Tirreno - Adriatico 2019


#91

Gdzie tam masz Jejca ściemniacza? :wink: Jakby ściemniał, toby wystawił kółko i wygrał. On uczciwie po prostu nie dał rady.

Jestem pełen podziwu dla Aleksa. Kolarski jajcarz z niego pierwszej wody. Dawno się tak nie uśmiałem na finiszu. I ten pierwszy zakręt, z którego wyleciał, to też sobie optymalnie wybrał. Nie żeby w przepaść, na ścianę, na kamory, tylko się o wał oparł biodrem. Fuksiarz. Ale za to jaka moc.
Brawa jednak dla Roglicia. Słyszę głosy, że frajer, bo gonił sam, nie kazał wchodzić na zmiany. Może jeszcze na Dumoulina miał poczekać? Szacun za to, że rozegrał wyścig po swojemu i w tej chwili - ma wygraną w kieszeni. I sam to sobie, z pomocą drużyny (dziś wrócił stary dobry Gesink!), zorganizował.


#92

Ale podobno przyjechał jak twierdził tylko po etap a nie po wygraną w GC…
Co do Gesinka to myślałem że to właśnie on leżał a nie Martin, bo stary dobry Gesink przeważnie zaliczał kontakt z ziemią :wink:


#93

Wszyscy o Kwiatkowskim, a fajerwerki odpalili na Tirreno. Chciałbym takie ściganie zobaczyć w Liege i jak Lutsenko nadal będzie w takiej formie to myśle, że możemy liczyć na Astane. Dzisiaj to było coś niesamowitego, że jeszcze wygrał ten finisz, chociaż gdyby Roglić jechał po etap, a nie po generalke to mógłoby być inaczej.

Warto też odnotować, że Nibali w końcu nieźle wypadł, no i Majka też przyjechał w grupie faworytów. Ciekawe jak będzie jutro, podjazdów więcej i są trudniejsze, paru dzisiejszych bohaterów może mieć problem.


#94

Moim zdaniem takie hopkowate etapy mają zazwyczaj większy potencjał niż taka “klasyka tematu” jak dziś na P-N


#95

Rafał widzę szybko doszedł do siebie po tym niefajnym upadku, brawo.


#96

Yates jeżeli chce wygrać powinien dzisiaj nadrobić coś nad Roglicem. Chociaż bonifikatą za 1 miejsce.
W kontekście tego co zrobił brat na ITT w P-N i tego,że Adam pokonał Simona w Andaluzji w czasówce. To wcale tak dużo nie musi we wtorek stracić do Słoweńca.

Ardeny się zbliżają to i Kreuziger się budzi ze snu :grin:


#97

Jest co jechać w dzisiejszym etapie, na tych podjazdach to kilku stawało.


#98

Łucenko od lat się kojarzy z tym, że jak już wygrywa w Europie to efektownie, no ale wczoraj przebił swoją normę. Świetna forma na początek sezonu, ten Prades wygrywający z nim Turcję musiał go nieźle wkurzyć :wink:
W sumie szkoda, że Astana rzuca wszystko na LBL, bo Łucenko naprawdę mógłby zamieszać na Flandrii w takiej formie.

Fuglsang z kolei w wielkiej formie, jeśli chodzi o dynamikę na krótkich podjazdach.

Mała niespodzianka to brak Alaphilippe’a w czołówce. Co prawda, wiemy że to kolarz z pewnymi limitami (patrz MŚ w Innsbrucku), ale dwukrotne podjechanie pod to Cappucini nie powinno mu podcinać nóg.
Z drugiej jednak strony, wiosna jeszcze długa i niewykluczone, że Francuz po prostu szanuje swoją formę. Etap już tu wygrał i może uznał, że codzienna walka na tym wyścigu nie jest warta (dajmy na to) 2. miejsca w klasyfikacji generalnej. Zobaczymy jak dziś.

Warto odnotować ładną jazdę Bettiola (EF mogą się podobać w tym roku) i Dayera Quintany.


