Tour de Pologne 2020

Zacznę temat, bo co prawda nie ma 100 % pewności, że wyścig się odbędzie (choć w mojej głowie na ten moment nie ma absolutnie takiej możliwości żeby nie doszedł do skutku) ale znamy zarys trasy. I szczerze mówiąc zawiodłem się, bo skoro były głosy o wschodniej ścianie, to liczyłem na Lublin czy Rzeszów, a tymczasem mamy powtórkę z rozrywki. Jeśli ktoś nie oglądał dzisiejszej rozmowy z Langiem na Eurosporcie, to wypiszę tylko miasta przez jakie wyścig ma przejechać: Warszawa, Katowice, Zabrze, Bielsko Biała, Bukowina, Kraków.

Że nie będzie Rzeszowa to już było wiadomo (a może dla mnie bo jestem Rzeszowianinem :stuck_out_tongue: i bardziej drążyłem ) jak ogłoszono, że u nas będzie Orlen Wyścig Narodów.

Warszawa jako start była w plotkach od w sumie samego początku. To, że trzeba Kocierz nadrobić to też było wiadome ( wiadomo z jakiego powodu :frowning: ). Świątynia Sprintu, Kraków i Bukowina to póki co pozycje obowiązkowe i na samych plotkach mamy w zasadzie całą trasę więc ciężko tu się spodziewać czegoś zaskakującego.

Ciekaw jest co z Tarnowskimi Górami po ostatnim fuckupie, obiecali to “odrobić”.

Ale nie ma co narzekać, bo jeśli się to w ogóle odbędzie to będzie wielki sukces i być może nie lada gratka dla nas kibiców. Sam Lang przyznał, że cieszmy się z tego co jest bo prędzej będzie gorzej niż lepiej.

Jeśli Tour de Pologne będzie pierwszym wyścigiem po przerwie to może mieć oglądalność większą niż Paris Roubaix :wink:. I jeszcze ta lista startowa z gwiazdami które będą się chciały przygotować do Touru lub Vuelty(w zależności jak ustawią kalendarz). Co do trasy to nie miałbym problemu gdyby taki Kocierz był co roku metą etapu. Jak na nasze warunki to jest znakomity finisz. Fajnie by było znowu zorganizować etap w Karpaczu. Bukowiny nie da się wygryźć z końcowych etapów ale początek wyścigu jak w 2012? Czemu nie.
Tour de Pologne to nie Vuelta i raczej możemy zapomnieć o finiszach takich jak na Przehybie ale nawet biorąc pod uwagę aspekty finansowe możemy zdecydowanie unikać takich tras jak w 2014 roku z 6 sprintami w tym jednym po górę.

Liczę że w najbliższym czasie Lang zrobi etap do Nowego Sącza, ale tym razem wykorzystując okoliczne ścianki i robiąc etap w trybie Pais Vasco. No i czemu nie wykorzystać polnych dróg przed metą, to by była dopiero gratka :grinning:.

Nie będzie.

Ja jak najbardziej za, bo oczywiście miałbym blisko by zobaczyć na żywo :slightly_smiling_face:
Marzy mi się pętla z metą na Orlinku przez Rudawy Janowickie i Przełęcz Rędzińską od Wieściszowic.
http://www.altimetr.pl/przelecz-redzinska.html
Licząc od Sosnówki to krajobrazowo byłaby perełka i sportowo też wymagająca pętla, czyli Sosnówka (po zjeździe z Orlinka), potem pałace w dolinie Bobru, podjazd do Miedzianki i wjazd jednocześnie w Rudawy (piękne widoki na skałki), potem przełęcz Rędzińska i po niej przełęcz Kowarska i za Kowarami wjeżdżamy na Orlinek. Pętla bardziej wymagająca niż te tatrzańskie i też asfalt dobry (przede wszystkim na p. Rędzińskiej).
Problem oczywiście taki że władze w regionie jakoś za bardzo nie zainteresowane ostatnio takimi imprezami ale może po tej epidemii coś się zmieni. Stawienie na monokulturę w niektórych miejscowościach już się odbija czkawką, przykładem taki Świeradów Zdrój gdzie postawiono niemal wyłącznie na wiekowych kuracjuszy za Odry zaniedbując resztę turystów.

