Tour de France 2012

jak zwykle nikt nie rozpocznie tematu wiec ja to zrobię. Trasa ewidentnie ułozona pod kolarzy jezdzacych dobrze na czas i w górach, brak kilku kolarzy pokroju Contadora(ban) A.Schleck(kontuzja) daje szanse zabłysnac wielu dobrym kolarzom takim jak Wiggins czy Gesink.Niezwykle ciekawa walka rozegra sie na szczeblu kazdej klasifikacji tak jak o generalke teoretycznie powinni powalczyc Evans z Wigginsem tak o grochy mamy np Moncoutie,hoogerlanda,Ch.Sorensena,Vanendert ale takze kolarzy z pierwszego garnituru tacy jak chocby Valverde,S.Sanchez czy D Martin, Jednak najciekawsza walka moze rozegrac sie o zielen i ciezko tu sie ze mna nie zgodzic bo mamy tu potencjalnie 4 solidnych kandydatów. dwóch mlodych Kittel i Sagan i dwóch starych wyjadaczy Cavendisch i Greipel.

Polacy startujacy

Sylwester Szmyd

trasa

letour.fr/2012/TDF/COURSE/us … cours.html

Faworyci

*****Wiggins,Evans
****Nibali,Menchov,S.Sanchez,Van der Brocke
***Gesink,Valverde,F.Schleck,Leiphaimer
**Kloden,Mollema,Vinokurov,Rolland,Cobo
*Roche,Kessiakoff,Hesjedal,Scarponi,basso,Vanendert,Horner,Coppel,Froome,Poels,Taaramae

Kolarze którzy moga sprawic duza niespodzianke dlatego sa bezgwiadkowi :slight_smile:

Rogers,Zabriskie,Westra,Ruijgh,Kruiswijk,Rui Costa,Vande velde,

czarny kon Sicard ale on chyba nie jedzie :frowning:

Tour de France 2012 - 30 czerwca - 22 lipca

To już 109 lat, od kiedy Henri Desgrange wpadł na pomysł organizacji tej imprezy. W 2012 roku dyrektor Prudhomme rozpocznie 99. edycję Wielkiej Pętli. Co tu dużo mówić. Historię wyścigu większość zna, reszta jest w internecie. Chyba dla każdego fana dwóch kółek największy wyścig we Francji jest jednym z najważniejszych punktów sezonu.

Czas zacząć wielkie kolarskie święto! Coraz szybciej zbliża się lipiec, robi się coraz bardziej gorąco, a kolarscy fani są już myślami w belgijskim miasteczku Liège. To właśnie tam rozpocznie się wyścig, na który czekamy z takim napięciem. Zapraszam do przeczytania prezentacji o najpiękniejszym wyścigu świata. Żaden inny nie budzi takich emocji, tylko jemu towarzyszy ta wyjątkowa aura. Zobaczymy, co czeka nas w tym roku!

Dystans. W tym roku wyścig liczy 3 479 km. Zaczynamy w Belgii.

Prolog - Sobota, 30 czerwca - Liège - 6.4 km

Krótki i szybki wstęp. Po drodze kilka rond, dwa nawroty, chwila jazdy nad Mozą.
Trasa niemal identyczna jak ta z Touru 2004 (wtedy 6.1 km). Triumfował wtedy Fabian Cancellara.

1 etap - Niedziela, 1 lipca - Liège - Seraing - 198km

Belgijskie pagórki, z końcówką w miasteczku Seraig. Tour de France zawitał już w bramy tego ośrodka dwukrotnie. Po raz pierwszy w 1995 roku - 8. etap (czasówkę) wygrał Miguel Indurain. Ostatnio kolarze zajrzeli do tego miasteczka w 2001 roku, a po sprincie z peletonu zwyciężył Eric Zabel. W tym roku dyrektor wyścigu stawia na ucieczkę.
Jednak biorąc pod uwagę to:

można mieć wątpliwości.

