Tour de France 2018


#21

Ale to nie chodzi o start 1. etapu :wink:


#22

Jesteśmy na granicy pewności, że Pireneje, po raz pierwszy od 2014 będą ostatnim pasmem.
Ptaszki ćwierkają, że mają się w nich ścigać aż 4 dni. Także duże pole do popisu dla organizatorów, jest szansa zabłysnąć jakimś mniej oczywistym etapem, może jakimś nieodkrytym przez TdF dotąd miejscem (Couraduque?).

Najwięcej mówi się oczywiście o Superbagneres. Mogę się mylić, ale na moje to już niemal pewniak.
Inna prawdopodobna opcja to powrót do La Pierre Saint Martin (miazga Sky z 2015). Tym razem liczyłbym jednak na powrót Pirenejów Atlantyckich (francuska Baskonia) i wjazd od z zachodu, zamiast z północy jak we wspomnianym 2015; ale to już póki co myślenie życzeniowe z mojej strony.

Skoro 4 etapy w Pirenejach to nie wykluczałbym wycieczki do Hiszpanii (w końcu nie ma jak dotąd informacji, by TdF miał odwiedzić jakiś inny kraj), ew. do Andory (albo jedno i drugie).
Oczywiście 4 etapy w Pirenejach nie oznaczają 4 finiszy pod górę. Podobno mocnym kandydatem do mety etapu jest Bagneres-de-Bigorre (pamiętny etap z 2013).
Nie wykluczałbym też takiej możliwości, że 4 etapy okażą się trzema i w przeddzień Pól Elizejskich zostanie rozegrana czasówka wokół Pau.

Przed Pirenejami co najmniej 1 etap w Masywie Centralnym (na dzień dzisiejszy typuje się górę Jalaberta i lotnisko pod Mende, ale to nic pewnego) i 3 w Alpach (l’Alpe d’Huez *2 wciąż aktualne, głównym kandydatem na trzeci, a praktycznie pierwszy etap, jest le-Grand-Bornand).

Także po tych 9 dniach bez gór, sporo trudności w 2 i 3 tygodniu. Cipollini i Kirsipuu byliby za.


#23

Nie piszę nic od 2 tygodni, bo w gruncie rzeczy niewiele się zmieniło.
9 pierwszych etapów bez gór - podtrzymane
le-Grand-Bornand jako piersza meta górzystego etapu - podtrzymane
l’Alpe d’Huez *2 - podtrzymane (choć zaczyna się kwestionować ten drugi etap, czyli czasówkę po 21 zakrętach)
lotnisko Mende - podtrzymane
Supebagneres - podtrzymane

potem miały być 4(!!) noce w Pau. Z jednej strony jest to konkretna informacja i pozwala zawęzić zakres podejrzeń, ale z drugiej strony Pau znajduje się relatywnie blisko wielu potencjalnych finiszy. Zobaczymy.
Wciąż mówi się o “wycieczce” w Pireneje Atlantyckie (możliwy etap zbliżony profilem do tego, który wygrał T.Hamilton w 2003) i/lub do Hiszpanii (tu pytanie czy tylko jakiś wyskok czy finisz, np. w pobliżu stacji Formigal).
Wcześniej pisano o Bagneres-de-Bigorre jako jednym z miast kończących pirenejski etap, teraz bardziej przerzucono się Loudenvielle.
Gdzieś jeszcze trzeba wcisnąć czasówkę, jedna opcja to okolice Pau, a druga okolice Marmande w przedostatni dzień (i wtedy TGV/samolot z Bordeaux do Paryża). Natomiast jeśli nie odbędzie się ta czasówka pod Alpe d’Huez to może wcisną tę “płaską” gdzieś po Alpach.
Niektórzy wciąż wierzą w etap z końcówką Pailheres+Bonascre w Pirenejach, ale info o noclegach w Pau i Luchon temu przeczy.

Nienajlepsza wiadomość jest taka, że wg dotychczasowych ustaleń aż 6 z 8 weekendowych etapów to etapy dla sprinterów.


#24

Le Grand Bornand z ulubionym moim kombo czyli Romme z Colombière jak 2009 to by było coś :slight_smile:
Przed finiszem w Mende podobno może być na etapie Col de Finiels i Col du Pré de la Dame i gdyby był rzeczywiście taki zestaw to pewnie jeszcze musiał by być Col de la Croix-de-Berthel, dość trudny etap by był i biorąc jeszcze pod uwagę że prognozowany etap do Valence z Le Bourg d’Oisans też mógłby mieć jakieś średnie podjazdy, to taki drugi tydzień wyścigu o wiele ciekawszy niż tegoroczny.