Wracając do tegorocznego TdP to jeśli się odbędzie to trochę szkoda że trasa pewnie niemal identyczna jak ta zeszłoroczna biorąc pod uwagę jaka może być obsada i jakie zainteresowanie. Na usprawiedliwienie jednak dla organizatorów to że wyścig miał być pierwotnie w czasie TdF.
Oczywiście pytanie czy wyścig się odbędzie? Dziś minister zdrowia powiedział ze czeka nas cały rok z epidemią i wakacje na pewno nie takie jak zawsze, ale z drugiej strony mówi się o poluzowaniu obostrzeń ze strony premiera (taki dysonans jest już od jakiegoś czasu że Szumowski straszy a Morawiecki pociesza :wink:) Pewnie jakąś odpowiedź będziemy mieli na przełomie kwietnia i maja i wtedy jakieś prognozy na lipiec się pojawią.

1 Like

Obawiam się, że pozwolenie na imprezy masowe, otwarcie granic i otwarcie ruchu pasażerskiego na lotniskach, czyli generalnie najważniejsze elementy dla organizacji międzynarodowych zawodów sportowych, jest na szarym końcu wychodzenia z “lockdownu”. Trzeba być naprawdę dużym optymistą, że w ciągu kilku tygodni wrócimy do normalności. Myślę, że aby TdP odbyło się w terminie, to sytuacja w tej kwestii musi być jasna w ciągu 4-6 tygodni. Czesław Lang, UCI, miejscy organizatorzy też nie będą zwlekać do ostatnich dni przed wyścigiem, z podejmowaniem takich decyzji.
Co więcej pojawiają się już odważne głosy ekspertów, że sport, imprezy masowe będą możliwe na jesieni … przyszłego roku.

1 Like

Początek czerwca będzie optymalnym terminem podjęcia kolejnych decyzji. Na ten moment możliwość rozegrania wyścigu w planowanym terminie oceniłbym na 60 % i to opierając się na spadkach osób zarażonych w Hiszpanii oraz Włoszech.

Obawiam się, że nie ma szans w tym roku na TdP. Raz - napisałem o tym w temacie sport w czasach… - korona nie odpuści, więc wybierając - zdrowie ludzkości/sportowe imprezy komercyjne - wybór będzie prosty.
Dwa
Gdybym się totalnie mylił i w lipcu już zaczęlibyśmy o jakiejś epidemii zapominać, to…
Główni sponsorzy raczej ledwo zipią. Miasta-organizatorzy - również ledwo zipią i nie będą miały kasy na to, żeby się promować, bo i tak przez długie miesiące nikomu nie będzie w głowie podróżowanie turystyczne - a to jest główne założenie wydawania forsy na promocję przez wyścig. Miasta będą lizać rany i stawiać biznes na nogi…
Są to moje spekulacje, ale czarno to widzę.

2 Likes

bądźmy szczerzy, TdP w tym roku na 99% nie będzie
wiem że sercem by się chciało ale trzeba być realistą , mamy juz połowę kwietnia, czas leci szybko
to nie jest jakieś lokalne kryterium o dyplom od sołtysa tylko poważna międzynarodowa impreza. nie ma szans w 2020 moim zdaniem

Wyścigi się zaczną zanim wirus zostanie wyeliminowany do zera. Nie ma możliwości wstrzymać cały sport na rok czasu bo to będą za duże straty. Nikt nie będzie też czekał półtora roku na wynalezienie szczepionki. Oczywiście kolarstwo ma gorzej od piłki nożnej czy takiego Snookera gdzie można rozgrywać zawody przy obecności zawodników, sędziów, trenera i kilku niezbędnych dziennikarzy(taka Bundesliga ruszy najpóźniej za dwa miesiące). Myślę że jeśli wirus zmutuje do mniej śmiertelnej postaci(mniejszy procent zgonów) to sport w większości ruszy nawet przy dalszym utrzymywaniu się pandemii, tylko przy zachowaniu większych środków ostrożności. Jeśli jednak dalej będzie utrzymywał wysoki wskaźnik śmiertelności to poczekamy aż w większości krajów Europy będzie sytuacja podobna jak w Chinach.Tak czy siak wszystko zależy od nas, jeśli ludzie będą przestrzegać zasad bezpieczeństwa to szybko stłumimy wirusa do pojedynczych przypadków a wszystko dalej ruszy. Szanse że żaden ważny wyścig się już w tym roku nie odbędzie oceniam na góra 10%.