Zdjęcie ostatniej wspinaczki. Podjazd ma ok. 2 km, w tym 600-metrową sekcję o średnim nachyleniu 8%, a maksymalnym 14%. Średnia całości wynosi ok. 5%, ale jak widać na załączonej fotografii - wysilić się należy nieco bardziej. Odnosi się to najbardziej do faworytów, którzy nie mogą sobie pozwalać na zostawanie czy też plątanie się bez opieki w odległych partiach peletonu.

Na dzień 1 lipca przypada także święto narodowe Kanady, co nie umknie uwagi Rydera Hesjedala.

2 etap - poniedziałek, 2 lipca - Visé - Tournai - 207.5 km

Sprintersko. Tournai to jedno z dwóch najstarszych miast Belgii. Gościło 2 etap TdF w 1996 roku - zwyciężył wtedy Guido Reybroeck. Podczas tej samej edycji odbył się tu także etap trzeci - jazda drużynowa na czas, wygrana przez grupę Televizier-Batavus.

3 etap - wtorek, 3 lipca - Orchies - Boulogne-sur-Mer - 197 km

Etap na północy Francji, ciężko, tereny przypominające Piekło Północy, a co bardziej obeznanym - trasę wyścigu Cztery Dni Dunkierki. Początek łatwy, ale końcówka może okazać się naprawdę wymagająca, ze względu na dwa czynniki. Po pierwsze, na ostatnich 9 kilometrach mamy 4 podjazdy. W tym końcówkę - 700 m o średnim nachyleniu 7.4%. Po drugie, wraz z upływem kilometrów, peleton będzie zbliżał się do wybrzeża. Możliwy wiatr, który potrafi sporo namieszać.

Faworyci powinni uważać i trzymać się z przodu - podział na małe grupki i towarzysząca temu zazwyczaj nerwowość sprzyja atakom i traceniu dystansu do rywali. A jak wiemy, w peletonie znajdują się zawodnicy, gotowi skorzystać z okazji urwania choćby kilku sekund. Końcówka taka sama jak na Mistrzostwach Francji w 2011 roku.

Boulogne-sur-Mer to miasto, gdzie dwukrotnie finiszowali kolarze podczas Wielkiej Pętli (1994 i 2001). Wygrywali tu odpowiednio Van Poppel i Zabel.

3 lipca to święto na Białorusi. Na liści startowej 4 reprezentantów kraju Aleksandra Łukaszenki. Szansy może szukać Kuchynski, Siutsou i Kiryienka mają liderów, wolnej ręki nie dostaną.

4 etap - środa, 4 lipca - Abbeville - Rouen - 214.5 km

Znowu płasko, ale wzdłuż morza, tereny te to często trasa wyścigu w Pikardii. Ponownie możliwy wiatr i nerwówka w peletonie. Na ostatnich kilometrach niewielkie wzniesienie, które nie powinno teoretycznie zadecydować o przebiegu finiszu.

Ciekawostka: Z okolic Rouen pochodzi Jacques Anquetil, zmarły w tym mieście w 1987 roku.

I dalej patrząc na kalendarz: do boju Amerykanie, Święto Niepodległości z pewnością będziecie chcieli uczcić zwycięstwem etapowym.

5 etap - czwartek, 5 lipca - Rouen - Saint-Quentin - 196.5 km

Walczcie dalej mistrzowie ostatnich metrów! Finisz w miasteczku, wybranym “najbardziej sportowym miastem Francji”.

Cavendish musi wygrać. Nie ma wyboru. Święto jego wyspy.

6 etap - piątek, 6 lipca - Épernay - Metz - 207.5 km

Start w mieście znanym z produkcji szampana i akcji Bahamontesa na pierwszym etapie z 1963 roku. Finisz w Metz - dotychczas etapy kończyły się tu 40 razy. Sześciokrotnie triumfowali tu późniejsi zwycięzcy całego wyścigu - od Petit-Bretona po Armstronga.

Kto do ucieczki? Litwini, obchodzą bowiem 769 rocznicę założenia swojego państwa przez Mendoga. Pytanie, czy jadą z nami Litwini?

7 etap - sobota, 7 lipca - Tomblaine - La Planche des Belles Filles - 199 km

Pierwsze wzniesienia, Wogezy, przedsmak, wstęp do prawdziwych górskich odcinków.

