimy to nie jest tylko woda, bowiem wraz z potem organizm wydala również cenne elektrolity, czyli: sód, chlor, potas, wapń, magnez a także niektóre witaminy. Jeśli organizm traci około 2% wody, obniża się jego wydolność. Narastające odwodnienie może prowadzić do przegrzania, niewydolności różnych organów.
W takich warunkach konieczne jest systematyczne uzupełnianie płynów. Kluczowym celem nawadniania organizmu podczas intensywnego wysiłku fizycznego jest dbanie o zachowanie równowagi poziomu uwodnienia organizmu. Przyjmując płyny warto tę czynność połączyć z uzupełnianiem elektrolitów traconych wraz z potem, z jednoczesnym dostarczaniem zużywanych podczas intensywnej pracy mięśni węglowodanów. Zawarte w napojach węglowodany zagwarantują w miarę prawidłowy poziom glukozy niezbędnej do utrzymania należytej wydolności fizycznej.

Nawadniając organizm w trakcie wysiłku fizycznego raczej należy raczej powstrzymywać się od przyjmowania napojów energetyzujących. Napoje tego typu cechuje wysoka osmolarność, co powoduje, że są one napojami z grupy hipertonicznych, które z zasady nie nadają się do stosowania podczas treningów czy zawodów. Napoje hipertoniczne są pomocne w odbudowie zapasów glikogenu między okresami intensywnego wysiłku fizycznego.

Ciekawie o szybkości opróżniania płynów z żołądka traktuje artykuł na team.entre.pl/index.php?str=artykuly&id=6 . Co prawda autor artykułu jest praktykiem biegania, ale opisane uwagi i spostrzeżenia są adekwatne przy wysiłku kolarskim.

Dla przypomnienia systematyki napojów wspomagających organizm podam, że dzielą się one na: izotoniczne, hipotoniczne i hipertoniczne. Ich definicje opisane są w podręcznikach i oczywiście na necie.


#8

Ilość oddawanego moczu podczas treningu jest ściśle związana z intensywnością jazdy oraz warunkami pogodowymi a ściślej z temperaturą powietrza. Pod uwagę trzeba też brać budowę ciała kolarza. Osoba szczupła inaczej reaguje na niższą czy wyższą temperaturę niż nieco grubsza. W czasie chłodów (dla każdego rozumianych inaczej) naczynia krwionośne się obkurczają, rośnie ciśnienie stąd częste parcie. Stąd potrzeba odpowiedniego dbania o utrzymanie należnej temperatury ciała.
Wczoraj robiłem trening 2,5 godziny w tlenie, spokojna jazda, ale nie było ciepło jakieś 18 stopni i zimny wiatr. Wypiłem dwa bidony. Trzy razy musiałem się zatrzymywać a wylałem tyle, że się zdziwiłem, że pęcherz to pomieścił:wink: Towarzysze treningu nieco lepiej zbudowani ode mnie nie zatrzymywali się ani razu. W upalne dni nie mam z tym problemu.
Gdy jest chłodniej i przy spokojnej jeździe wolę pić “gęstsze” napoje, aby woda nie wchłaniała się zbyt szybko.


#9

Ciekawe na temat picia wypowiedział się Sylwester Szmyd po 7 etapie Tdf (wjazd na Station des Rousses), cytuje

“Przy tak wysokiej temperaturze, potrzeba dużego samozaparcia by zmuszać się do ciągłego jedzenia w trakcie etapu, a pić raczej z umiarkowaniem.”

Co możemy rozumieć przez umiarkowanie, bo przy 35stC ciężko jest to jednoznacznie zinterpretować. Zawsze uważałem, że przy takich temp. im więcej płynnów tym lepiej.


#10

przy takich temperaturach poprostu się pije co chwile organizm sie domaga tak ja mam nie wiem jak inni, sprawdziłem to na upałach w weekend. W niedziele doszło chyba do odwodnienia bo organizm nie dawał rady a nogi wytrzymywały, nagle skoczyło tetno bardzo wysoko i głowa zaczeła bolec, stanołem na 5 min i dalej już jakoś kreciłem do domku swobodnie.

ale się pociłem przy tych temperaturach masakra.


#11

W trakcie wysiłku, nie tylko w upale, trzeba zwrócić uwagę co się piję!
Powszechnie uważa się, że należy ‘pić’. W związku z czym kupuje się wodę. Najczęściej jest to woda źródlana lub mineralna. W Polsce najbardziej popularne są wody nisko zmineralizowane, które bardziej nadają się pod rozpuszczalnik do soków, niż do picia podczas wysiłku.

