Tour de France 2020

Nie wykluczałbym też takiego scenariusza, że Roglić z Dumoulinem pojadą TdF na równych warunkach bez jechania Giro. Kruijswijk już chyba zdał sobie sprawę, że TdF nie wygra, a skoro tamci tak bardzo nie chcą jechać Giro to…
Nie zapominajmy w tym wszystkim o IO. Zarówno Holender, jak i Słoweniec mają też w głowie Tokio i w tej sytuacji atuty leżą po stronie Giro (Roglic w tym roku i Dumoulin w 2015 przekonali się jak niełatwo pogodzić GT i MŚ).

Jak chcą pokonać Ineos na TDF, to muszą wystawić dwóch mocnych liderów, bo jednak Kruijswijk to półka niżej. To jest doskonały duet, bo jest w stanie zyskać na czasówce względem liderów Ineos (czego nigdy przedtem nie było), z czego jeden jest dynamicznym kolarzem (odpowiedź na skoki Thomasa), a drugi świetnym dieslem na każde warunki (bardziej w stylu Frooma). Jeden lider nie ma szans z Ineos.

Ja mam wrażenie po przeczytaniu tych słów Roglicza (min. w cyclingnews), że próbuję się robić aferę gdy nie ma specjalnie już o czym pisać.
Powiedział że marzy mu się TdF ale nie wykluczył Giro. W wywiadzie jest że trasa Giro jest OK, ale też dodał że jak się zastanowi to trasa Giro może być jeszcze lepsza dla niego.
Tom też wcześniej powiedział że nie będzie problemu jeśli trzeba będzie pomóc.
Jak dla mnie ta wypowiedź Roglicza bardzo ostrożna a reszta to jakieś fantazje dziennikarzy i internautów.

Najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby każdy z nich jeździł w innej drużynie. Byłby jeden lider i koniec.

Tak sobie pomyślałem czytając art na głównej o Borze gdzie liczą na podium Buchmanna w TdF to, że w świetle jazdy na dwóch liderów, tak mocnych liderów z tak mocną ekipą jak Ines i Jumbo to taka Bora może pójść za ciosem i Majkę wystawić na pomocnika dla Buchmanna, ewentualnie na na niby tego “2 lidera” dla lepszego brzmienia.

Czy ja dobrze kojarzę że wyścig elity mężczyzn w Tokio jest raptem tydzień po zakończeniu TdF w Paryżu? Czy nie lepiej, z myślą o Igrzyskach, jechać TdF?

1 Like

Tak lepiej, tak będzie jechał Just Kwiatooker Stuff

Zależy od tego kto jakie cele sobie postawi na TdF, jak je będzie realizował i de facto jest to kwestia indywidualna poszczególnych organizmów.
Alaphilippe i Bernal nie istnieli na tegorocznej Donostii.

Dla kolarzy ze ścisłej czołówki GT chcących walczyć o wynik w Tokio chyba najbardziej optymalny jest taki program jak miał Nibali w 2016, czyli Giro na generalkę i TdF treningowo.

1 Like

Tu wszystko zależy jak kto znosi aklimatyzacje. Dla niektórych zawodników może się okazać za krótki czas po TdF.

Zwłaszcza że różnica będzie w tą teoretycznie gorszą stronę, bo kilka godzin wstecz. W Rio chyba łatwiej się było przystosować zawodnikom.

Szczerze mówiąc to po tym co w tym roku działo się w Yorkshire ciężko i w sumie zbędnie dyskutować o sprawach aklimatyzacji, formy czy podejściu treningowym. Największe karty rozgrywa pogoda i test wytrzymałości na dany dzień i czy dysponuje się gwiazdozbiorem jak Belgia czy tylko trzema zawodnikami jak Polska to schodzi na drugi plan.

Zwłaszcza że te gwiazdozbiory będą miały raptem po 5 kolarzy, więc ciężej będzie upilnować różne ucieczki i sądzę, że przy takiej trasie możemy spodziewać się podobnych emocji jak w Brazylii.