Skąd założenie, że wirus będzie ewoluował właśnie w tę stronę? A może właśnie pójdzie w drugą stronę i będzie jeszcze skuteczniejszy?
Do tego, pojawiają się sygnały, że można go ponownie złapać i nie są to przypadki “niewyleczenia”.
Kolarstwo jest chyba najbardziej narażającym się na wirusa sportem, nie da się wyścigu sterylnie przygotować, to muszą robić tysiące ludzi - w wielu różnych miejscach, przy czym sporo z nich się przemieszcza, a przy tym przebywa ze sobą.
Taki banał - widział kto nieplującego/niesmarkającego kolarza?

Piłkę nożną da się wysterylizować. 200 ludzi w wersji mini, sądzę, jest w stanie obsłużyć mecz (bez publiczności). Da się ich wszystkich przebadać i powiedzmy nawet przez kilka miesięcy trzymać płkarzy i ekipy ogólnie w jakichś stanach odosobnienia (po hotelach, ośrodkach treningowych, wypoczynkowych - to nawet jest być może wskazane, bo tego typu infrastruktura zostanie zaangażowana). I taką ograniczoną grupę da się badać i trzymać w takim zamknięciu.
Kolarstwo jest w ten sposób nie do ogarnięcia.

Dlatego kolarstwo ruszy później niż piłka nożna ale w mojej ocenie będzie to jeszcze ten rok. Najpewniej na dużo pytań odpowie maj i sytuacja jaka się będzie w nim kształtować. Wirusa nie da się do końca roku wyelminować ale mocno go zredukować. Do tego zabronić kibicom stania przy trasie pod groźbą kar finansowych, dobre zabezpieczenie startów i met etapów,obsługa wyścigu zobowiązana do noszenia maseczek i rękawiczek a każda ekipa do badania swoich zawodników i pozostałych członków drużyny. Niebezpieczeństwo dalej pozostanie ale przynajmniej ograniczone.

Starty i mety to małe miki. Kolarze i ekipy gdzieś muszą spać i jeść, to są setki osób w hotelach, które obsługują kolejne setki osób.
To są też - a może przede wszystkim - policjanci/strażacy, którzy zabezpieczają trasę. I to nie są w większości ci sami policjanci, tylko lokalni, którzy się kontaktują z tymi, którzy jadą z wyścigiem, z organizatorami itd.
Do tego jest to ekipa organizacyjna (busy ze sprzętem, balonami, barierkami, nagłośnieniem) oni też jadą z wyścigiem i się najzwyczajniej w świecie kontaktują z ludmi w miastach, w których ten majdan rozkładają - to jest kilkadziesiąt czy kilkaset osób w zależności od wielkości wyścigu.
Wyścig to setki i tysiące osób, o których istnieniu nie wiemy, a które są konieczne do tego, by tych 150 kolarzy i 100 aut mogło przejechać.

2 Likes

O ile w piłce nożnej zamknięcie trybun to już ogromne straty dla klubów, to w kolarstwie brak kibiców spowoduje wycofanie się większości sponsorów pod byle pretekstem.

Piłka nożna zarabia na biletach, choć to zwykle niewystarczający przychód do pokrycia kosztów. Ale i oglądalność w telewizji jest niewspółmiernie wysoka w porównaniu do kolarstwa. Niestety, nasz sport jest wprost zależny od sponsorów, niewielkie przychody przynoszą transmisje w mediach a to i tak wyłącznie dla największych wyścigów. Reszta to sponsorzy, tu będzie bardzo ciężko…

I przede wszystkim w piłce nożnej i np Lidze Mistrzów jako osobny produkt, czy siatkówce, czy NBA czy NHL no i oczywiście NFL to telewizje konkurują ze sobą kto będzie je transmitował a co za tym idzie płacą ciężkie pieniądze za tą możliwość. Z kolei w kolarstwie natomiast to za wyłączność na transmisje jak Europort w Europie czy FloBikes w USA łaskawie pewnie nie każą sobie za to płacić aczkolwiek i tego nie jestem pewien.