Końcówka: 5.9 km o średnim nachyleniu 8.5%. Maksymalnie 14%.

8 etap - niedziela, 8 lipca - Belfort - Porrentruy - 157.5 km

Zaczynamy poważną walkę o polka dot jersey. Na trasie etapu aż 7 górskich premii. Początek, a raczej nazwa pierwszego wzniesienia, zachęca do dalszej jazdy. Kolarze wjeżdżają na Côte du Passage de la Douleur, co w wolnym tłumaczeniu znaczy: Wzgórze Ciężkiej Przeprawy.
Z ciekawszych wzniesień - Côte de Saulcy - krótki, acz treściwy podjazd.

Do tego wizyta w Szwajcarii i podjazd Col de la Croix.

9 etap - poniedziałek, 9 lipca - Arc-et-Senans - Besançon - 41.5 km

Czasówka. Co tu dużo mówić - klasyfikacja generalna się zmieni, będziemy mieli punkt odniesienia przed finałową próbą against the clock. Finisz w Besançon - oprócz Paryża, miasto najbardziej związane z Tour de France. Od 4 lat jest zabytkiem UNESCO.
Ostatnia czasówka została tu rozegrana w 2004 roku, a zwycięzcą okazał się Lance Armstrong.

=== Dzień przerwy ===

10 etap - środa, 11 lipca - Mâcon - Bellegarde-sur-Valserine - 194.5 km

Prawie jak 5 etap tegorocznego Delfinatu. Po raz pierwszy na trasie TdF Le Grand Colombier.

Le Grand Colombier - znany z Tour de l’Ain, Tour de l’Avenir czy Delfinatu. Monstrualny podjazd, 21 km, średnio 6.9%, max. 14%.

Na Dauphine Colombier pojawił się w 1988, wygrał wtedy Charly Mottet.
Na Tour de l’Ain częściej, w tamtym roku triumfował młodziutki Thibaut Pinot.

Mamy też polski akcent, w 2002 roku (ale nie tylko w tym) kończył się na tym podjeździe etap. Podczas Tour de l’Ain 2002, pierwszy na Colombier finiszował Marek Rutkiewicz.

Po Col du Richmond mamy zjazdy, co może być areną walki o cenne sekundy. Bonifikat nie ma, a czas trzeba nadrabiać. W końcówce może być nerwowo, ok. 15 km zjazdu, ostatni kilometr do góry, średnio ok. 5%.

11 etap - czwartek, 12 lipca - Albertville - La Toussuire - Les Sybelles - 148 km

No jak góry to Sabaudia.

Col de la Madeleine - szczyt na 2000 m, długość podjazdu 25.3 km, o średnim nachyleniu 6.2%.

W programie TdF pojawiła się w 1969 roku. Od tego czasu występowała 23 razy na etapach, 15 razy będąc oznaczana kategorią HC. Trzykrotnie na jej szczyt jako pierwsi wdrapywali się Lucien van Impe i Richard Viranque.

Col de la Croix de Fer - ponownie 2000 m, nawet nieco przekroczone (2067 m). 22.4 km, średnio 6.9%. Pojawia się w historii Touru od 1947 roku, do dziś 15 razy, ostatnio w 2008 roku.
W tym roku jest najwyższym punktem wyścigu. Co roku takowy szczyt honoruje się tytułem “Souvenir Henri Desgrange” i tak jest też w tym przypadku. Ma to na celu oddanie hołdu pomysłodawcy i organizatorowi pierwszej Wielkiej Pętli. Zawodnik, który pierwszy dotrze na szczyt, otrzymuje specjalną nagrodę oraz 5 000 euro. Ku ścisłości. Najwyższym szczytem jest Tourmalet, ale nie może być dwóch trofeów na jednym wzniesieniu - patrz Col du Tourmalet.

Col du Mollard - 5.7 km, średnio 6.8%.

La Toussuire - 18 km, średnio 6.1%. Ostatnio na TdF 2006, ale pana Floyda zza oceanu ani Nugetsa z Danii nie ma sensu wspominać.

Kto ma pokazać pazur, powinien próbować.