#25

W tym roku pierwszy tydzień był wyjątkowo trudny, toteż potem było trochę łatwiej.
Mam przeczucie, że Dumoulin może powalczyć w tym 2018, trasa nie zapowiada się na wielce wymagającą (zależy jeszcze jak długa będzie ta ITT).
Te pierwsze 9 dni wbrew pozorom będą ważne. Trzeba tam po prostu przetrwać i nie tracić. Froome kilkukrotnie pokazał, że to potrafi. Kto jeszcze?

Cały internet chce tego tak bardzo, że mam wrażenie, że nie dopuszczają do myśli innego scenariusza :wink:

e:
Potwierdza się, że nocleg w Valence jednak dzień wcześniej niż przedtem zakładano, co oznacza tylko 2 etapy w Alpach.
nie ma jeszcze całkowitej pewności, że jeden z nich zakończy się w l’Alpe d’Huez (ani tym bardziej, że drugi w le-Grand-Bornand), ale jest to główny kandydat.
Co w zamian?
Oznacza to, że do Mende nie pojedziemy z Valence, tylko z jakiegoś (najprawdopodobniej) prowansalskiego miasta. To wszystko sprawia, że nie wyklucza się etapu z Mont Ventoux, ale raczej ze zjazdami do np. Carpentras.
Kilku użytkowników velowire upiera się, że jednym z miast etapowych w Pirenejach będzie Loudenvielle, ale ja szczerze mówiąc nie jestem jeszcze przekonany.
Ogólnie rzecz biorąc, w ostatnim czasie każda kolejna plotka jest dla mnie coraz bardziej niepokojąca pod kątem atrakcyjności trasy, może się jeszcze okazać, że zatęsknimy za tegorocznym wariantem.


#26

Wydaję się że już gorzej być nie może jeśli chodzi o to co zaserwowano w tym roku, ale jak już widać po komentarzach na velowire można zejść jeszcze bliżej dna :confused:
Zjazd z Ventoux a może też z l’Alpe d’Huez :wink: , okaże się że finisze będą pod górę dwa w Mende i Mur-de-Bretagne, parodia…
Prawdę mówiąc to przez takie informacje co raz mniej zaglądam na forum velowire, wygląda na to jak napisałem wcześniej w komentarzu w innym temacie że chodzi tu przede wszystkim o kasę, reszta nie ma żadnego znaczenia i tak się sprzeda…


#27

Swoją drogą, nie pamiętam innego takiego roku, by TdF tak wyraźnie przegrał atrakcyjnością zarówno z Giro jak i Vueltą jak w tym sezonie. Wg mnie materiał więcej niż wystarczający na wyciągnięcie wniosków.
W zeszłym roku przynajmniej wyścig ratowała rywalizacja sprinterów, w tym większość nie dojechała do Paryża.


#28

Ja aż tak surowy nie jestem co do tegorocznej edycji, rok temu była wg mnie słabsza (choć zgoda - pojedynki sprinterów dużo ciekawsze).

Co nie zmienia faktu, że szału nie było i faktycznie - znów TDF najmniej atrakcyjny spośród GT. Od kilku lat Francuzi jadą tylko na swojej tradycyjnej renomie. Sporo ludzi ogląda tylko Tour. Dobrze, że w ogóle oglądają, ale jak można oglądać Tour, a nie oglądać Giro :wink:

Jest cały czas szansa na Superbagneres?


#29

Problem tylko taki że nikt kto ma wpływ na ten wyścig żadnych wniosków nie będzie wyciągał dopóki stan konta się zgadza.
Niestety to co raz mniej ma ze sportem wspólnego a co raz więcej przypomina produkcję tandetnego filmu… Wiele miast sporo zapłaci by zobaczyć francuskich gwiazdorów na mecie, więc skoro jest szansa że Bardet czy Barguil na etapie po zjeździe coś ugra to się projektuje takie etapy. Dwie pieczenie na jednym ogniu, duża kasa od miasta i kasa z pompowania balona pt. Bardetmania itp. bzdury które jednak podnoszą oglądalność. A to że znowu na końcu francuscy mistrzowie nie okażą się tacy wielcy na jakich ich wykreowano to już nie ma znaczenia, Frumi lub Dumoulin (jak będzie na końcu konkretna czasówka) i tak będą w końcu lepsi ale w kasie będzie na plus…


#30

Niektórzy podają Loudenvielle w kontrze do Superbagneres (coś jak w 2003: autobus.cyclingnews.com/road/200 … es/stage14 ),
ale mimo że Superbagneres ucichło to mówię, bardziej mnie przekonują informacje o noclegach w Luchon niż to nadmuchane trochę wg mnie znikąd Loudenvielle.
Niewykluczony jest też taki scenariusz, że zmieszczą jedno i drugie.
Także szansa jest.

