Tour of the Alps 2018


#21

Trzeba powiedzieć, że zaskakująco dobrze wypadł Pinot, jak na to ile ma dni wyścigowych w nogach. Mam nadzieje, że trafi z formą na Giro i powalczy z Froomem i Tomem.


#22

Dzisiaj przed kolarzami Alpe di Pampeago czyli jeden z najbardziej legendarnych podjazdów Giro.Największą trudnością tej góry jest to że droga nie dość że jest stroma to biegnie cały czas prosto i nie daje ani chwili wytchnienia.Być może dziś poznamy zawodnika który zawojuje Giro.


#23

Jeśli dobrze liczyłem, w XXI wieku wygrali i Trentino i Giro w tym samym roku:

2003 Simoni
2004 Cunego
2013 Nibali

(nie licząc Scarponiego w 2011 r.)


#24

Jakoś nie mogę przeboleć obecności Frooma w wyścigach. Mam tylko nadzieje, że nie będzie podobnego cyrku jak z Contadorem czy Valverde gdzie do końca nie wiadomo kto powygrywał pewne wyścigi… Poza tym czy nie można Frooma zbanować do czasu zakończenia jego sprawy? Ewentualnego bana można by mu potem wliczy do kary.


#25

czasem zastanawiam się czy to nie jest tak że przez ten hiper-smród wokół swojej osoby, Froome trzyma się z wynikami i innymi historiami tak jakby w drugim rzędzie. Mało go, mało startuje, mało (zero) wygrywa itp.
kiedyś jednak będzie musiał Działa Nawarony odpalić


#26

Froome klasycznie :slight_smile:


#27

To jest nieprawdopodobne skąd Kolumbijczycy biorą tych górali.To jest większy fenomen niż z Norweskimi sportowcami zimowymi bo tradycja sportowa w Skandynawii jednak była zawsze a Kolumbijczycy nagle wyskoczyli( wiem że w latach 80 mieli 2 czy 3 świetnych kolarzy) i jest ich więcej niż Hiszpanów czy Włochów.Argentyńczycy jakoś nie mają wielkich kolarzy, Brazylijczycy też nie a jakoś w Kolumbii jest jakiś fenomen.Dziwnę to trochę.


#28

Nic tu dziwnego. Kolarstwo w Kolumbii staje się coraz bardziej popularne, a kraj ten to jedno pasmo górskie. Więc mają wyśmienitych wspinaczy. Tom D. Będzie miał ciężkie życie podczas tegorocznego Giro, jak jeszcze z formą trafi Chaves, to Kolumbijczycy go zajada!:grin:


#29

Czas Lopeza na Alpe di Pampeago (6.54 km, 10.58 %, 692 m) to 22:52 dla porównania Hesjedal w 2012 22:22, Menchov w 2008 22:50, i Simoni w 2003 21:42, najlepszych czasów Tonkowa i Pantaniego nie podaję ale sporo brakuję. Dodać też należy że etapy z Giro były trudniejsze, więc dzisiejszy wynik nie rewelacyjny nawet jeśli to tylko Trentino.
Frumi dziś jednak nie dołożył rywalom co mógł sugerować wczorajszy atak, nie wydaje mi się że udaje słabszego po prostu jeszcze nie ta forma, mimo to myślę że na Giro na podjazdach dużo lepszy nie będzie. Aru dziś jeszcze gorzej wyglądał niż wczoraj, na forum cn był komentarz że w latach 90-00, nie miał by szans nawet na pierwszą piątkę Giro, patrząc na wyniki na Pampeago od Tonkowa po Simoniego i na dzisiejszą jazdę Aru trudno się nie zgodzić ale trzeba oczywiście brać pod uwagę “specyfikę” tamtych edycji Giro. Dla Fabio według mnie ten rok może być ważny, jeśli nie będzie miał wyników na miarę oczekiwań, to może być w następnych latach co raz ciężej…


#30

A co, jeśli go nie ukarzą? Co wtedy zrobić z banem?


#31

Wtedy to Mauro Vegni i jego firma zapewne musieli by zapłacić grubą kasę Frumiemu i Sky po przegranych procesach…


#32

Wszyscy inni po prostu czekają.

Robią to, czego próbował Contador. Froome jest postacią tego kalibru, że wizerunkowo w praktyce przerwa=ban.
Contador wtedy właśnie m.in. dlatego jechał to Giro, bo liczył, że jeśli wygra to przymkną oko na przewinienie z TdF (w końcu głupio dać DSQ kolarzowi, który na danym wyścigu nie wpadł). No ale się nie udało.