12 etap - piątek, 13 lipca - Saint-Jean-de-Maurienne - Annonay Davézieux - 226 km

Szczegółowe profile podjazdów na trasie znajdziecie na stronie TdF, nie wstawiam by nie zaciemniać. Sami rozważcie możliwe scenariusze. Ucieczka? Spore szanse, a oto końcówka:

Finisz w mieście urodzenia braci Montgolfier (konstruktorów balonu). Pierwszy raz finisz rozegrano tu w 1952 roku, a po zwycięstwo sięgnął Louison Bobet.

13 etap - sobota, 14 lipca - Saint-Paul-Trois-Châteaux - Le Cap d’Agde - 217 km

Znowu dla sprinterów, przy czym na ostatnich 2 kilometrach delikatna hopka. No i 14 lipca - Dzień Zdobycia Bastylii. Nie ma chyba takiego francuskiego kolarza, który nie marzyłby o triumfie tego dnia. Ostatnim który tego dokonał był David Moncoutie (12. etap) w 2005 roku. Wcześniej dwukrotnie dokonał tego Laurent Jalabert (1995 i 2001).

14 etap - niedziela, 15 lipca - Limoux - Foix - 191 km

Pireneje! Dwa ciężkie podjazdy, ale meta daleko za zjazdami, ciężko więc wróżyć jakieś decydujące rozstrzygnięcia.

Port de Lers - 11.4 km, średnio 7%. Trzykrotnie na Tour de France, od 1995, kiedy na 14. etapie jako pierwszy wjechał na niego Marco Pantani, wygrywając potem cały etap. Ostatnio w 2011 roku, w towarzystwie Col d’Agnes, także na 14. etapie.

Mur de Péguère - 9.3 km, średnio 7.9%. Końcówka naprawdę ostra, miejscami 18%.

Oba miasta gościły już etapy Tour de France. Zaglądają tu także inne wyścigi, jak np. Tour de l’Avenir.

15 etap - poniedziałek, 16 lipca - Samatan - Pau - 158.5

Sprinterzy. Albo ucieczka. Nic ciekawego, może z wyjątkiem tego, że w miasteczku Auch swój ostatni etap Touru wygrał Kanibal. 34 i ostatni w 1975 roku.

=== Dzień przerwy ===

16 etap - środa, 18 lipca - Pau - Bagnères-de-Luchon - 197 km

Góry, góry, góry. Ciężki dzień, należy spodziewać się ostrej selekcji, na końcowe zjazdy dotrą zapewne nieliczni.

Col d’Aubisque (1709 m) – premia specjalna, pojawiająca się często na TdF, konkretnie od 1910 r. Trzykrotnie był na niej usytuowany finisz etapu (1971, 1985, 2007 r.). Znany jest z historii Holendra, Wima van Esta, który będąc liderem podczas Touru w 1951 r., spadł z drogi i wpadł w rozpadlinę skalną. Jego dyrektor sportowy widocznie był przygotowany na podobne okazje, bo zaraz wyciągnął linę i próbował wyciągnąć podopiecznego. Niestety lina okazała się za krótka, co zmusiło zespół do użycia opon, które po związaniu (było ich 40!) pomogły w wyciągnięciu kolarza. Wspominana przed rokiem i obowiązkowo do zapamiętania jako popis taktycznych umiejętności Thora Hushovdta. W tym roku podjazd liczy 16.4 km, średnio 7.1%.

Col du Tourmalet - 19 km, średnio 7.4%.

Kolarze podjeżdżają z innej strony niż w 2011 roku. Po raz pierwszy zawitał na Tourze w 1910 r., wygrał wówczas Octave Lapize, a sam podjazd gościł kolarzy wielkiej pętli ponad 70 razy. Gościli tam również zawodnicy startujący w Vuelcie.

Był metą etapu Touru w 1974 i 2010 r., kiedy to pokonywano go dwukrotnie, na etapie 16 wygrał Christophe Moreau, a dzień później Andy Schleck.