Mnie najbardziej chyba martwią doniesienia o czasówce w okolicach Bordeaux (Sauveterre-de-Guyenne czy Marmande), bo to oznacza dodatkowy płaski etap w ostatnim tygodniu, czyli MAKSYMALNIE 3 dni w Pirenejach, co przy 2 dniach w Alpach i jednym w Masywie Centralnym (zobaczymy jeszcze jak z tym Ventoux) naprawdę nie powala. A jakby jeszcze z tych 3 dni w Pirenejach jeden odbył się w Hiszpanii (gdzie te Pireneje są dużo mniej wymagające) to już w ogóle porażka.

Jeśli chodzi o finisze pod górę nie wykluczyłbym w tym momencie podobnego schematu do tegorocznego, czyli:

  • jeden taki z prawdziwego zdarzenia (Izoard -> Supebagneres)
  • jeden z krótkim podjazdem poprzedzonym krótkim zjadem i większą górą (Peyregudes -> l’Alpe d’Huez w wersji z Sarenne z tegorocznego Dauphine)
  • jeden poza Alpami i Pirenejami (La Planche des Belles Filles -> góra Jalaberta)
    Może faktycznie dojdzie jeszcze coś w Pirenejach, np. Luz Ardiden albo Val Louron. A może nie…
    Może też Ventoux będzie jednak w normalnym formacie (choć na razie w ogóle nie wiadomo czy będzie).
    Zobaczymy.

To prawda, też nie jestem aż tak surowy.
Ale dużo rzeczy składa się na to, że w powszechnej opinii tegoroczna edycja będzie gorzej postrzegana:

  • upadki Porte’a i Valverde
  • Alpy jako ostatnie pasmo składające się na dobrą sprawę z 2 gór (Galibier i Izoard), które nie przyniosły żadnych zmian w generalce
  • duża atrakcyjność Giro i Vuelty

Mała różnica między Froomem a resztą nie była spowodowana tym, że reszta była taka świetna, tylko bardziej tym, że w pewnym sensie Tour przestał być Tourem, stracił “zęby” w postaci długich czasówek i długich ciężkich górskich etapów. Gdy Froome wygrał nie miałem poczucia tego mistrzostwa, którym musi się wykazać każdy zwycięzca TdF. W pewnym sensie najbardziej decydującym etapem była czasówka w Duesseldorfie.


#31

Widzieliście tę mapkę, którą pokazał Vayer?

Wygląda jak oryginalna, ale oczywiście fejkowa, w sensie, że nie oryginalna ale czy nieprawdziwa jest? :wink:

Nie zaglądałem ostatnio na velowire i nie wiem na jakim etapie jest facet.

Wygląda na mieszankę plotek, przecieków, potwierdzonych informacji, ale i pobożnych życzeń znanego żartownisia :wink:



#32

Już o tym pisaliśmy ładnych kilka tygodni temu :slight_smile:
Prócz Vayera nabrał się między innymi Rasmussen.

Wykorzystując okazję pozwolę sobie napisać, że ostatnio w sieci powielano informację o kandydaturze Meribel.
Nie jest to żadna nowość i jednocześnie oczywiście żaden pewnik, po prostu co niektórzy popłynęli wobec braku alternatywnych wiadomości.
To wszystko jednak nie zmienia faktu, że może się sprawdzić… :slight_smile:
Znane mi kontrkandydatury to le-Grand-Bornand i la Rosiere.

3 dni w Pirenejach (zamiast wcześniej spodziewanych 4) praktycznie potwierdzone. Potem płaski etap dojazdowy i na końcu czasówka gdzieś na północ od Bordeaux. To w tej chwili najbardziej prawdopodobny scenariusz na ostatni tydzień.