#99

Fulgsang leci na solo.


#100

Gdzie nie ma spojrzeć tam Astana na czele


#101

Po erze Purito, Roglić, Alaphilippe i Adam Yates to wg mnie najlepsi kolarze na świecie, jeśli chodzi o takie podjazdy trudniejsze od Mur de Huy lecz łatwiejsze od góry Jalaberta czy Xorret de Cati.
Także na T-A sama śmietanka, choć tak jak pisałem wyżej, Alaphilippe wg mnie kalkuluje.

25s Yatesa nad Rogliciem. Może być ciasno.


#102

Fuglsang zadedykował zwycięstwo Scarponiemu.

Yates raczej się obroni. Musi zadzwonić do brata po porady :wink:


#103

a Nibali na miejscach 11-20 śmieje się w duchu i czeka na swoje momenty w tym sezonie :wink:

rok temu stracił 36s :wink:


#104

Rok temu to była specyficzna czasówka :slight_smile:


#105

Niesamowity ten dzisiejszy etap. Gdyby spojrzeć na pierwszą piątkę to jak na górskim etapie Giro i takie też ściganie, każdy dał z siebie wszystko, to lubię najbardziej. Roglicza dziś mogła kosztować ta wczorajsza pogoń za Łucenką, wydawał mi się niezniszczalny ale Yates go dziś złamał i Fuglsang też wydaję się mi że był by chyba lepszy gdyby jechali nawet razem. Alaphilippe jednak za słaby na takie mordercze tempo. Szkoda tej straty Astany w TTT. Fuglsang raczej nie wygra już wyścigu, szkoda, bo dzisiejszy rajd w takim tempie dawno niewidziany. Tom dziś już trochę lepiej wyglądał i budzi się też Nibali (choć w końcówce zabrakło).


#106

Fuglsang jest w takiej formie, że zdaje się wołać: dawać mi tu Mur de Huy, Valverde i Alaphilippe’a.
2 zwycięstwa WT kolarzy jednej grupy w 70 sekund.
I tak pewnie mają stypę, bo Izagirre wygrał tylko etap (a nie wyścig), zaś M.A.Lopez przegrał wczoraj z Martinezem.


#107

Tylko na Strzale musiała by Astana rozbić wyścig tak by z peletonu zostały strzępy na 40-30 km przed metą (jak dziś), a obawiam się że z tym był by problem na tym specyficznym wyścigu.


#108

Nie wyczułeś ironii w moim wpisie? :wink:
Poza tym, uważam, że niekoniecznie :stuck_out_tongue: Skoro Fuglsang w swojej normalnej formie jest w stanie pojechać Strzałę na TOP10 to czemu w obecnej nie miałby rzucić rękawicy wyżej notowanym i zaatakować a la Betancur w 2013? Albo pojechać lepiej od Schachmanna z 2018?


#109

Dla mnie mogli by spróbować rozerwać peleton i spróbować jakiegoś wcześniejszego ataku (zawsze to szansa że ten wyścig może będzie trochę bardziej interesujący i że ktoś przełamie ten schemat rozgrywania FW w ostatnich latach). Może rzeczywiście mają tak mocną ekipę w tym sezonie że będą w stanie to zrobić i wygrać z Duńczykiem ten wyścig.
Okaże się jeszcze że Astana dopiero się rozkręca i w kwietniu pojadą jak Argentin i spółka w 1994 czyli Fuglsang, Łucenko, Sanchez na podium :wink:
PS. Jeszcze przypomniało mi się że w tym roku mamy Cote d’Ereffe i Cote de Cherave o jeden raz więcej czyli jedna z trudniejszych edycji jeśli chodzi o trasę.


#110

Gdyby Astana pojechała w składzie:
Sanchez,Lopez,Fuglsang,Łucenko,Bilbao,Fraile,Izagirre to mogli by zrobić z wyścigiem co chcą. Tylko jak ułożyć taktykę pod taki zespół ?