Pierwszy zawodnik, który wjedzie na ten pirenejski szczyt otrzyma specjalne trofeum - Souvenir Jacques Goddet. Ufundowane jest ono na pamiątkę dyrektora wyścigu Jacquesa Goddeta (1936-1987) - jego zdobywca otrzymuje specjalną nagrodę pieniężną. Na szczycie Col du Tourmalet znajdują się 2 pomniki - Octave Lapize’a i Goddeta.

Col d’Aspin - 12.4 km, średnio 4.8%.

Góra to w zasadzie łącznik między Tourmalet a Col de Peyresourde. Na Tourze już 66 razy. Najbardziej znana z TdF 1950, kiedy to w bójce na jej stoku uczestniczyli Robic i Bartali. Okoliczności i przyczyny zajścia są niejasne. Wiadomo, że przed wyścigiem ich stosunki nie były najlepsze, francuscy kibice nie przepadali za Bartalim. Robic odjechał Włochowi na Col d’Aubisque, ale ten doszedł go na Tourmalet. Doszło do przepychanek, wzięli w nich udział kibice. Bartali wygrał etap, ale po południu oświadczył że wraca do domu, ponieważ podobno, podczas bójki ktoś groził mu nożem do salami. Jego rezygnacja oznaczała wycofanie się dwóch włoskich drużyn.

Col de Peyresourde - 9.5 km, średnio 6.7%.

Od 1910 roku na Tourze. 100 lat później, na 16. etapie, jako pierwszy na jej szczyt wjechał Polak, Sylwek Szmyd.

17 etap - czwartek, 19 lipca - Bagnères-de-Luchon - Peyragudes - 143.5 km

Col de Menté - 9.3 km, średnio 9.1%.

Na Tourze 14 razy. Bardzo znana z wypadku w 1971 roku. Podczas 14 etapu, z przodu jechał lider - Luis Ocaña i Eddy Merckx, a za nimi Joop Zoetemelk. Ocaña miał 7 minut przewagi nad Merckxem. Padał deszcz, drogą płynęło błoto. Na jednym z zakrętów Belg nie wyrobił i wypadł z trasy. Hiszpan nie dał rady wywinąć się z opresji i wpadł w Kanibala. Ten szybko się pozbierał i pojechał dalej, a Ocaña mocował się z rowerem. Wtedy wpadł w niego Zoetemelk, co spowodowało, że Hiszpan musiał zostać odwieziony do szpitala. Na następnym etapie Merckx odmówił noszenia maillot jaune, aby uhonorować swojego pechowego rywala.

Port de Bales - 11.7 km, średnio 7.7%.

Stosunkowo nowość w historii TdF. pierwszy raz w 2007 roku, kiedy udało się ją doprowadzić do użytku - zmiana nawierzchni. Tour 2012 to jej 3 występ w Wielkiej Pętli.

Peyragudes - 15.4 km, średnio 5.1%. Wjazd na Col de Peyresourde, a potem jeszcze do góry. W tym punkcie Tour de France jeszcze nie finiszował, zawitali tam za to kolarze na Route du Sud.

18 etap - piątek, 20 lipca - Blagnac - Brive-la-Gaillarde - 222.5 km

Osobiście liczę na szarpania faworytów w końcówce, chociaż oni mając w perspektywie czasówkę zapewne nie będą się wysilać. W tej sytuacji szanse ucieczki rosną. Święto w Kolumbii, jakby coś.

19 etap - sobota, 21 lipca - Bonneval - Chartres - 53.5 km

Ostatnia i decydująca czasówka. 53 km to dużo, różnice mogą być spore. Na tydzień przed wyścigiem trudno cokolwiek powiedzieć więcej.

Z Bonneval dobre wspomnienia ma z pewnością Wiggins, któremu dobrze tam szło podczas Tour de l’Avenir 2003. Chartres stanowi bez wątpienia obiekt pamięci Thomasa Voecklera, bo tam w 2004 roku zdobył maillot jaune.

Powinni walczyć Belgowie, to dzień ich święta :wink:

20 etap - niedziela, 22 lipca - Rambouillet - Paris Champs-Élysées - 120 km

Kończący etap, ponownie rundy (w tym roku ). Wyścig od 1975 kończy się na Polach Elizejskich, a kibice mogą podziwiać centrum Francji, złotą Joannę D’Arc, Łuk Triumfalny i inne dobrze znane zabytki. Na zakończenie dekoracja, ciekawe czy zwycięzca przemówi po francusku, tak jak miało to miejsce rok temu.