Wg mnie szykuje się najsłabsza trasa od 1999 albo i nawet 1968, choć istnieje jeszcze nadzieja, że Pireneje będą spoko.
Ta drużynowa czasówka w Cholet urasta do rangi cholernie ważnego etapu.
Na plus szutry (o ile się potwierdzą) + to, że etap do Mende będzie chyba najtrudniejszy z dotychczas tam rozgrywanych.
Jeśli się potwierdzi Verdun na 9. etapie to liczę na jakąś lekko pofałdowaną końcówkę jak w 2001, gdy wygrywał Jalabert.
6/8 etapów weekendowych zakończonych sprintem to okropny pomysł.


#33

Meribel ma raczej mocne argumenty i ostatnio było spotkanie z ASO władz miasta, zresztą na velowire dość poważnie traktują ten ośrodek jako metę etapu jak i start w pobliskim Brides le Bains do AdH, a biorąc pod uwagę że tam jest bardzo duża kasa w porównaniu do innych alpejskich kurortów (min kandydat z Courchevel na kolejne MŚ w narciarstwie alpejskim) to nie zdziwił bym się że właśnie Meribel i Brides le Bains będą na TdF 2018…
Oczywiście le-Grand-Bornand jeszcze nie odpadło, a la Rosiere to podobno raczej w 2019 jak wrócą Alpy Wysokie…


#34

No, la Rosiere jest chyba za bardzo na wschód, żeby potem jechać do AdH z pominięciem Galibier (Alpy Wysokie), ale może się mylę (bo przez Madeleine i Glandon nie byłoby wcale tak daleko.
Ogólnie te okolice Val d’Isere nie mają za bardzo szczęścia, co roku dużo się o nich mówi i ostatecznie kończą z niczym. To samo z Sestriere.

Jeśli miałoby być Meribel i AdH to ciekawe jak to rozłożą, a konkretnie, na którym z tych etapów jechaliby Madeleine.
No i drugie pytanie-klucz to ciekawe do jakiej wysokości by dojeżdżali. Do stacji Mottaret jak na TdF 1973 czy les Allues jak na Dauphine 2016?
No i oczywiście wróciła kwestia czy AdH przez Sarenne czy normalnie.

Ja szczerze mówiąc wciąż bardziej stawiam na le-Grand-Bornand, nie jestem jeszcze przekonany do Meribel (podobnie jak do Loudenvielle), nie ma info o porezerwowanych noclegach w tamtej okolicy.

Co mnie trochę martwi to to, że obecność Meribel teoretycznie mocno ogranicza ewentualne szanse Val Thorens w nadchodzących latach.


#35

Na forum cn ktoś napisał że ASO z niewidomych przyczyn nie lubi wykończenia w Mottaret (kiedyś meta TdF 1973 i sporo miejsca). Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi pewnie o pieniądze :wink: (ośrodkiem Méribel-Mottaret zarządza jakaś firma która jest także właścicielem kompleksu Courchevel)
Méribel-Mottaret to nie tylko trudniejszy podjazd ale przede wszystkim widowiskowe serpenty i te widoki na końcu :slight_smile:
PS. La Rosiere to słabiutki podjazd, tylko w połączeniu z Iseran od południa zyskuje na znaczeniu (coś jak Sestriere z Finestre)


#36

Ja tam jednak bardziej stawiam na le-Grand-Bornand jako ten pierwszy etap w Alpach.

Sprawdziłem na szybko różne rezerwacje hotelowe.
I tak np. w Sallanches nie ma żadnego wolnego pokoju w hotelu Ibis na 17 lipca, natomiast losowa data w sierpniu i w lipcu - jest. W pobliskim Cluses też na 17 lipcu bardzo mało możliwości w przeciwieństwie do innych wakacyjnych terminów… Natomiast w Brides-les-Bains i Bourg-Saint-Maurice nie ma za bardzo różnicy między tamtą nocą i jakimiś innymi losowymi w wakacje.
Także 18 lipca wstępnie nastawiałbym się na etap Sallanches - AdH :wink:

Jeśli by mieli jechać przez Montvalezan to jest szansa na 6 km fragment o śr. nachyleniu 8,3%, który się kończy ok. 4 km przed metą.


#37

No właśnie, nawet w najtrudniejszej wersji pozostaje te 4 km do mety gdzie jest ze 4,5%…


#38

Na TT ćwierkają o kontrkandydaturze do Verdun na 15 lipca. (lavoixdunord.fr/219056/artic … ar-roubaix)
Roubaix. W pakiecie z brukami oczywiście.