1 Like

Kto wie może znowu Rafał pojdzie w jakąś groźną ucieczke i zdobędzie medal

W Rio jednak była fajniejsza trasa (pomijając względy bezpieczeństwa, w tym wyprofilowanie dróg).
W Japonii trudno sobie wyobrazić, by przed podjazdem pod Mikuni wydarzyło się coś istotnego (poza ewentualną próbą powtórzenia manewru z San Sebastian przez Evenepoela :wink: ), a wśród tych, którzy się ostaną to już chyba rozgrywka “kto sprytniejszy”, bo po Mikuni też nie ma specjalnie jakichś trudności.

Połączenie TdF z tym wyścigiem rzeczywiście będzie pewnego rodzaju wyzwaniem.
Pola Elizejskie w niedzielę o 21.
4 dni później (+kilka godzin) trzeba wziąć udział w wyścigu, z czego na transport (podróż + zmiana strefy czasowej) ucieka cała doba.
Do tego wszystkiego 40 stopni upału, wysoka wilgotność.
Łatwo nie będzie.

Jest jeszcze opcja a’la Vuelta+MŚ. Zawsze taki Fuglsang jak bedzie przed ostatnim tygodniem miał 5 minut w plecy w GC to może wsiąść w samolot ciut wcześniej. Chociaż ostatni tydzień mamy trudny i różne rzeczy mogą sie dziać, moze dniem exodusu będzie etap 19 bo po nim tylko czasówka zostaje.

Ciekawe jaki pomysł będą mieli na to Dumoulin i Roglic, tym bardziej, że jeżdżą w jednej ekipie :wink: a jeszcze tym bardziej, że w Tokio mają do wyjęcia dwa medale. Jechanie generalki w Tourze i walka o dwa medale w Tokio wydaje się być niemożliwa, więc z czegoś trzeba będzie zrezygnować. Nagle może okazać się, że obsada Giro będzie lepsza niż można się było tego spodziewać.

Nibali już zapowiedział skupienie się na Giro, Lopez ma zadebiutować w Tourze (czyli Fuglsang odpuszcza GC), Bernal coś tam wspomina o Giro… Może się okazać, że jechanie GC w Tourze będzie domeną tych, którzy w Tokio i tak nie liczyliby się w walce o medale (Froome, Lopez, Quintana i pewnie jakiś Yates). Tym bardziej ciekaw jestem decyzji Dumoulina i Roglica.

Jest szansa na dobrą obsadę na Tour de Pologne. Zwłaszcza ci, dla których celem jest Tokio mogą do nas przyjechać. Termin korzystniejszy 5 - 11 lipca. Odpoczynek. dłuższy o 8 dni.

4 Likes

Może Fuglsang spróbuje pocelować w LBL+Giro, TdF treningowo i IO?

Najbardziej w tym wszystkim mnie wkurza… trudna trasa MŚ.
W 2016 było o tyle fajnie, że IO były dla górali a MŚ dla sprinterów (choć niewiele brakowało, a GvA wygrałby jedno i drugie nie będąc ani jednym, ani drugim :wink: ), a 2020?

Wydaje się, że nie ma szans, żeby ci sami kolarze optymalnie przygotowali się do IO i MŚ, biorąc pod uwagę, że większość faworytów będzie chciała pojechać na generalkę przynajmniej jeden GT. O ile jestem spokojny o obsadę IO, o tyle wydaje się, że w Martigny wystartuje pewnie połowa tych, co byliby w stanie ten wyścig wygrać (no a jeszcze potem Lombardia :wink: ).

1 Like

To może być szansą dla Rafała

To trzeba zrobić całą trasę na kształt Basków :wink:. Tylko kłóci się to z wstępną wersją o ścianie wschodniej. Chyba że Lang zrobi mety na Świętym Krzyżu niedaleko Kielc, metę w Rzeszowie odrobinę trudniejszą niż w 2017 roku, metę w Nowym Sączu jak w 2016 roku (tylko bez tylu rund w mieście na koniec), a reszta to już i tak w górach poza Krakowem :stuck_out_tongue: .