Informacje końcowe:

Nie ma bonifikat.

Punkty na górskich premiach HC dostaje 10 zawodników.

Pula nagród to 2 mln euro, zwycięzca 450 tys.

Czekamy na regulamin, wtedy zobaczymy ewentualne zmiany.

Ja bym jeszcze dał w kontekście tryumfu w TdF dwie gwiazdki dla Janeza Brajkoviča. Moim zdaniem natomiast, trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej jest w zasięgu Słoweńca. Po przejrzeniu trasy na pierwszy rzut oka decydować mogą 4 następujące etapy:

  • etap 9 z Arc-et-Senans do Besançon (indywidualna jazda na czas 41,5 km);
  • etap 11 z Albertville do La Toussuire - Les Sybelles (góry, 148 km);
  • etap 17 z Bagnères-de-Luchon do Peyragudes (góry, 143,5 km);
  • etap 19 z Bonneval do Chartres (indywidualna jazda na czas 53,5 km).

No i najklasyczniejszy i najklasyczniejszych etap Touru w historii. Pau - Luchon (albo Luchon - Pau). W tej konfiguracji ostatni raz w 1998 roku i jak zwykle atak nieodżałowanego Pantaniego.

Van Den Broecka chyba brakło :p Dla mnie jeden z głównych kandydatów :slight_smile:

A co myslicie o takim Zabriskim albo Rogersie swietne sezony bardzo dobrzy czasowcy do tego tacy ze maja papiery na lepsza jazde na czas niz Wiggins czy Evans.o ile z Rogersem bedzie ciezko bo on jest w Sky o tyle z davidem moze byc róznie bo jakos nie wydaje mi sei aby Hesjedal frówał po górach jak młody bóg po cięzkim giro a włodarze garminu chyba tym sie zachłysneli stawiajac go jako lidera.

P.S

Baldwin prosiłem abys ładnie zrobił temat miesiac temu a tu brak odzewu i znowu cie uprzedziłem kilka godzin, co nie zmienia faktu ze mozesz nam przedstawic etapy itp milo sie to czyta.

kończę powoli, potem wrzucę całość do swojego postu na początku.
Wiem wiem, ale robienie tematu miesiąc przed mija się z celem, jak dla mnie przynajmniej.

tak tylko ze dyskusja która powinna sie odbywac w tym temacie odbywała sie w temacie o trasie, ludzie i ja zyjemy tymi spekulacjami juz miesiac przed wyscigiem :smiley:

no ale lista startowa pojawia się dopiero w ost. tygodniu przed wyścigiem.

niemniej spoko. ja nigdy nie lubiłem zakładać tematów i bynajmniej nie mam nic do tych, co to robią - wręcz przeciwnie :smiley:

czy zatem podwójne punkty za premię górską tylko na tych 2 etapach, czy jeszcze może “ładne dziewczynki” ?

Co najwyżej dobre miejsce na czasówce, szczególnie tej pierwszej.

Rogers ma jasne zadanie, wspierać Wiggo i o jeździe na siebie nie będzie mowy.
Prędzej postawiłbym na Frooma, jeśli Wiggins znowu by się połamał.

Zabriskie? To, że jest sporo jazdy na czas, nie znaczy, że nie ma gór. :wink: Sorry, David…

mCIH chodzi mi bardziej o to ze David swietnie pojechał Californie i na decydujacym etapie przeszarzował prawda, ale jechał do konca i tak zle nie było.

sebkaa, ale to tylko Kalifornia.
kiedys Zabriskie był 5. w Dauphine (przed Contadorem chociazby, ktory wtedy wygrał Grande Boucle), Millar 3., ale to inne ściganie.

oby Zabriskie utarł druidowy i mCIHowy nos :wink: i wskoczył np do pierwszej 5. Nie tam zebym kibicował amerykaninowi ale zaimponowała mi jazda w Californi dla tego o nim wspmniałem, rzecza jasna jest ze bardziej prawdopodobna bedzie wersja mCIHa niz moja.

a niech mi utrze nosa, jestem za! :slight_smile:

Ja też, ale Druid wyjaśnił na czym polega rzecz.