Froome ma chyba trudniej niż Contador, bo:

  1. jego wpadka wydaje się bardziej ewidentna, tj. salbutamol ma teoretycznie bardziej bezpośredni wpływ na wydolność zawodnika + wpadł na etapie tuż po dniu kryzysu
  2. wszyscy pamiętają jak się skończyło z Contadorem i nikt nie chce powtórki.

No i właśnie. Niby nikt nie chce powtórki, ale jak ostatnio ogłoszono, może się zdarzyć tak, że Froome jednak będzie miał DSQ, a ew. zwycięstwa mu nie zabiorą. Jakże by to było jednak niesprawiedliwe wobec Contadora.
Ale gdyby nieżyjącego Scarponiego miało spotkać to samo co Mienszowa (zabrano mu podarowane zwycięstwo Vuelty 2005) to jeszcze większy cyrk.

Ale już najbardziej niesprawiedliwe jest to, że Froome ponoć dostanie od RCS za sam start w Giro 1,4 mln euro. Co to ma być, GT czy kryterium w Azji?

Tradycja tego sportu w Kolumbii jest bardzo bogata, tylko niekoniecznie dotyczy to kolarstwa zawodowego.
Między 2005 a 2010 faktycznie mieli kilka lat kryzysu, ale teraz odbijają sobie z nawiązką.
Co do ich talentów, istotne jest to, że po przejściu do seniorów, duży procent tych chłopaków sobie naprawdę świetnie radzi. Mają znakomitą skuteczność tego “przejścia”, u Włochów to ostatnio z kolei kuleje.
Nie bez znaczenia pozostaje też to, że w dobie internetu, globalizacji i internacjonalizacji zawodowych ekip, takim przybyszom jest się zdecydowanie łatwiej zaadaptować niż takiemu Rafaelowi Nino w latach 70.


#33

Jakoś nie widzę Frooma na Giro. Nawet jak będzie w miarę optymalnej formie. To nie TDF.


#34

Dokładnie tak, zgadzam się w zupełności. I dodałbym jeszcze do tego fakt, że on przekroczył po prostu dozwoloną normę, a w przypadku Contadora była to wartość, która teoretycznie nie powinna być nawet wykryta.

Czyli tak, Vegni rzuca się o start Froome’a, a jednocześnie RCS, dla którego pracuje, wypłaca Brytyjczykowi melony. To zakrawa o komedię :slight_smile:


#35

ale np. Australijczycy, czy Amerykanie tak samo przyjeżdżają ścigać się w Europie i mimo tych wszystkich udogodnień jednak dużo gorzej znoszą tę odległość, rozłąkę z rodziną itd.
dlatego myślę, że w przypadku Kolumbijczyków dochodzi ten czynnik, że dla sporej części z nich kolarstwo zawodowe to wyrwanie się z biedy i przeskok do lepszego świata. dzięki tej perspektywie łatwiej im przystosować się do życia z dala od domu. jednocześnie, co pokazuje przykład Quintany, ale nie tylko, pozostają bardzo rodzinni i dają radę pogodzić ściganie w Europie z częstymi wizytami w ojczyźnie

plus na ukaranie Froome’a jest jednak nieco większa presja środowiska i medialna niż wtedy na ukaranie Hiszpana.


#36

W połowie góry Lopez robił miny jakby miał zaraz odpaść a w końcówce wykonał sprint sugerujący że jeszcze posiadał rezerwy. Sam nie wiem co myśleć o jego jeździe. Wydaję się chyba być przeciwnością Alaphilippa - przeciętny w wysiłku beztlenowym za to posiadający wysoką wytrzymałość i zdolności regeneracyjne.

W moim odczuciu Froome prezentuje się naprawdę dobrze jak na tę fazę przygotowań i deklarowany zamiar połączenia Giro z Tourem.


#37

Jeśli w końcówce był w stanie im dołożyć to raczej właśnie ma bardzo dobry silnik beztlenowy :slight_smile:
Też uważam, że wyglądał jakby miał lekki zapas, możliwe że mógł zacząć finisz ząbek niżej i ugrałby sekundę-dwie więcej gdyby chciał, ale też widząc że wygrywa chyba specjalnie nie zależało mu na żadnej przewadze, a na samym etapie.


#38

Po zeszłym sezonie wolałbym się nie wypowiadać na temat formy Froome’a w wyścigu docelowym na podstawie wyścigów przygotowawczych.


#39

Powiedziałbym że jest dokładnie odwrotnie. Cyrk to jest teraz gdy oficjalnymi zwycięzcami Giro i Touru są Scarponi i Schleck których za zwycięzców nikt poważnie nie uważą, łącznie z samymi zainteresowanymi.


#40

Dużo się dzieje dziś i lider KG dopiero co zaliczył kraksę.