Według Czesława Langa, w rozmowach uczestniczą także kolarze, telewizje, sponsorzy i wydaje się, że UCI ma jeszcze głębszy zarys. Tour de Pologne ma odbyć się w sierpniu i być skrócone do 5 dni.
Z fanpage’a Langa i TdP:
“W ostatnich dniach dzieje się bardzo dużo. Dużo dobrego. Sport powoli wstaje, budzi się z przymusowego snu. UCI układa nowy kalendarz. Nagle wyścigi z całego sezonu trzeba zmieścić w trzech miesiącach z delikatnym okładem. Od sierpnia do października. Rozmawiamy razem. Wszyscy. Organizatorzy, kolarze, Światowa Unia Kolarska, telewizje, sponsorzy. Nie ma wielu podmiotów. Jest jedno kolarstwo. Jest solidarność.
Wiele wyścigów będzie skróconych, by inne mogły się odbyć. Byśmy jesienią mogli wrócić do wiosennych klasyków, bo tęsknimy za Mediolan - San Remo, Flandrią i Paryż - Roubaix.
Tour de Pologne 2020 też będzie wyjątkowe. Jeśli nic się nie zmieni, będzie miało 5 etapów i odbędzie się w sierpniu. Pracujemy nad poprawkami na trasie, która była już gotowa na 7 dni ścigania. Ale nikt nie narzeka. Jeździmy w jednej lidze. Lidze Mistrzów. I chcemy, by całe kolarstwo wyszło z tego kryzysu silne. Wierzymy, że wkrótce w większości krajów, w tym w Polsce koronawirus będzie w odwrocie, a zakazy imprez sportowych zostaną zniesione. Bądźcie z nami w sierpniu. Jeszcze zobaczymy jak: czy przy trasie, czy z okien domów, czy przed telewizorami. Ale bądźcie. To ważne.”

Może i dzieje się dużo dobrego bo… w końcu coś się w ogóle dzieje i dyskutują. Jednak z dużym dystansem bym podchodził do słow Langa bo raz, że on jest dość dużym optymistą z charakteru a poza tym żyje z tego “że jeszcze będzie pięknie”.

Niestety realiści prezentują trochę gorszą perspektywę, np badacze z Harvardu twierdzą, że social distancing powinien zostać utrzymany co najmniej do 2022 roku.

1 Like

No coś Ty to jeszcze 2 lata?

To jest chyba oczywiste, że te ustalenia UCI czy opinie Langa dotyczą tylko pozytywnych scenariuszy. Może się okazać, że za miesiąc - dwa znowu wszystko będzie powywracane, być może w ogóle odwołane.

3 Likes

Z tego co mówił Christian Prudhomme to chcieli by jeszcze rozegrać Delfinat w sierpniu przed TdF ale być może w skróconej wersji (jeszcze nie wiadomo ile ale może tyle co TdP czyli 5 dni).
Ogólnie to niezłe zamieszanie z tą zmianą dat. Większość wyścigów i to tych z WT, będzie miało problemy z wpasowaniem się w ten nowy kalendarz. BinckBank Tour też chce zmienić datę (pierwotnie 31.08 - 6.09). Priorytetem podobno dla UCI monumenty i GT. Vuelta jak na złość na północy Hiszpanii gdzie w górach w listopadzie może być kiepsko z pogodą.
Wydaję mi się że jak TdP nie będzie w sierpniu to później bez szans na to że się odbędzie w tym roku (zakładając oczywiście że sezon zacznie się z początkiem sierpnia)

Na dziś (22.04) co raz więcej państw z UE planuje zakaz imprez masowych do 1 września, więc TdP w sierpniu przed TdF chyba co raz mniej prawdopodobny (tym bardziej że u nas epidemia się zaczęła później).
Dziwne też będzie jak TdF okaże się pierwszym wyścigiem w sezonie (może władze francuskie zgodzą się na te trzy dni wcześniej przed 1 września) bo o Delfinacie coś cicho (w planach miał być tydzień przed TdF)…

1 Like