Oficjalna prezentacja już w czwartek, start o 18:30.

Pamiętam, jak na jakimś górskim etapie w TdF2009 odjechała grupa 15 czy 20 najlepszych górali wyścigu i Zabriskie niespodziewanie tam się znalazł. W 2010 roku na etapie do Pau też jak się peleton zaczął rwać na kilka grupek, do David jechał bodajże z Gesinkiem i Sanchezem? (Nie pamiętam dokładnie, pamiętam, że ktoś z Top6 został z tyłu, Lotto dyktowało tempo, a Zabriskie był w jednej z czołowych grupek), potem wytrwał do końca i pracował dla Hesjedala goniąc ucieczkę, która zagrażała jego miejscu w Top10.

W Kalifornii też nie pierwszy raz był na podium w tym roku.

Raczej go nie rozpatruję jako kandydata do Top10. Ale zdarzało mu się jako-tako góry w karierze przejeżdżać, więc może jakby się uparł, by odpowiednio się do tego Touru pod tym kątem przygotować, to kto wie…

Ja to trochę żałuje, że Vaughters Talansky’ego nie zabrał. Andrew na czas jeździ chyba lepiej od Vande Velde, Danielsona, czy Hesjedala. Może by przetrzymał góry, bo góralem przecież jest niezłym i powalczył o Top10, czy zakręcił się koło białej koszulki. Ale może w Garminie stwierdzili, że Talansky nie jest jeszcze gotowy, wiedzą więcej ode mnie na temat jego dyspozycji.

Filmik z prezentacji trasy youtube.com/watch?v=-RlRscpS … r_embedded

Prolog w Liege to dokładna kopia tego z 2004?
Nieco tylko skrócona wersja. Ulice się zgadzają. Jedynie samo Liege “urosło” przez te parę lat o 20 metrów :smiley:

A nikt nie gwiazdkuje Tonyego Martina? :mrgreen:
Taka ilosc czasowek, brak najmocniejszych gorali (Schleck, Bercik)…

Swoja droga, szkoda, ze nie ma druzynowej czasowki, Omega mialaby mocny sklad:
Levi, Tony, Chavanel, Velits…

Swoja droga jestem ciekaw, czy Levi rzeczywiscie jeszcze powalczy, choc od dwoch lat coraz slabiej wypada, czy tez OPL bedzie sie nastawial na sukces Slowaka.
I mam wrazenie, (niczym nie poparte, od takie przeczucie), ze to raczej Peter zajdzie wyzej niz utytulowany kolega.

Rzeczywiscie tez dawno sie tak nie emocjonowalem walka o zielen.
Mysle, ze Cav jednak nie obroni koszulki sprzed roku. Sagan - chlopak jest w gazie. nawygrywal bardzo duzo na plaskich etapach, a Liquigas na przecietnej wielkosci hopkach powinien byc w stanie urwac rywali pokroju Greipela czy Kittela. Na etpach takich jak 1, 4 czy 18.

No właśnie, to jest jego atut, że może wygrywać praktycznie gdzie chce. Chciałbym, żeby ścisk w klasyfikacji punktowej był na tyle duży, żeby wymusił odjazdy sprinterów w górach - coś na kształt akcji Hushovda z przed roku.

Najmocniejsze plecy wydaje się mieć Greipel, który z większością pomocników startuje od stycznia. Jest bardzo szybki Henderson, jest i Roelandts, a także reszta pociągu - Hansen, Bak, Sieberg. Myślę, że przy takim wsparciu Niemiec jest w stanie poprawić zeszłoroczny występ, ale w zieleni go nie widzę.

Cav to Cav. Jak nie wygra trzech etapów, to będę zawiedziony.
Macie informacje, czy Brytyjczyk zamierza przejechać cały Tour?

O, jedzie Cobo. Może odbił się od “dna” po tym treningu wysokościowym.