Co do Verdun, jakiś czas temu czytałem wypowiedź Prudhomme’a o tym, że TdF nie zamierza specjalnie celebrować 100-lecia zakończenia WW1, stąd trochę się dziwiłem, że wszyscy tak bardzo się upierali przy Verdun (przy jednoczesnej obecności Compiegne), ale jak widać nie była to sprawa przesądzona.
No ale zobaczymy. Nie jest powiedziane, że będą te bruki. Chociaż chyba będą.

Moim zdaniem szutry z brukami na przestrzeni jednej edycji się trochę gryzą, więc może jest też tak, że nie uda z fragmentami Tro Bro Leon???

Ale jeśli wszystko się sprawdzi to trzeba przyznać, że poszczególne zespoły liderów na klasyfikację generalną będą musiały nieźle pokombinować ze składem na Tour. Pierwsze 9 dni to w założeniu: szutry, wiatry, drużynowa czasówka i (jeśli się sprawdzi) bruki. Góry dopiero od 17 lipca, a zespoły 8-osobowe.


#39

Optyka przyszłorocznego TdF w 48h zmieniła się na dużo bardziej korzystną.
Dlaczego?

  1. etap
    O tym już pisałem.
    Zamiast Compiegne - Verdun, będzie Compiegne - Roubaix z końcówką z Paryż - Roubaix. Pytanie w jakim zakresie ta końcówka. Szczegóły na prezentacji w październiku, ale myślę, że możemy na kilkanaście kilometrów odcinków brukowych. Może nawet na Mons-en-Pevele czy Carrefour de l’Arbre. Zobaczymy, tego już przed prezentacją raczej nie rozstrzygniemy.

  2. etap
    Kolejna dobra wiadomość. W Valence ma się kończyć 13. etap, a nie jak przedtem awizowało źródło hotelowe velowire 12.
    Co to oznacza?
    Ano przede wszystkim to, że powraca temat 3 etapów alpejskich (niewykluczony też 1. w Ain i 2 w Alpach, choć myślę, że jednak 3 alpejskie). A jeśli tak to powraca temat czasówki na AdH (wzorem tej z 2004 roku) dzień po etapie ze startu wspólnego.
    Oznacza to też, że 14. etap będzie wiódł między Valence a Mende, a jeśli mieliby jechać przez Col de Finiels to mamy 230+ km i baaardzo trudny etap.

Pireneje
Beppe Conti (często gada bzdury, ale czasem wychodzi na jego) upiera się przy 4 etapach w Pirenejach, w tym jednym z metą na Tourmalet.
Te 4 etapy są na tyle wątpliwe, że przecież mamy jeszcze tę zapowiadaną czasówkę na północ od Bordeaux. Także trzeba by bez dnia przerwy dostać się z gór do większego miasta (Pau?) i z tegoż miasta do miasta-startu czasówki, a to oznacza jakieś 350 km transferu. I jakby tego było mało to następnego dnia (po czasówce) transfer do Paryża. Także aż się nie chce to wierzyć.
No ale może ma rację.
A nawet jeśli miałyby być 3 etapy w Pirenejach (w tym jeden pod Tourmalet a drugi Superbagneres), 3 w Alpach i ten ciężki na lotnisko w Mende to i tak nieźle, jeśli chodzi o góry.


#40

Nie wierzę w Tourmalet. 1) Conti nie zna się na trasie Giro, a jest przyjacielem z Vegnim - wg. niego przed rokiem wyścig miał się zakończyć na Superga, tegoroczna edycja miała wystartować na Sycylii… nie mówię już o odgadywaniu logiki Prudhomme’a, a 2) to nie w stylu Prudhomme’a. Tourmalet już było w 2010 roku, a on nie lubi powtarzać MTFów, chyba, że w grę wchodzi bogata stacja narciarska lub Mont Ventoux.

Na Velowire sugerują, że na 20. etap zarezerwowano hotele w Niort/Saintes, także możliwe coś w tamtych okolicach… w każdym bądź razie wszystko wskazuje na to, że w Pirenejach trzy etapy.

Czasówka na AdH moim zdaniem byłaby fatalnym pomysłem, zwłaszcza, gdyby to był trzeci etap w Alpach - na drugim nic się nie wydarzy. Patrz Corvara 2016, Panarotta 2015, Finhaut-Emosson 2016…