Tour de France 2019

#61

Różnica między Porte’m a Van Garderenem jest taka, że ten drugi od 2015 nie pokazał w żadnym wyścigu formy uzasadniającej wiarę w jego sukces w generalce na GT, natomiast Porte regularnie błyszczy w tygodniówkach, a że 3 tygodnie potrafi przejechać równo też pokazał w 2016 na Tour de France, gdzie głównie defekt na jednym z pierwszych etapów pozbawił go prawdopodobnego drugiego miejsca w generalce.

Oczywiście lata lecą i z każdym rokiem będzie Australijczykowi coraz trudniej, ale skoro tacy kolarze, jak Hesjedal, Cobo i Horner wygrali GT, to kogoś takiego, jak Porte, tym bardziej nie można skreślać.

O Thomasie też mówiono, że nie potrafi jeździć GT…do tego roku. :wink: Porte przez swoją karierę pokazywał w górach nawet więcej od Walijczyka.

1 Like

#62

Różnica taka że za Thomasem stoi cała machina Sky a Porte co roku chyba co raz niżej (Trek raczej nie wygląda lepiej od BMC co widać było min. po ostatnim roku Contadora w peletonie). Być może największym błędem w karierze Australijczyka było odejście ze Sky, w końcu Rupert Murdoch to jego rodak, więc może by postawili na niego a nie na Thomasa…
Nie twierdzę że Porte nie jest lepszy od TVG, ale zmierza podobną drogą co Amerykanin. Czy coś zmieni się w tym sezonie? Zobaczymy.
Jeśli chodzi o tygodniówki to jest jakiś wyznacznik ale nie przesadzajmy, Valverde też je kosi na wiosnę ale ograniczenia jego w GT znamy mimo wygranej Vuelty i pudła w TdF i Giro.
Hesjedal, Cobo i Horner wygrali GT ale nie TdF, a Rysiek się uparł na żółtą koszulkę…

0 Likes

opened #64
0 Likes

#65

Uparł się, specyfika Giro i pogoda (często gorsza niż na TdF) to nie jego bajka, o czym się kilka razy przekonał.
Moim zdaniem Porte idealnie pasuje na Vueltę, ale od czasów S.Sancheza/Antona w formie, praktycznie nikt nie stawia sobie Vuelty jako głównego celu sezonu przed jego rozpoczęciem (nie liczę młodszych kolarzy, dla których Vuelta to debiut GT albo debiut w jeździe na generalkę) i - nie oszukujmy się - jest to dość zrozumiałe podejście; Vuelta nie wyjdzie i sezon z głowy, nie ma gdzie “gonić”.

Ja wychodzę z założenia, że Tour de France 2017 to był czas Porte’a, wszystko mu się wtedy zgrało, od trasy przez formę i formę rywali. Z rzeczy go potencjalnie przerastających, miał tylko przetrwać te zjazdy z Mont du Chat. I nie przetrwał. Tyle.

0 Likes