Podczas takich upałów jak obecnie picie podczas wysiłku wody nisko zmineralizowanej może nie przynieść spodziewanych efektów, a to na wskutek wypocenia biopierwiastków/elektrolitów (pot jest słony, a woda już nie). Można doprowadzić się do zatrucia wodnego. Kiedyś doprowadziłem się do takiego stanu. Picie wody to wtedy błędne koło.

Odpowiedniejsze do picia są wody wysokozmineralizowane (z mineralizacją powyżej 2000mg/L). Problem jest taki, że praktycznie wszystkie takie wody są gazowane. Mocniej lub słabiej, ale gazowane. Rozsadza to bidony i cieknie po ramie. Dodatkowo nie w każdym sklepie przy drodze, czy też stacji benzynowej, można taką wodę dostać.
Rozwiązaniem może być też wożenie ze sobą małej fiolki z solą i solenie wody. Nie wiem jaka powinna być dawka soli. Ratują nas też izotoniki, które uzupełniają poziom elektrolitów, ale przy upałach jak obecne to przynajmniej mnie nie zawsze chce się pić izotonika.


#12

Dawka soli, powinna być taka aby dawała napój izotoniczny, czyli 0,9% chlorku sodu. Można samemu sobie zrobić izotonik:

za: biegacz.blogspot.com/2008/08/dom … tonik.html

Kiedyś był o tym artykuł w Magazynie Rowerowym (niestety nie mam już tego numeru, ani żadnego innego) i z tego, co pamiętam zalecali podobny skład. Ja nigdy na rowerze nie piję tylko i wyłącznie czystej wody. W ostateczności mam jeden bidon wody, a drugi kupnego bądź domowego izotonika. Często dodaję do wody trochę soku z cytryny, żeby miało to jakiś smak, bo sama mi nie podchodzi :wink: Domowe izotoniki robię według w/w metody i jeszcze nic mi nie było. Ważne jest też, aby pamiętać o elektrolitach również po wysiłku.

Tutaj: cyclingnews.com/features/cyc … ust-3-2010 pojawiło się ciekawe pytanie i odpowiedź:


#13

Ja osobiście bidon zużywam co 20 km mniej więcej.


#14

No u mnie wychodzi to podobnie,ale też dużo zależy od pogody. Jeżeli jest ciepło lub upalnie, to idzie zdecydowanie więcej i na krótszych odcinkach. Pogoda i kondycja to chyba główne wyznaczniki.


#15

Gdyby znudziły Wam się gotowe izotoniki, batony i żele, to tutaj znajduje się garść przepisów, jak to zrobić samemu:
cyclingtips.com.au/2013/05/diy-sports-nutrition/


#16

Przemek Niemiec pije ok.15 bidonów napoju podczas wyścigu bo bidony mu podają.Zwykły amator na maratonie takiej ilości nie wypije.Zabierze z dwa bidony,może jeszcze jeden w tylną kieszeń i na punkcie żywnościowym “zatankuje”.Mówię o dystansie 150 -170 km.Średniego zużycia nie ma.Organizm sam się domaga płynu.Ja wypijam 2.5-3 litry na maratonie.


#17

ja też sporo pije ponad 3 litry bedzie, ale to zależy od pogody, tempa, wiatru…jutro pojadę mały sprawdzian przed maratonem w przyszłym tyg 120 km taki tez dystans jutro pojade samotnie no i zabiorę ze sobą 3 bidony 750mm pewnie nie wystarczy, w sklepie jesze pewnie cole w puszce kupie, jakies snikersy, trzeba sporo pić i sporo sie odżywiać to na prawde daje efekty.


#18

O ile jestem fanem napojów typu cola/pepsi, o tyle z reguły przed wypiciem muszę je nieco odgazować. Z tego też powodu nie wyobrażam sobie pić coli w puszce podczas jazdy rowerem. Butelką jeszcze można kontrolowanie potrząsnąć i odgazować, z puszką jest to bardzo utrudnione. Zrobienie kilku łyków mocno gazowanego napoju jest dla mnie zwyczajnie bolesne, muszę natychmiast “odbeknąć”, a jeśli miałbym to robić w szybkim tempie, mając przyspieszony oddech, to bym chyba nie wyrobił. :mrgreen:


#19

nie,nie ja oczywiście przed sklepem chlup jakaś woda w bidon i jazda dalej, jechałem ostatnio 100 km to wypiłem 3 bidony 750mm kurcze a było tak 18 stopni, jak przyjdzie 25 i więcej to niestety musowy postój pod sklepem


#20

Bidon 0,75L na szosie? Wstydź się Sebastianie! Tyko 0,5L i to w malowaniu pro-drużyny :wink: