Tour de France 2019

Jak dla mnie na razie z minimalnym wskazaniem na Bernala, ale on już w tym sezonie raczej nic ważnego nie wygra, a Alaphilippe zapewne coś dorzuci i to on będzie górą. Carapaz musiałby wygrać Vueltę i Lombardię lub MŚ żeby mieć szansę, podobnie Roglicz. Reszta bez szans.

A dla Majki i Kwiatka w tym sezonie rower z puszek z recyklingu. :grin:

Jestem za Bernalem.
Może gdyby Alaphilippe wygrał MŚ i Lombardię, to byłoby się nad czym zastanawiać, ale wygrana w P-N, Szwajcarii (2z 3 moim zdaniem najważniejszych tygodniówek) i TdF, czyli największym wyścigu w sezonie) i to w wieku 22 lat spokojnie na razie wystarcza.

Wydaje mi się z kolei, że nawet wygrana Vuelta przez Carapaza nie dała by mu takiego wyróżnienia, choć pewmie znalazłby się w pierwszej trójce.
A Roglić tak naprawdę nic ważnego nie wygrał pod kątem Velo d’Or. Ma owszem dwie tygodniówki jak Bernal, ale Kolumbijczyk wygrał je po to, by pokazać kto jest najlepszy kiedy trzeba. Roglić tego nie zrobił. Choć niech oczywiście walczy w Hiszpanii :sunglasses:

Też jestem za Bernalem, ale wydaje mi się, że Alaphillippe “prowadzi”.
Dlaczego?

  1. Jest to francuska nagroda, a Alaphilippe jest Francuzem
  2. Jest to francuska, dlatego Bernal wygrał TdF tylko dzięki kolapsowi Pinota :wink:
  3. W zeszłym roku zdobył Brązowy Rower.
  4. Francuz wygrywa w niesamowitym stylu, zbliżył się do rekordu na Poggio, do tego w różnym terenie i np. na SanRemo, Strzale Walońskiej czy nawet Strade Bianche pokonał wszystkich możliwie najmocniejszych przeciwników, natomiast można odnieść wrażenie, że wygrane Bernala na TdS i TdF mogły być uwarunkowane obsadą (dość zabawne swoją drogą jest to, że Kolumbijczyk wygrał te 2 wyścigi dzięki kontuzji odniesionej przed Giro).

Jeżeli Valverde rok temu wygrał praktycznie tylko za MŚ to Alaphilippe według mnie już nie musi dużo robić a może nawet nic żeby zdobyć złoty rower. Oprócz nagród ważna jest też prezencja a Julian w tym sezonie prezentuje się niesamowicie. Po za tym umówmy się, to jest najlepszy sezon Francuskiego zawodnika od legendarnego sezonu Jalaberta więc nie wierzę że nie przyznają nagrody swojemu.

1 Like

Tzn. ja pisałem komu sam bym przyznał tę nagrodę i tutaj wyżej cenię osiągnięcia Bernala.
To, że i tak dostanie ją Alaphilippe, wydaje mi się jednak dość oczywiste i naprawdę dziwne byłoby, gdyby wybór padł na kogoś innego.

Co nie zmienia faktu, że Francuz rzeczywiście ma kapitalny sezon (być może z perspektywy czasu powiemy, że najlepszy w karierze) i robi wszystko, żeby być uznany za najlepszego kolarza sezonu.

Porażki Alaphilippe’a z van der Poelem i Fuglsangiem na Amstel i LBL są jednak małymi kamyczkami w tym pięknym ogrodzie. Ale…jeśli udałoby mu się jeszcze wygrać jesienią Lombardię lub MŚ to wybór Bernala nie będzie taki oczywisty.

Na ten moment wyżej od Roglicia postawiłbym nawet Fuglsanga, Carapaz poza wygraną w Giro jest “goły i wesoły”. Dlatego na ten moment to Duńczyka postawiłbym na 3. miejscu.

Nie wiem, może i Bernal całościowo ma większe wyniki jednak Alaphilippe zrobił piorunujące wrażenie i typuje jego. Nadchodzące wyścigi też premiuja go bardziej od kolumbijczyka.

Co prawda nie 2019 / jak w temacie wątku /, ale warto zobaczyć jak walczyli kolarze w Tourze 1953. Bardzo dobra jakość, przegląd wszystkich etapów, ciekawa walka w Pirenejach i Alpach. Ponad godzinny film w holenderskiej wersji językowej.

4 Likes

W ubiegłym roku napisałem notatkę o winach, której nie mogłem umieścić na forum z powodu jego awarii , trwającej ponad dobę, gdy rozgrywany był etap do Gap. Dotyczy ona ( notatka ) głównie jednego z najbardziej emblematycznych win francuskich, mianowicie Châteauneuf-du-Pape. Tak jak się spodziewałem, podczas transmisji telewizyjny helikopter odbił nieco w prawo od trasy wyścigu i pokazano apelację oraz miejscowość Châteauneuf-du-Pape oraz obiekt od którego wszystko się zaczęło, zwany dzisiaj trochę śmiesznie Château de Châteauneuf-du-Pape. Do pełni szczęścia zabrakło widoku czerwonych otoczaków stanowiących górną warstwę tamtejszych gleb, np. w zakątku Crau. W ramach remanentu postanowiłem tę notatkę opublikować teraz, gdyż nie wiem, kiedy może się pojawić podobna okazja.

                           *****

Przepraszam, że znowu o winie, ale dzisiaj w początkowej fazie etapu kolarze będą przemieszczać się przez południową część apelacji Côtes du Rhône ( Dolina Rodanu ), w okolicach gdzie powstają interesujące, smaczne na ogół wina i warto coś o nich napisać. Winom tym przyznaje się miejsce na podium wśród win francuskich. O ile trwa spór o to, czy pierwsze miejsce należy się Bordeaux, czy też Burgundii, o tyle nikt nie kwestionuje, że na trzecie miejsce w kategorii win czerwonych bezsprzecznie zasługuje Dolina Rodanu.

Północna część Doliny Rodanu zaczyna się na południe od Lyonu od miejscowości Vienne i ciągnie się w dół rzeki do Valence. W tej części uprawia się przede wszystkim odmiany syrah ( wina czerwone ) oraz viognier ( wina białe ). W części północnej powstaje zaledwie 5% win wytwarzanych w Dolinie Rodanu. Dominują w niej niewielkie apelacje gminne ( najbardziej rygorystyczne ) i choć teoretycznie można w niej oznaczać wino apelacją ogólną Côtes du Rhône, to nie słyszałem o takim przypadku.

Południowa część Doliny zaczyna się na wysokości Montélimar i ciągnie się do Awinionu. Do Doliny Rodanu zalicza się również takie apelacje jak Ventoux i Luberon położone na południowy wschód od Awinionu oraz Costières de Nîmes na południowy zachód, widoczną podczas wczorajszej transmisji. Południowa część Doliny Rodanu to królestwo odmiany grenache, która nadaje specyficzny charakter tamtejszym czerwonym winom. Wina z tego szczepu są hedonistyczne, krągłe, bogate, mocno nasycone smakiem czerwonych owoców i ziół, z umiarkowaną kwasowością.

Dzisiaj kolarze przejadą m. in. przez takie miejscowości jak Tavel, gdzie wyrabia się przede wszystkim wina różowe ( tylko takie mogą być oznaczone jako AOC/AOP Tavel ), Cairanne ( wina wytrawne, dobry producent Marcel Richaud ), czy Rasteau, znane za sprawą win słodkich wzmacnianych.

Najsłynniejszymi winami z południa Rodanu są wina często nazywane papieskimi, wytwarzane w apelacji Châteauneuf –du-Pape ( po polsku Nowy Zamek Papieża ). Historia tego wina sięga czasów tzw. niewoli awiniońskiej, kiedy to w XIV wieku papieże, wyłącznie Francuzi, woleli rezydować w Awinionie niż w Rzymie. Pierwszym „niewolnikiem awiniońskim” był Klemens V. Pijał głównie wina burgundzkie, ale nie gardził też winem miejscowym. Jego następcą został Jan XXII, który nałożył tiarę papieską w wieku 72 lat i spodziewano się, że jego pontyfikat długo nie potrwa, a tymczasem sprawował urząd przez 18 lat. Bardzo wspierał miejscowe winiarstwo i kupował ogromne ilości wina, które nazywał winem papieskim - vin du pape. W trakcie jego pontyfikatu wybudowano letnią rezydencję, położoną mniej więcej w połowie drogi między Orange a Awinionem, właśnie ów Châteauneuf du Pape. Jan XXII nie nacieszył się zamkiem, gdyż zmarł niedługo po zakończeniu jego budowy. Następcy natomiast, nie chcieli w nim przebywać, obiekt zmieniał właścicieli i był drogi w utrzymaniu. Z czasem zaczęto go rozbierać, by materiały pochodzące z rozbiórki wykorzystywać przy innych budowach… Do dzisiaj zachowały się jedynie ruiny zamku. Miejscowość, w której znajdują się pozostałości zamku nazwano Châteauneuf-du-Pape, a w pierwszej połowie ubiegłego wieku wyodrębniono apelację, której nadano tę samą nazwę.

Zgodnie z przepisami apelacji, wino czerwone można wytwarzać z 13 odmian winogron. W AOC Châteauneuf-du-Pape jest łącznie około 130 producentów, z których każdy wytwarza wina wytrawne wg własnej receptury. Mogą być wina robione wyłącznie z grenache ( np. Château-de-Villeneuve – przypomina wina burgundzkie ), mogą ze wszystkich 13 odmian (Château de Beaucastel – za drogie ), jednak najczęściej wina z tej apelacji stanowią mieszankę trzech odmian – grenache, syrah, mourvèdre, stąd czasem używa się w terminologii winiarskiej określenia GSM. GSM nie oznacza, że wina smakują tak samo, ważne są również proporcje, w jakich użyto poszczególnych odmian. Ta różnorodność sprawia, że niemożliwe jest jednoznaczne określenie charakterystyki papieskich win. Mogą być zwiewne, mogą też być ciężkie. Mogą być takie, które dojrzewają wcześnie i takie, które wymagają wieloletniego leżakowania. Trzeba też pamiętać, że tylko 1/3 producentów można uznać za wybitnych, pozostałym czasem wino za bardzo się nie udaje. Dlatego warto zwracać uwagę na roczniki, gdyż wtedy w zasadzie wszystkie wina są dobre – z najnowszych 2010, 2015, 2016. O tym ostatnim roczniku, francuskie pisma winiarskie z „La revue du vin de France” na czele trąbią, że jest najlepszy od co najmniej 25 lat.

Obok apelacji Châteauneuf-du- Pape znajdują się dwie inne - Gigondas i Vacqueyras. Wina z tych apelacji są czasem złośliwie określane jako Châteauneuf pour les pauvres (… dla ubogich ). Moim zdaniem niesłusznie, bo choć są tańsze, generalnie trzymają dobry poziom i bywają czasem lepsze od Châteauneuf-du-Pape. Butelki win ze wszystkich trzech wymienionych apelacji w większości mają wytłoczone na ściankach papieskie symbole, tiarę lub herb ze skrzyżowanymi kluczami świętych Piotra i Pawła. Symbole te pojawiają się również na etykietach.

Ceny rodańskich win są na ogół przystępne. We Francji wina z podstawowej apelacji, czyli Côtes du Rhône kosztują od kilku do kilkunastu euro, wyższy stopień w hierarchii, mianowicie Côtes du Rhône – Villages są niewiele droższe. Więcej trzeba wydać na wina z apelacji gminnych. Porządne wina z Gigondas, czy Vacqueyras kosztują 10 – 20 euro. Za tyle samo można już nabyć wina z apelacji Châteauneuf-du- Pape, głównie od producentów zrzeszonych w spółdzielniach. Te lepsze, to wydatek ponad 20 euro, a najbardziej pożądane, czyli takie châteaux jak np. Rayas, Beaucastel czy też Vieux Télégraphe, kosztują już kwoty trzycyfrowe. W Polsce, w niektórych marketach pojawiają się wina z Rodanu w cenach zbliżonych do francuskich, w sklepach specjalistycznych ceny ulegają podwojeniu.

Gdy chodzi o wina z Rodanu, to mam z nimi pewien komfort. Mój najlepszy kolega od wina jest miłośnikiem właśnie win rodańskich i z zaangażowaniem penetruje tamtejszy rynek . Czasem zdarza się, że podrzuci mi jakiegoś szatonefa, żigondasa czy wakerasa. W rewanżu podtruwam go kwasiorami z chłodnych siedlisk, ale chyba nieskutecznie, bo ma się dobrze.

9 Likes

Moim zdaniem, co Giro, Tour i Vueltę powinieneś być gościem Łukasza Modelskiego w Drodze przez mąkę :slight_smile:
Te eseje są tego warte!

2 Likes

szkoda ze nie ma kogos kto bylby takim fachmanem w dziedzinie piwa i mial ochote na takie eseje.

5 Likes

https://www.browar.biz/forum/
Jak nie znasz to polecam :smiley:

2 Likes

Ja wielkim fachmanem nie jestem ale jest parę fajnych piw w Polsce. Pijam właściwie tylko IPA. Ostatnio namierzyłem takie coś co się zwie Bionus (IPA). Naprawdę fajny delikatny smak.

IPA są strasznie gorzkie

I to jest w nich fajne :grin:

2 Likes

Tak, to jest w nich fajne. Napić się czegoś wykrzywiającego buźkę. Np. brutalny Atak Chmielu czy, kiedyś było coś takiego jak bodajże Lubuskie IPA. To było jeszcze lepsze. Ale ten Bionus (namierzony w Carefurze) jest naprawdę delikatny i przyjemnie muska język, podniebienie.

1 Like

co prawda nie mieszkam w Polsce od dluzszego czasu, no ale jestem tu co kilka miesiecy i musze uczciwie przyznać, ze to co dzieje sie od kilku lat na rynku piwa w Polsce to jest jakis fenomen i rewolucja. Piwa roznorakiego jest wiecej niz w Holandii i moze nawet niz w Belgii ii. Fajnie ze to sie tak rozkrecilo i ze swiadomosc konsumentow rośnie, na zasadzie że nie każdy piją tylko jakieś szczyny pokroju Tatry czy te wielkokoncernowe piwa typu Tyskie Żubry Zywce itd

sorry za OT

IPA, APA i inne odmiany Ale są super ale najlepsze co mamy w Polsce to nasz piwowarski skarb czyli Porter Bałtycki. Najlepsze są te leżakowane w “beczkach po …” :heart_eyes:

2 Likes

Duża w tym zasługa Tomasza Kopyry z vloga vlog Kopyra kom który mieszka w tej samej miejscowości co ja